Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj spamowa

byłam dziś w ZARZE kupiłam sobie bluzke, wydałam 69zł

pogoda super. jestem szcześliwa :****

buziaki dla wszystkich, mam dzis dobry humor

chodze boso po ulicy

 

 

 

Klozapol 300mg

Solian 800mg

Haloperidol 15mg

Pregabalina 150mg

Afobam 1mg doraźnie

 

Annuszka wylała olej

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tulam wszystkich i głaszczę po pleckach!

 

Ciężki dzień w pracy. Muszę rozwiązywać problemy wychowawcze, ale tak, żeby nie wyszło, że ja sobie z czymś nie radzę :mhm:

 

Kolejne osoby komentują moje ciało, o którym g. wiedzą. Nie mogę nic zrobić, żeby przestali. Mam ochotę coś rozp!3^&0lić.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada, fajniaste te Twoje zakupy-duperelki. :D Sprawiłaś se radochę nimi. Też lubię takie drobiazgi praktyczno-estetyczne. :105:

 

A ja popołudnie spędziłam na spokojnie, domowo, przy otwartym balkonie nareszcie. Jeszcze trochę i trzeba kupić jakieś kwiatki do skrzynek.

Czeka mnie niezła rozpierducha ze skrzynkami balkonowymi, bo nie zdjęłam ich z uchwytów i zostawiłam na zimę korzenie zeszłoroczne.

Muszę całość wywalić i kupić ze dwa wory świeżej ziemi. Oj, będzie robota niezła... może zatrudnię ogrodnika?! :mrgreen:

 

Zaraz kicam do wanny wygrzać kręgosłup i rozluźnić się.

 

Rozpachniłyście się na wiosnę obie z Płateczkową... :yeah:

 

Lusesita Dolores, :great: dobre wiadomości przynosisz!

 

cyklopka, nie reaguj na takie teksty, udaj, że nie słyszysz. :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobry wieczór ;)

 

Sam lot oczywiście przebiegł bez żadnych utrudnień, co poświadczam zdjęciem. Po drodze z lotniska zahaczyliśmy o małą holenderską mieścinę przy granicy z Niemcami - Sittard. Zawsze podobały mi się takie przygraniczne cudeńka. Część nazw pubów po holendersku, część po niemiecku no i część - po limbursku ;)

Be my recursion to be my recursion

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mirunia, jak tu nie reagować, jak w domu dostaję mnóstwo pożywienia, po którym się czuję pełna, masa ciała się nie zmienia, ale obwód w pasie bardzo, a potem ktoś mi mówi, że ja nie mam brzucha, tylko, że mam bardzo małą talię i nie można na mnie patrzeć. To tylko wziąć i się obijać o ściany. Nie wiem, czy się ze złości obeżreć czy wypościć. Mam ptasie mleczko truskawkowe w białej czekoladzie :zonk:

 

Zawsze podobały mi się takie przygraniczne cudeńka. Część nazw pubów po holendersku, część po niemiecku no i część - po limbursku ;)

Paczajcie na językoznawcę z urodzenia :mrgreen:

 

Purpurowy, ja bardzo chciałam być stewardessą w Arabii Saudyjskiej, ale coś poszło nie tak :P

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ḍryāgan, byłam na dwóch spotkaniach rekrutacyjnych, Emirates i FlyNas, ta druga firma z Arabii właśnie. Dlatego, że oferowali 6000 pieniędzy + zakwaterowanie, szkolenia, dojazd i wymagali tylko angielskiego, poza tym ciepło ładne widoki, pustynia, starożytne budowle, dobre żarcie, ochrona i praktycznie zero wydatków. Gdybym startowała do europejskich tanich linii, to mile widziane by były inne języki, mniejsza kasa i sama musiałabym szukać mieszkania i się utrzymać w jakimś zagranicznym kraju, ta opcja mnie w najmniejszym stopniu nie zachęcała. No i nie było by takiego totalnego odcięcia od dotychczasowego życia, a wtedy tego potrzebowałam.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Paczajcie na językoznawcę z urodzenia

 

Hyhy :mrgreen: Dialekt limburski brzmi niesamowicie ciekawie!

 

Ja się bałem za pierwszym razem latania, a było to w sumie, eee, bardzo dawno temu, jeszcze w gimbazjum. Samo podrywanie się samolotu do góry, ten odcinek pasa pokonany w kilka sekund, uczucie wciskania w fotel :105: A potem lądowanie, motyle w brzuchu, ach!

Be my recursion to be my recursion

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

AtroposIsDead, jak pierwszy raz leciałam jako dorosła to samolot bardzo długo kołował po płycie lotniska i stwierdziłam, że jest ok, potem się puknęłam w czółko, że docelowo to on nie ma jeździć, tylko się oderwać od tego betonu i lecieć po powieczu :lol: W okresie startu i wznoszenia dużo się modlę, nie ze strachu tylko taki dobry kontakt z Niebem wtedy mam :mrgreen:

 

Ḍryāgan, truskawkowe jest okrutnie przesłodzone, można je wsadzać do zamrażalnika i jeść na zimno, to ma jakiś pokrętny sens, bo lody stopione lody są bardziej słodkie od innych deserów, na zimno się tego aż tak nie czuje.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyklopka sam bym chętnie został stewardem w takich Emirates ze względu na te wszystkie bonusy, ale pewnie nie dałbym rady się ciągle szczerzyć do pasażerów na długich dystansach :smile: Chociaż za 6 tysiaków może bym się nawet postarał 8)

 

AtroposIsDead wciskanie w fotel jest najlepsze :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rolosz, no właśnie wyleciałam z rekrutacji na scence, bo nie umiałam się uśmiechać i pleść od rzeczy, żeby wybrnąć z niedorzecznej sytuacji wymyślanej przez rekruterkę na poczekaniu. Chodziło o to, żeby kłapać trzy po trzy, bo ona i tak zbijała racjonalne argumenty, po prostu nie przestawać mówić. A ja zwykłam przestawać mówić, jeśli ktoś na mnie krzyczy i jeszcze dodaje, a tego argumentu nie możesz użyć, a tego nie możesz powiedzieć. Jestem przedostatnią osobą do pieprzenia kotka przy pomocy młotka, ja kocham tylko prawdę i konkrety.

 

Inna rzecz, że i tak mogliby mnie nie wziąć do pracy ze względu na leki, obecność mirty w osoczu krwi :twisted: Ale przynajmniej się sprawdziłam, dojść do 3 etapu w wymagającej firmie przy depresji, skoro rekruterzy na prawdę zwracają uwagę na komunikatywność, usposobienie i język ciała :o

 

Tak że chyba powinnam sobie gratulować, a nie się żalić.

Bo ja często tak mam, że wydaje mi się, że powinnam była w życiu więcej zdziałać, osiągnąć, lepiej sobie poradzić. Ale w czasach szkolnych czy studenckich nie wiedziałam, że jestem chora, a jakoś to uciągnęłam. To nie wiem, czy się bardziej starać, czy siąść i się głaskać po plecach.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyklopka nawet powinnaś być z siebie dumna. Już sam fakt, że przystąpiłaś do tak wymagającej rekrutacji o czymś świadczy. Ja pewnie też bym odpadł na takiej odgrywanej scence, ba, pewnie bym nawet do niej nie dotarł, skoro zwracają uwagę na język ciała :lol: Skreślili by mnie w przedbiegach ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ja często tak mam, że wydaje mi się, że powinnam była w życiu więcej zdziałać, osiągnąć, lepiej sobie poradzić. Ale w czasach szkolnych czy studenckich nie wiedziałam, że jestem chora, a jakoś to uciągnęłam. To nie wiem, czy się bardziej starać, czy siąść i się głaskać po plecach.

 

Mam tak samo. Tyle że już na studiach miałem pierwszy świadomy epizod depresji. I mimo, że było bardzo ciężko, to też udźwignąłem te studia. Ale dziś nie czuję z tego powodu żadnej satysfakcji. Wręcz przeciwnie - wyrzucam sobie, że byłem zbyt nieudolny.

 

Marcin2013 hejo, jak się dziś czujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ja często tak mam, że wydaje mi się, że powinnam była w życiu więcej zdziałać, osiągnąć, lepiej sobie poradzić. Ale w czasach szkolnych czy studenckich nie wiedziałam, że jestem chora, a jakoś to uciągnęłam. To nie wiem, czy się bardziej starać, czy siąść i się głaskać po plecach.

 

Mam tak samo. Tyle że już na studiach miałem pierwszy świadomy epizod depresji. I mimo, że było bardzo ciężko, to też udźwignąłem te studia. Ale dziś nie czuję z tego powodu żadnej satysfakcji. Wręcz przeciwnie - wyrzucam sobie, że byłem zbyt nieudolny.

Tag było. I potem wyrzuty, bo "ja myślałem, że skończysz studia i się będziesz cieszyć". A ja tylko -- po co mi to było, co ja będę dalej robić :hide: i bum -- depresja.

 

Wreszcie wymyśliłam nowy avatar, bo Miss Forum i Twin Peaks :great:

 

A teraz udaję, że się uczę i buczę po co mi drugi zawód. Po co mi pierwszy zawód.

W Heroesów bym pograła, ale się boję, że się zasiedzę, a jutro autobus 8:18.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już sam fakt, że przystąpiłaś do tak wymagającej rekrutacji o czymś świadczy.

W tamtym czasie o głębokim i bolesnym braku innych planów, bo życie mnie w ciula zrobiło 8)

 

Moim zdaniem o odwadze. A życie to ciągle płata jakieś figle :o

 

Marcin2013 ja dziś wyjątkowo dobrze, ba, nawet przez jakieś 2 godziny miałem jakąś manię, nie powiem, żeby mi z tym źle było. Przez te 2 godziny zrobiłem więcej, niż przez ostatnie 3 miesiące ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyklopka pod tapczanem jest klaustrofobicznie, to też wymaga odwagi ;) no nic, Twój autobus o 8:18, mój jutro o 6:32. Muszę się przymusić do spania.

Dobranoc Spamowa. :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

strasznie dużo nerwów kosztuje mnie chęć chodzenia na terapie dzienną. Tydzień temu byłem na Pradze na Jagielońskiej, tam na rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziałem się, że nie można w ogóle używać laptopa, a ja przecież muszę odpisywać na maile klientów bo prowadzę firmę.

No więc stwierdziłem, że spróbuje się dostać na dzienny na nerwice na Sobieskiego. Pojechałem do psychiatry po skierowanie, ale ta stwierdziła, że skierowania mi nie wypisze bo w historii choroby nie mam wpisane, że jestem chory na nerwice. To się wkurzyłem bo zainkasowali 130 zł za nic. Na drugi dzień miałem mieć rozmowę kwalifikacyjną na Sobieskiego, to umówiłem się parę godzin wcześniej na wizytę u psychiatry. Pojechałem dostałem skierowanie na Sobieskiego i w czasie rozmowy kwalifikacyjnej dowiedziałem się, że ponieważ brałem leki nasenne to muszę mieć zaświadczenie z poradni uzależnień, że od roku nie biorę benzo, bez tego mnie nie przyjmą. No więc lipa. Ale na dzisiaj miałem jeszcze rozmowę kwalifikacyjną na grupę terapuetyczna na ul Dolnej. Pojechałem tam i dzisiaj się dowiedziałem, że niezabardzo mogą mnie przyjąć bo w rozpoznaniu ze szpitala mam rozmoznanie "epizod depresyjny umiarkowany". No to tłumacze babce, że depresji nigdy w życiu nie miałem tylko nerwice. No i w sumie stanęło, że może mnie przyjmą. Ale to dopiero za 2 miesiące. No dalej dupa.

Czyli w czasie ostatnich 10 dni miałem trzy wizyty u psychiatrów i trzy rozmowy kwalifikacyjne. Z terapią indywidualną też dupa, bo chodzę do jakiegoś 15 lat młodszego psychoanalityka u którego roztrząsam problemy i wychodzę jeszcze bardziej wkurzony niż przed wejściem. Dodatkowo boli mnie noga w stawie biodrowym bo dużo chodziłem i mam stan zapalny w biodrze. Wczoraj jeszcze czułem się jako tako, ale dzisiaj od rana niepokój, po południu lęk, wieczorem roztrzęsienie, teraz napięcie. A przecież jeszcze 3 dni temu było tak dobrze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×