Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
para

Weltschmerz i nie tylko

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć

Tak sobie siedzę i myślę, że to słowo idealnie opisuje mój obecny nastrój. To jest dosłownie ból świata. To jest taki ogromny dyskomfort życia i ciągły pesymizm. Nic mnie nie cieszy, a wszystko dołuje. Ostatnio doświadczyłam śmierci bliskiej osoby oraz od wielu miesięcy dzielę problemy zdrowotne bliskich mi osób. Pewnie to jeszcze żałoba tak działa, ale moja choroba trwa już kilka dobrych lat a teraz jest zaostrzenie znów. Nie widzę sensu w życiu, bo i tak przyjdzie śmierć. Mam natrętne myśli, że jak zacznę się cieszyć czymkolwiek, los "za karę" ześle na mnie kolejne zmartwienia, bowiem tak wg mnie było do tej pory.Kiedy poczułam ulgę, zaczęłam korzystać z życia - klops-wydarzyła się jakaś tragedia mniejsza czy większa. Nie daję rady z tym bólem. Nie mogę znieść, że tyle ludzi cierpi z różnych powodów. Że wielu brakuje pieniędzy, zdrowia, że jest tyle niesprawiedliwości na świecie. Że ludzie są wobec siebie tak straszni. Zresztą i tak umrzemy. Nienawidzę, gdy ktoś mówi : musisz zacząć cieszyć się życiem. Takie teksty-pocieszenia-dobre rady są dla mnie straszne i nie działa to w ten sposób. Wręcz przeciwnie. Myślę wtedy, że nie mogę nie mogę i...nie mogę się cieszyć. Jedyne co sprawia mi trochę radości to np. możliwość wyspania się w dzień wolny od pracy. Wtedy kładąc się spać jestem spokojniejsza. W tygodniu mam ogromny dyskomfort, że się nie wyśpię i nie mam siły wstać,cały dzień jestem słaba. Wiem, że piszę chaotycznie. Chciałam po prostu coś napisać, bo kiedyś pisanie dawało mi ulgę. Aha, dodam jeszcze, że od czasu śmierci bliskiej osoby mam ogromny lęk przed śmiercią i on mi trochę uniemożliwia życie. Było to tak, że osoba ta chorowała i wszystko było na dobrej drodze do wyzdrowienia, a śmierć przyszła nagle. Dodatkowo mam w głowie jej słowa strachu przed odejściem, oraz buntu i niegotowości na to. Od jakiegoś roku waham się jeśli chodzi o wiarę. Czasem wierzę, czasem nie wierzę. Ostatnio raczej to drugie. Chciałabym może wierzyć, że jest Bóg i życie po śmierci, ale coś w głębi mówi mi, że to nielogiczne i mam trudności z uwierzeniem w to. Wydaje mi się, że niestety nic nie ma. I to mnie napawa również lękiem. Bardzo źle się z tym czuję. Wiem i boję się, że w każdej chwili może stać się coś złego. I to też mnie paraliżuje. Dziś słońca nie ma też.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Życie często jest przeplatane złymi rzeczami, ale ważne by się z nich otrząsnąć i nie skupiać się na nich za bardzo. Śmierć bliskiej osoby to duży szok, ale takie już są zasady na tym świecie. Śmierć jest bardzo blisko, tylko nie zawsze sobie zdajemy z tego sprawy. Więc nie ma co robić z siebie męczennika, bo to i tak nic nie da. Potrzebny jest dystans, bo jakby się go nie miało to szybko można zwariować tutaj. Nie da się wszystkiego zrobić i wszystkich uratować, ale choćby te małe pozytywne rzeczy zrobione dla kogoś mogą dużo dać. Ten jeden uśmiech. To jest warte poświęcenia.

Wydajesz się ogólnie znerwicowana. Jak sama nad tym nie zapanujesz to warto pójść do psychologa...

 

Cheers

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cześć

tak wg mnie było do tej pory.Kiedy poczułam ulgę, zaczęłam korzystać z życia - klops-wydarzyła się jakaś tragedia mniejsza czy większa.

Cześć. To akurat jest jedynie Twoje osobiste naginanie rzeczywistości. Równie dobrze można nagiąć ją w drugą stronę zmieniając kolejność i stwierdzić, że po złych okresach przychodziły lepsze. To takie trochę bezproduktywne analizy, które de facto niczego wiarygodnego Ci nie sprzedają. Piszesz, że zmarła Ci bliska osoba. Większość ludzi na Ziemi straciło kogoś bliskiego w ostatnich kilku latach, nie mówiąc już o całym ich dotychczasowym życiu.

 

Nie mogę znieść, że tyle ludzi cierpi z różnych powodów. Że wielu brakuje pieniędzy, zdrowia, że jest tyle niesprawiedliwości na świecie. Że ludzie są wobec siebie tak straszni.
No ja też tego nienawidzę. I co w związku z tym? Co Ci to da, że będziesz siedzieć w domu i rozkminiać strukturę funkcjonowania świata ludzi? Ile pożytecznych rzeczy zrobiłaś dla cierpiących ludzi w ostatnim tygodniu(które wymagają jedynie Twoich chęci, a nie np. finansów)?

 

Jedyne co sprawia mi trochę radości to np. możliwość wyspania się w dzień wolny od pracy. Wtedy kładąc się spać jestem spokojniejsza.
Czyli jednak potrafisz czerpać pozytyw z tego, co Cię otacza. Ile możliwości doświadczania innych bodźców wprowadzających człowieka w spokojniejszy nastrój wypróbowałaś i co to było?
mam ogromny lęk przed śmiercią
Dlaczego boisz się śmierci skoro życie nie jest dla Ciebie czymś satysfakcjonującym?

 

Chciałabym może wierzyć, że jest Bóg i życie po śmierci, ale coś w głębi mówi mi, że to nielogiczne i mam trudności z uwierzeniem w to. Wydaje mi się, że niestety nic nie ma. I to mnie napawa również lękiem. Bardzo źle się z tym czuję.
Do czego potrzeba jest Ci ta wiara skoro kierujesz się w życiu logiką?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jasne, ze wiekszosc ludzi stracila kogos.ale uwierz,ze nikt z moich bliskich znajomych.nawet nie wiedza jak wyglada pogrzeb,bo rowniez nigdy nie byli.caly obrzadek jet dla nich obcy no i niestety mnie nie rozumieja w tym temacie tak jakbym moze chciala.Syty glodnego nie zrozumie, chocby i sie staral. Nie ma mocnych.poza tym ok, ludzie przechodza po tym do porzadku dziennego,ale ja z tym sobie nie umiem poradzic jeszcze.

Pozyteczne rzeczy dla ludzi robie co dzien,bowiem mam prace, w ktorej pomagam ludziom.nie wszystkim mozna,to rzecz jasna,i to jest ciezkie do zaakceptowania.i takie slowa ze nic z tym nie zrobisz i daj spokoj to nie do mnie,bo nie dzialam w ten sposob,ze mi powiesz nie badz taka i pstryk zadziala.

Co za pytanie dlaczego boje sie smierci skoro zycie nie jest satysfakcjonujacym? To nie znaczy,ze chce umierac i ze mam uwazac ze smierc mnie wybawi z niesatysfakcji.oraz do czego potrzebna mi wiara, otoz kiedy mocno wierzylam, czulam sie bezpieczniejsza, wierzac,ze jest zycie wieczne itd.kiedy stracilam wiare, z mysla,ze jest pustka,jest mi zle i nie umiem jeszcze tego zaakceptowac.to kwestia dojrzalosci.dlatego ja nie mowie ze wiara mi jest potrzebna, ale nie moge sobie poradzic z tym,ze nie moge uwierzyc,nie wiem czy to rozumiesz jakkolwiek.lecze sie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

para, mam podobne objawy. Cieszyć się nie potrafię tak na prawdę, ale nawet wśród tego bólu można znaleźć jakieś pozytywy. Trudno walczyć z całym wszechświatem sądząc, że to wszystko pomyłka. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pysiunia

para, Czy nie wymagasz zbyt dużo od samej siebie ?

 

Po śmierci kogoś bliskiego jest czas żałoby - czas, który pomaga nam pogodzić się z tym faktem. Jeśli nie przeżyjemy żałoby, mogą pojawić się choroby somatyczne, zaburzone relacje z ludźmi, unikanie ich, zablokowanie emocji i wiele innych.

Trzeba mówić innym osobom, co przeżywasz, otwierać się.

 

Akuratnie teraz jest taki okres w Twoim życiu, że ktoś bliski odszedł, inni bliscy chorują. Takie jest życie...

Przeżywając żałobę czy patrząc na choroby najbliższych uodparniasz się i w przyszłości te przeżycia nie będą dla Ciebie takim problemem.

Gdy byłam młodą dziewczyną i umierali rodzice moich koleżanek - bardzo to przeżywałam. Bałam się cierpienia i śmierci najbliższych.

Gdy zmarł mój Teść, później teściowa - przeżywałam to, bardzo ich kochałam, ale intensywność przeżyć nie była już taka mocna jak kiedyś.

 

Para, tak jak napisał EmInQu - wszystko zależy też od Ciebie - jak na to patrzysz.

Ludzie rodzą się i umierają - taka jest kolej życia. To nie jest tak, że "jak zacznę się cieszyć czymkolwiek, los "za karę" ześle na mnie kolejne zmartwienia, bowiem tak wg mnie było do tej pory.Kiedy poczułam ulgę, zaczęłam korzystać z życia - klops-wydarzyła się jakaś tragedia mniejsza czy większa".

 

Jeśli w ten sposób myślisz - to tak będziesz to odbierać ! I będziesz cierpieć.

Pomyśl - ludzie umierają codziennie... mnóstwo ludzi choruje... Ciesz się tymi, którzy żyją i są obok Ciebie.

 

Staraj się rozpoznawać w sobie negatywne myśli i przemieniać je w pozytywne (techniki NLP).

Od Ciebie zależy Twoje życie. Tylko Ty możesz je zmienić :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×