Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

para

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Tak, już jutro mam spotkanie z psychologiem. Zobaczymy, jak będzie mnie prowadzić..Dzięki
  2. On o moich myślach wie wszystko. Ale nie potrafimy mi pomóc. Widzę, że mnie kocha, jestem tego pewna. A sama nie umiem absolutnie odpowiedzieć sobie na to pytanie...Nie umiem, a zastanawiam się już dłuższy czas. Jak jest dobrze, to jest dobrze. Jak źle, to źle. I taka parabola.
  3. Zastanawiam się, co z sobą zrobić. Otóż odkąd wyprowadziłam się do innego miasta (3mies temu), zaczełam pracę i zamieszkałam z partnerem ciągle jest coś nie tak. Kłócimy się strasznie, ponieważ ciągle mi coś nie pasuje. Nie wiem, jakie mam do niego uczucia, bowiem na odległość jest wszystko fajnie, a gdy jesteśmy razem po jakimś czasie coś się wyklaruje i kłótnia ogromna. Nie mogę się przyzwyczaić do tego nowego życia. Miało być tak dobrze, a jest beznadziejnie. Nic mnie nie cieszy, o wszystko się martwię. Tęsknię za domem rodzinnym i beztroskim życiem studenckim. Do czerwca przez ok pol roku brałam escitalopram ponieważ mam zaburzenia lękowe uogólnione a lek został włączony gdy byłam również w dołku, to znaczy prawdopodobnie była to depresja. Na leku, jak twierdzi partner byłam spokojna, wyluzowana, nie martwiłam się tak jak wcześniej i było ze mną znośnie. Od powiedzmy 2 miesięcy nawróciły lęki, CIĄGŁE napięcie wewnętrzne i obniżony nastrój i ja nie wiem czy to przez moje problemy w związku, trudności z przystosowaniem się do samodzielnego życia czy to po prostu choroba. Partner chciał mnie już kilka razy zostawić, ale coś go przy mnie trzyma. Nie wiem co, bo ja bym siebie dawno zostawiła. Mam do niego bardzo ambiwalentny stosunek. Nie wiem czy go kocham, bo nienawidzę naszych kłotni, które wpływają na mój nastrój. Z drugiej strony mój nastrój prowokuje kłótnie. Gdy jestem sama jest mi pozornie dobrze, ale chyba tęsknię za nim. A też myślę sobie, że czuję niechęć do czułości. Dodatkowo jestem w żałobie po bliskiej osobie obecnie i to też pogorszyło moje samopoczucie. Nie wiem czy udać się znów do psychiatry. Poszłam raz do psychologa, zaproponował terapię, ale nie wiem jak można mnie ulepszyć. Po prostu nie wyobrażam sobie, że mogłabym wreszcie "zdrowo" myśleć i funkcjonować jak dorosła, odpowiedzialna osoba. Nie znoszę siebie i zazdroszczę wszystkim "ustabilizowanym psychicznie".
  4. para

    Weltschmerz i nie tylko

    No jasne, ze wiekszosc ludzi stracila kogos.ale uwierz,ze nikt z moich bliskich znajomych.nawet nie wiedza jak wyglada pogrzeb,bo rowniez nigdy nie byli.caly obrzadek jet dla nich obcy no i niestety mnie nie rozumieja w tym temacie tak jakbym moze chciala.Syty glodnego nie zrozumie, chocby i sie staral. Nie ma mocnych.poza tym ok, ludzie przechodza po tym do porzadku dziennego,ale ja z tym sobie nie umiem poradzic jeszcze. Pozyteczne rzeczy dla ludzi robie co dzien,bowiem mam prace, w ktorej pomagam ludziom.nie wszystkim mozna,to rzecz jasna,i to jest ciezkie do zaakceptowania.i takie slowa ze nic z tym nie zrobisz i daj spokoj to nie do mnie,bo nie dzialam w ten sposob,ze mi powiesz nie badz taka i pstryk zadziala. Co za pytanie dlaczego boje sie smierci skoro zycie nie jest satysfakcjonujacym? To nie znaczy,ze chce umierac i ze mam uwazac ze smierc mnie wybawi z niesatysfakcji.oraz do czego potrzebna mi wiara, otoz kiedy mocno wierzylam, czulam sie bezpieczniejsza, wierzac,ze jest zycie wieczne itd.kiedy stracilam wiare, z mysla,ze jest pustka,jest mi zle i nie umiem jeszcze tego zaakceptowac.to kwestia dojrzalosci.dlatego ja nie mowie ze wiara mi jest potrzebna, ale nie moge sobie poradzic z tym,ze nie moge uwierzyc,nie wiem czy to rozumiesz jakkolwiek.lecze sie.
  5. para

    Proszę bardzo odpiszcie

    Dlaczego jeszcze raz zaczynasz ten sam temat ?? Wczoraj ci odpisalam,ze tez miewam dziwne bole brzucha. To typowe objawy nerwicy, nie masz tam w brzuchu choroby tylko w glowie. To sie nazywa somatyzacja fachowo -- 22 lis 2013, 23:14 -- Dlaczego jeszcze raz zaczynasz ten sam temat ?? Wczoraj ci odpisalam,ze tez miewam dziwne bole brzucha. To typowe objawy nerwicy, nie masz tam w brzuchu choroby tylko w glowie. To sie nazywa somatyzacja fachowo
  6. para

    Czy to depresja?

    może to jakieś zaburzenia lękowe - fobia społeczna? jeśli nieśmiałość jest patologiczna to to myślę, że fobia jest. trzeba dopytać o inne rzeczy, czy masz to z konkretnymi ludźmi, czy zawsze w konkretnych sytuacjach, czy bez przyczyny. Czy boisz się załatwiać np. różne rzeczy w urzędach, robić zakupy, chodzi o bezpośredni kontakt z ludźmi, czy to sprawia ci trudności. Czy są ludzie, z którymi normalnie potrafisz rozmawiać. Czy nie umiesz się śmiać przy ludziach, czy ogólnie nic cię nie cieszy...Wiele jeszcze pytań przychodzi mi do głowy. Czy masz jakieś problemy przewlekłe np. w rodzinie lub ze zdrowiem...Depresja to po tym co narazie mówisz to nie wygląda tak..
  7. Cześć Tak sobie siedzę i myślę, że to słowo idealnie opisuje mój obecny nastrój. To jest dosłownie ból świata. To jest taki ogromny dyskomfort życia i ciągły pesymizm. Nic mnie nie cieszy, a wszystko dołuje. Ostatnio doświadczyłam śmierci bliskiej osoby oraz od wielu miesięcy dzielę problemy zdrowotne bliskich mi osób. Pewnie to jeszcze żałoba tak działa, ale moja choroba trwa już kilka dobrych lat a teraz jest zaostrzenie znów. Nie widzę sensu w życiu, bo i tak przyjdzie śmierć. Mam natrętne myśli, że jak zacznę się cieszyć czymkolwiek, los "za karę" ześle na mnie kolejne zmartwienia, bowiem tak wg mnie było do tej pory.Kiedy poczułam ulgę, zaczęłam korzystać z życia - klops-wydarzyła się jakaś tragedia mniejsza czy większa. Nie daję rady z tym bólem. Nie mogę znieść, że tyle ludzi cierpi z różnych powodów. Że wielu brakuje pieniędzy, zdrowia, że jest tyle niesprawiedliwości na świecie. Że ludzie są wobec siebie tak straszni. Zresztą i tak umrzemy. Nienawidzę, gdy ktoś mówi : musisz zacząć cieszyć się życiem. Takie teksty-pocieszenia-dobre rady są dla mnie straszne i nie działa to w ten sposób. Wręcz przeciwnie. Myślę wtedy, że nie mogę nie mogę i...nie mogę się cieszyć. Jedyne co sprawia mi trochę radości to np. możliwość wyspania się w dzień wolny od pracy. Wtedy kładąc się spać jestem spokojniejsza. W tygodniu mam ogromny dyskomfort, że się nie wyśpię i nie mam siły wstać,cały dzień jestem słaba. Wiem, że piszę chaotycznie. Chciałam po prostu coś napisać, bo kiedyś pisanie dawało mi ulgę. Aha, dodam jeszcze, że od czasu śmierci bliskiej osoby mam ogromny lęk przed śmiercią i on mi trochę uniemożliwia życie. Było to tak, że osoba ta chorowała i wszystko było na dobrej drodze do wyzdrowienia, a śmierć przyszła nagle. Dodatkowo mam w głowie jej słowa strachu przed odejściem, oraz buntu i niegotowości na to. Od jakiegoś roku waham się jeśli chodzi o wiarę. Czasem wierzę, czasem nie wierzę. Ostatnio raczej to drugie. Chciałabym może wierzyć, że jest Bóg i życie po śmierci, ale coś w głębi mówi mi, że to nielogiczne i mam trudności z uwierzeniem w to. Wydaje mi się, że niestety nic nie ma. I to mnie napawa również lękiem. Bardzo źle się z tym czuję. Wiem i boję się, że w każdej chwili może stać się coś złego. I to też mnie paraliżuje. Dziś słońca nie ma też.
  8. Rozumiem, że to wszystko jest dla ciebie straszne i mysle, ze potrzebujesz lekarza psychiatry na poczatek...
  9. para

    Cześć

    A jak jest z rodzina? Rodzicami? Rodzenstwo? Ja rowniez nie mam mysle prawdziwych przyjaciol.znajomi tylko na chwile, czasem czegos potrzebuja, ale zwykle,nie chca ze mna sie,przyjaznic bo uwazaja ze mam jakies chore mysli, inne poglady i czuje ze mnie nie lubia.i unikam ja ich, oni tez zadnego zainteresowania moim zyciem.Po prostu nie ufam im i nie czuje troski,zadnej . Kzdy tylko mysli o wlasnej dupie i nie ma ochoty wysluchiwac moich zali i problemow. Oparcie mam w rodzicach, ale nie moge ich zbyt obciazacmswoimi problemami, bo narazam ich na wielki bol...
  10. Ja jak mam tak zwany atak to mam ogromne sciskanie w brzuchu. Zalezy ile mnie nerwy trzymaja tyle mam ten bol. To jest jakby ktos zelazko wlozyl w brzuch,albo jeszcze jakby ono sie przemieszczalo,z gory na dol,z dolu na gore.
×