Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim, zarejestrowałam się tu, bo nie mam nikogo zaufanego, żeby porozmawiać o moich problemach, wyżalić się. Więc może opowiem parę słów o sobie. Odkąd pamiętam mój ojciec pił, mama zawsze starała się w miarę swoich możliwości chronić mnie przed awanturami. Z czasem rolę się odwóciły, mama nie wytrzymywała psychicznie tych wrzasków, kłotni. Po jakimś czasie dopadła ją nerwica, jej leczenie trwało parę lat. W końcu zdecydowała się na rozwód, poznała nowego faceta i zamieszkałyśmy z nim. Nie potrafiłam i dalej nie potrafię się z nim dogadać, mimo, że minęło już 3 lata od przeprowadzki. Nie mam zaufania do niego, ciężko mi przeprowadzić z nim jakąkolwiek rozmowę, zwyczajnie boję się. W grudniu poprzedniego roku mój ojciec zmarł, nie potrafię sobie z tym poradzić, mimo, że wyrządził mi wiele krzywdy. Zaczęłam zmieniać się, gdy szłam do gimnazjum zamknęłam się w sobie, zaczęłam bać się ludzi. Nie potrafię mieć normalnego faceta i stworzyć z nim związku. Gdy zaczyna to przeradzać się w coś głebszego, uciekam, boję się zaangażowania, tego, że w końcu nadszedłby czas, abym opowiedziała mu o sobie, co przeżywam. Gdy, jestem w jakimś zatłoczonym miejscu, czuję się jakbym była w niebezpieczeństwie, jakby każdy się na mnie patrzył, oceniał, śmiał się. Przed ostatnie 2 lata, stałam się jakby wykluczona z życia, chodziłam do szkoły, robiłam tylko to co naprawdę musiałam, a kontakty z ludźmi ograniczyłam do minimum. Pojawiły się myśli samobójcze, lęki. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, tym bardziej, że czeka mnie przeprowadzka, studia, nowi ludzie i miejsce. Przeraża mnie to...

Przepraszam, że sie tak rozpisałam, mam nadzieję, że ktoś dobrnął do końca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj Klaudia, bardzo smutno mi się zrobiło gdy czytałem Twego posta. ogromny smutek przez niego przemawia. jedyne co mogę Ci powiedzieć w tym momencie to puste, acz szczere słowa - głowa do góry, mam nadzieję, że otrzymasz tu pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj! Ja również przesyłam tylko słowa otuchy - głowa do góry, myślę, że forum Ci pomoże!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, Klaudia!

 

Nie Ty jedna masz tu ciężko. Każdy człowiek ma, w jakiś sposób ciężko. Jakoś się trzymaj i bądź silna. Ale wiem, że łatwo nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siemasz!

 

A ja zamiast "głowa do góry" to ci rąbnę konkret - przejdź się do psychiatry. Są leki które ci pomogą zarówno w kwestii myśli samobójczych jak i lęków, będziesz miała dzięki temu czas na uporządkowanie sobie życia bez stresu i nerwówki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za słowa otuchy. Co do psychiatry, już parę razy miałam taki zamiar, żeby się do niego udać. Jednak za każdym razem to odkładałam i dalej odkładam. Mam jednak obawy, takie strasznie głupie myślenie, że "uzna mnie za wariatkę". Poza tym ciężko mi się przełamać, aby mówić o tym co mi leży na serduchu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klaudia94, cześć. Ponoć człowiek poznaje rzeczy poprzez kontrast. Jak coś stracisz to bardziej to doceniasz. Może tak jest z depresją, jest po to żebyś mogła potem bardziej docenić to że żyjesz. Pomaga również konfrontować się z rzeczywistością. Zazwyczaj zadowolony z życia człowiek nie wierzy w to że śmierć istnieje, a jak ktoś umrze to uznaje to za tragedię. Ludzie! Każdy kiedyś umrze, śmierć to nie tragedia, tylko naturalna kolej rzeczy. "Tragedia się stała, ktoś umarł". Ludzie są w szoku, jakby nie wiedzieli że w ogóle jest coś takiego. Stało się coś co nie powinno- ktoś umarł. W przyrodzie co chwile ktoś kogoś zjada, ktoś się rozkłada. Nasiono obumiera, by wyrosła roślina. A mimo to wystarczy pobyć w dziewiczej przyrodzie, np. w Puszczy Białowieskiej (byłem, świetne przeżycie) żeby zobaczyć że wszystko gra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

klaudia94, możesz też na początek wybrać się do psychologa/terapeuty. Spotkasz na forum wielu ludzi którym trudno było się przełamać i mieli lęki że co sobie lekarz pomyśli. Obecnie obawa że czymś zaskoczę psychiatrę to jedna z ostatnich jakie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

vifi, tak. Ja kiedy byłem w psychiatryku, przyszli psychologowie mieli wycieczkę, żeby poznawać przypadki. Wielu z nich już się napatrzyło. Na prawdę. To ciebie to przeraża, bo ty chorujesz. Z zewnątrz to wygląda inaczej. Pewnie wiele osób, by próbowało cię pocieszać, porozmawiać z tobą, nadal widzą człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej :) Mam nadzieję, że uda Ci się rozwiązać Twój problem. Ja proponuję może rozmowę z psychologiem. Sądzę, że dużym sukcesem jest przyznanie się do swoich lęków i kłopotów i chęć przezwyciężenia tego. Jesteś młoda, do przodu małymi kroczkami i na pewno znajdziesz przyjaciół i chłopaka :) Trzeba tylko chcieć i nie wstydzić się tego co było, nie wypierać tego z siebie, nie bać się o tym mówić jeśli znajdziesz już kogoś bliskiego. Osoba, która się Tobą zainteresuje, poświęci Ci dużo swego czasu na pewno nie odwróci się od Ciebie przez Twoją przeszłość. Wielu ludzi ma podobne kłopoty, a nikt ich nie piętnuje, bo to nie ich wina. Spróbuj porozmawiać z psychologiem, a może to forum Ci pomoże. Twój problem jest mi w pewien sposób bardzo bliski dlatego trzymam kciuki z całych sił za Ciebie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj klaudio94 :smile:

 

Już samo to, że napisałaś nam o sobie i tu jesteś jest swego rodzaju (od)ważnym krokiem w przód :brawo:

Na pewno znajdziesz tu wsparcie bo każdy z nas w jakiś sposób cierpi. Mimo, że też jestem tu od niedawna zauważyłam, że ludzie tutaj są sobie bardzo życzliwi i pomocni. Może to właśnie cierpienie zmienia człowieka na tyle, że potrafi postawić się w sytuacji kogoś innego.

Ja także polecam Ci pójście do psychologa. On Cię wysłucha i na spokojnie porozmawiacie o Tobie i Twojej historii. Psycholog już niejednej rzeczy wysłuchał i choć jest to trudne warto odważyć się z nim porozmawiać. Ja np. z derealizacją wielokrotnie nie mogłam dojść na terapię mimo, że bardzo chciałam. Może to inny punkt widzenia ale fajnie, że możesz do psychologa dojść i masz taką możliowść.

 

Trzymaj się ciepło i uwierz, że wszystko się poprawi :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć, pierwszy post bardzo dokładnie przypomina moje historie, więc Cię doskonale rozumiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WITAJ!

Spróbuj żyć teraźniejszością. Snuj plany na przyszłość ale nie wracaj do smutnej przeszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×