Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ona31

Dlaczego boicie się wizyty u psychiatry?

Rekomendowane odpowiedzi

Zauważyłam, że bardzo wiele osób opisuje tutaj swoje problemy, szuka porady u innych forumowiczów, czeka na jakieś wskazówki, diagnozę, albo receptę na to jak żyć. Większość z nich dzieląc się swoją historią zaznacza z góry, że nie pojdzie do psychiatry, bo już woleliby umrzeć, zamknąć się w domu i z niego nie wychodzić i tym podobne irracjonalne powody.

Wtf :?: Skoro czujecie, że macie jakiś problem z psychiką, ze sobą itd. dlaczego nie szukacie pomocy u specjalistów? Dlaczego Polska wciąż jest takim zaściankowym krajem w którym pójście do lekarza jest wstydem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mechanizm jest moim zdaniem bardzo prosty. Boli cię tyłek, krwawisz oddając stolec - decydujesz się na wizytę u proktologa, przyznając tym samym bez wątpliwości że masz chore jelita.

 

Ludzie boją się pójść do psychiatry bo to oznacza przyznanie się przed samym sobą że ma się problem z głową. A niewielu ludzi ma na tyle wytrzymałą psychikę żeby stawić czoło swoim ułomnościom.

 

Dodaj do tego też jakiś odsetek nastolatków którzy przechodzą załamanie miłosne i domawiają sobie do tego pierdyliard objawów nerwicy/depresji/schizofrenii itd i tak na prawdę chodzi o jakąś formę zwrócenia na siebie uwagi.

 

Ja na pierwszą wizytę do psychiatry poszedłem bez żadnego wstydu, kiedy któregoś dnia zorientowałem się że siedzę pod drzwiami z paskiem w ręku i zastanawiam czy faktycznie da się powiesić na klamce. Strzeliłem sobie po pysku i po 5 minutach zadzwoniłem do najbliższej psychiatry. Nie mam też problemów z tym żeby mówić o tym znajomym czy w pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja na pierwszą wizytę do psychiatry poszedłem bez żadnego wstydu, (...)Nie mam też problemów z tym żeby mówić o tym znajomym czy w pracy.

 

Mam dokładnie tak samo. Czemu ludzie się boją...... ciężko przyznać się przed samym sobą to raz, a dwa - boimy się co ludzie powiedzą, jak się dowiedzą.....bo u nas panuje cały czas stereotyp że jeśli ktoś chodzi do psychiatry to jest groźnym świrem. Więc ze strachu ukrywamy ten fakt po cichu i nieświadomie utrwalając to wstrętne przekonanie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego uważasz ze ktoś się boi chodzić do psychiatry ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo psychiatra to nie jest lekarz.psychiatra zawsze łamie przysięgę hipokratesa.znacie powiedzenie:szpital złapie i nie puści?na każde pytania pacjenta odpowiada głupkowato:jeszcze sie zobaczy,czy widzi pan jakieś dziwne postaci?mnie pan to mówi?i w 80% tak dobiera leki żeby na komisji wypaść w jak najgorszym stanie psychicznym,ślinotokiem,mlekotokiem którego przed leczeniem nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na lekarzy psychiatrów wybieram kobiety. Głupio mi o schizach rozmawiać z jakimś obcym facetem oko w oko. Wstyd mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie wniosek wysnuty z dziesiątek postów 'co mam robić' 'czy to nerwica/schizofrenia/borderline' albo 'choruje od 10 lat, nigdy nikt mnie nie zdiagnozował'.

Jedyna rada to: idź do psychologa/psychiatry. Innej drogi nie ma jeśli samemu nie można sobie poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedyna rada to: idź do psychologa/psychiatry. Innej drogi nie ma jeśli samemu nie można sobie poradzić.

mozna też iśc do księdza na spowiedz.też nie wysłucha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pogadać to można i z obcym ale nie o to chyba chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

synsato "chyba" było zbędne :smile:

 

deader hm...ja idąc na terapię, a później dodatkowo do psychiatry nie myślałam, że mam problem z głową... Raczej ze sobą, ze swoim życiem, z emocjami ;)

A tak poza tym: szacunek za normalne podejście do tematu.

P.S: cieszę się, że jednak nie sprawdziłeś czy się da.

 

Owszem, mi też podczas pierwszej wizyty towarzyszyło poczucie wstydu, ale wynikające tylko z tego, że nie potrafiłam sama poradzić sobie ze swoimi problemami, że przeżyłam jako osobistą klęskę to, że będąc zawsze silną osobą, umiejącą zachować zimną krew w każdej sytuacji nagle w moim życiu pojawiło się coś z czym sama nie mogłam się uporać.

 

Tak btw: głowa i mózg to wg.mnie jedne z najważniejszych organów w naszym ciele więc tym bardziej należy im poświęcić uwagę i gdy czujemy, że coś jest nie tak oddać się w ręce specjalisty.

 

A stwierdzenia nieboszczyka, że psychiatra to nie jest lekarz nawet nie chce mi się komentować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A teraz muszę szukać innej przychodni bo oczywiście przepisano mnie jak się właśnie dowiedziałam do jakiegoś lekarza a nie lekarki a ja od nowa nie zamierzam mówić co mam szczegółowo. Cholera drugi psychiatra w ciągu jednego roku to dla mnie za dużo!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja nigdy w życiu nie poszłabym do kobiety lekarza. Uważam, że mężczyźni są większymi profesjonalistami w tej dziedzinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ona31, ja mam takie NN, że nie mogę tego powiedzieć bo mi po prostu cholernie głupio a chyba trzeba się u psychiatry czuć komfortowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chodziłam do psychiatry, mężczyzny, co więcej mówiłyśmy z koleżanką na niego Stone face-kamienna twarz :mrgreen: chyba nic by go nie zdziwiło, doktor nauk medycznych z wieloletnim doświadczeniem..... w gruncie rzeczy kompetentny i porządny lekarz, ale wyprany z emocji .... może to i dobrze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

A stwierdzenia nieboszczyka, że psychiatra to nie jest lekarz nawet nie chce mi się komentować.

to dlaczego ubezwłasnowolnionych internowanych nie resocjalizują,nie rehabilitują,nie wprowadzają programów równych szans,nie stosują psychoterapii tylko położą do łóżka i walą dzień w dzień kilo prochów i leżeć?jak to się dzieje że psychiatrzy jako lekarze się wogóle nie przejmują wieloletnimi pensjonariuszami?dlaczego nie leczą tylko izolują?dla czego z nimi nie rozmawiają?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psyche. ja też mam NN i dlatego za bardzo nie rozumiem jaki to ma związek z tym, że czułabyś się głupio?

Mężczyźni podchodzą do sprawy rzeczowo, uważnie słuchają, analizują fakty, a kobiety głównie opierają się na emocjach, oceniaj inne kobiety i są zazdrosne. Dobrze byłoby gdybyś spróbowała i się przełamała- komfort z pracy z mężczyzną jest dużo większy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka, ja też chodziłam do jednego lekarza ale on był lekarzem praktycznie od samego początku potem przestał przyjmować na NFZ i tylko prywatnie przyjmuje bo bym dalej do niego chodziła. Czułam się komfortowo. Nie wiem pójdę do tego nowego o ile wczesniej nie zemdleje albo nie dostane palpitacji serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

linka myślisz, że jeśli ktoś nie okazuje emocji to znaczy, że jest z nich wyprany?

 

-- 23 lip 2013, 17:15 --

 

psyche. to trzymamy kciuki żebyś nie zemdlała i nie dostała palpitacji ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ona31, myśli natrętne o charakterze seksualnym i agresywnym ciężko mi szczegółowo opowiadać o tym do jakiegoś obcego faceta jeszcze w oko w oko. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

A stwierdzenia nieboszczyka, że psychiatra to nie jest lekarz nawet nie chce mi się komentować.

to dlaczego ubezwłasnowolnionych internowanych nie resocjalizują,nie rehabilitują,nie wprowadzają programów równych szans,nie stosują psychoterapii tylko położą do łóżka i walą dzień w dzień kilo prochów i leżeć?jak to się dzieje że psychiatrzy jako lekarze się wogóle nie przejmują wieloletnimi pensjonariuszami?dlaczego nie leczą tylko izolują?dla czego z nimi nie rozmawiają?

 

Rozumiem, że to są Twoje własne doświadczenia? Jeśli tak- to przykre, a jeśli nie- to nie wrzucałabym wszystkich do jednego worka. Tak jak w każdym innym zawodzie są profesjonaliści i partacze.

 

A psychiatria to jedna z podstawowych specjalizacji medycznych i żeby zostać psychiatrą musisz skończyć medycynę.

 

-- 23 lip 2013, 17:21 --

 

psyche. te myśli są tak unikatowe i niepowtarzalne, że obawiasz się, że to byłaby jego pierwsza styczność z takim przypadkiem? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boję się, że to o czym z nim rozmawiam w przyszłości może zostać wykorzystane przeciwko mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

weros14, też to mam. Powie, że to tylko natręctwa a potem jeszcze mnie w coś wmieszają :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh, to właśnie te stereotypy że jak trafisz do psychiatry to dwaj panowie ubrani na biało zawiną w kaftan i do końca życia będą wpychali w ciebie leki uspokajające żebyś nie przeszkadzał światu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Boję się, że to o czym z nim rozmawiam w przyszłości może zostać wykorzystane przeciwko mnie...

dokładnie tak.to będzie zielone światło żeby cie wsadzić na dłużej i to co powiesz będzie się za toba ciągneło jak smród

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
deader hm...ja idąc na terapię, a później dodatkowo do psychiatry nie myślałam, że mam problem z głową... Raczej ze sobą, ze swoim życiem, z emocjami ;)

A tak poza tym: szacunek za normalne podejście do tematu.

P.S: cieszę się, że jednak nie sprawdziłeś czy się da.

Hehe, ja też się cieszę ;) A "problemy z głową" - wiadomo, że to pewien skrót myślowy - zawiera w sobie całe spektrum tego co wypisałaś plus jeszcze trochę :)

 

A ja nigdy w życiu nie poszłabym do kobiety lekarza. Uważam, że mężczyźni są większymi profesjonalistami w tej dziedzinie.

O, widzisz, a ja bym się kiepsko czuł z psychiatrą-facetem, miałbym pewnie obawy że wysłucha moich problemów i zamiast podejść do sprawy empatycznie to dostanę werbalny ekwiwalent strzału w pysk "z liścia" i poradę w stylu "Przestań pan jęczeć, nie pan pierwszy owdowiałeś, nie pan pierwszy żeś odkrył że koleżanka jest kurwą, a ludzie w autobusie wkurwiają wszystkich tak samo - wiec weź się pan w garść i nie marnuj mojego czasu na pacjentów którzy naprawdę czegoś ode mnie potrzebują"... Dużo lepiej mi się gada z babką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×