Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Biedrona20

Delegalizacja Alkoholu? Dyskusja.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.Jestem młodym facetem (25 lat).Chciałem poruszyć temat alkoholu. Osobiście powiem że strasznie nie lubię stanu tzw "upojenia". Browar mi nie smakuję, ogólnie samopoczucie po piwie czy dwóch w ogóle mi się nie poprawia. Rozumiem że każdy jest inny, ale u mnie własnie tak jest.Ostatnio oglądając filmik na youtube " Silna wolna" zacząłem się zastanawiać, czy alkohol powinien być sprzedawany.Niby fajnie walnąc browara z kumplami, pod namiotami czy na jakiś wyjazdach itd.Ale wedlug mnie bez alkoholu życie było by o niebo lepsze. Dlaczego?

Znam wiele rozbitych rodzin, gdzie ojczulek zamiast opiekować się rodziną, po prostu walił gorzałę i nie miał chęci do roboty.Dzieciaki z tak zwanych slamsów biorą przykład ze swoich rodziców i mają w dupie czy pójdą siedzieć do pudłą czy nie.

Przede wszystkim wyniszcza organizm, koleś w wieku 30 lat uzależniony od alkoholu wygląda na 60( żywy trup)

Wszelakie choroby fizyczne i psychiczne, w tym nowotwory( wątroby)

Wypadki pijaków na drogach( w sumie wisi mi to że ktoś się napił, wsiadł do samochodu i zginął na drzewie,chodzi o normalnych ludzi którzy są narażeni na takich idiotów)

Agresja,przepijanie całych oszczędności, zero chęci do niczego. Mówię u oczywiście o alkoholikach, nie o ludziach pijących okazyjnie

Dzieciaki na portalach internetowych chwalą się ile wypili, zdjęcia z wódką, browarami.............. jeśli to jest normalne, to ja spadam z tego kraju.

Powiecie mi że pijecie również aby zapomnieć o problemach.Taaa, zapomnicie przez chwile, problem nie rozwiąże się od butelki.W sumie w ten sposób łatwo wpaść w alkoholizm więc to kolejny minus.

 

 

Minusów alkoholu jest po prostu masa, można o tym książke napisać.

A jakie są plusy? Chwilowa poprawa humoru, większa chęc zabawy, gadatliwość

 

 

 

Jestem w pełni za delegalizacją alkoholu, żaden powód mnie nie przekona aby było inaczej bo takiego nie ma. Życie bez alko było by o wiele wiele wiele i jeszcze raz wiele lepsze.A jeśli ktoś piszę że bez alkoholu życie było by do dupy to go po prostu wyśmieję. Ja bez alko żyję szczęśliwie, a jeśli mam problem, rozwiązuję go bez butelki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I myślisz że delegalizacja alkoholu coś zmieni? Serio?

Narkotyki legalne nie są i jakoś nie widać, żeby znikła narkomania.....

 

 

Ja uważam, że powinno się zdelegalizować auta - niosą śmierć, codziennie na świecie umiera więcej osób w wypadkach samochodowych niż z powodu alkoholizmu - straty przewyższają pozytywne skutki. Zaraz pewnie napiszesz, że miliony ludzi jeździ autami i nic im z tego powodu nie jest - tak jak z alkoholem, miliony ludzi go piją i nie są z tego powodu alkoholikami......

 

Źle uderzasz, zamiast rozwiązywać problem, to tak jak branie ibupromu na bolącego zęba - zamiast iść do dentysty. Moje zdanie. Pomijam fakt tego, że jestem wolnym człowiekiem i to moja sprawa jeśli chcę się upijać za moje ciężko zarobione pieniądze.

 

Oczywiście to nie jest tak, ze gloryfikuję alkohol, bo sama jestem DDA i wiem co potrafi on zrobić z człowiekiem, z rodziną - tyle tylko, że jego delegalizacja nic by tu nie dała.

 

Dodam jeszcze tylko, że gdyby ktoś się spytał co jest groźniejsze alkohol czy marihuana, bez zastanowienia powiedziałabym, że to pierwsze....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już próbowano go zdelegalizować ale jak widać nie było to zbyt skuteczne. Więc nic nowego nie proponujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biedrona20, Jakbyś znał trochę historii to byś wiedział że prohibicja wprowadzona w USA w latach 20- tych w USA spowodowała rozwój mafii i ogólnie całej szarej strefy bo ludzie bez alkoholu się nie potrafią obejść czy jest on zakazany czy nie. Ludzie mają umysły i wolną wolę i mogą wybierać czy chcą pić i jak często, dosyć już tych zakazów mamy na świecie. Skoro dobrze żyję Ci sie bez alkoholu to o.k ale to nie znaczy że wszyscy tego chcą ja tam lubię se od czasu do czasu wypić i nie chcę żeby mi tego zakazywano.

 

Cały świat muzułmański żyje bez alkoholu i co jest tam lepiej wątpię, przemoc domowa wobec kobiet jest na porządku dziennym i ogólnie poziom agresji i nienawiści wobec innych jeszcze wyższy niż w takiej "pijackiej" Polsce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co by dałą delegalizacja alkoholu.... zapewne więcej dobrego niż złego, a co do tych dragów, gdyby były legalne, założę się że o wiele więcej ludzi by je brało.

 

-- 20 lip 2013, 12:19 --

 

 

Źle uderzasz, zamiast rozwiązywać problem, to tak jak branie ibupromu na bolącego zęba - zamiast iść do dentysty. Moje zdanie. Pomijam fakt tego, że jestem wolnym człowiekiem i to moja sprawa jeśli chcę się upijać za moje ciężko zarobione pieniądze.

 

Znam przypadek gdzie pijany gość pobił chłopaka 18 letniego wieczorem na ulicy. Chłopak leżał w śpiączce 2 tygodnie. Agresor który go pobił dostał Rok w zawieszeniu..

 

Chcesz się upijać, upijaj się. Chodzi o to aby człowiek pod wpływem alkoholu nie rzucił się na ciebie z pięściami.Bo nawet jeśli go pobijesz, sam możesz iść do pudła.Jak już wspomniałem alkohol to syf, wyjebać to pizdu najlepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co by dałą delegalizacja alkoholu.... zapewne więcej dobrego niż złego, a co do tych dragów, gdyby były legalne, założę się że o wiele więcej ludzi by je brało.

Poczytaj sobie o prohibicji w USA to zobaczysz co dała, dużo więcej negatywów niż pozytywów. W Rosji Gorbaczow też wprowadził częściowa prohibicję ale musiał się wycofać bo państwo by zbankrutowało przez brak wpływów z akcyzy a ludzie sami sę pędzili bimber, lub kupowali lewy i masowo umierali przez picie zatrutego, u nas byłoby podobnie bo blisko nam do Rosji w tym względzie. A dragi nie sa legalizowane bo jest potężne lobby temu przeciwne które czerpie zyski z nielegalnej sprzedaży narkotyków, poza tym nie jest u nas tak związane z tradycją jak picie alkoholu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No, jak się poogląda na youtube wykład prof. żdanowa "alkoholowy terror", to nie ma wątpliwości, że alkohol to neurotoksyna,

że 64 kraje wprowadziło już prohibicje alkoholową i mają się świetnie, że alkohol jest zły w każdej postaci i nie ma problemu, by go zakazać. Ja tu widzę 2 rozwiązania. Albo podwyższyć akcyzę , tak by alkohol stał się towarem luksusowym, albo poczekać aż kamery monitoringu uchwycą serie wyjątkowo brutalnych przestępstw pod wpływem alkoholu. Taki maraton tvn 24 gwałty i rozboje pod wpływem alkoholu byłby ciekawą pozycją programową. I może dalby ludziom do myślenia, bo statystyki i fakty naukowe nie są tak opiniotwórcze jak emocjonalny materiał filmowy z monitoringu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sporo rzeczy które piszesz są prawdziwe, ale jako osoba niepijąca nie dostrzegasz jeszcze jednego "odłamu" pijących - nie żeby się uchlać, a po prostu... koneserów trunków. Ja na przykład nieczęsto doprowadzam się do upojenia, ale doznania jakie oferuje podniebieniu whisky czy wytrawne wino są po prostu bardzo przyjemne. Wiesz, to jak z hamburgerami - fakt, żreć codziennie śniadanie, obiad i kolację w McDonalds nie byłoby zbyt zdrowe, ale jak najbardziej lubię raz na jakiś czas wpaść do nich na kawałek padliny.

 

Nie pasuje ci alkohol, widzisz zło jakie czyni - no cóż, masz przejebane, bo inni mają tak z papierosami, religią, i wieloma innymi rzeczami. Ja osobiście bym był za pewną formą restrykcji związanych z alkoholem, fakt. Widzę to tak: do prowadzenia samochodu - potrzebne jest prawo jazdy; na kupno broni palnej potrzebne jest zezwolenie. I tak właśnie powinno być z alkoholem, obywatele kończący 18 lat powinni przechodzić testy psychiatryczne determinujące czy dostaną "zezwolenie" na picie alkoholu. Bo alkohol nie jest dla wszystkich. Ja się jeśli już upijam, to na spokojnie, "na filozofa" - a niektórym włącza się agresor. Nie wszyscy pijący stwarzają zagrożenie sobie, czy innym. Pomysł z prohibicją jest bezsensowny i pisze to człowiek który po alkohol sięga ostatnio bardzo okazjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jako liberał jestem przeciwnym wszelkim zakazom zwłaszcza tak kretyńskim, zdecydowana większość Polaków piję i większość to nie są żadni alkoholicy, więc nie wyobrażam sobie aby pozbawiać wielu ludzi przyjemności. Poza tym pomyślcie ile osób straciło by pracę, producenci, dystrybutorzy, pracownicy gorzelni, browarów, plantatorzy, rolnicy, właściciele pubów, restauracji,barmani, kelnerzy, sklepikarze itd, itd kilkaset tysięcy a może i z milion osób jest mniej lub bardziej związana z ta branżą. Nie można tylko patrzeć na alkoholików którzy niszczą siebie i swoje rodziny, czy wypadki i przestępstwa pod wpływem alkoholu bo każdy kij ma dwa końce. W skandynawi są obostrzenia odnośnie sprzedaży alkoholu i co i kwitnie masowy przemyt, a jak Skandynawowie są za granicą( albo tylko na promie między Pl a Szwecją) to chleją tak że chodzą na czworaka i rzygają gdzie popadnie bo u nich w kraju trudniej o alkohol.

 

-- 20 lip 2013, 14:00 --

 

że 64 kraje wprowadziło już prohibicje alkoholową i mają się świetnie
Tak tylko głównie to kraje islamskie i zrobiły to z powodów religijnych, zresztą i tak nie ma tam tradycji picia a alkohol jest zakazany przez koran. Równie dobrze mogliby w Polsce zakazać morderstw honorowych i obrzezania kobiet, bo to u nas nie występuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jako liberał jestem przeciwnym wszelkim zakazom

Ja nie całkiem potrafię, ale wiem że to przez osobiste doświadczenia, bo na przykład nie byłbym przychylny zalegalizowaniu heroiny, bo mi przez nią dziewczyna zmarła. Albo amfetaminy bo jakbym mógł kupić speeda w każdym kiosku to wiem że bym się wykończył. Tyle że to jest właśnie ta osobista perspektywa - z ewolucyjnego punktu widzenia moje wykończenie własnym nałogiem byłoby sukcesem ewolucji, która odrzuca słabe osobniki. Ja niestety raczej mam taki pogląd że jako ludzkość jesteśmy generalnie głupi i potrzebujemy praw czy ludzi którzy będą trzymać nas na odpowiednio dopasowanym łańcuchu, bo inaczej zapanowała by dzicz i anarchia. Najbardziej dyskusyjną kwestią jest właśnie to odpowiednie dopasowanie łańcucha, nigdy nie będzie tak że jak się ustali jedną jego długość to będzie wszystkim pasować, zawsze znajdą się ludzie dla których będzie za długi lub za krótki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś byłem za legalizacją wszelkich narkotyków, ale dziś jednak nie przynajmniej jeśli chodzi o twarde typu heroina, kokaina. Legalizacja pewnie obniżyłaby cenę i dostępność a taka heroina może już po jednym razie uzależnić i doprowadzić do stoczenia się człowieka a ludzi są głupi i by próbowali.

 

W ogóle cała ta dyskusja o wprowadzeniu prohibicji alkoholowej jest trochę bezsensowna bo nikt realnie myślący w Polsce jej nie wprowadzi, społeczeństwo by się zbuntowało a partia która by to chciała wprowadzić zostałaby wyśmiana i straciła rację bytu. Co najwyżej zostaje przeciwdziałanie alkoholizmowi, edukowanie( choć niby wszysycy wiedzą o szkodliwości alko) i ewentualnie podwyżka akcyzy ale bardziej widziałbym w tym motywacje finansową a nie antyalkoholową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bo ja wiem, czy wszyscy wiedzą, że i w jaki sposób alkohol szkodzi?

Alkohol szkodzi na wątrobę, która ma zdolność regeneracji - to ludzie wiedzę.

Że po latach picia ciągłego wódy rozpada się osobowość - to ludzie wiedzą.

I nie przejmują się tym, zwłaszcza, gdy "piją kulturalnie, bez alkoholizmu".

 

A że nawet w małej ilości bezpowrotnie niszczy neurony w mózgu,

które zdolności do regeneracji nie mają, o tym ludzie nie wiedzą.

Przyjacielu pijesz dziś kulturalnie, a Twój mózg obumiera stopniowo i bezpowrotnie.

 

A że uszkadza komórki jajowe w jajnikach kobiet, które zapomną te kilka drinków

i nie skojarzą tego z faktem, że ich dziecko jest drastycznie głupsze, niż byłoby,

gdyby komórka jajowa , z której się urodziła nie była uszkodzona przez alkohol,

o tym ludzie nie wiedzą. Kobieto - pijasz dziś kulturalnie, kretyna rodzisz za 10 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A że nawet w małej ilości bezpowrotnie niszczy neurony w mózgu
liczę na to że mi zniszczy te odpowiedzialne za myśli egzystencjalne. ;) . Ja czasami myślę że jakbym był alkoholikiem to lepiej by mi było, ludzie by powiedzieli o pije dlatego życie mu się nie układa, nie ma pracy, dziewczyny itd to częściej spotykane niż nic nie robienie i marnowanie życia mimo braku problemów z alkoholem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Biedrona20,

Widzę, że bardzo chcesz jeszcze większej dziury w budżecie. ;)

 

Jestem przeciwnikiem wszelkich delegalizacji (oczywiście są jakieś wyjątki, ale nie chce mi się teraz nad nimi myśleć, ani ich wypisywać. Delegalizacja to nic innego jak dokonywanie wyborów za ludzi, a ja bardzo nie lubię, jak ktoś mi mówi ( i narzuca) co jest dla mnie dobre, a co nie. Tym bardziej, że karą za niedostosowanie się do "opinii" państwa, będą darmowe, nawet kilkuletnie wakacje z bandytami lub jak dobrze trafisz z podobnymi urlopowiczami do Ciebie.

 

Historia dawno pokazała, że delegalizacje gówno dają i ludzie zawsze znajdą sposób, aby zdobyć zakazany owoc. Nie bacząc na konsekwencje. U ciebie widać, dużą niechęć do alkoholu i wydaję mi się, że po prostu chciałbyś żeby inni też czuli to co Ty.

 

Jestem w pełni za delegalizacją alkoholu, żaden powód mnie nie przekona aby było inaczej bo takiego nie ma.

To po co nazwałeś ten temat dyskusją skoro z góry zakładasz, że będziesz głuchy i ślepy na wszelkie argumenty. Chyba bardziej oczekiwałeś tu psalmów pochwalnych, dla swoich przekonań.

Ja muszę chyba założyć temat o delegalizacji sportu, bo nie widzę w nim żadnych plusów i jestem szczęśliwy mimo, że go nie uprawiam, ani nie oglądam w TV.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh, cóż, to:

 

Kiedyś byłem za legalizacją wszelkich narkotyków, ale dziś jednak nie przynajmniej jeśli chodzi o twarde typu heroina, kokaina.

trochę sprzeczne jest z:

 

Ja jako liberał jestem przeciwnym wszelkim zakazom

;) co pokazuje że jesteś z typu liberałów "myślących". Wiesz że jakieś zasady, zakazy służą społeczeństwu.

 

zostaje przeciwdziałanie alkoholizmowi, edukowanie( choć niby wszysycy wiedzą o szkodliwości alko)

Dokładnie! Już chyba kiedyś o tym pisałem, ale wyzewnętrznię się ponownie: moim zdaniem edukacja alkoholowa powinna być... w programie szkolnym. I nie chodzi mi bynajmniej o to że przychodzi szkolna psycholog na lekcję, puszcza dzieciakom film z menelami z dworca i wbija im do głowy że alkohol jest "fuj". Mam na myśli edukację w temacie tzw. kultury picia. Nie oszukujmy się, młodzież sięga po alkohol, często robiąc sobie i innym krzywdę przez niewłaściwe postępowanie. To jest sprawa podobna do problemu małoletnich ciąż: edukacja seksualna nie sprowadza się do wbijania 15latkom do głowy że mają poczekać z seksem do 18ki czy do ślubu, tylko uświadamia jak się zabezpieczać, itd. Tak samo powinno być z alkoholem. Dzieciaki w domu najczęściej nie mogą liczyć na taką naukę, bo alkohol tak jak i seks zresztą, w większości domów jest tabu. Rozmowa 15-latka z rodzicami na temat seksu czy alkoholu najczęściej kończy się na pierwszym zdaniu wkurzonych rodziców wrzeszczących "za młody jesteś gówniarzu na takie wybryki, marsz odrabiać lekcje, a, i masz szlaban na komputer na tydzień, odechce ci się seksów i alkoholów!!". Tymczasem dzieci, nie ma co się oszukiwać, alkoholem są zainteresowane, i udaje im się go zdobyć. Dlatego moim zdaniem powinno się w szkołach przeprowadzać lekcje nie o wydźwięku "alkohol to zło i szatan", ale raczej: "alkohol jest znany i używany od stuleci; trzeba jednak umieć się z nim obchodzić żeby nie zrobić sobie krzywdy". Wiem że to brzmi kontrowersyjnie, bo generalnie tendencję mamy taką żeby 15-latkom mówić: "NIE PIJ!" a ja proponuję żeby ich przekonać że jeśli już mają w planach się napić - to żeby robiły to z głową, żeby jeśli już koniecznie chcą pić, to niech zaczynają od małych ilości, obserwują jak ich organizm reaguje na alkohol, odkryły gdzie jest u nich granica pomiędzy stanem podpicia a kompletnego zeszmacenia.

 

Jestem przeciwnikiem wszelkich delegalizacji (oczywiście są jakieś wyjątki, ale nie chce mi się teraz nad nimi myśleć, ani ich wypisywać. Delegalizacja to nic innego jak dokonywanie wyborów za ludzi, a ja bardzo nie lubię, jak ktoś mi mówi ( i narzuca) co jest dla mnie dobre, a co nie.

Kolejny przykład "rozsądnego liberała". Niby nikt nie lubi, jak ktoś (a zwłasza ta podła, skorumpowana władza) dyktuje co robić a co nie. Ale jak już pisałem, wedle prawa Murphyego mówiącego że 90% wszystkiego jest nic nie warte - ludzie w większości są głupi i trzeba żeby ktoś myślał za nich. Jako przykład zawsze przytaczam coś czym mnie irytuje Korwin, mianowicie jego walka o niekonieczność zapinania pasów w samochodzie. On mówi że prawo nakazujące zapinanie pasów to ograniczenie jego wolności - ja mówię że jest to prawo ustanowione nie dla kierowców, a... ich rodzin. Bo pasy niejednokrotnie uratowały ludziom życie. I idiota który jeździ bez zapiętych pasów jest dla mnie idiotą do potęgi - bo już pal licho to że w razie wypadku łatwiej o śmierć. Jednego idiotę mniej, woo-hoo. Ale co z jego rodziną? Co z rodzicami, żoną, dziećmi? Głąb nie chce zapiąć pasów bo uważa że to ciotowate jeździć z zapiętym pasem (słowa mojego kolegi praktykującego właśnie jazdę bez zapinania), ale konsekwencje jego śmierci dotkną X osób. Takie postępowanie jest nie tylko skrajnie nieodpowiedzialne, co zwyczajnie egoistyczne i bezmyślne. Więc sprawa sprowadza się do tego że ten nakaz zapinania pasów to nie jest jakiś głupi pomysł znudzonego urzędnika który wymyśla jak uprzykrzać obywatelom życie. To prawo ustanowione w trosce o życie i zdrowie obywateli. Piszę to bez cynizmu i całkowicie poważnie. Tak więc ja zawsze będę przeciw anarchii, przeciw totalnej wolności, zawsze będę popierał to że ktoś mądrzejszy od nas dobrze jeśli się o nas troszczy. Wiadomo, niektóre zakazy, obostrzenia mi nie pasują - na przykład nielegalność marychy. Ale ja nie chodzę na marsze postulujące legalizację, bo mam na tyle odwagi, żeby przyznać, że to ja jestem ćpunem i to debilizm żeby prawo dostosowywać do jednostek chorych. Ja nielegalność marychy rozumiem, nie podoba mi się, ale rozumiem jego zasadność - nawet jeśli nie całkowicie to w jakiejś przynajmniej części.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś byłem Korwinistą ale już nim nie jestem owszem czasami mądrze gada, ale kupę jego gadaniny to brednie wyssane z palca, drażni mnie jego fascynacja xix- wiecznym kapitalizmem, czy wiekami jeszcze wcześniejszymi że wtedy niby było tak cool. No i wprowadzenie monarchii też nic nie rozwiąże, propaguje jakieś anachronizmy i te głupie niepotrzebne wstawki o kobietach i niepełnosprawnych które sprawiają że uważany jest za oszołoma.

 

A wracając do tematu to ja bym był za możliwością kupna piwa już od 15-16 lat i tak dzieciaki w tym wieku już zwykle piją i niech chociaż robią to legalnie, podobnie z fajkami wtedy straci to status zakazanego owocu i nie będą się może urzynali jak świnie( ale pewnie i tak będą ale nie więcej niż teraz).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A wracając do tematu to ja bym był za możliwością kupna piwa już od 15-16 lat i tak dzieciaki w tym wieku już zwykle piją i niech chociaż robią to legalnie, podobnie z fajkami wtedy straci to status zakazanego owocu i nie będą się może urzynali jak świnie( ale pewnie i tak będą ale nie więcej niż teraz).

W szwablandzie można kupować fajki/alkohol od 16 roku życia (przynajmniej tak było z te 10 lat temu jak tam byłem). Z niechęcią przyznam że mają tam zupełnie inną kulturę picia niż my. Tak samo w Austrii, gdzie na przykład nie ma zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych (do jakiegoś bodajże procentaża), wiec całkiem normalnym widokiem byli ludzie na ulicach z otwartymi piwkami czy rodzinki robiące sobie sobie piknik z jedzonkiem i butelką wina. No i przez tydzień pobytu w Wiedniu osób pijanych widziałem... zero.

 

U nas obawiam się to by nie przeszło. Zbyt zchamieni jesteśmy jeśli chodzi o picie, a właściwie - chlanie. Choć może proponowana przeze mnie edukacja młodzieży byłaby jakimś krokiem w kierunku zmiany tego stanu rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bez alko żyję szczęśliwie, a jeśli mam problem, rozwiązuję go bez butelki...

Ja też. Nie jestem jednak za delegalizacja alkoholu. Takie globalne rozwiązania mogą tylko zaszkodzić. To musi wyjść od jednostki i to musi być osobista decyzja człowieka ,nie Państwa. Chociaż gdyby dziś wynaleziono alkohol nie miał by on racji bytu. Jednak uważam ,że Państwo powinno zaostrzyć politykę picia szczególnie wśród młodzieży, częściej stosować przymusowe leczenie , nawet niealkoholików( profilaktycznie )i a za jazdę autem po pijanemu do pudła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z niechęcią przyznam że mają tam zupełnie inną kulturę picia niż my.
w pełni się zgadzam inne narody zwłaszcza te germańskie czy romańskie piją więcej w przeliczeniu na głowę niż Polacy a pijaństwa i alkoholizmu tam dużo mniej, my jesteśmy z kultury wódki a nie wina czy piwa i się często nie pije a łoi, no cóż słowiańska dusza. ;) W Anglii też nie można pić w miejscach publicznych, bo tam puby są od tego i większość pijących na ulicach, parkach to Polacy czy inni wschodnioeuropejczycy mnie 2 razy zatrzymano w związku z tym ale tylko słownie upomniano żebym gdzieś indziej poszedł.

Nigdy nie byłem w Rosji ale z tego słyszałem czytałem to Polska w porównaniu do nich to wysoka cywilizacja tam piją wszyscy i wszędzie, kierowca pod wpływem to normalka i każdy to akceptuje łącznie z policją, również w pociągach konduktorzy są nawaleni a trzeźwy pasażer to jakiś obcokrajowiec prawdopodobnie. ;) Także nie jest u nas najgorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U nas nie jest najgorzej. Ale ludy północy ( słowianie, skandynawowie) mają podobno genetycznie bardzo niski genetyczny poziom enzymu rozkładającego alkohol (dehydrogenaza alkoholowa?) w przeciwieństwie do włochów i greków, którzy od setek lat piją sfermentowane winogrona. Dlatego nam słowianom alkohol szkodzi bardziej nawet małe jego ilości są zabójcze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chociaż gdyby dziś wynaleziono alkohol nie miał by on racji bytu.

Muszę przyznać że mnie zaintrygowałeś taką tezą. Możesz nieco rozwinąć..?

 

Jednak uważam ,że Państwo powinno zaostrzyć politykę picia szczególnie wśród młodzieży, częściej stosować przymusowe leczenie , nawet niealkoholików( profilaktycznie )i a za jazdę autem po pijanemu do pudła.

Leczenie niealkoholików... z czego..? :shock: To troszkę dziwne, bo zakładam że chodzi ci o leczenie antyalkoholowe, jak z tego leczyć osoby niepijące? :shock: A za jazdę po pijanemu to ja bym nie do pudła żebym na debila płacił tylko kulka w łeb od razu, prowadzenie po pijaku to ekstremalna głupota, nieodpowiedzialność i brak myślenia o innych, niepotrzebna nikomu taka spaczona jednostka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wiecie - jakby alkoholu nie było w Polsce, to raczej moja matka codziennie schlana by nie łaziła, więc to jest myśl. Od zawsze myślałam - czemu narkotyki są nielegalne, a alkohol tak? Tak samo fajki...? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U nas nie jest najgorzej. Ale ludy północy ( słowianie, skandynawowie) mają podobno genetycznie bardzo niski genetyczny poziom enzymu rozkładającego alkohol (dehydrogrnaza alkoholowa?) w przeciwieństwie do włochów i greków, którzy od setek lat piją sfermentowane winogrona. Dlatego nam słowianom alkohol szkodzi bardziej nawet małe jego ilości są zabójcze.

Pierwsze słyszę wiem o tym że Azjaci z dalekiego wschody czy Syberii słabo trawią, przyjmują alkohol. Wiele pierwotnych ludów Syberii jest na wymarciu przez swoją genetyczną słabość do alkoholu , bardzo szybko popadają w alkoholizm upijają się połówką w 4 osoby i 1-2,3 lata picia i umierają podczas gdy Rosjanie mogą tak chlać przez całe życie a po takich ilościach jak oni to nawet nie poczują że coś wypili. Syberiacy przyjęli nawyki Ruskich ale ich organizmy nie były na to gotowe i dziś są bliscy wymarcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No wiecie - jakby alkoholu nie było w Polsce, to raczej moja matka codziennie schlana by nie łaziła

 

Jak to nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×