Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mr.Miller

Pomocy. Czy jestem kosmitą?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich,

 

Założyłem konto na tym forum, ponieważ mam duży problem i chciałbym móc go rozwiązać, a przede wszystkim dowiedzieć się co mi dolega. :cry:

 

Od jakiś 2 lat w moim życiu pojawiły się dziwne objawy, które nie ustępują, a tak jakby stają się coraz gorsze/silniejsze. Praktycznie utrudniają mi jakikolwiek zdrowe funkcjonowanie w społeczeństwie, a ludzie mogą mnie uznać za czubka.

 

Jestem człowiekiem dość spokojnym, ale jest we mnie uczucie tak jakby ciągłego, ukrytego napięcia. Wystarczy jeden silniejszy bodziec z otoczenia (np. głośny dzwonek telefonu) a ja od razu podskakuję w miejscu i serce zaczyna mi wariować. Gdy tylko opuszczę mieszkanie, powiedzmy, że udam się do sklepu, to w drodze jest we mnie ciągły niepokój. Gdy samochód przejedzie szybciej, lub ktoś krzyknie ja od razu zaczynam lekko wariować. Nigdy nie jestem wyluzowany... a na ludzie patrzę, jakbym chciał ich zabić.

 

Do tego mam dość płytki oddech, i ciągłe poczucie zamulenia, jakby na niczym mi nie zależało, a paliwo w moim baku było na dość niskim poziomie. Szczerze nie mam większych motywacji.

 

No i te problemy z energią. Często jest tak, że nie mam na nic siły, choć jestem dość aktywny. Sporo biegam i uczęszczam na siłownie.

 

Kolejnym objawem są problemy z koordynacją ruchową, czasami przemieszczam się, jakbym był lekko pijany. Pamiętam też, że nie raz miałem uczucie jakby moje stopy nie dotykały podłoża. Do tego dochodzi uczucie ciężkich nóg.

 

Oczywiście starałem się to jakoś zaleczyć. Suplementować witaminy i minerały, to trochę pomaga, ale tylko... trochę. Nawet postarałem się rzucić palenie, to też nie pomogło, ale uspokoiło mnie minimalnie.

 

Ostatnim, bardzo utrudniającym życie objawem jest problem ze wzrokiem. Czasami mam uczucie, jakbym oglądał "rzeczywistość" przez szklane okulary, ciężko mi to wytłumaczyć.

 

Może ktoś mi coś doradzić, wiem, że powinienem udać się do specjalisty, ale chętnie poczytam wasze opinie.

 

Nie chcę dalej tak żyć, o ile w ogóle można to nazwać życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja ci bardzo chętnie doradzę, wszystkie objawy jakie opisujesz miałam przy ciężkim nawrocie nerwicy. A to się leczy wizytą u psychiatry, który zaleci leczenie. Oczywiście możesz najpierw zrobić badania podstawowe wykluczające chorobę fizyczną a dopiero potem do psychiatry. Na pewno nie jesteś kosmitą, a Twoje objawy są takie jakie ma tutaj na forum masa ludzi, więc to może być dla ciebie jakieś pocieszenie, że nie jesteś żadnym wyjątkiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli to jednak nerwica? Ehh...

 

Dodam jeszcze, że w ciągu ostatnich 2 lat, tylko przez 3 dni czułem się naprawdę wolnym i zdrowym człowiekiem, ale zanim to nastąpiło miałem straszne uczucie niepokoju, lęki, serce biło jak nigdy(bez przerwy)... a w noc przed tym stanem uwolnienia doszło do drgawek i lekkich wymiotów. Następnego dnia byłem już innym człowiekiem, uśmiechniętym, pełnym energii. Szkoda, że to nie trwało dłużej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cóż więcej mogę ci napisać... Twoje objawy mogą jak najbardziej świadczyć o nerwicy, powiedziałabym nawet, że są dość typowe (objawy nerwicowe i dysocjacyjne czyli to poczucie odrealnienia, waty w głowie itp) jest oczywiście możliwość, że powodem jest jakaś choroba fizyczna, ale to można stwierdzić tylko idąc do lekarza i robiąc badania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli muszę spiąć pośladki, i spróbować uderzyć do psychiatry. Czuję, że to nie będzie takie łatwe, szczególnie, że nie ufam lekarzom.

Cholera... czasami wydaję mi się, że ten koszmar nigdy się nie skończy, a ja powieszę się na jakimś, pierwszym lepszym drzewie.

 

Dzięki znudzona-ona za opinie, doceniam to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poszukaj dobrego lekarza, jeżeli masz problem z akceptowaniem diagnoz, możesz też iść do drugiego jeżeli pierwszy wg ciebie się nie sprawdzi. Jak chcesz możesz poczytać wątek o depersonalizacji i derealizacji, tam jest dużo na temat poczucia odrealnienia. Ale jak masz tendencję do nakręcania się słowem pisanym to może nie wgłębiaj się zbytnio w lekturę.

A ten koszmar, dobrze leczony, kończy się :) to wiem z doświadczenia. Psychoterapia i leki w końcu pomagają, ale do tego też trzeba czasu, ja znaczną poprawę odczułam jakieś półtora roku po rozpoczęciu leczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie ufam lekarzom.

Jednym ze sposobów radzenia sobie z rzeczami jest konfrontacja. Ja swoją fobię dentystyczną wyleczyłem po tym jak poszedłem z musu na najpotworniejszą w moim życiu "operację dentystyczną" - po zabiegu stwierdziłem że skoro TO przeżyłem to żaden dentysta już mi nie straszny :D Psychiatrię też kiedyś uważałem za pseudonaukę - a kiedy się w końcu przemogłem, poszedłem, zacząłem odczuwać pozytywne skutki leczenia - to wdzięczny jestem tym wszystkim mózgom które opracowały te wszystkie leki które przywracaja mnie do normalności :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy macie jakieś problemy z oczami, gdy narasta u Was napięcie? Ja zauważyłem po sobie, że gdy pojawia się agresja, zwiększa się napięcie... z automatu jakby zaczynam mrużyć oczy. Jest to wręcz nie do wytrzymania. Do tego dochodzi oczywiście poczucie duszności itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja miałam zaburzenia wzroku, zaczynałam nagle widzieć przez mgłę, wszystko mi latało przed oczami, a nie mówię już o tym, że mam skłonność do tiku nerwowego w postaci mrużenia oczu. Muszę bardzo pilnować, żeby nie dopuścić do tego bo jak raz zacznę to nie mogę przestać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się od tików zaczęła nerwica, mrugałem tak, że było mi aż wstyd się pokazać gdzieś, nawet w domu nie mogłem normalnie tv przez to obejrzeć. Na szczęście minęło, tzn nie zupełnie zdarzy się raz po raz mrugnąć ale praktycznie to już zlewam i nie zwracam nawet uwagi.

Jak się zdenerwuje to zdarza mi się też marszczyć czoło. Ogólnie to pokręcone to nasze nerwowe życie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może zacznij od psychologa. Psychiatra zasypie cię na starcie prochami, a to straszne gówno.

Idź do poradni zdrowia psychicznego, dowiedz się o psychologa i pogadaj z nim najpierw.

Jeżeli stwierdzi coś więcej to pośle cie do psychiatry. Ale moim zdaniem sam pod topór psychiatry się nie pchaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TAO, przestań straszyć ludzi psychiatrami! Psychiatra jest lekarzem od zaburzeń/chorób psychicznych a nerwica/depresja do takich należy. Psycholog nie jest od leczenia, psychoterapia prowadzona przez psychoterapeutę, a nie psychologa jak ty sugerujesz, jest istotną częścią terapii, ale tak samo ważne są leki. I nie uogólniaj, że leki psychiatryczne to gówno bo to gówno prawda

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nerwica nie jest choroba psychiczną!!!

To podstawa!!!

W takim razie po co są psycholodzy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

napisałam zaburzeń i chorób psychicznych, nerwica jest zaburzeniem psychicznym. Jest kilka rodzajów psychologów, więc to od czego są zależy od ich specjalizacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
TAO, przestań straszyć ludzi psychiatrami! Psychiatra jest lekarzem od zaburzeń/chorób psychicznych a nerwica/depresja do takich należy. Psycholog nie jest od leczenia, psychoterapia prowadzona przez psychoterapeutę, a nie psychologa jak ty sugerujesz, jest istotną częścią terapii, ale tak samo ważne są leki. I nie uogólniaj, że leki psychiatryczne to gówno bo to gówno prawda

 

Tak gratuluje, jeszcze jedna osoba do napychania kabzy koncernom farmaceutycznym i leczenia do końca życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TAO, to, że ty masz jakiś problem/uraz do psychiatrów nie upoważnia cię do straszenia innych, którzy szukają opinii lub pomocy na tym forum. Nie demonizuj psychiatrów i leczenia psychiatrycznego, bo możesz mieć kogoś na sumieniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czyli teraz jednak lepiej! :papa:

Właśnie o tym piszę! Psychiatra to przede wszystkim konował od recept. Tak zostali nauczeni. cóż trudno.

Temu przestrzegam przed wizytą u psychiatry. Psycholog szuka wyjścia przygląda się dłużej, analizuje

problem, daje sobie i klientowi czas.

Nerwica nie jest na leki!!! Piszę to jako praktyk, który sam się wyleczył z ciężkiej nerwicy wegetatywnej

po dwóch latach poszukiwania pomocy lekarskiej. Wszędzie dawano mi pigułki.

Jakbym seksmisje oglądał: "weź pigułkę, weź pigułkę".

Nie wziąłem ani pół, ani ćwierć i po roku już miałem spokój.

Teraz sam jestem trenerem tych co mają takie problemy.

Tak to jest. Nie byłoby postępu i lotów w kosmos gdyby nie ci, którzy pomyśleli że można inaczej.

6 lat prania mózgu jednego Pana doktora z drugim robi swoje!

"weź pigułkę, weź pigułkę".

 

A tu jest nie tylko chemia, neurony, ciało-materia ale i duch i umysł.

Umysł umysł umysł!!! po trzy kroć:) jeśli rozumiesz co to znaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TAO, weź mnie nie rozśmieszaj, buha ha ha ha. Cudownie, że twoja autosugestia tak działa, ale u mnie jakoś nie dało rady bez leków. Chociaż owszem, dało radę po dwóch latach terapii, ale po 5 latach i tak miałam nawrót. Leczenie psychiatryczne jest dla ludzi, a ty sobie załóż swój wątek do propagowania swoich teorii zamiast straszyć faceta, który się chujowo czuje i potrzebuje pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
TAO,

 

 

Odpowiedź była jasna i konkretna na konkretną uwagę, której już nie ma.

Masz prawo do swojego zdania. Niemniej sama pisałaś że nerwica to zaburzenie a nie choroba.

leczyć nerwicę u psychiatry, to jak strzelać do wróbla z armaty.

 

Mam nie tylko do psychiatrów ale i psychologów.

W Polsce jest garstka prawdziwych terapeutów, otwartych na nowe i nietypowe metody.

Takie które traktują człowieka jako całość nie jak kawałek jakiejś maszyny, gdzie można zalać olej,

podkręcić śrubkę, i co tam jeszcze.

Powtarzam i tego się trzymam: leki to świństwo i trucizna blokująca i tak zaburzony przepływ energii.

To z energia trzeba pracować, na subtelnych poziomach a nie na śrubkach i kabelkach.

Newtonowskie podejście to jak średniowiecze. Teraz mamy kwanty. Wszystko jest energią, materia jest na poziomie kwantowym energią tylko bardzo zagęszczoną. To fala a nie cząsteczka. Zatem w ten sposób trzeba podchodzić do problemu.

 

Nie dałaś jak do tej pory żadnego argumentu konkretnego.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konkretnym argumentem jest to, że mam nerwicę i zaburzenia depresyjne plus pakiet objawów dysocjacyjnych i leki mnie wyciągnęły z paskudnego stanu. Dla mnie taki argument wystarczy. Nie wierzę w żadne bzdurne przepływy energii, ale powtarzam, jeżeli ty wierzysz to sobie załóż wątek do propagowania tej teorii a nie strasz ludzi, którzy potrzebują pomocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale nie psychiatrycznej. przynajmniej nie od razu. Chcesz ćpać- Twoja sprawa, psycholog najpierw, kiedy nie da rady lub oceni że tak ma być prześle do psychiatry. Poza tym psycholodzy też mogą przepisywać środki.

Wierzyć nikt Ci nie każe, ale nie oceniaj czegoś w co nie trzeba wierzyć a tylko trochę poczytać i się dowidzieć. To akurat nie religia tylko czysta nauka, która z wiarą ma tyle co wróbel z armatą.

Wiara czyni cuda. zatem Twoja wiara to wiara w psychiatrę. I tak pisz. Moja wiedza to wiedza poparta nauką i dowodami stricte naukowymi.

Tobie pomógł psychiatra, ja sobie sam pomogłem.

Naszemu koledze proponuję psychologa jako pierwszy stopień.

Zawsze do świrologa zdąży. Napewno nie rozchoruje się u psychiatry bardziej. Natomiast nie obciąży wątroby i układu nerwowego.

 

Ja miałem myśli samobójcze, bałem się podejść do okna, wyjście na ulicę, to był koszmar.

Jakoś sobie poradziłem bez tych trucizn. To też konkretny argument. Na leki zawsze przyjdzie czas, w każdej chwili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Wam jedno i mam nadzieję że skończy to tą bzdurną rozmowę. Każdy niech leczy się jak chce, leki są pomocne żeby jakoś funkcjonować w życiu natomiast rozwiązaniem problemu jest konfrontacja z nim na psychoterapii.

 

"Lepiej płakać u psychologa, niż śmiać się u psychiatry" - moje prywatne zdanie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami dobrze jest wysłuchać co dana osoba ma konkretnie do przekazania,a nie pokazywać swój prześmiewczy stosunek.

Oczywiście, że leki mogą ratować życie, nawet poprawić stan zdrowia, jednak pozornie. Objawy gdy znów pojawi się jakiś problem czy trudność wrócą i to ze zdwojoną siłą.

Ja też jestem za rozwiązaniami typu terapia, tymbardziej w przypadku zaburzeń lękowych,depresyjnych, nie zapominając o z. osobowości.

Myślę, że mogę wypowiadać się w tej kwestii z uwagi na swoje doświadczenia.

znudzona-ona, objawy dysocjacyjne współistnieją z zaburzeniami osobowości, a te leczy się głównie poprzez psychoterapię.

 

-- 23 maja 2013, 23:21 --

 

Każdy niech leczy się jak chce, leki są pomocne żeby jakoś funkcjonować w życiu natomiast rozwiązaniem problemu jest konfrontacja z nim na psychoterapii.

 

"Lepiej płakać u psychologa, niż śmiać się u psychiatry" - moje prywatne zdanie :mrgreen:

Otóż to.

Ja jeszcze dodam, że trzeba mieć "tą" odwagę, żeby zdecydować się na psychoterapię.

Wyłączam kwestie finansowe. Jeśli komuś zależy to jest w stanie uczęszczać w ramach NFZ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
. Poza tym psycholodzy też mogą przepisywać środki.

A to ciekawostka :shock: chyba przeczyszczające :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika, Mightman miło mi że podzielacie moje zdanie jak zrozumiałem.

 

:papa: "Lepiej płakać u psychologa, niż śmiać się u psychiatry" - moje prywatne zdanie To jest klucz.

 

Leki uzależniają. Sam dziś na którymś wątku czytałem jak to psychiatra zbladł na wieść ze lekarz domowy przepisał nitrazepam na bezsenność.

No ale cóż.

 

-- 23 maja 2013, 23:01 --

 

. Poza tym psycholodzy też mogą przepisywać środki.

A to ciekawostka :shock: chyba przeczyszczające :P

 

Mogą, ponoć mają pewną grupę leków, którą mogą się podpierać. Tak mi mówił psycholog.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×