Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ilona91

Jak nie bać się rozmawiać z ludzmi?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

 

 

Od kliku miesięcy chodzę do szkoły fotograficznej i ciężko jest mi się zaaklimatyzować z grupą.

Wiem, że moja niska samoocena, może być głównym czynnikiem w tym problemie, ale zaczynam sobie zdawać sprawę, że te wszystkie problemy siedzą tylko w mojej głowie.

Nie jestem osobą, która z każdą nowo poznaną znajomością nawiązuje kontakt, ani też taką, która w ogóle tego nie robi.

Ciężko jest mi zagadać do osób, których raczej nie interesuje moja osoba. Tak to, ja widzę. Ale czy rzeczywiście, tak jest ? :bezradny:

Zawsze tłumacze sobie ... przecież i tak, kiedyś nasze drogi się rozejdą i zapewne nie będziemy, już mieli kontaktu, więc poco?

Raczej to nie jest dobra droga :why:

 

 

 

Pomocy !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ilona91, hej :)

Najlepiej łączą wspólne sprawy. Dobrze miec odpowiedni punkt zahaczenia a dalsza rozmowa i kontakt sam może się rozwinac. Tylko lepiej podejsc do tego bez wiekszej presji. Spróbuj poczuc sie sobą i jednocześnie się otworzyc ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ilona91, nie musisz sie nagle i do wszystkich się otwierać. Nawet starczy jak zaprzyjaźnisz się z jedną osobą lub dwoma a to już jest dużo. Nie rób czegoś na siłę i wbrew sobie. głowa do góry :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zawsze tłumacze sobie ... przecież i tak, kiedyś nasze drogi się rozejdą i zapewne nie będziemy, już mieli kontaktu, więc poco?

I pewnie tak w większości przypadków będzie - ale przez ten czas trzeba żyć i poprawiać sobie komfort tego życia :smile: i warto jest jednak czasem się otworzyć, nie na wszystkich jak pisze Rafka, bo po co, ale nie można być zamkniętym bo w tej grupie osób może być ta jedna która może okazać się "pokrewną duszą" na całe życie :smile:

Na koniec zawsze bardziej żałujemy tego czego nie zrobiliśmy niż to co zrobiliśmy - nawet te głupie czyny....a i czytaj mój podpis ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy tak właśnie robię ...

Są dwie osoby, może ewentualnie trzy z którymi jestem chętna porozmawiać, ale mam wrażenie, że kiedy nie robię tego ze wszystkimi, to jestem źle postrzegana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ilona91, eee bzdura - nie każdy jest i musi być duszą towarzystwa i nie wmawiaj sobie, ze tak jest :smile: Inni być może i patrzą się "inaczej" ale to zwykle bardziej zaciekawienie, jesteś tajemnicza, kuriozalna a przez to bardziej interesująca.

 

Masz osoby z którymi rozmawiając czujesz się dobrze - trzymaj się tego, nic na siłę, może najdzie cię kiedyś ochota na udzielanie się w większej grupie - wtedy na luzie rób to, ale nie zmuszaj się do niczego.

Nie jesteś przez to gorsza od innych - tylko inna, każdy jest inny i nikt nie jest idealny. Nie ma na świecie osoby którą wszyscy kochają - tak się nie da :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że nic na siłę..... tylko się speszysz, będziesz na siebie zła, zawstydzisz się - po co? Przyjdzie czas kiedy będziesz się czuła na tyle swobodnie, że coś powiesz na forum - a jak nie to też dobrze. Gorzej jakbyś się w ogóle do nikogo nie odzywała ale nie ma tu tego problemu :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ilona91, lepiej jak to wypływa z ciebie w sposób naturalny.

Nie ma co na siłę jeśli tego nie czujesz bo będziesz się nieświadomie blokować na innych i mączyć ze sobą i z tymi myślami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem...

 

Ale mam jeszcze jedno pytanie.

 

Pewnego razu umawialiśmy się na ''piwo'' po zajęciach, mi niestety nie udało się przyjść ze względów zdrowotnych.

Tutaj oczywiście pojawił się problem.... napisałam na forum naszej grupy, założonej na jednym z portali społecznościowych, że po prostu nie mogę się zjawić...

ponieważ mam inne plany.Na mojego posta odpisała jedna osoba bardzo dla mnie dziwną treścią.... ,, a to nie ładnie ''

Przyznam trochę głupio wyszło, ale chyba każdemu z nas pojawi się problem, który pokrzyżuje plany.

 

Co Wy o tym sądzicie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ilona91, nie przejmuj się tym co Ci napisała. Ważne jest Twoje zdrowie i co ty o tym myślisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo, nie każdemu pasuje dany termin spotkania, warto wtedy dodać, że "chętnie pokażę się na następnym spotkaniu" czy coś w tym stylu. Jeżeli napisałaś tam, że ze względu na zdrowie nie możesz się pojawić, to ten komentarz dziwny. Czasem warto powiedzieć dlaczego nie można się zjawić, żeby uniknąć nieporozumień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam.

 

 

 

Od kliku miesięcy chodzę do szkoły fotograficznej i ciężko jest mi się zaaklimatyzować z grupą.

Wiem, że moja niska samoocena, może być głównym czynnikiem w tym problemie, ale zaczynam sobie zdawać sprawę, że te wszystkie problemy siedzą tylko w mojej głowie.

Nie jestem osobą, która z każdą nowo poznaną znajomością nawiązuje kontakt, ani też taką, która w ogóle tego nie robi.

Ciężko jest mi zagadać do osób, których raczej nie interesuje moja osoba. Tak to, ja widzę. Ale czy rzeczywiście, tak jest ? :bezradny:

Zawsze tłumacze sobie ... przecież i tak, kiedyś nasze drogi się rozejdą i zapewne nie będziemy, już mieli kontaktu, więc poco?

Raczej to nie jest dobra droga :why:

 

 

 

Pomocy !!!

i tu jest właśnie ambiwalencja.chciałabym ale się boję.praktycznie u nikogo nie opcji jednokierunkowej (jednak się boję i nie chcę z nikim rozmawiać||)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie ja należę do osób, które wszystkim się przejmują, co ktoś powie, napisze ... Wszystko potrafi mi sprawić przykrość. Nawet taka głupia wiadomość.

Nie potrafię sobie z tą słabością radzić :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

z czasem uodpornisz się na rożnego typu komentarze. Nawet sama na siebie będziesz się wkurzać że tak wszystko bierzesz do siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiadomo, nie każdemu pasuje dany termin spotkania, warto wtedy dodać, że "chętnie pokażę się na następnym spotkaniu" czy coś w tym stylu. Jeżeli napisałaś tam, że ze względu na zdrowie nie możesz się pojawić, to ten komentarz dziwny. Czasem warto powiedzieć dlaczego nie można się zjawić, żeby uniknąć nieporozumień.

 

Napisałam, że na pewno pojawię się następnym razem. Ale też wcześniej uzgadniając dzień w jakim się spotkamy, że ten konkretny termin mi nie odpowiada, jednak ten, który mi nie odpowiadał został wybrany. Poczułam się wtedy zignorowana...

Potem ten dziwny post ...

 

-- 12 sty 2013, 12:49 --

 

z czasem uodpornisz się na rożnego typu komentarze. Nawet sama na siebie będziesz się wkurzać że tak wszystko bierzesz do siebie.

 

Chciałabym ten problem, jak najszybciej zwalczyć.

Szkoda tylko, że muszę jeszcze dostawać po ''dupie'' by się uodpornić.

Ktoś może mnie nie zrozumieć, kto takiego problemu nigdy nie miał...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie nie bardzo wiem ... :bezradny:

 

Widocznie ta osoba za mną nie przepada :/

Tylko dlaczego, skoro ze mną nawet nie zamieniła słowa

 

-- 12 sty 2013, 13:36 --

 

Widzę, że temat jest ciężki do ogarnięcia nie tylko dla mnie :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Twoje pytanie: Jak nie bać się rozmawiać z ludźmi odpowiem Ci przewrotnie:) a dlaczego masz się nie bać, skoro cierpisz na nerwicę? To niemożliwe. A myśląc ciągle o tym, że nie chcesz się bać wychodząc do ludzi zaczyna się bezsensowne myślenie... pewnie się obwiniasz, spinasz jeszcze bardziej a nerwica ma fajne podłoże do rozwoju niestety;/

 

Wiesz ja myślę zupełnie inaczej, ale jestem już po psychoterapii. Nie zabraniam sobie uczuć związanych z lękiem... niech on będzie, staram się go akceptować, nie narzucać sobie jakichś zachowań, ale zachowywać się w taki sposób jak czuję:) od paru miesięcy pracuję z ludźmi po kilkanaście godzin dziennie. I zauważyłam pewną zależność, ze to ode mnie i mojego nastawienia zależy jak rozmowa przebiega. jak nie wymagam od siebie zbyt wiele i na luzie podchodzę do ludzi, to osiągam znacznie więcej:)

 

myślę, że świetnym lekarstwem na nerwicę jest po prostu pozwolić sobie na strach, czarne myśli i wszystkie inne złe emocje. Przynajmniej mnie się lżej żyje i więcej mogę zrobić każdego dnia bez oceniania siebie i innych, bez oczekiwania na atak (jak przyjdzie to przyjdzie), ale z pełnym przyzwoleniem dla swoich zachowań, czasem związanych z lękiem;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ilona91, właśnie o to chodzi - by nie bać się dostawać po dupie. Przecież to nie boli, nie przywiązujesz się do ludzi ani opinii, boisz się ich negatywnego wydźwięku. Boisz się, że znajomość z kim się nie rozwinie, opinia na Twój temat będzie negatywna albo nawet za mało pozytywna... Boisz się swoich wyobrażeń, czarnych scenariuszy powstałych w Twojej głowie. Nadinterpretujesz czyjeś posty. Co w zasadzie miał na myśli ten ktoś? Może nawet to On ma jakieś problemy ze sobą i z nawiązywaniem kontaktów skoro już na pewno miał jakieś "żale". Czego się w istocie boisz?

Nie będę tłumaczył czegoś co już zostało wytłumaczone więc zacytuję:

"Dwóch rzeczy trzeba, żeby się bać. Musi być zagrożenie i musi być jakiś skarb, który mu podlega – coś cennego co należy chronić. Tak jest na wojnie, tak jest w rywalizacji biznesowej, tak jest w stresie i tak jest w nerwicy. Ktoś lub coś musi atakować i musi być jakaś wartość którą chronimy. Jeśli któregoś z tych elementów nie ma, to nie ma miejsca na strach. Coś musi zagrażać i coś musi być zagrożone.

Jak ktoś „nie ma nic do stracenia” to znaczy przecież, że się nie boi.

Stąd wniosek, że dwie są ścieżki aby przestać się bać, a w każdym bądź razie zmniejszyć napięcie ze strachem związane. Jedna, o której najwięcej pisałem, to ta, która powoli ci zrozumieć i wewnętrznie się przekonać, że wróg nie jest taki straszny. Że może cię wymęczyć, sprawić, że będziesz czuł się skrajnie źle, ale nic więcej. Repertuar jest stały. Racjonalizując, akceptując i rzucając wyzwanie lękowi powoli uzyskujesz takie przeświadczenie. Nie umrzesz, nie zemdlejesz, nie ośmieszysz się, nie zrobisz nic głupiego. Będziesz się „tylko” czuł fatalnie. To jest koniec możliwości nerwicy – napastnika, który ci zagraża."

W pierwszym poście opisałaś zupełnie normalne zachowanie - każdy tak ma - nawiązuje znajomości tylko wybiórczo, znajomymi z grupy będziecie zawsze ze wszystkimi, ale tylko część zasłuży sobie częstszym i lepszym kontaktem na miano koleżanek/kolegów. Sama dopisałaś sobie jakieś wyższe znaczenie tego by być "przyjaciółką wszystkich". Myślisz, że to ma jakieś znaczenie dla świata, dla Twojego życia? To czego się w istocie boisz to opinia. Boisz się utraty wizerunku, który sama sobie stworzyłaś. Twojego wyobrażenia o sobie. Nie chcesz być źle postrzegana. Robisz w efekcie jakieś zabiegi mające chronić tą pozorną wartość. Ale to lęku nie zwycięży. Zapożyczam więc raz jeszcze:

"Pozycja i opinia. Boisz się, że się ośmieszysz publicznie, zemdlejesz, wezmą cię za wariata. Może całe życie budowałeś jakiś swój wizerunek. Jesteś osobą dynamiczną, przedsiębiorczą, rozsądną, która była do tej pory podporą dla innych. Może występujesz przed jakimś gronem. Może nawet jesteś kimś znanym, którego wizerunek jest własnością publiczną. Stworzyłeś sobie jakiś obraz. Uznałeś, że ten obraz, to jak cię ludzie odbierają, cię definiuje. Wierzysz, że taki jesteś.

Ale co w zasadzie takiego się stanie jeśli się ośmieszysz? Czy twój wizerunek warty jest tego szarpania? Dziesiątki ludzi ośmiesza się codziennie w telewizji i co z tego? Jaki jest najgorszy scenariusz? Uznają cię za wariata? Co z tego? Każdy jest wariatem w jakimś obszarze. Masz poważną pracę? Co z tego? Czy od niej zależy zbawienie świata? To jest tylko w twojej głowie! Zmień punkt widzenia, a to co jest teraz dla ciebie nie do pomyślenia stanie się normalne. Czy myślisz na przykład,że ciężko chorzy ludzie, którzy leżą w szpitalu, robią pod siebie i, przepraszam bardzo, budzą się umazani we własnym gównie ośmieszają się? Nie. Ośmieszają się tylko ci którzy z tego kpią. Więc dlaczego sądzisz, że ty ośmieszyłbyś się gdybyś na przykład zemdlał?

Nie chodzi przecież o to, żebyś obnosił się ze swoimi słabościami i porażkami. Po prostu przyznaj sobie prawo do bycia sobą.

Jest więcej ludzi w twoim otoczeniu, którzy będą mieli dla ciebie zrozumienie w każdej sytuacji, niż myślisz. Czasem trzeba też umieć brać, poszukać wsparcia.

Żeby wszystko było jasne: nie zemdlejesz i nie zrobisz z siebie wariata! Na pewno! Ale poddaj tę swoją twierdzę wokół której budujesz mury obrony. Dokonaj tego zabiegu myślowego! W ten sposób przyspieszysz zmniejszenie napięcia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem nowa na tym forum, wchodzę i od razu czytam coś, co idealnie trafia w mój problem. Mówię o ostatnim poście Ezekiela - dzięki :) Chyba sobie to wydrukuje i powieszę na ścianie ;) Mam jednak pytanie: cytujesz czyjeś słowa. Czyje? Skąd pochodzi to, co napisałeś?

 

 

Po przeczytaniu zgadzam się, że moim największym problemem w tej nerwicy jest to, że przeraźliwie boję się pokazać ludziom moje słabości i wypaść z roli, którą mam. Nie chcę być źle postrzegana, boję się ośmieszyć. I robi się takie błędne koło - mam nerwicę i lęki, bardzo trudno mi funkcjonować a jeszcze dodatkowo spinam się, żeby przypadkiem przy nikim się nie rozkleić, nie zdradzić strachu i skrępowania. A potem wracam do domu i muszę odreagować powstałe napięcie...

Tak naprawdę najwięcej energii i nerwów idzie na to, aby nie okazać ludziom że się denerwuję, krępuję, jest mi źle i smutno. A to jeszcze bardziej pogłębia nerwicę.

 

A może faktycznie, gdyby tak pozwolić sobie na słabość, emocje i ewentualne ośmieszenie, okaże się, że świat nie jest taki straszny a ludzie nadal mnie akceptują? Może to jest droga to wyleczenia lęków i nerwicy.... Będę próbować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×