Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Zoltan

Kodeina - 3 lata z prostytutką

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Odkąd pamiętam zawsze kręciły mnie narkotyki, nawet zanim jeszcze nie ruszyłem ani jednego z nich. Pochodzę z rodziny patalogicznej,ojciec był alkoholikiem,jednak nie mam zamiaru zwalać na niego winy,nigdy mnie nie uderzył, wręcz po pijaku chciał dla każdego jak najlepiej. Może to dziwne,ale zawsze podobały mi się jego libacje, grupa koleżków, wiecznie uśmiechniętych,wyluzowanych, rolling stonesi w tle, ziarno się we mnie zasiało. Zaczęło kiełkować w gimnazjum,wtedy zaczęły się pierwsze libacje,alkohol,trawka trochę czasu zminęło zanim znudziło mi się to. Koleżanka pokazała mi coś innego, coś co zmieniło bardzo wiele w moim życiu,kodeinę,lek bez recepty w aptece w postaci tabletek. Odrazu mi się spodobał, pomijając koleżków od "melanżowania" nigdy nie przepadałem za ludźmi, w gruncie rzeczy zawsze byłem aspołeczny,kodeina pomagała otwierać mi się na nich. Nagle najmniej interesująca osoba zmieniała się w wybitnie ciekawego człowieka i świetnego kompana do rozmów,nawet tych których nie lubiałem stawali się sympatyczni w moich kodeinowych oczach. Miesiące mijały a ja zacząłem brać coraz większe dawki, nie potrafiłem się z niczego cieszyć,bez niej. Codzienne pielgrzymki od apteki do apteki, i ten pieprzony brak motywacji do jakichkolwiek działań,ciągły letarg,i to upokorzenie,upadek moralny. Najgorsze w opiatach jest właśnie to, nie "zryty łeb",dziury w głowie, ale zatracenie moralności, z "normalnego" człowieka,zrobiły ze mnie mistrza kłamstw i manipulacji, czasem żeby zdobyć pieniądze potrafiłem odstawić taki spektakl że sam poźniej się dziwiłem jak to robie, z czasem zacząłem wierzyć we własne kłamstwa. Obecnie jestem z twardym postanowieniem rzucenia tego gówna, tymbardziej że znów zawiodłem kogoś bliskiego. Drugi raz w moim 3 letnim maratonie, mam nadzieję że teraz mi się uda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 letni maraton i nastawienie się zmienia - to dobrze.

 

Zdaje mi się, że nie ma lepszej motywacji niż ta, która przychodzi z zewnątrz i kiełkuje w środku - jak właśnie taka, że zależy nam na bliskich. Przeczytałam kiedyś, że uzależnieni nie mają związków, tylko biorą zakładników. To było dość wstrząsające, jak tak sobie o tym pomyślę. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy chce taki być. Pierwsze, aktywne "nie chcę" jest ogromnym krokiem.

 

Gratuluję postanowienia. Życzę Ci dużo wytrwałości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Zoltan .

Twoja Historia jak z" kryminału o niewolnictwie".

Nie ma jeszcze zakończenia...

Ty wiesz , bo Ty ją codziennie dopisujesz.

Mnie też od dzieciństwa kręciły alkoho i narko. Od 15 roku życia alko , potem klej ,itd etc.same gówna,,,

a wieku 41 lat wjebałem się tramale.

A myślałem ,że w tym wieku to tylko "kapcioszki i telewizor".

Doszlo do tego ,że w tygodniu trzydniówki a dawki już dla konia ,a nie człowieka. Oczywiście kłamstwa ,morze kłamstw .

Napierdzielał bym to do dziś , gdyby nie Naltrexon , który biorę codziennie wieczorem około 5mg.

Nastepnego dnia choćbym zżarł kilo tego gówna nie porobi mnie. Więc nie na sensu brać.

Ja wiem ,że nie jest to idealne rozwiązanie ,ale srać na sposoby , liczą się efekty.

Moje motto w tym wypadku to :" jedną chemię zbic inną , silniejszą".

Co jeszcze robisz oprócz tego ,że nie ćpasz . Jakaś terapia , leki , odwyki , programy itd?

Pozdro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bez terapii możesz sobie nie dać rady. spróbuj znaleźć (jeśli jeszcze tego znalazłeś) poradnię leczenia uzależnień w swojej okolicy. w dobrej poradni dostaniesz naprawdę duże wsparcie, polecam ci wybrać się na dzienny oddział odwykowy. zaprzestanie ćpania czyli abstynencja to nie jest jeszcze wszystko, potrzeba edukacji i zmiany myślenia, schematów i mechanizmów działania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próboję detox domowy. 2 dzień bez kody, płakać mi się chce, mam ochotę usiąść w koncie i rozbeczeć się jak małe dziecko, benzodiazepiny mnie trochę ratują,ale w delikatnych ilościach. Jeszcze z 2,3 dni i najgorsze powinno minąć, ale wiem że to nie wszystko, najgorsze jest właśnie to co pisał jamnik,zmiana sposobu myślenia, całkowita zmiana hierarchi wartości,muszę wypełnić sobie czas,może zapisze się na jakieś kursy,szkoła angielskiego czy coś. Boje się że jak dostane wypłate to znów popłynę, bo wszystkie pieniądze które miałem dałem matce i powiedziałem żeby pod żadnym pozorem nic mi nie dawała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale dlaczego nie pójdziesz na terapię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale dlaczego nie pójdziesz na terapię?

 

Byłem już. Najpierw na indywidualnej i... w sumie tylko na tej,dalej nie doszedłem,ponieważ kobiety odsyłały mnie od jednej do drugiej,byłem 3 razy,i 3 razy musiałem mówic od nowa to samo bo ciągle zmieniali mi terapeutkę,wkurzyłem się i przestałem chodzić. Z chęcia wybrałbym się na grupową i poznał ludzi z podobnym problemem do mojego. Tylko nie wiem jak pogodziłbym to z pracą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 razy to naprawde niewiele. najlepsza kolejnosc to taka: terapia grupowa odwykowa (wlasnie na niej jestem), terapia indywidualna odwykowa, ewentualnie dalsza psychoterapia wgladowa jesli nasze problemy to cos wiecej niz tylko uzaleznienie. na czas terapii grupowej mozesz dostac L4. jesli jednak nie chcesz rezygnowac z pracy, mozesz poszukac grupy, ktora spotyka sie popoludniami. nie wiem gdzie mieszkasz i czy w twojej okolicy sa prowadzone takie grupy. jesli jednak grupowa mimo wszystko z braku czasu ci nie pasuje to warto isc na indywizualna, ale do terapeuty, z ktorym znajedziesz dobry kontakt, nie ma sensu meczyc sie z takim, z ktorym nie czuje sie porozumienia. samemu ciezko sie leczyc. oczywiscie nie jest niemozliwe, ale na pewno ciezkie. ja mam uzaleznienie krzyzowe, tez od kodeiny, chociaz nie jestem w nia wciagnieta az tak jak ty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×