Skocz do zawartości
Nerwica.com

zobojętnienie wobec matki


basia1978

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, dość dawno temu dowiedziałam się, że jestem DDA, pił głównie ojciec, chociaż matce też dość często się to zdarzało. Niby wszystk oz zewnątrz było normalnie, jednak ja pamiętam wczesne myśli, kiedy miałam może z 5 lat: po co ja żyję, dlaczego? Trochę później pamiętam, jak czekałam na nią codziennie z pracy: wróci pijana, czy nie? Pozdnawałam już z daleka: jak była rozczochrana, to znaczyło, że napruta jak bąk. Ojciec pił więcej, jednak bardziej ją winię za wszystko. Dlaczego? Dziś czuję zobojętnienie wobec niej, więcej uczuć, o dziwo mam dla ojca... Unikam jej, nie mam ochoty na spotkania, kiedy opowiada mi o swoich chorobach, kompletnie nic nie czuję.. W małżeństwie jestem dziś szczęśliwa, choć zdarzyło się wiele w moim życiu, jednak dziś uważam, że stworzylam szczęsliwą rodzinę, mam cudowne dzieci, rozmawiam z nimi, nie ma u nas tej okropnej pustki, jakiej zaznałam w dzieciństwie. Matka się dziwi wciąż, czemu jestem taka oschła dla niej, nieczuła, zarzuca mi, że nic mnie nie obchodzi. Bo tak jest... Jest mi przykro z tego powodu.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam podobnie , wiele razy prowadzalam pijana matke bo nie dala rady dojsc do domu :( , wstyd mi bylo cholernie , ojciec pil ale sam wychodzil i przychodzil a ona zawsze i wszedzie chciala wszystkim pokazac jaka to ona jest nieszczesliwa i ze topi smutki w alko ..

 

nawet do niedawna nie uslyszalam nawet dobrego slowa od niej podczas mojej choroby.. tylko ciagle -- a ja tez mam problemy , a mnie tez boli , a czeka mnie operacja...

nie rozmawiam z nia prawie rok , wiem , ze jest to okropne ale sadze , ze gdybym chciala jej wytlumaczyc dlaczego i co sie dzieje ze mna ona jak zwykle uzalalaby sie nad soba i jeszcze powiedzialaby mi ze jak zwykle ona cale zycie mnie bronila a ja mam jej to za zle pfff .....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam, że pewnego razu gdy byłem jeszcze malutki i była zima, to mój ojciec wziął mnie na sanki do parku. Poza sankami, oczywiście wziął alkohol. Pamiętam, że gdy wracaliśmy, to ojciec ledwo co mnie wlókł z tymi sankami, że na boki mnie zrywało, bo on się chwiał i co jakiś czas upadał na ziemię. Następnego dnia musiałem iść do lekarza, bo po pijaku zapomniał mi zapiąć "kurteczkę" i miałem zapalenie płuc. HEHE, zabawna sytuacja. Albo Dzień przed sylwestrem jak zwykle siedzieliśmy w pijalce piwa (nawet była scena kręcona w niej na potrzeby filmu "Edi"). Byłem już trochę starszy, wiedziałem, że jest zalany i mieszkaliśmy wtedy u babci, bo moja mama wyjechała do rodziny. Wychodząc z pijalni widziałem, że w w oknie od mieszkania, gdzie mieszkaliśmy z mamą(bo to już było po separacji) paliło się światło i byłem tak rozgoryczony, że chciałem iść już do prawdziwego domu a ojca zostawić samemu sobie. Ale on po pijaku poprosił mnie żebym tego nie robił, więc poszliśmy do babci, a ojciec co chwilę, a to upadł, a to się poślizgnął i znowu upadał. a ja szedłem przed nim i płakałem, bo wiedziałem, że mama już jest w domu i mogłem mu uciec, a jednak na siłę poszedłem z ojcem. Też zabawne...

 

Co do zobojętnienia, to jest ono ogólne, bo pomimo tego że moja mama jest jedyną bliską mi osobą i to ona mi dawała zawsze dach nad głową, zaopatrywała mnie w książki do szkoły i po dziś dzień jest najbardziej kochającą matką (która De facto nie jest alkoholiczkom) i kocha swojego "Bękarta" pomimo tego, że ją krzywdzi tym co robi. To ja i tak nie jestem w stanie określić czy potrzebuję jej bo ją kocham, czy potrzebuję jej osoby do wysługiwania się nią. Nie czuję żadnych uczuć, ani do niej, do ojca tym bardziej. Raz tylko czułem uczucie miłości w życiu ale trwało to krótko i skończyło się tym, że wylądowałem na czterech literach (zakochanie się?).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam to co piszecie i jestem bardzo zaskoczona. Skąd się bierze to uczucie do matki przy pijącym ojcu? Ja doszlam do takiego wniosku, że matka, która powinna chronić swoje dzieci najbardziej na świecie nie zrobiła nic żeby nas uchronić przed ojcem. Mam do niej o to ogromny żal, ale tez co dziwne strasznie się staram o jej względy. Wiem, że ona mnie nigdy nie pochwali a co robie to z myślą, że może jej się to spodoba. A jej sie zwykle nie podoba. A poza tym nie wiem dlaczego czuje do niej ogromna agresje. Dużo większą niż do ojca który przez lata chlał, zmarnował mi życie i to na jego widok powinny mi się zaciskac pięści.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam to co piszecie i jestem bardzo zaskoczona. Skąd się bierze to uczucie do matki przy pijącym ojcu? Ja doszlam do takiego wniosku, że matka, która powinna chronić swoje dzieci najbardziej na świecie nie zrobiła nic żeby nas uchronić przed ojcem. Mam do niej o to ogromny żal, ale tez co dziwne strasznie się staram o jej względy. Wiem, że ona mnie nigdy nie pochwali a co robie to z myślą, że może jej się to spodoba. A jej sie zwykle nie podoba. A poza tym nie wiem dlaczego czuje do niej ogromna agresje. Dużo większą niż do ojca który przez lata chlał, zmarnował mi życie i to na jego widok powinny mi się zaciskac pięści.

 

Mam podobnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja Mama mnie kocha i ja to wiem, ale brakuje we mnie rozbudzonych "odwrotnych" uczuć macierzyńskich, czy jakoś tak. Jestem wielkim egoistą, ale

mój ojciec też był, a to przez jego matkę, która zacieśniła relacje rodzinne i wpadli razem z jego ojcem i nią w patowy trójkącik, gdzie przewodziła matka, bo dziadek był złotym człowiekiem, tylko w pewnym momencie dostał wyłewu i parenaście lat przeleżał na łóżku nie potrafiąc mówić, ani chodzić. Choć problemy psychiczne ojca wynikły już wcześniej, bo przed wylewem dziadka pił, ale jakoś ojciec trzymał go w ryzach, nim do tego doszło. Uff...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tezvreaguje zobojetnieniem wobec matki codziennie sie na mnie wyrzywa nie rozumie, ze mnie to boli.Przyczepia sie o wszystko wyrzywajac, czuje sie jak taka czarna owca w rodzinie najgorsza do niczego sie nie nadajaca, tak wpoili mi matka i ojciec.Moja matka i ojciec maja trudna prace i czesto sa sflustrowani i to wszystko wyladowuja na mnie nasila sie kiedy matka i ojciec wracaja albo ida pracy trwa to juz tyle lat.Tkwie w domowym piekle owszempopelnoam bledy ale nie usprawiedliwia ich aby tak mnie traktowac.Nauczyli sie, ze jestem ich lekiem na flustracje a ja im na to pozwalam, chce powiedziec glosno nie zaprotestowac ale nie potrafie chce postawic granice jednak wiem, ze wpierw musze sie pogodzic z przeszloscia z tym ze tak mnie krzywdzili przez tyle lat i stawiac swoje granice , chce tego dokonac zeby wiedzieli ze nie dam sie wiecej krzywdzic ze tez mam swoje prawa i tez jestem czlowiem i czuje.Chce sie wewnetrznie postawic i zbudowac granice , byc bardziej asertywna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×