Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bernitz

Kobieta bluszcz, czy da się to w sobie zwalczyc?

Rekomendowane odpowiedzi

Zajęło mi trochę czasu zanim dopusciłam do siebie tą myśl. Tak, jestem typową kobietą bluszczem. Oplotłam się wokół mojego partnera i żyję tylko jego zyciem, jego problemami, wszystko jest dla niego, pod niego. Sama nie egzystuję, usycham. Wymagam poswięcenia mi 100% uwagi. Ocknęłam się w momencie, kiedy dotarło do mnie, że zrezygnowałam z rozwoju kariery zawodowej i propozycji lepszej pracy bo wiazało się to z ( ewentualnymi, wcale nie pewnymi) wyjazdami. Pierwszą myślą było " o nie, nie zostawię go na tych kilka dni, nie będę mogła go kontrolowac!" Mój partner powoli ma tego dosyc. Początkowo, nie mogłam tego zrozumiec, nie przyjmowalam do wiadomosci jego ( jak patrzę z perspektywy czasu) bardzo cierpliwych tłumaczeń, że tak się nie da życ i nawet największa miłośc tego na dłuższą metę nie wytrzyma. Myślałam " co za niewdzięcznik!! Poswięcam mu 100% swojego zycia a on nie umie tego docenic!!". Teraz rozumiem. Tylko co z tego, że rozumiem jak nie umiem tego w sobie zwalczyc.

 

Znacie takie przypadki? Może sami przez to przechodziliście?

 

Z góry bardzo dziękuję za pomoc :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bernitz, skoro to dostrzegłas to teraz krok do tego zeby sie usamodzielnic, czyli przede wszystkim hobby, swoje sprawy, znajomi itd. Ponadto jezeli nadmiernie kontrolujesz swojego partnera, to znaczy ze mu nie ufasz. Moze warto przemyslec, skad w Tobie takie zachowanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak, ja :/ niestety. Niegdys tez sie owijalam w okol drugiej osoby, ptoem byla jaks tam neizaleznosc i znow sie zorientowałam, ze ... no wlasnie straciłam swoje zycie - tzn. zaczelam zyc zyciem innych osob a nie swoim i jest w nim pustka. moj zwiazek sie rozpadl tez m.in. z tego wzgl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Każdy potrzebuje swojej prywatnej przestrzeni życiowej jeśli czuje się osaczony zwykle broni się przed tym..Ty masz prawo realizowac siebie nawet powinnas,nie mozna życ zyciem innych zapominajac o sobie ani tez zabierac tej przestrzeni innym

Zacznij realizowac swoje marzenia

spelniac sie skupic sie tez na sobie nie tylko przesadnie na partnerze

jesli zaczniesz sama sie spelniac jakos osoba pozytywnie to wplynie na wasz zwiazek .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki.

Probuję wziąc się w garśc bo to juz ostatni dzwonek. Bardzo zależy mina moim partnerze i wiem, że on także bardzo mnie kocha ale wiem również ,że to jest nie do wytrzymania.

Próbowałam sobie nie raz zwizualizowac ten schemat w odwrotnej konfiguracji - wiałabym gdzie pieprz rosnie!! Czasem w chwilach zwatpienia zastanawiam się tylko, czy takie rzeczy da się jeszcze naprawic - czy to jaka jestem/bylam nie jest zakorzenione w modelu tego związku tak,ze druga strona nie zapomni i jedyne co można zrobic to uniknąc tych bledów w przyszłosci w nowej relacji.

 

Najlepsze jest to, że mam pasji kilka, z czego jedną taką , ktorej poświecilam wiele życia i pracy. Zaniechałam wszystkiego, stracilam przyjacioł. Boję się,że każdą chwilę, która nie będzie spedzona razem wykorzysta na oddalenie się ode mnie, zdradę mimo, że nigdy nie dał mipowodow do realnych obaw. I doskonale wiem skąd to się bierze - zcholernie niskiego poczucia własnej wartości.

 

To jest koszmar dla mnie samej. I to nie trwa chwili - bo nasz staż zdecydowanie liczony jest w latach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Probuję wziąc się w garśc bo to juz ostatni dzwonek.

Skoro przez tyle lat sie nie wzielas to raczej sama tego nie zwalczysz. Gdzies tkwi zrodlo Twojego postepowania. Jak powiedzial CzlowiekWmasce, na psychoterapie biegiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak do końca nie czuję się bluszczem, ale jestem chorobliwe zazdrosna, węszę wszędzie podstęp- a nie mam do tego podstaw.

Więc troszkę się z tym wątkiem utożsamiłam.

Jakieś swoje niepowodzenia w życiu wyładowuję na partnerze, to psuje relacje między nami.

Teraz jest troszkę lepiej, staram się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×