Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Katarzynal

DDD - Jestem furiatką

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, w moim rodzinnym domu miałam do czynienia z przemocą fizyczną oraz psychiczną. Mając 18 lat wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z chłopakiem. Teraz mam 20 lat i hmm no cóż... Jestem furiatką.

 

Aktualnie robimy remont naszej małej łazienki, mój chłopak krzywo położył płytki... powiedziałam mu że są krzywo, i że to widać, on mi na to żebym w takim razie sobie sama robiła remont.

 

Chwile potem sama nie wiem w jaki sposób, ale konflikt zaczął tak eskalować, że pociągnęłam ze złości ręką po biurku żeby zrzucić wszystkie rzeczy, kopnęłam w coś po drodze z całej siły, krzyczałam, waliłam pięścią w stół.. Trzęsłam się cała ze złości, a mój chłopak był uwaga: bardzo spokojny! i to chyba to mnie tak zdenerwowało....

 

Nie wiem co mam zrobić, a zrobię wszystko żeby się opanować, jestem na siebie o to bardzo zła. Nie sądziłam że będę taka jak ojciec, a z przykrością muszę stwierdzić ze staje się taka jak on! Jak to możliwe?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Katarzynal, Masz trudność z wyładowaniem złości i agresji.

A nad tym można popracować.

Może terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia.. No jasne że by się przydała... ale "przeleciałam" już chyba ze 30 psychologów w warszawie i jestem niesamowicie zawiedziona.... Począwszy od stawiania diagnozy po 5 minutach rozmowy, skończywszy na tym ze psycholog zaczął mi opowiadać o swoim synu...

 

 

Jeżeli ktoś mógłby mi kogoś polecić to byłabym wdzięczna, dodam ze jestem niestety tylko biedną studentką, więc najbardziej interesują mnie placówki z dofinansowaniem od państwa.. z własnej woli nie chce mi się już szukać psychologa, od początku za każdym razem opowiadać tą samą historię...

 

A może jakieś sposoby na rozładowanie złości... Kiedyś psycholog mówił mi, że gdy czuję że zaczynam się poważnie denerwować, to żebym się wycofała z sytuacji, ale ja się sama nakręcam więc to nie działa... Chyba jestem uzależniona od złości. Po takiej awanturze mam wyrzuty sumienia, ale jak już chłopak mi wybaczy to czuję się taka oczyszczona... nie wiem jak to nazwać, ale głęboko wierzą w to, że są lepsze sposoby na to samopoczucie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie martw sie ja tez wiele razy się tak zachowywałam, znam wyrzuty sumienia i wstyd związany z wybuchami złości oraz żal nad zniszczeniami...

 

złości nie da sie pozbyć w 1 dzien ani w miesiąc.

 

ale można nad tym pracować - powinnaś rozważyć terapie dda która proponuje monika

 

ps.jestem dda, chodzę na dda, po drodze tez miałam kilka 2 inne terapie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapisałam się na spotkanie wstępne do stowarzyszenia "DOM" i na warsztaty dla osób mających problem z agresją. We will see... Pani na niebieskiej linii powiedziała mi że mam sobie liczyć do 10 i oddychać...

 

 

Ale co zrobić gdy wkurza cię wszystko do okoła?

Nie miła ekspedientka, nie miła pani w biurze obsługi klienta itd. itd..

 

 

Są jakieś osoby na tym forum które jakoś sobie z tym poradziły?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zapisałam się na spotkanie wstępne do stowarzyszenia "DOM" i na warsztaty dla osób mających problem z agresją. We will see... Pani na niebieskiej linii powiedziała mi że mam sobie liczyć do 10 i oddychać...

 

 

Ale co zrobić gdy wkurza cię wszystko do okoła?

Nie miła ekspedientka, nie miła pani w biurze obsługi klienta itd. itd..

 

 

Są jakieś osoby na tym forum które jakoś sobie z tym poradziły?

 

Ja niestety niewiele Ci pomogę w temacie, gdyż pomimo trzydziestki na karku, radzę sobie kiepsko. Moje radzenie sobie polega raczej na tłumieniu wszystkich emocji, maksymalnym tłumieniu złości (co w konsekwencji doprowadza mnie do stanu, gdy po prostu gotuję się ze złości. Gdy ktoś wtedy wejdzie mi w drogę - katastrofa. Tak bluzgać jak ja wtedy chyba nikt nie potrafi...). Ja również przerabiałam kilkunastu psycho..itd., nie wiem czy ja mam takie szczęście, czy tak duże wymagania, ale żaden mi nie pomógł..:( Nie umiem pomóc sobie, nie radzę sobie ewidentnie. Poza tłumieniem sięgam również po leki uspokajające, ale to, wiadomo, doraźny środek. Przyłączam się do pytania poprzedniczki - czy ktoś sobie poradził, jeśli tak - jak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moja pani psycholog określiła mi to jako "płaszcz agresji i lęku" - kiedy Twój ojciec stosował wobec Ciebie przemoc bałaś się na zewnątrz, a w środku miałaś pokłady agresji. Teraz już się nie boisz, wyładowujesz swój nagromadzony gniew, a wewnątrz Ciebie rośnie lęk - o to, że rozbijesz swój związek, że jesteś taka jak ojciec, etc. Mam to samo, jestem ekstremalną choleryczką, kiedyś mama do mnie zadzwoniła, że mam 15 minut na znalezienie czegoś tam, bo przyjdzie jakiś facet od kanalizacji, czy od piecyka - nawet nie pamiętam - oczywiście byłam totalnie nieogarnięta, do tego głodna a miałam jeszcze szukać jakichś papierów czy części po domu. Najpierw wybiłam wieszakiem na ubrania dwie szyby w drzwiach do siebie do pokoju, potem zaczęłam ciąć tasakiem ścianę, a na końcu położyłam się na podłodze i zaczęłam płakać ... życie z tym to męka, muszę bardzo uważać, żeby nie nagromadzić nawet niewielkiego napięcia :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam zadzwonić sobie na niebieską linię od czasu do czasu :) jak się trafi na dobrego psychologa to można usłyszeć ciekawe rzeczy. Skąd się siorą tacy rodzice...

 

A teraz inne pytanie utrzymujecie kontakt z rodzicami? Ja mam poważny dylemat. Mój tata jest hmmm no dość bogaty więc gdy się z nim kontaktuje to zawsze mogę liczyć na jakąś kasę. miał mi zapłacić za prawo jazdy, dać samochód, tak jak każdej z moich sióstr. Tymczasem jak na niego patrze to zbiera mi się na mdłości więc zaniechałam jakiekolwiek kontakty.

 

Druga strona medalu: Bardzo kocham moją mamę i chcę się z nią kontaktować, chcę spędzić z nią święta i teraz stoję przed tym właśnie wyborem...

 

 

Kontaktować się czy nie kontaktować, oto jest pytanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Absolutnie żadnych, i całe szczęście. Panicznie się bałam, że będzie nas nachodził, bo to taki typ, ale znalazł sobie kobietę i dał nam spokój :uklon: po nim to jedynie kolosalnych długów do zapłaty mogę się spodziewać :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam, jak kiedyś w złości tak trzasnęłam drzwiami od pokoju że szyba rozbiła się na drobne kawałki. Innym razem rzuciłam słuchawki o ziemie z taką siłą, że się same rozwaliły. Tak jak Ty przejęłam furię tyle że po matce, ale staram się pracować nad tym. Jednak wiem, że to nie będzie łatwe zwalczyć, a wręcz ciężkie do wykonania skoro mieszkam z nią pod jednym dachem. Kiedyś czytałam dosyć ciekawy artykuł że dziecko widząc w swoim rodzicu negatywne cechy dąży do tego, żeby nigdy nie być takie. Niestety najczęściej jest tak, że chcąc nie chcąc próbując izolować się od tych złych cech przychodzi moment, że uświadamiamy sobie że jesteśmy tacy sami jak nasz rodzic. W końcu to on przez tyle lat dawał nam przykład i w chwilach kryzysowych zachowujemy się tak jak on. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest praca, praca i jeszcze raz praca nad samym sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm też czasem taka złość mnie ogarnia, aż się w środku gotuję, ostatnio tak miałam (konflikt w domu, oczywiscie niemożność "obronienia się", postawienia ojcu ze strachu, bo z nim nie da się normalnie rozmawiać, wypowiadać własnego zdania), myślałam że mi się coś stanie i boję się, że kolejnym razem nie wytrzymam i coś rozwalę albo komuś się coś stanie. I widzę, że zachowuję się już podobnie jak mój ojciec (a dużo by mówić na jego temat, jego nienormalnego zachowania i dręczenia psychicznego całej rodziny), za co siebie nie cierpię. Z resztą nieraz mama mi wypominała, że zachowuje się jak on.. Mam jednak nadzieję, że dzięki terapii coś się zmieni. Ehh a z tego tłumienia złości to mnie już całe ciało i chyba wszystkie narządy bolą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich,

 

Szukałam odpowiedniego tematu, do którego mogłabym dołączyć i heh, furiat to moje drugie imię. Z obłędem w oczach potrafię wpaść w furię, by następnie przerazić się, że będę taka jak rodzice. Nie mam odwagi sięgnąć po profesjonalną pomoc, nie mam odwagi zmierzyć się z problemami :(

Tak właściwie nie wiem co ze mną jest nie tak. A może wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lilijka, Witaj!

 

Pewnie, jak każdy masz jakieś trudności. Dobrze by było, gdybyś została zdiagnozowana.

No, ale nie masz odwagi.

Z doświadczenia wiem, ze nie warto czekać. Z uwagi na fakt, że nic samo nie przechodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam problem z agresją, nogą kiedyś kopnęłam w drzwi i szyba poleciała, roztłukła się. Nie wiem skąd i po kim to mam. Pracuję nad tym, psychoterapia dużo daje, ale trzeba znaleźć odpowiedniego psychoterapeutę i się nie zniechęcać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też jestem furiatką i jest coraz gorzej.

Z małego nieporozumienia tworzy się ogromna kłótnia, z traskaniem drzwiami, wyzwiskami i rzucaniem przedmiotami. Ostatnio rozwaliłam pilota od tv.

Chcę w końcu coś z tym zrobić. W piatek ide pierwszy raz na terapię grupową dla dda. Boję się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witacie,

Ja też jestem furiatką niestety. Nie jedna szyba była przeze mnie zniszczona, nie jeden mebel i całkiem sporo naczyń. Ostatnio wydawało się, że się uspokoiłam, aż przyszła bardzo dla mnie trudna sytuacja i wszystko wróciło. Napięcie mam w sobie cały czas teraz, więc wystarczy drobiazg by mnie wyprowadzić z równowagi. Chciałabym się pozbyć tego napięcia:(. Czasami czuję, że zaraz na dobre zwariuje.

Ale..., myślę że jak raz na jakiś czas stłucze się szklankę, czy talerz nie od kompletu to daje to fantastyczne uczucie oczyszczenia ze złych emocji. Doświadczalnie sprawdziłam, że w kryzysowej sytuacji zdarzało mi się wyszukiwać co by tu można stłuc, np jakąś uszczerbioną miseczkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz jaka nie chcesz być, a jaka zatem chcesz być?

Jakie masz sposoby na radzenie sobie ze złością, stresem?

Sport np jest świetną metodą dla niektórych ludzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba zdać sobie sprawę,ze takie wyrzucanie emocji nic dobrego nie daje a tworzy inne problemy , w sobie to skumulować i czuć jak puszcza po chwili, mozna się rozpłakać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mojanati, znam ten ból.Ostatnimi czasy tez mam problem z agresją i rzucanie czym popadnie już nie pomaga :? Dzięki terapii zaczęłam kierować agresję na zewnątrz,zamiast na siebie i to są tego efekty.Najgorsze jest,kiedy nagle wybucham jak wulkan i mam ochotę zniszczyć wszystko,co jest na mojej drodze.Ogarnia mnie furia,szał.Często reaguję nieadekwatnie do sytuacji.Kumuluję w sobie emocje i w pewnej chwili nadchodzi moment,że czara się przelewa...pracuję nad tym,ale coś marnie mi to idzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bellatrix - Nienawidzę tego wpadania w furię. Wydawało mi się, że ostatnimi laty nauczyłam się radzić z moją złością, ale jak życie mi się zaczęło walić to ja zaczęłam tracić panowanie nad sobą.

Natomiast wyjątkowo mocno zależy mi na tym żeby takie sytuacje się nie powtarzały, bo nie chcę żeby patrzyła na to moja córeczka. Poza tym za każdym razem mnie to wykańcza.

 

Ivaa - nie mam specjalnych sposobów na radzenie sobie ze stresem i nie radzę sobie z nim. Najlepszym sposobem było by ograniczenie stresów, co niestety jest trudne. Owszem, czasami wystarczy zawadiacki uśmiech mojej córeczki i wszystko odpływa, czasem długa gorąca kąpiel. Ostatnio urządziłyśmy sobie z córeczką "terapię" krzykiem. Ona rozrabiała, a ja nie miałam już cierpliwości, więc zaczęłam krzyczeć tak trochę na żarty, ale już zrezygnowana. Moja córka miała przy tym dużo radości, a ze mnie trochę opadły emocje.

Co do sportu to faktycznie byłam dziś na aqua aerobiku. Poszłam wściekła, a wróciłam spokojna.

Ale mam wrażenie, że to wszystko jest na skraju teraz i w każdej chwili może się wydarzyć coś co mnie wyprowadzi z równowagi.

 

Z drugiej strony to wiadomo, że niszczenie rzeczy nie jest dobre, ale czasem lepiej rzucić jakimś przedmiotem i go zniszczyć niż wyładować swoje emocje na drugiej osobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mojanati, wiem,że panowanie nad sobą jet bardzo trudne.Czasami aż człowieka roznosi i nie wiadomo,co z tym zrobić.Masz rację-lepiej rzucić przedmiotem,niż wyładowywać się na innych.Nic nie daje prawa,by wyżywać się na drugiej osobie.Co z tego,że rozładujemy emocje jak później przychodzi poczucie winy i ciąży krzywda,którą komuś się wyrządza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm... Ktoś wspomniał o sporcie! I faktycznie sport pomaga i uspokaja! Miałem problemy z okazywaniem gniewu, który przeradzał się w agresje.

Nie ma to jak porządny trening, który wyładowuje z naszego organizmu wszelkie zbędne, toksyczne substancje z ciała i umysłu. Nie ważne jaki sport uprawiasz ważne, że na nim się skupisz co daje Ci chwilowe oderwanie się od rzeczy, które Ciebie otaczają. Aktywny tryb życia wycisza w życiu codziennym.

Trzeba też mieć trochę empatii i spojrzeć na drugiego człowieka jak na człowieka, który nie jest idealny i trzeba doceniać jego starania. Zawsze jak już narasta mur gniewu najlepiej sobie w głowie powiedzieć wrzuć na luz! I spojrzeć na sytuacje z perspektywy osoby trzeciej jak ja się zachowuje? Wyobrazić sobie swoją osobę. I zastanowić się nad innym spojrzeniem na daną sytuacje i wziąć pod uwagę parę aspektów, a nie tylko jeden jaki wytworzy się nam w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mojanati, znam ten ból.Ostatnimi czasy tez mam problem z agresją i rzucanie czym popadnie już nie pomaga :? Dzięki terapii zaczęłam kierować agresję na zewnątrz,zamiast na siebie i to są tego efekty.Najgorsze jest,kiedy nagle wybucham jak wulkan i mam ochotę zniszczyć wszystko,co jest na mojej drodze.Ogarnia mnie furia,szał.Często reaguję nieadekwatnie do sytuacji.Kumuluję w sobie emocje i w pewnej chwili nadchodzi moment,że czara się przelewa...pracuję nad tym,ale coś marnie mi to idzie.

Miałam tak jak byłam młodsza a teraz jest duzo lepiej , moge powiedzieć ze spoks pod tym wzgledem,ale potrafiłam wybuchnąc ostro,ale zawsze miałam granice przed udezeniem innej osoby .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela, ja też nigdy nie podniosłam na nikogo ręki.Wolę zamknąć się w pokoju i powywalać wszystko z półek.Nie potrafiłabym podnieść ręki na drugą osobę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×