Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

bellabella

Użytkownik
  • Zawartość

    60
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. ja chodzę na grupową w nurcie psychodynamicznym i rozważam czy by z niej nie... zrezygnować. mam obawy czy ta terapia w ogóle działa, no a poza tym bardzo często terapeutka wyłapuje coś z moich wypowiedzi z czym się nie zgadzam i czuję się przez to idiotycznie. tak jakby wmawiała mi problem tam gdzie go nie ma a nie widziała rzeczywistych problemów. rozwala mnie jak wyłapuje moje przejęzyczenia i doszukuje się w nich ukrytych znaczeń...... których najczęściej nie ma. ja sobie doskonale uświadamiam gdzie mogę coś tłumić - a ona wg mnie w ogóle z tym nie trafia.... czy takie "odkrywanie" podświadomości (w dodatku,tak czuję, bardzo niedoskonałe) może przynieść jakiekolwiek efekt, a jeśli tak to w jaki sposób miałoby mi to pomóc....... czuję że tracę czas, że tak niczego nie zmienię, w najlepszym wypadku jedynie rozdrapuję stare rany....... jak myślicie?? aha denerwuje mnie jeszcze to że wszyscy na terapii ochoczo oceniają i dyskutują nad każdą wypowiedzią - postrzegam to tak jakby "ślepy prowadził kulawego", no i denerwują mnie niektóre osoby, nie lubię ich - choć to akurat może mieć, przyznaję, jakąś wartość terapeutyczną...ale jednocześnie sprawia że terapia jest bardzo trudna bo uaktywniają się wszystkie moje mechanizmy obronne (ale nie czuję się na grupie na tyle pewnie by o tym mówić... więc koło się zamyka)
  2. ja chodzę na grupową w nurcie psychodynamicznym i rozważam czy by z niej nie... zrezygnować. mam obawy czy ta terapia w ogóle działa, no a poza tym bardzo często terapeutka wyłapuje coś z moich wypowiedzi z czym się nie zgadzam i czuję się przez to idiotycznie. tak jakby wmawiała mi problem tam gdzie go nie ma a nie widziała rzeczywistych problemów. rozwala mnie jak wyłapuje moje przejęzyczenia i doszukuje się w nich ukrytych znaczeń...... których najczęściej nie ma. ja sobie doskonale uświadamiam gdzie mogę coś tłumić - a ona wg mnie w ogóle z tym nie trafia.... czy takie "odkrywanie" podświadomości (w dodatku,tak czuję, bardzo niedoskonałe) może przynieść jakiekolwiek efekt, a jeśli tak to w jaki sposób miałoby mi to pomóc....... czuję że tracę czas, że tak niczego nie zmienię, w najlepszym wypadku jedynie rozdrapuję stare rany....... jak myślicie?? aha denerwuje mnie jeszcze to że wszyscy na terapii ochoczo oceniają i dyskutują nad każdą wypowiedzią - postrzegam to tak jakby "ślepy prowadził kulawego", no i denerwują mnie niektóre osoby, nie lubię ich - choć to akurat może mieć, przyznaję, jakąś wartość terapeutyczną...ale jednocześnie sprawia że terapia jest bardzo trudna bo uaktywniają się wszystkie moje mechanizmy obronne (ale nie czuję się na grupie na tyle pewnie by o tym mówić... więc koło się zamyka)
  3. wystopuj, jak możesz zadawać teraz podobne pytania.. przeżyłam śmierć brata i pytanie w stylu: "ale dlaczego przedstawiał was w takim złym świetle???" jest w takiej sytuacji delikatnie mówiąc nie na miejscu
  4. wystopuj, jak możesz zadawać teraz podobne pytania.. przeżyłam śmierć brata i pytanie w stylu: "ale dlaczego przedstawiał was w takim złym świetle???" jest w takiej sytuacji delikatnie mówiąc nie na miejscu
  5. czuję się zdruzgotana...
  6. czuję się zdruzgotana...
  7. bellabella

    Związek z alkoholikiem

    gdyby to było takie proste -" zostaw go", "nie marnuj sobie życia", "uciekaj", "czas leczy rany", "opamiętaj się" i in. w ten deseń... podobne rady są po prostu nieskuteczne i dosłownie nie na miejscu. dlaczego? ano dlatego że tu już wystąpił syndrom współuzależnienia i rady by wybić sobie go z głowy odniosą podobny skutek jak proszenie alkoholika by nie pił. gdyby to było tak proste na świecie nie istniałby problem współuzależnienia, dręczonych/maltretowanych kobiet. Trwanie przy toksycznym partnerze nie jest też oznaką słabej woli, braku inteligencji, frajerstwa. To jest jak nałóg, silniejszy od człowieka - to właśnie współuzależnienie. oczywiście sytuacja wygląda nieco inaczej w związkach w których partnerzy aktywnie pracują nad swoimi problemami - ale to inny temat. Niestety nawet jeśli na siłę uda się zerwać toksyczny związek najczęściej ponownie nieświadomie przyciągamy do siebie delikwenta z problemami. O czym przekonujemy się zazwyczaj "po balu"... Wiem to bo sama tego doświadczyłam. Dla mnie jedynym ratunkiem okazała się być praca nad sobą - głównie na terapii. Bardzo pomocna w zrozumieniu tego co się ze mną dzieje była również genialna książka "Kobiety które kochają za bardzo..." R.Norwood - bardzo polecam wszystkim uwikłanym w toksyczne relacje. Tak więc droga autorko wątku nie obwiniaj się za to że nie potrafisz wybić go sobie z głowy, nie zadręczaj się tym - do niczego to Ci nie potrzebne. Zamiast tego cały wysiłek i energię włóż w pracę nad sobą. Uwierz, że wtedy ta toksyczna miłość SAMA OD CIEBIE ODPADNIE, bez walki i szarpaniny a kolejne związki będą o niebo zdrowsze. Jeśli chcesz pogadać pisz na PW.
  8. bellabella

    Związek z alkoholikiem

    gdyby to było takie proste -" zostaw go", "nie marnuj sobie życia", "uciekaj", "czas leczy rany", "opamiętaj się" i in. w ten deseń... podobne rady są po prostu nieskuteczne i dosłownie nie na miejscu. dlaczego? ano dlatego że tu już wystąpił syndrom współuzależnienia i rady by wybić sobie go z głowy odniosą podobny skutek jak proszenie alkoholika by nie pił. gdyby to było tak proste na świecie nie istniałby problem współuzależnienia, dręczonych/maltretowanych kobiet. Trwanie przy toksycznym partnerze nie jest też oznaką słabej woli, braku inteligencji, frajerstwa. To jest jak nałóg, silniejszy od człowieka - to właśnie współuzależnienie. oczywiście sytuacja wygląda nieco inaczej w związkach w których partnerzy aktywnie pracują nad swoimi problemami - ale to inny temat. Niestety nawet jeśli na siłę uda się zerwać toksyczny związek najczęściej ponownie nieświadomie przyciągamy do siebie delikwenta z problemami. O czym przekonujemy się zazwyczaj "po balu"... Wiem to bo sama tego doświadczyłam. Dla mnie jedynym ratunkiem okazała się być praca nad sobą - głównie na terapii. Bardzo pomocna w zrozumieniu tego co się ze mną dzieje była również genialna książka "Kobiety które kochają za bardzo..." R.Norwood - bardzo polecam wszystkim uwikłanym w toksyczne relacje. Tak więc droga autorko wątku nie obwiniaj się za to że nie potrafisz wybić go sobie z głowy, nie zadręczaj się tym - do niczego to Ci nie potrzebne. Zamiast tego cały wysiłek i energię włóż w pracę nad sobą. Uwierz, że wtedy ta toksyczna miłość SAMA OD CIEBIE ODPADNIE, bez walki i szarpaniny a kolejne związki będą o niebo zdrowsze. Jeśli chcesz pogadać pisz na PW.
  9. bellabella

    Lek na alkoholizm

    Nie mogę wypisać wszystkie linki stron które odwiedziłam, wystarczy wpisać hasło w gugla - np pierwsze z brzegu http://www.peele.net/lib/harvmed.php
  10. bellabella

    Lek na alkoholizm

    Nie mogę wypisać wszystkie linki stron które odwiedziłam, wystarczy wpisać hasło w gugla - np pierwsze z brzegu http://www.peele.net/lib/harvmed.php
  11. bellabella

    Lek na alkoholizm

    nie mieszaj wypowiedzi dwóch totalnie różnych osób, to po pierwsze. Po drugie, nie bluźnij mi tu o chęciach mojego brata bo mnie mocno wkurwiasz, nie masz o tym pojęcia. Do pozostałych - ruch AA to żadne cudowne panaceum, to jedynie jedna z metod, zresztą o słabej skuteczności. Jak większość metod terapii alkoholizmu niestety. warto poczytać zagraniczne stronki na ten temat i się nieco doedukować - co niedawno uczyniłam. tyle w temacie.
  12. bellabella

    Lek na alkoholizm

    nie mieszaj wypowiedzi dwóch totalnie różnych osób, to po pierwsze. Po drugie, nie bluźnij mi tu o chęciach mojego brata bo mnie mocno wkurwiasz, nie masz o tym pojęcia. Do pozostałych - ruch AA to żadne cudowne panaceum, to jedynie jedna z metod, zresztą o słabej skuteczności. Jak większość metod terapii alkoholizmu niestety. warto poczytać zagraniczne stronki na ten temat i się nieco doedukować - co niedawno uczyniłam. tyle w temacie.
  13. bellabella

    Lek na alkoholizm

    Kalebx - mądrze prawisz. Zafascynował mnie temat baclofenu (i innych tego typu leków) poneiważ nie miałam pojęcia że takowe istnieją. A że temat alkoholizmu jest mi (niestety) bardzo bliski...
  14. bellabella

    Lek na alkoholizm

    Kalebx - mądrze prawisz. Zafascynował mnie temat baclofenu (i innych tego typu leków) poneiważ nie miałam pojęcia że takowe istnieją. A że temat alkoholizmu jest mi (niestety) bardzo bliski...
  15. bellabella

    Lek na alkoholizm

    jak o co mi chodzi ? ja myślę raczej jasno;) i nie wiem skąd to pytanie. wnioskuję, że baclofen nie zmniejszył u Ciebie głodu alkoholowego (zakładając że przyjmowałeś go w prawidłowy sposób), skoro sięgnąłeś po piwko. Link który zapodałam mówi o zupełnie odmiennych doświadczeniach (czyli w skrócie o utracie zainteresowania alko) jeśli ktoś będzie zainteresowany zaklika i poczyta. Czy chodzi Ci o moją ostatnią wypowiedź? piszę o tym iż wg mnie terapia, mitingi i ruch AA dla ogromnej rzeszy ludzi nie jest skuteczna - stąd ten wątek, może komuś przyda się info o baclofenie. nie wiem o co więcej mogłoby mi chodzić? A tak na marginesie liczyłam na to że więcej ludzi stosowało baclofen i usłyszę więcej opinii ale widocznie lek ten jest wciąż mało znany.
×