Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
selfmademan666

Wierszyk na apel

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Chodzę do 3 klasy szkoły średniej i moja klasa za 3 dni robi apel. Dostałem okropną role. Nie byłbym dobrym aktorem, bo nie chce mówić nic co zostało napisane przez kogoś innego. Od samych początków edukacji uważałem teksty na szkolne akademie i apele za infantylne/nudne/zwyczajnie głupie/nadęte....

 

Znacie może jakiś krótki wierszyk, najlepiej zabawny, wyśmiewający komformizm, brak własnego zdania, żelbetonowe tysiącletnie zasady - wyrażający buny przeciwko postępowaniu wg. schematów?

 

Sam znalazłem tylko kilka, ale są za długie albo trudne w odbiorze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może wiersz J. Tuwima?

 

Absztyfikanci Grubej Berty

I katowickie węglokopy,

I borysławskie naftowierty,

I lodzermensche, bycze chłopy.

Warszawskie bubki, żygolaki

Z szajką wytwornych pind na kupę,

Rębajły, franty, zabijaki,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

Izraelitcy doktorkowie,

Widnia, żydowskiej Mekki, flance,

Co w Bochni, Stryju i Krakowie

Szerzycie kulturalną francę !

Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”

Swą intelektualną zupę,

Mądrale, oczytane faje,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

Item aryjskie rzeczoznawce,

Wypierdy germańskiego ducha

(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,

Werzcie mi, jedna będzie jucha),

Karne pętaki i szturmowcy,

Zuchy z Makabi czy z Owupe,

I rekordziści, i sportowcy,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

Socjały nudne i ponure,

Pedeki, neokatoliki,

Podskakiwacze pod kulturę,

Czciciele radia i fizyki,

Uczone małpy, ścisłowiedy,

Co oglądacie świat przez lupę

I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

Item ów belfer szkoły żeńskiej,

Co dużo chciałby, a nie może,

Item profesor Cy… wileński

(Pan wie już za co, profesorze !)

 

I ty za młodu nie dorżnięta

Megiero, co masz taki tupet,

Że szczujesz na mnie swe szczenięta;

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

Item Syjontki palestyńskie,

Haluce, co lejecie tkliwie

Starozakonne łzy kretyńskie,

Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,

I wszechsłowiańscy marzyciele,

Zebrani w malowniczą trupę

Z byle mistycznym kpem na czele,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

I ty fortuny skurwysynu,

Gówniarzu uperfumowany,

Co splendor oraz spleen Londynu

Nosisz na gębie zakazanej,

I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,

A srać chodziłeś pod chałupę,

Ty, wypasiony na Ikacu,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

Item ględziarze i bajdury,

Ciągnący z nieba grubą rętę,

O, łapiduchy z Jasnej Góry,

Z Góry Kalwarii parchy święte,

I ty, księżuniu, co kutasa

Zawiązanego masz na supeł,

Żeby ci czasem nie pohasał,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

I wy, o których zapomniałem,

Lub pominąłem was przez litość,

Albo dlatego, że się bałem,

Albo, że taka was obfitość,

I ty, cenzorze, co za wiersz ten

Zapewne skarzesz mnie na ciupę,

Iżem się stał świntuchów hersztem,

Całujcie mnie wszyscy w dupę !…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mad_Scientist, rozśmieszyło mnie to :mrgreen: no do szkoly w sam raz :mrgreen: zwłaszcza ten wers "Całujcie mnie wszyscy w dupę" :P:mrgreen: już sobie wyobrażam jaką minę mieliby jego nauczyciele :mrgreen: Tuwim się nie patyczkował :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się ta zwrotka podoba:

 

I ty fortuny skurwysynu,

Gówniarzu uperfumowany,

Co splendor oraz spleen Londynu

Nosisz na gębie zakazanej,

I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,

A srać chodziłeś pod chałupę,

Ty, wypasiony na Ikacu,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mad_Scientist, :lol: nie ma to jak poetycka bezpośredniość :mrgreen: a co powiesz na to:

 

Julian Tuwim "Na pewnego endeka co na mnie szczeka"

"Na pewnego endeka co na mnie szczeka

 

Próżnoś repliki się spodziewał,

Nie dam ci prztyczka ani klapsa

Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"-

Bo to mezalians byłby dla psa"

 

:mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:mrgreen::mrgreen::mrgreen:

 

A mi się przypomniał wierszyk Canto:

 

Człowiek nie powinien spędzać życia w pracy

bo to grzech

Bóg dał nam Paryż, Wenecję

architekturę secesyjną, zegarki

i zegary Art deco

dał nam poziomki

zamglone świty za oknem kawiarni

sklepy

dal nam Tomasza Manna oraz Prousta

a także wrzosowiska Irlandii

oraz wymyślił bilard i nastolatki

i tysiąc innych rzeczy

jak wodospady, Boską Komedię,

fajki, wiersze Rilkego,

ulice wysadzane plantami

na południu, amerykańskie

samochody z lat czterdziestych,

pióra Mont Blanc, przewodnik

po Grenadzie oraz

Koniaki Giny Whisky I Bordeaux

na pewno nie w tym celu

żebym siedział

przez osiem godzin dziennie

w pracy

jak jakiś CH*J

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ale jest w 3 klasie szkoły średniej.Na dużo może sobie pozwolić.To nie podstawówka czy gimnazjum.

 

Ten ostatni jest zdecydowanie nie na miejscu.Mi osobiście się nie podoba,zbyt wulgarny.

 

-- 11 paź 2011, 22:36 --

 

a!to ten wcześniejszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laima, my tu tylko żartujemy odnośnie poetyckiej skandaliczności ;) do szkoly to by się nie nadawały...i wątpię,żeby sam zainteresowany się z tym nie zgodził ;)Aczkolwiek Tuwim,to wielka"figura"poezji ;) Wierz mi,że literaci posuwają się do jeszcze większych prowokacji...czasami włosy dęba stają :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

samara22, wiem,że żartujecie.

Dla mnie poezja powinna zostać poezją.Prowokacja to ewentualnie do utworów muzycznych,ale telewizji tak jak Doda czy Chylińska jako barwne kwiaty i urozmaicenie w ogólnej nudzie,a wiersze można pisać ciekawe i nie prowokować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem mały niedowiarek

W ręku dzierżę swój zegarek.

Lubię nosić gacie w kratę

I zajadać słodką watę.

 

Mój kolega mnie nie lubi

I się ze mną często czubi.

Mam tornister w ciemne prążki

A w portfelu ciężkie cążki.

 

Koleżanki toleruję

Ciągle z nimi wręcz flirtuję.

A kolegom obiecuję

Że paznokcie pomaluję.

 

Siostra brzęczy mi do ucha

Jak natrętna wstrętna mucha.

Mama goni mnie ze szmatą,

„daj se spokój już z tą watą”

 

Zaprzyjaźnij się z chłopakiem

Bo zostaniesz wilkołakiem :D

Tata głaszcząc mnie po głowie

Toleruje moje zdrowie.

 

Zaprzyjaźnię się z dziewczyną

Mą kochaną, tą jedyną.

Będę trzymał ją za rękę

By znosiła mą udrękę.

 

:mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Laima, to jest ciekawy tekst o prowokacjach i dlaczego są stosowane(nie wiem czy to już nie off-top):

 

"Umiejętne balansowanie w drażnieniu się z widzami to wielka sprawa. Nie mam wątpliwości. Niby trzeba robić za błazna, ale można trochę podrażnić się panią Publicznością, której się wydaje, że jest królową wszystkich błaznów (chociaż niestety słusznie).

 

Oprócz drażnienia istnieją jeszcze prowokacje - czyli zaatakowanie wprost wyznawanych wartości. Zajęcie to ryzykowne - kiedy się śmiechem dotyka się religii, moralności, wrażliwości, godności.

 

Ja tak przyrównał bym to do rzucania nożami w cyrku w tarczę z przypiętą kobietą (ciekawe, czemu zawsze kobieta...). Jak ktoś naprawdę umie, to może może rzucać - ale jak ktoś trafia 9 na 10, to lepiej żeby tego w ogóle nie próbował.

 

Prowokacje uznawane bywają za odwagę artysty. Hm... cóż... Rzeczywiście się narażają. Ale też narażają obiekt swoich ataków. Pytanie: kogo bardziej zaboli?

Wielcy a popularni artyści mogą odczuć wyraźniej negatywne skutki prowokacji - ale też większa szansa, że prowokacja przyniesie jakąś dyskusję. Natomiast mało znani sami niewiele ryzykują a mogą narobić dużo szkód.

Nierzadko prowokacje bywają przejawem odważnej głupoty lub odważnego chamstwa - pierdzielnę z nadzieją, że będzie ostro, ale bez krwi. I będzie show!

 

No właśnie - show! Podejmowanie tematów spoza granic poprawności - dla nowatorstwa lub manifestacji odwagi, a bez innych powodów - to syf. Tak właśnie uważam - syf.

Jest wiele rzeczy dla których warto być niepoprawnym. Nie uważam jednak nowatorstwa ani demonstracji odwagi za wartość dla której warto szarpać ludźmi. Porzyganie się na scenie tylko dlatego, że nikt inny tego nie zrobił... publiczne oplucie symboli religijnych, żeby pokazać pogardę dla strachu... - to niczym nie usprawiedliwiona wulgarecha.

 

Więc osobiście nie jestem zwolennikiem prowokacji .

W jednym kącie prowokator zaciera radośnie ręce, że jaki to odważny. W innym kącie "znawcy" zacierają ręce, że wreszcie ktoś dopierdzielił gnuśnemu społeczeństwu. A pośrodku "gnuśne społeczństwo" które nie rozumie czemu zostało tak potraktowane. Zamiast osławionej "refleksji" tylko złość lub rozczarowanie.

 

I co teraz ze społeczeństwem, które nie zrozumiało? Tłumaczyć ideę? Wypiąć się? Przepraszać za nieporozumienie?

Bo dla kogo ta prowokacja? Dla społeczeństwa które nie rozumie? Dla samopoczucia artysty? Czy dla garstki tych, co rozumieją, ale uważają, że dotyczy to wszystkich wokół ale nie ich?

 

Więc słowo do "intelektualistów" którzy kochają się w prowokacjach i cieszą się, że ktoś wreszcie dał do myślenia.

 

Rzadko która prowokacja daje naprawdę do myślenia. Zwykle kończy się na niesmaku albo dyskomforcie większości widzów o którym zechcą jak najszybciej zapomnieć. Natomiast ta część widzów, których prowokacja pozytywnie podnieciła, odczuwa tylko prymitywną satysfakcję, że ktoś dopierdzielił tym bezmyślnym. Refleksji jak nie było tak nie ma.

 

No więc gdzie tu wartość?

 

Umiem docenić odwagę tych, którzy narażają się dla osiągnięcia głębszej refleksji. Jeśli ktoś potrafi tak urazić swoich widzów, że wstrząs prowokuje myślenie - to jestem za.

Ale do tego trzeba wielkiej klasy. Bo świadomie urażając jednocześnie trzeba być razem z tymi, których się uraża i rozumieć co czują.

A w większości prowokacji nie dostrzegam sensu innego niż pusta manifestacja lub wątpliwy show."

 

-- 11 paź 2011, 23:09 --

 

Monika1974, :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samara22, :mrgreen:

dopisz proszę drugą zwrotkę :)

 

 

Na apelu stoję w rzędzie

Jak ta kura w swojej grzędzie.

Poprzeglądam w swojej gębie

Wszystkie dziury w lewym zębie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za uchem się podrapię

albo w sufit pogapię

uszczypnę koleżankę

albo kopnę w nogę Ankę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na apelu stoję w rzędzie

Jak ta kura w swojej grzędzie.

Poprzeglądam w swojej gębie

Wszystkie dziury w lewym zębie.

 

Za uchem się podrapię

albo w sufit się pogapię

uszczypnę koleżankę

albo kopnę w nogę Ankę.

 

Mój fartuszek ma frędzelki

I kieszonkę na pędzelki.

Tenisówki granatowe

Co do tańca są gotowe.

 

Dziś przypadło konwersować

Na apelu się zdołować.

Wszyscy patrzą na mnie się

A ja wciąż wygłupiam się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cztery razy po dwa razy, osiem razy raz po raz,

o północy ze dwa razy i nad ranem jeszcze raz,

wszyscy wiedzą, że Podlaska to najlepsza jest kiełbaska,

od Chicago po Nebraskę każdy żarł by tę kiełbaskę,

bo Podlaska to krajowy, dobry produkt eksportowy,

od Texasu do Ohaio wszyscy równo ją wciągają,

czasem z chlebem lub bez chleba, i z musztardą kiedy trzeba,

można też ketchupu dać - jak kto lubi KUR*A MAĆ!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika1974, to była całość.Ale w zanadrzu mam coś jeszcze:

Czesław Miłosz:

"Zaglądali do kufrów,

zaglądali do waliz,

lecz nie zajrzeli do dupy,

a ja tam miałem socjalizm"

 

Fraszka "Na matematyka". Kochanowski.

"Ziemię pomierzył i głębokie morze,

Wie, jako wstają i zachodzą zorze;

Wiatrom rozumie, praktykuje komu,

A sam nie widzi, że ma ku**ę w domu."

 

"List do kobiety"

"A zresztą... małoż to bywa

Na świecie różnych wypadków?

Może się jednak zmienimy?

Adieu, Madame. Bądź szczęśliwa,

Kiedy się znów zobaczymy?

P.S.

Ukłony dla pięknych pośladków "

 

Julian Tuwim:

BAL W OPERZE

 

 

I

 

Dzisiaj wielki bal w Operze.

Sam Potężny Archikrator

Dał najwyższy protektorat,

Wszelka dziwka majtki pierze

I na kredyt kiecki bierze,

Na ulicach ścisk i zator,

Ustawili się żołnierze,

Blyszczą kaski kirasjerskie,

Błyszczą buty oficerskie,

Konie pienią się i rżą,

Ryczą auta, tłumy prą,

W kordegardzie wojska mrowie,

Wszędzie ostre pogotowie,

Niecierpliwe wina wrą,

U fryzjerów ludzie mdleją,

Czekający za koleją,

Dziwkom łydki słodko drżą.

 

 

 

Na afiszu - Archikrator,

Więc na schodach marmurowych

Leży chodnik purpurowy,

Ustawiono oleandry,

Ochrypł szef-organizator,

Wyfraczony krępy mandryl,

Klamki, zamki lśnią na glanc,

W blasku las ułańskich lanc,

Szef policji pierś wysadza

I spod marsa sypiąc skry,

Prężnym krokiem się przechadza...

Co za gracja! Co za władza!

Co za pompa! Jezu Chry...!

Zajeżdżają futra, fraki,

Lśniące laki, szapoklaki,

Uwijają się tajniaki

W paltocikach Burberry.

 

 

 

Szofer szofra macią ruga,

Na tajniaka tajniak mruga...

No jadź, jadź! bedziesz tu stać?

Caf się, frrruwa twoja mać!

Zajeżdżają gronostaje

 

 

 

I brajtszwance,

Barbarossy, oyenstierny

I braganze,

Zajeżdżają Buicki, Royce'y

I Hispany,

Wielkie wstęgi, śnieżne gorsy,

Szambelany,

I buldogi pełnomocne

I terriery

I burbony i szynszyle

I ordery

I sobole i gr and-diuki

I goeringi,

Akselbanty i lampasy

I wikingi,

Admirały, generały,

Bojarowie,

Bambirały, grubasowie,

Am!

Ba!

Sado!

Rowie !

Raz !

Dwa !

Hurra, panowie!

Hurra, panowie!

Hurra, panowie!

W szatni tłok,

W lustrach - setki,

Potrzaskują

Damskie torebki,

Każda poprawia, każda zerka -

I boty! numerek! bez numerka!

I jeszcze pudrem

I jeszcze usta

I lustra lustrem

I znów do lustra

I już - do loży - która? druga...

Na tajniaka tajniak mruga,

Na lewo, na prawo, na le, na pra,

A w środku już orkiestra gra,

Orkiestra gra! Orkiestra gra!

 

 

 

Ostro gra orkiestra-kiestra,

Z czterech rogów, czterech estrad

Pryska extra bluzgi grzmiące,

Miedzią pluska i mosiądzem

I bac! w blask, w oklaski, brawo,

W- drgawki metalową lawą

I jazz w blask grzmiąc furioso -

I nagle duszną tuberozą

W krew, w nozdrza placadiutanta

(Tempo: szampan, szatan, szantan)

I już - wziąć, i już - udami

I już - da mi! da mi! da mi!

I chuć - w skok, i wzrok - kastetem

I pod żyrandol piruetem -

solo! solo! małpa! nie po...!

buch magnezja foto ślepo

uda uda da mi da mi

gene orde dzwoni rami

zęby śmiechem do maestra

i gra orkiestra, gra orkiestra!...

 

 

 

II

 

Ze swych wież astronomowie,

Zapatrzeni w gwiezdne mrowie,

W teleskopach cud ujrzeli:

Małpy biegły przez firmament !

W zodiakalnej karuzeli

Apokaliptyczny zamęt.

Na przystankach dawnych zwierząt

Siadło szpetnych małp dwanaście

I zaczęły małpi nierząd

W planetarne siać przepaście.

Obręcz niebios w pęd szalony

Złe puściły małpiszony,

Skaczą, kręcą się, iskają,

Jak za kratą swojej klatki,

I czerwone pulchne zadki

Ziemi, krążąc, wystawiają.

Nie ma już niebieskich znaków!

Małpa toczy się w zodiaku!

I wisząca ciężką zmorą

Nad tą groźną nocą gwiezdną,

Każe tańczyć gwiazdozbiorom,

Gdy małpiarzy diabli biorą,

Diabli biorą, diabli wezmą!

 

 

 

III

 

A na scenie Satanella

Chwyta gwiazdy w tamburino,

Tarantella, tarantella

Meteorów serpentyną,

Satanella - młynek rtęci,

Satanellę niebo kręci

Mgławicową pienną plamą,

Satanella - blasku smuga

I oblana srebrną lamą

Bystrych bioder centryfuga!

...Z satyrycznym erotyzmem

Na tajniaka tajniak mruga.

Satanellę księżyc porwał,

Wzniósł ze sceny w niebo sine

I nad placem teatralnym

Znowu zawisł tamburinem.

A tu dalej wrą w zabawie,

I na scenie, rosnąc w blaski,

Wybuchają białe pawie

Ogniomiotem zórz bengalskich,

Rozigraną wbiega sforą

Tłum różowych świń z maciorą

I kaczuczą i macziczą

I jak zarzynane kwiczą

Aż tancerzy diabli biorą

diabli biorą

diabli biorą!

Potem księżyc nad Taiti

I gitary na Haiti,

Potem śpiewa Włoch Tęsknotti

Zakochane totti-frotti,

Potem duo Pitt and Kitty,

Klowny się po pyskach piorą

I śpiewają:

I am Pitty I am Pitt

I love you Kitty,

Aż tancerzy diabli biorą

diabli biorą

diabli biorą!

"Patrz go, jak wariata struga",

Na tajniaka tajniak mruga.

Brzuchem do czarnego gacha

Babilońska trzęsie swacha,

Chrzęszcząc w drgawkach, z małpim krzykiem,

Bananowym nabiodrnikiem,

Centaur wlazł na Centaurzycę,

Dęba stanął koń w muzyce

I oderżał arię końską,

Mierząc w swachę babilońską,

A w basenie pełnym syren

Kozłonogi pływa Sylen.

Brawo ! brawo ! brawo! brawo!

Jazz - zamiecią, dym - kurzawą,

Sześć tysięcy w jedno ciało

Zrosło się i oszalało!

Hucznie, tłusto, płciowo, krwawo,

Brawo! brawo! brawo! brawo!

Płciowo, hucznie, tłusto, biało,

Mało! mało! mało! mało!

I po piętrach, i przez schody

Opętanym korowodem,

Piekłem, żarem, pląsem, tanem,

Gąsienicą - Lewiatanem,

Pterofiksem, Kikimorą,

Archimałpą, Zadozmorą,

Szampankanem, Pankankanem

Grzmocą w tempie obłąkanem,

Tak że wszystkich diabli biorą

diabli biorą

diabli biorą!

 

 

 

IV

 

Przy bufecie - żłopanim,

Parskanim, mlaskanim,

Burbon z młodym Rastakowskim

Serpentynę flaków wcina,

Na talerzu Donny Diany

Ryczy wół zamordowany,

Dżawachadze, prync gruziński,

Rwie zębami tyłek świński,

Szach Kaukazu, po butelce

Rumu cum spiritu wini,

Przez pomyłkę tknął widelcem

W cyc grafini Macabrini,

Rozdzierane kaczki wrzeszczą,

Tłuszczem ciekną, w zębach trzeszczą,

A najgorzej przy kawiorze:

Tam - na zabój, tam - na noże,

A jak złapią - szczerzą zęby

I smarują głodne gęby

Czarną mazią jesiotrową,

A bieługi białe kłęby

Żrą od razu na surowo,

Bo to dobrze, bo to zdrowo!

("Bycza, bracie, rzecz - bieługa!"

Na tajniaka tajniak mruga.)

Ćwierciomirski z Podhajdańca

Sarni udziec wziął do tańca,

Esterhazy, w sztok zalany,

Zrobił z wędlin przekładańca

I na wszystkie strony pchany

Klaps go w talerz Donny Diany,

W ostry sos - więc ryk pijany,

Śmiech prezesów i Burbonów - -

A nad wszystkim - pułk garsonów

Fruwa zmotoryzowany.

 

 

 

W okolicznych hotelikach

Całą noc robota dzika,

Seksualny kontredansik:

Na momencik, na kwadransik,

Na portiera tajniak mruga:

Portier - owszem, portier - sługa,

Ta w woalu, tamta w szalu,

Na kwadransik, prosto z balu,

Na momencik, ot przelotem,

Szybko - i na bal z powrotem:

Rotmistrz Rzewski z miss Lenorą,

Oxenstierna z panią Fiorą,

Borys Silber z księżną Korą

Na kwadransik, szofer! wio!

Potem znów ich diabli biorą

diabli biorą

diabli biorą,

W wir tej nocy diabli biorą,

Roztańczeni diabli bio - - -!

Rąbią w ziemię Buicki, Royce'y,

Akselbanty, śnieżne gorsy

I buldogi i terriery

I szynszyle i ordery,

Generały i wikingi,

Admirały i goeringi,

Bambirały, bojarowie,

Deterdingi -

Am!

Ba!

Sado!

Rowie!

Raz ! ,

Dwa !

Hurra, panowie!

Brawo, panowie!

Mało, panowie !

...Raz... Dwa... Druga, panowie...

 

 

 

V

 

Na ratuszu bije druga,

Na tajniaka tajniak mruga,

Na widowni i w sznurowni

I pod dachem i w kotłowni

I pod sceną i w bufecie,

Na galerii i w klozecie,

W kancelarii i w malarni,

W garderobach i w palarni

I w dyżurce u strażaka

Mruga tajniak na tajniaka...

 

 

 

Poziewując, siedzą w szatni

Czterej z gliny, dwaj prywatni,

Poziewują, pogadują,

Przechadzają się, pogwizdują,

Pogwizdują, przechadzają się,

Swym kamaszkom przyglądają się.

Słowikowski z trzeciej śledczej

Mówi, że mu w żółtych letczej,

Czarne palą jak cholery,

A najgorzej - to lakiery.

Macukiewicz z jedenastki

Patrzy w szpice, widzi gwiazdki:

Dobra pasta, połysk śliczny,

Całkowicie elekstryczny.

Szulc z ósemki ma giemzowe:

"Powiedz, Czesiek, nie jak nowe?

Drugi rok na codzień noszę

A raz fleki dałem - proszę!",

Wańczak z piątki, zwany Blindzia,

Chwali pastę marki "India",

Popatruje, pogwizduje:

Udibidibindia, udibindia.

Kruman (karniak) nosi nowe

Stebnowane, orzechowe.

Ziewa - "daj płaskiego, Blindzia..."

Udibidibindia udibindia.

 

 

 

VI

 

Już z ratusza bije trzecia,

Senne pola dreszcz obleciał,

Dzień się rodzi.

Brzask przez szarość się przeciera,

Owoc słońca krwi nabiera,

Zaszeptały wiewem brzozy,

W zagajniku ptaszek gwizdnął

Do stolicy jadą wozy

Z zielenizną.

Jadą wozy, poskrzypują,

Ludzie drzemią, poziewują,

Brzozy błyszczą białą korą,

Wiatr przez owies przeszeleścił,

Jadą wozy wczesną porą

Do przedmieści.

 

 

 

Trąbi auto ciężarowe,

Wozy mija

I na długo kurz różowy

Z szosy wzbija.

 

 

 

Chłopki suche i dostojne

Idą szosą.

Idą boso i na sprzedaj

Masło niosą.

 

 

 

Zapiał kogut, za nim drugi,

Potem trzeci,

Na pastwiska bydło gnają

Małe dzieci.

Przetrąbiło drugie auto

Ciężarowe,

Chłop prowadzi kulejącą

Krowę.

 

 

 

Skrzypią wozy, przewalają się

Z boku na bok,

Ludzie w chatach przewracają się

Z boku na bok.

 

 

 

Chrapie w rowie, twarzą w trawę,

Ktoś pijany,

Na pastwisku podryguje

Koń spętany.

 

 

 

Na kościele niebijące

Wiszą dzwony.

Suche pęki ziół pod krzyżem

Ogrodzonym.

 

 

 

Jakiś duży wyszedł w gaciach

Przed zagrodę,

Mruży oczy i tarmosi

Ostrą brodę.

 

 

 

A tam dalej stoi szkoła

Murowana,

W szkole mapa, bardzo pięknie

Malowana.

 

 

 

Na ćwiczenia idą żołnierze

Z karabinami...

"...że na tobie giną, że na tobie giną

chłopcy malowani"...

 

 

 

Skrzypią wozy, przewalają się,

Pozgrzytują...

"...W mieście tera rymbarbarum

Duża kupujom".

 

 

 

Skubią trawę białe kozy

Wymioniaste.

W sinym dymie, w złotym pyle

Dzień nad miastem.

 

 

 

Owoc pękł - i mokrym świtem

Oróżowił miejską ziemię,

Zawieszony pod sufitem

W żyrandolu tajniak drzemie.

 

 

 

VII

 

Przez ul. Zdobywców,

Przez Annasza, Kaifasza;

Przez Siwą, przez św. Tekli

I Proroka Ezdrasza.

 

 

 

Przez Krymską, Kociołebśką,

Przez Gnomów i przez Dziewic,

Przez Mysią, Addis-Abebską

I Łukasza z Błażewic,

 

 

 

Przez Czterdziestego Kwietnia,

Przez Bulwary Misyjne -

Jadą za miasto wozy

Asenizacyjne.

 

 

 

Z facjatki budy drewnianej

Tłusta panna wygląda:

Która godzina, g....arzu? -

Piąta, k...o, piąta...

 

 

 

I przez puste ulice

Jadą dalej i dalej,

Panna przed siebie patrzy

I papierosa pali.

 

 

 

Widzi dom czerwony,

Nowo zbudowany,

Ludzie już mieszkają

W nieotynkowanym.

 

 

 

W jednym oknie gąsiory

Z wiśniakiem i jagodnikiem,

Za oknem wietrzyk igra

Różowym balonikiem.

 

 

 

Na żelaznym balkonie

Łbem na dół wisi zając,

Łąkę przewróconą

Jeszcze oglądając.

 

 

 

Pan w spodniach, ale boso,

Na drugi balkon wyszedł,

Ziewa, patrzy na niebo,

Szelki mu z tyłu wiszą.

 

 

 

Chaplin, z dykty wycięty,

Krzywo stoi przed kinem.

Przejechał na rowerze

Policjant z karabinem.

 

 

 

Na potłuczonej szybie

Sklepu z konfekcją "Lolo"

Widać kawałek gazety:

Litery IDEOLO...

 

 

 

Widać blachę z napisem:

Golenie 20 gr.

Strzyżenie 40 gr.

Manikir 60 gr.

 

 

 

Przeleciała taksówka,

Podskakując w pędzie,

Jedzie gruby z wędką,

Ryby łowić będzie.

 

 

 

Z piwnicy wędliniarza

Gorąca para wali,

Panna patrzy przed siebie

I papierosa pali.

 

 

 

VIII

 

Nocą - tylko w kasach kolejowych

Beznamiętnie

Ciurkające,

Zaspane,

A w szulerniach gejzerem gorączkowym,

A w burdelach - nieodżałowane,

Na dancingach - syczące szampanem,

Wytrysnęły z brzaskiem dnia - kipiące,

Zapienione, robaczywe pieniądze.

Z portmonetek, szuflad, kieszeni

Do kieszeni, szuflad, portmonetek,

Za chleb, za tramwaj, za gazetę,

Za lekarstwo, za szpinak, za siennik,

Do kas i z kas,

Za wóz i przewóz,

Do miasteczka z miasteczka,

Do województw z województw,

Za mleko, za gaz,

Za zwierzęta, za las,

Do banków, straganów, sklepików i kas

I z kas, i z banków, straganów, sklepików,

Do kelnerów, lekarzy, oficerów, rzeźników

I znów do lekarzy, rzeźników, kelnerów,

Od zdunów, monterów, do stolarzy, szoferów,

Za kurs, za stół za golenie, za drut,

Za sól, za ząb, za cegłę, za but,

Od ślusarza do księdza, od księdza do szklarza,

Od szklarza do szewca i znów do ślusarza

I znów

I znów

I jeszcze raz.

Za bilet, za nóż, za wodę, za gaz,

Za armatę, musztardę, podkowę, protekcję,

Za ślub, za grób, za schab, za lekcję,

Za klej, za klamkę, za klops, za kliszę,

Za papier, na którym te wiersze piszę,

Za pióro, atrament, za czcionki, za druk,

Za bombę, za śledzia, za radio, za bruk,

I poecie - za dar, za nazwisko, za czas,

I wszystkim za wszystko, z kieszeni do kas

I z kas do kieszeni, na wszystkie strony,

Rozdrobnione na grosze, spęczniałe w miliony,

Labiryntem i mrowiem, kołowrotem splątanym,

Chaosem kierunków i linii pijanych,

Buchające i schnące, znikające, rosnące

Zakrążyły diabelsko robaczywe pieniądze.

 

 

 

Adiutanci poczynań i działań, i dziejów,

Atakują Verdun, atakują Pociejów,

Płyną na Celebes transatlantykiem

I płyną rynsztokiem ulicy Dzikiej.

Bułka - grosz,

Wojna - miliard:

Cyk !

Buch!

Zgierz:

Asyria.

"Silni jednością,

Silni wolą

Czuj Duch":

IDE

OLO.

Wije się złoty Lewiatan zły,

W srebrne szczury, wijąc się, zmienia,

Drobnieje w bilon pcheł i wszy,

I znowu w szczury zrastają się pchły,

Grosze i wszy srebrzeją w kieszeniach

I znów wypełzają szczurami szaremi,

Za nami, przed nami, biegają po ziemi,

I jak papier wyschnięty, szeleszczą, szurają

I znów się w złotego potwora zlewają,

Co płodzi się, ciekąc przez sioła i miasta,

Rozłazi się w pędzie, rozpada i zrasta,

I krąży, miliardząc, od biesa do czorta,

Od czorta do diabła, rozpłodem łapczywym,

I ciągnie, i wre trędowata eskorta,

Skacze i plącze się konwój parszywy.

 

 

 

IX

 

Jadą ze wsi wozy

Aprowizacyjne,

Jadą na wieś wozy Asenizacyjne.

Przy rogatce się minęły

Pod szlabanem,

Jak kareta ślubna z karawanem.

Przyjechała na targ zielenizna,

Przyjechał nawóz na pole,

I zaczęła nowy dzień ojczyzna,

Żeby pełnić posłannictwo dziejowe

I odegrać historyczną

Rolę.

 

 

 

X

 

Rozmyślając głęboko nad rolą

Dziennikarze szybko pisali:

ideolo - ideolo - ideolo -

A tancerzy w hucznej sali

Jeszcze ciągle diabli brali

 

 

 

diabli brali

diabli brali.

A już ludzie pracy wstali:

W rzeźniach bydło zabijali,

Karabiny nabijali,

Interesy ubijali,

Wrogom zęby wybijali,

Wrogom czaszki rozbijali

I do krzyża przybijali,

Na stalowy pal wbijali

I do grosza grosz zbijali

I banknoty odbijali:

Odbijali, odbijali:

Precz z niedolą! Precz z niewolą!

Nad poziomy! w lot i w polot!

Czas uderzyć w czynów stal!

Ideolo - ideolo -

Udał się ten piękny bal!

Ideolo - ideolo -

Czynem! duchem! wiarą! wolą!

Hej do walki! zniszczyć nędzę!

Kupą, kupą ku potędze!

Czynu! czynu! nic po słowie!

Ducha! ducha! więc po głowie

I kolbami, i salwami

Ka

Ra

Bino

Wymi !

Raz!

Dwa!

Hurra, panowie!

Ducha, panowie !

Czynu, panowie!

Raz! Dwa! Solo! Solo!

Z panną Tiutką graf Ramolo!

Hop! siup! W dziejowej skali,

- ali, - ali, - ali, - ali,

i zecerzy w całym państwie

Czcionki gigant układali:

IDEOLO, IDEOLO

Ideolo ideali

Lari fari lafirindia

Udibidibindia, udibindia!

Da mi! da mi! z Olą Tolo

Barszczyk piją, wódę golą,

A maszyna wali, wali:

IDEOLO, IDEOLO

Malo malo solo solo

malo solo malo brawo!

Kawa z rumem, koniak z kawą,

Piękny Dusio z panią Violą

Pod schodami się certolą

I wesoło na bulwarze

Pokrzykują gazeciarze:

"Wielki bal z dziejową rolą!

"Dzisiaj strrraszne ideolo!

"Kurr Stołeczny Fioletowy!

"Kurr dzisiejszy; Kurr dziejowy!

"Ideolu za dziesięć groo!...

"Bal w Operze ! Katastroooo!

"Kurr Poranny z opisami!"

Kurrdesz grzmi nad kurdeszami!

 

 

 

XI

 

Płynie na czcionki drukarska farba:

IDE

OLO

"Ile rebarbar?"

Karna

Kadra

Ducha

Czynu

"Proszę za dziesięć groszy kminu"

Miecz

Krzyż

Duch

Dziejów

"Proszę za dziesięć groszy kleju"

Ducha

Dziejów

Karne

Kadry

"Proszę za dziesięć groszy musztardy"

Czerep rubaszny

Paw narodów

"Proszę za dziesięć groszy lodów"

Jeden

Tylko

Jeden

Cud -

- "Ober, jeszcze butelkę na lód!"

I bac! bac!

I plac opustoszał,

I do bramy wloką truposza.

I bac, bac ! zza rogu, z sieni,

I w bruk, w bruk tętniącemi

Kopytami bac po głowie

Ka

Wa

Le

Ryjskiemi !

Raz!

Dwa !

Hurra, panowie!

Mało, panowie!

Brawo, panowie!

I bac, bac!

Słońce na ziemi!

Człowiek na ziemi!

I krew na ziemi!

I bac jazz

I gra orkiestra

Z czterech rogów

Z czterech estrad

Z czterech rogów

IDE

OLO

A tancerzy diabli biorą!

 

 

 

Bo patrzcie! patrzcie, jaka sensacja!

Brawo dyrekcja! Co za atrakcja!

Gąsienicą hipopotamową,

Glistą, na miarę przedpotopową,

Na salę wpełza tłusty Jaszczur,

Czołg złotociekły, forsiasty praszczur:

Szczurząc i wsząc, i pchląc wspaniale;

Książę Karnawał wjeżdża na salę!

Tajniaki z tyłu, tajniaki na przedzie,

Mlaskiem, człapem, wijąc się, jedzie,

Pełznie smoczysko - a na nim okrakiem

Goła, w pończochach, w cylinderku na bakier,

Z paznokciami purpurowymi,

Z wymionami malowanymi,

Z szmaragdowym monoklem w oku,

Z neonową reklamą w kroku,

Skrzecząc szlagiera:

"Komu dziś dać?

Komu dziś dać?

Komu dziś dać!"

Wierzga na gęstym pieniężnym potoku

Promieniejąca K.... Mać!

I nagle - kotłującym ściskiem

Rzuciła się sala z piskiem, wizgiem!

Pianą zieloną pryska z pyska,

Kopie, szarpie, krzesłami ciska,

Tratuje, gryzie wściekłymi kłami,

Nożami błyska, tłucze pałkami,

Na zakrwawionym śliskim parkiecie

Tarza się, tapla się, dusi i gniecie,

Mordem i smrodem pozycje zdobywa

I z cielska potwora łapami wyrywa

Złotą juchą ociekające

Wrące szczurami i wszami pieniądze

I żre, i chłepce wydarte kawały;

Aż ryczy ze śmiechu

Odwłok Wspaniały,

Kipiący bezmiarem metalu,

I dalej się wije i tłuszczem obrasta

I nonszalancko ogonem chlasta

Największa atrakcja Balu!

I przyśpiewuje "Komu dziś dać?

Komu dziś dać?

Komu dziś dać?''

Promieniejąca K.... - Mać

K.... - Mieć

K.... - Brać !

"Jak bal, to bal! Maestro, wal!

Grubasku, teraz solo!

O, IDEOL! O, IDEAL!

Takie małe, małe, słodkie IDEOLO!"

I gdy w strop szampitrem strzelił

Metaliczny tusz kąpieli,

Ani się nie obejrzeli,

Ani zdążył z żyrandziaka

Mrugnąć tajniak na tajniaka -

Jak błyskawicowym zdjęciem,

Foto-ciosem, blasku cięciem

Wszystkich wszyscy diabli wzięli

diabli wzięli

diabli wzięli

Aż ze śmiechu małpy spadły

Z zodiakalnej karuzeli.

 

1936

 

POWRÓT

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

samara22, ale się namęczyłaś z tym pisaniem :shock:

 

Cztery razy po dwa razy, osiem razy raz po raz,

o północy ze dwa razy i nad ranem jeszcze raz,

tata mi to mówił :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

selfmademan666, a dlaczego przyszedłeś po poradę akurat na takie forum?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to jeszcze jeden :mrgreen:

Lokomotywa na biopaliwa

 

Stoi na stacji lokomotywa,

która ma jeździć na biopaliwa.

Chciałaby jechać, ale nie może,

bo to po pierwsze wypada drożej,

po drugie, skutkiem jakichś przekrętów,

w kraju brak kilku biokomponentów,

a jak się kupi je z zagranicy,

to będą stratni polscy rolnicy.

Po trzecie spalin skład tak się zmienia,

ze wzrosną wokół zanieczyszczenia,

po czwarte jazda ma wpływ szkodliwy

na biedny silnik lokomotywy ...

Takich zagrożeń jest ze czterdzieści,

sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

Lecz choćby przyszło ekspertów tysiąc,

a każdy gotów nie tylko przysiąc,

lecz także dowieść w uczonych pracach,

ze ta ustawa się nie opłaca,

to ją ochoczo przegłosowali

znaczną większością Wysokiej Sali

zlobbingowani nasi posłowie,

co kłopot maja z olejem.

W głowie.

Nagle gwizd nagle świst,

spaliny buch koła w ruch,

najpierw powoli jak żółw ociężale,

na biopaliwie silnik odpalił,

turkoce, łomoce coś stuka i puka,

to tłoki tak walą,

korbowód się grzeje,

i strzela coś w rurę,

coś dziwnego się dzieje,

obroty nierówne,

zawory już dzwonią

a z rury zajeżdża,

ziemniaczanych placków wonią.

Ruszyła maszyna po szynach ospale

bo biopaliwo jest na gorzale

i biegu przyspiesza,

i gna coraz prędzej,

lecz silnik wręcz wyje

i grzeje się częściej,

i zgrzytów w silniku,

znieść już nie sposób

i wszystko czerwone się nagle zrobiło,

i lokomotywę rozpier...ło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Modliłem się raz o coś,

tak długo, tak żarliwie, tak gorąco,

że sam Bóg się odezwał spośród chmur i gradobić:

- Proszę się pomodlić znowu w przyszłym miesiącu,

zobaczymy co się da zrobić!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaki duży odzew ;) Dziękuje za podpowiedzi, coś da się wybrać.

 

Korba - napisałem tutaj, bo nigdzie indziej nie ma tak miłych ludzi i tak wielu z takimi samymi problemami jak ja ;)

Jest kilka tematów - m.in o DDA i patologicznym perfekcjonizmie, które mnie zszokowały trafnie opisanymi objawami i przyczynami. Jest też kilka, które pokazują że mogło być gorzej... Czytam od czasu do czasu dyskusje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

selfmademan666, Jak już sklecisz ten wiersz na apel....to wklej go tutaj, poprawimy go :D:mrgreen:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za pomoc. Wyszło jak zawsze u mnie - czyli improwizacja w ostaniej chwili :D

 

Miałem powiedzieć:

 

Panowie i panie, panie i panowie też. Kłaniam się w lewą stronę, kłaniam się w prawą stronę, kłaniam się też na wprost. Oto jestem niezwykłością. Niezwykłość moja polega na mojej jedyności. Zaś jedyność moja polega na mojej niepowtarzalności, niepowtarzalność moja polega na mojej wyjątkowości. Wyjątkowość moja polega na mojej cudowności. Cudowność moja polega na mojej osobowości, a osobowość moja jest taka... eeeeee... taka..., ot zwykły ja sobie (........................), człowieczek niczym szczególnym się nie wyróżniający na pozór dla innych. Jednak czyż ja nie mogę być niezwykły, jedyny, niepowtarzalny, wyjątkowy i cudowny DLA SIEBIE? Otóż mogę i dlatego jestem. Czego i państwu z całego serca życzę.

 

A powiedziałem rolę którą napisałem po obejrzeniu reklamy Citroena:

Panie i panowie

Bywam człowiekiem trudnym

Trudność moja polega na mojej krnąbrności

Krnąbrność moja polega na mojej naturze...

 

Czego pragniemy w życiu?

Popularności? Tak [kiwam głową]

Władzy Taak [kiwam...]

Pieniędzy Taaaaaak

 

Jak zachowujemy się na codzień?

Zrobić Ci kanapki? Tak mamo [kiwam....]

Przyjdziesz w niedziele do pracy? Tak szefie

Pójdziemy na zakupy? Tak kochanie

Przyjdziesz na apel w garniturze? [Patrze na siebie (w jeansach i marynarce)...] Tak Panie Wychowaco ;)

Dwója Ci wystarczy? Taaaak Dziękuje!

 

Chcąc być oryginalnymi mówmy częściej nie. Nie konformizmowi i schematycznemu myśleniu.

Zachowując zdrowy rozsądek.

Dziękuje

 

 

 

Efekt ? Zadowoliłem wszystkich ;) to jest i wychowawce/nauczycieli i mnie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×