Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
damiandoles

Problem z poczuciem "bycia"

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich, aby nie przeciągać tego co chcę powiedzieć i prosić o radę postaram się pisać krótko i możliwie zwięźle. Napiszę najpierw troszkę mojej historii aby wprowadzić to tematu i coś na początek. Mam 21 lat, pochodzę z Grudziądza a mieszkam i studiuję w Łodzi na Politechnice Łódzkiej (teraz idę na 3 rok). Problem zaczął się gdy skończyłem liceum...Czasy liceum i że tak powiem szczeniacką młodość wspominam bardzo dobrze. Miałem głównie z klasy fajnych znajomych...super kumpli na których mogłem polegać. Na pewno się nie nudziłem i miałem do kogo się odezwać. Po 1 liceum poznałem pierwszą w swoim życiu miłość. Było po prostu cudownie, wszystko mi się układało, miałem mnóstwo znajomych, kogoś kto mnie kocha i na kim mogę polegać zawsze. Każdy dzień był czymś nowym, ciekawym. Odkąd skończyło się liceum skończyło się wszystko...Po maturze jeszcze kilkanaście osób zostało z którymi miałem kontakt, to było przykre. Wszyscy zaczęli się od siebie odłączać. Zaczęły się też poważne kłótnie z dziewczyną z którą byłem. Szło o wzniosłe tematy - o naszą przyszłość. Ja idąc na studia miałem swoje plany i idee, wykształcenie, dobra praca. Ona po prawie 4 latach okazała się osobą z innej półki społecznej. Dopóki nie było mowy co po liceum to było dobrze. W końcu wyjechałem na studia. Ponad 250km od domu. Byłem już wtedy z dziewczyną 2 lata a kumpli z byłej klasy których znałem miałem już tylko jednego. Od początku był on moim największym przyjacielem. Chwała Bogu, bo mogę na nim polegać do dziś :) (jako jedyna osoba, która mi została i w ogóle wie że ja żyje). Wyjazd na studia wiązał się z co 2-3 tygodniowym widzeniem się z dziewczyną oraz z braku czasu raz na kilka miesięcy z przyjacielem...W związku rodziło się coraz więcej kłótni, przestawaliśmy się zupełnie rozumieć. Zmieniłem się strasznie, strasznie wydoroślałem pod paroma względami i nabrałem oleju w głowie. Ona też się zmieniła, ale niestety na minus. Wszystko zaczęło się zmieniać i było coraz gorzej w związku i życiu towarzyskim. Fakt, w Łodzi poznałem nowych ludzi i znajomości. Mam kilku znajomych którzy wiem że zawsze mogę na nich polegać i pomogą mi w potrzebie mimo, że teraz w wakacje mamy mały kontakt. Jednak jest coś nie tak. Nie martwcie się, zmierzam ku końcowi. Było coraz to gorzej, straciłem zupełnie poczucie bycia. 2 semestr studiów był ciężki pod kątem emocjonalnym, natomiast 3 semestr był już koszmarem. Cały semestr mieszkałem sam w akademiku, nie odzywając się do nikogo. Było mnóstwo nauki, a jakiś znajomy przyszedł do mnie tylko wtedy gdy coś chciał. Ogólnie wtedy byłem odludkiem...bardzo wpłynęło to na mnie, zamknąłem się w sobie. W tym samym czasie były już masakryczne kłótnie w związku i totalny brak dogadywania się. W tej samotności do osoby którą kochałem ? (tak wtedy już sam myślałem czy i co do niej czuje) nie miałem już kontaktu...była już 1 wiadomość SMS co kilka dni...Nie rozumieliśmy się już, ja nie rozumiałem życia w Łodzi, nie umiałem tam znaleźć sobie miejsca, gdy przyjechałem do Grudziądza chciałem wracać do Łodzi. Totalny brak poczucia bycia, który został mi do dziś. Nie wiem już kim jestem i gdzie moje miejsce. W lutym zerwała ze mną, wszystko wygasło. Wcześniej najprawdopodobniej mnie zdradziła. Poryczałem sobie 1,5 miesiąca, schudłem ponad 12kg i wróciłem psychicznie mniej więcej do normy. Jednak 4 semestr był nie za lekki duchowo. Od tamtej pory jestem totalnie zagubiony, nie wiem gdzie się podziać w ogóle. Nie wiem co ze sobą zrobić i gdzie "puścić" korzenie. Spotykałem się z kilkoma dziewczynami, ale nie dłużej jak tydzień, dwa... Nic nie było jak dawniej. I do dziś nic nie jest. Mój problem polega na tym, że nie umiem się po prostu odnaleźć. Ciągle żyję przeszłością, fajnymi latami i wspomnieniami. Nie umiem zrozumieć teraźniejszości i z nią się jakoś pogodzić, ustalić coś co dalej. Chciałbym aby moje dotychczasowe życie się trochę odmieniło...Marzy mi się aby poznać kogoś, kto zawróci mi w głowie jeszcze bardziej niż kiedyś. Niestety wątpię w to, że kiedyś jeszcze tak będzie...Każdą osobę porównuję do niej, myśl o innym związku przypomina mi tamten. Chciałbym aby wyglądał podobnie...choć sam już nie wiem. Od jakiegoś czasu, czyli odkąd wróciłem na wakacje do domu zacząłem myśleć o mojej byłej. Chodzi mi często po głowie...:/ jeszcze 2 miesiące temu myślałem, że zniknęła już ze mnie i sprawa jest zamknięta. Jednak myśli wracają :( co mam robić ? Na pewno nie próbować od nowa, nie znamy się już a poza tym totalnie do siebie nie pasujemy. Jak wspomniałem, po czasie zobaczyłem, że pochodzimy z dwóch różnych rodzin o innych priorytetach i morałach. Totalnie do siebie nie pasujemy a z nią kojarzą mi się nie tylko dobre chwile. Nie chcę jej znać, ale tęsknię za tym czasem ? Tęsknię za tym, że mogę na kimś polegać, za miłością po prostu. Nie chodzi mi o nią jako osobę, ale jako czas. Czekam aż znów nadejdzie taki czas, tylko że przestaję wierzyć w to powoli. Ponoć jestem bardzo przystojny, a niestety powodzenia żadnego nie mam. Na samą myśl, że kolejny rok studiów będzie wyglądał jak poprzedni utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że muszę powoli myśleć chyba nad jakimś psychologiem, który pomógłby mi radzić sobie z teraźniejszością. Co o tym myślicie? ... Czy to, że o niej myśle znaczy że coś jeszcze czuje... ? chciałbym w końcu o niej zapomnieć....Na dodatek wrócić do Łodzi po wakacjach i czuć się tam jak w domu. Bo narazie (co jest okropne) nigdzie nie czuje się dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

damiandoles, Witaj, nic nie bedzie wiecznie stałe. Wszystko się zmienia. Ty masz trudności z zaakceptowaniem tego.

Cóż, że pochodzicie z różnych rodzin? Moglibyście stworzyć swoją, nie musiałaby przecież być na podobieństwo Twojej rodziny, czy Jej.

Myślę,że można też powiedzieć o trudnościach separacyjnych.

Psycholog/psychoterapeuta to dobry pomysł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×