Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
etien

Jakie wydarzenia, problemy wywołały u Was NN?

Rekomendowane odpowiedzi

Zadałam takie pytanie jak w temacie, gdyż często jest tak, że nerwica wynika z bardziej ukrytych, zagmatwanych problemów, które mają swoje podłoże w zaburzeniach osobowości.

 

Mam świadomość, że dużo z nas osób cierpiących na nn tak naprawdę pierwsze objawy nerwicy zauważyło już w dzieciństwie. Ja np. miałam natręctwa jako dziecko, ale jakoś dawałam sobie z tym rade, wówczas to nie przeszkadzało mi w codziennym funkcjonowaniu.

 

Jednak dopiero jako osoba dorosła tak naprawdę (tak na poważne) zachorowałam na nerwcię natręctw - ZOK w sposób na tyle silny, iż w pewnym okresie uniemożliwiało mi to codzienne funkcjonowanie. Nie zdając sobie wtedy sparwy co mi jest, myślałam, że totalnie zwariowałam albo jestem jakaś opętana.

Dużo czasu upłynęło zanim zaczełam szukać fachowej pomocy. Kiedy zdiagnozowano u mnie ZOK w pewnym sensie poczułam ulgę, bo przynajmniej wiedziałam już co się ze mną dzieje.

 

I ja np. wiem jakie ważne i intensywne dla mnie wydarzenia miały miejsce w moim życiu przed zachorowaniem na ZOK, które z pewnością stały się takim katalizatorem pojawienia sie ZOK.

 

Czy Wy potraficie wymienić takie wydarzenia z Waszego życia, które według Was miały, mogły mieć kluczowy wpływ na pojawianie się nn? Nie twierdze, że tego typu wydarzenia są żródłem, ale czymś co uruchomiło lawinę, wydobyło skrywane lęki na wierzch w postaci nasilonych objawów nn.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mniej więcej wiem, co wcale nie ułatwia sprawy

 

Pokrótce- rygorystyczni, lekowi rodzice; kłotnie i wojny w domu, zły kontakt z rówieśnikami, uciekanie w świat marzeń i książek, tendencja do podporządkowywania się innym itd

 

Nie jest to konkretne, jakieś jedno zdarzenie - raczej całe dzieciństwo gdzie raz było lepiej raz gorzej, ale to trwało całymi latami i pogrążałem się w róznych złych nawykach, lękach i rytuałach

 

To tak pokrótce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyznam, że chodziło mi o coś innego!!!

 

Ja też wiem, że na moje nn "pracowałam" niemal od dzieciństwa i z pewnością rodzina, relacje z rodzicami, równieśnikami miały na to znaczący wpływ.

 

Jednak jako dziecko, nastolatka funkcjonowałam prawie bez problemowo. Miałam niegroźne objawy nn, ale to nie przeszkadzało mi w codziennym życiu, było prawie niezauwazalne. Nikt nie wiedział co siedzi w mojej głowie, ja zaś samą siebie odbierałam jako bardziej lękową od innych, nadwrażliwą jednak wówczas nie pomyslałabym, że to jest problem.

 

I tak jakoś żyłam, dawałam radę. Później zakochalam się w pewnym chłopaku, z którym się spotykałam. On był inny niż ja, dlatego nie byłam pewna czy powinnam się w tą relację angażować choć bardzo tego chciałam. Ciagle się wahałam, a rozterki budziły ogromny lęk. W końcu ten chłopak mnie porzucił. To było dla mnie bardzo trudne i straszne. To wydarzenie stało się w moim przypadku takim katalizatorem. Ta sytuacja i nieumiejętność paradzenia sobie z nią wywołało u mnie ZOK. To były te "sprzyjające" warunki, które spowodowały, iż te skrywane leki wybuchły ze zdwojoną siłą w postaci nerwicy.

 

Czy u Was też miały miejsce jakieś szczególne dla Was okoliczności, które według was mogły ujawnić nerwicę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rozmowa o znajomym geju tak na poważnie chyba, i od tej chwili analizowanie całego życia i pogubienie się całkowicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wypadek koleżanki matki, która w nim zginęła. Zaczął się lek o moją matkę itd.. do tego sytuacja rodzinna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmiana studiów po pierwszym roku. Wcześniej studiowałam coś, czego do końca nie lubiłam, ale poznałam na tamtej uczelni fantastycznych ludzi. Pokój w akademiku dzieliłam z pokrewnymi duszami. Gdyby nie ten nietrafiony kierunek, to bym została. Nowy kierunek studiowałam już w innym mieście, bliżej rodzinnego domu więc spokojnie dojeżdżałam na uczelnię. W koncu studiowałam, to co lubiłam, ale...kompletnie nie mogłam się odnaleźć w nowym środowisku, wśród nowych ludzi. Nie potrafiłam nawiązać nowych znajomości...tęskniłam za moimi przyjaciółmi z poprzednich studiów, ale dzieliły nas kilometry... i wtedy wystąpiły pierwsze objawy. Do tego doszedł natłok różnych zajęć, w wyniku czego przez kilka miesięcy nie miałam dnia wolnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×