Skocz do zawartości
Nerwica.com

Chyba mam problem !!!


dex

Rekomendowane odpowiedzi

Na samym początku chciałbym się przywitać ze wszystkimi forumowiczami. Jak część z was swój problem chciałbym przedstawić w formie życiorysu

 

Więc w tym roku skończę 21 lat i mieszkam na mazurach. A moim problemem jest ........ no właśnie sam nie wiem co? Miałem szczęśliwe dzieciństwo od podstawówki byłem dobrym uczniem wszyscy widzieli we mnie potencjał , rodzice są nauczycielami więc miałem dobry start, zawsze czułem że mam w nich oparcie i mogę na nich liczyć. Lecz nie potrafię do dnia dzisiejszego mówić otwarcie o swoich problemach i korzystać z ich pomocy (sam nie wiem dla czego).Kolejnym etapem mojego życia było gimnazjum, tzw. trudny wiek gdzie każda wada mojego ciała była wyolbrzymiana a każde niepowodzenie wprowadzało mnie w totalnego doła. Wydaje mi się że to właśnie w tym okresie moja psychika została całkowicie "przeorana". Jak prawie każdy nastolatek miałem trądzik ale nie pryszcze na całej twarzy lecz pojedyncze wykwity, a mimo to miałem uczucie że każdy mnie obserwuje i szydzi ze mnie. Jednakże burza hormonów z biegiem czasu unormowała się i jestem w miarę piękny :D. Poważniejszym problemem z którym zmagam się całe życie jest hiperhydroza tzw. nad potliwość, w moim przypadku dłoni. Ona jest utrapieniem całego mojego życia mojej formy psychicznej, fizycznej (bo i jak coś tu zrobić gdy z twoich rąk kapie) jak i zdrowych kontaktów społecznych. Najgorsze jest przeświadczenie że będę się musiał z tym zmagać przez całe życie. Męczy mnie ciągłe myślenie o tym jak ja podam komuś dłoń, czy nie zostawię po sobie śladu mokrej łapy.Jest to dla mnie problem strasznie wstydliwy a dla rodziny jest to wyłącznie jedynie defekt kosmetyczny, podobno taka jest "moja uroda i mam się z tym pogodzić" :x .Czuje jak życie przez tą dysfunkcję przemija mi między palcami i ilu w życiu rzeczy po prostu nie spróbuję. Tak bardzo chciał bym się nauczyć tańczyć lecz nie znajdę partnerki która by się cieszyła ze wspólnego "błota" na dłoniach, czy choćby nie poplamić kartki potem podczas banalnego pisania. Całe swoje jak na razie młode życie musiałem spotykać się z niewybrednymi komentarzami jak "obsikana rączka, błotniak,bloob", ale to nie było najgorsze najgorsze były spojrzenia i te pieprzone przeświadczenie że dla otoczenia jestem co by tu kryć obleśny. W liceum już nie wytrzymałem nerwowo dorobiłem się wrzodów na żołądku, i jak to mój ojciec mówi "plecak prowadzi mnie do lasu". Moje oceny pogorszyły się towarzystwo się zmieniło a ja dalej pozostałem ze swoimi problemami o których wstydziłem się rozmawiać nawet z najbliższymi. W między czasie pojawił się też młodszy brat o bagatela 16 lat młodszy i po prostu nie miałem sumienia zawracać tyłka rodzicom. Jednak na tyle było widać po mnie że jestem na dnie że skończyłem u psychiatry. Czy mi to coś pomogło chyba nie za bardzo bo postanowiłem się "ogarnąć" jak najszybciej aby nikt się nie dowiedział jakie to ja mam problemy z głową. Bo nikt mi tutaj nie powie że dla nastolatka wizyty w poradni psychologiczno-psychiatrycznej to nie wstyd. Jedyną z tego korzyścią były tabletki jakie dostałem jedne działały jak nasenne a drugie jak bym wypalił z 2 lufki zioła :<img src=:'>.

Miałem też jedną próbę samobójczą, ale spękałem i to też traktuję jako życiową porażkę. Skończyłem liceum oczywiście na studniówkę poszedłem sam. Studia, studia są jak na razie największą moją porażką. Poszedłem na informatykę bo to moje hobby lecz nie był to mój wymarzony kierunek na inny się nie dostałem (maturę zdałem dosyć średnio). Tam dopiero odżyłem spotkałem fajnych ludzi którzy byli w stanie mnie zaakceptować, świetnie się bawiłem ,lecz nie ma co tu ukrywać moje lenistwo, brak wytrwałości i nie ma co tu kryć byłem po prostu za głupi na tą szkołe nie pozwoliły mi skończyć tych studiów (dotarłem do 2 semestru).Najgorsze nie jest to że zawiodłem rodziców, przygnębiające jest to że zawiodłem sam siebie. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić czy iść do pracy czy dalej się uczyć. Za namową rodziców jestem w szkole policealnej, kierunek technik masażysta. Nie jest to na pewno coś co bym chciał robić przez całe życie ale jakoś potrafię zaakceptować ten fach. W między czasie nauczyłem się ograniczyć pocenie moich dłoni w 60% dzięki jonoforezie. W szkole ludzie też są OK, może to dla tego że są tam tylko dorośli(ale tak mentalnie) często z bagażem doświadczeń. Mam 21 mieszkam z rodzicami nie mam znajomych i dziewczyny. Mam poczucie że w moim życiu już wiele przegrałem. Z każdym następnym etapem swojego życia starałem się palić za sobą mosty, zrywać znajomości i nic nie pozostawiać po sobie . Tak aby nikt nie pamiętał tego chłopca z spoconymi rękoma albo tego kretyna ze studiów. Coraz bardziej zaczyna mi doskwierać samotność brak drugiej połówki i nieśmiałość. Straciłem już sens życia i perspektywy na lepszą przyszłość, nachodzą mnie coraz mroczniejsze myśli. Mam obsesję na punkcie moich spoconych dłoni które od września muszą być suche na 100 procent (zaczynam masaż bez wykorzystywania poślizgu-na sucho). Nie mogę się z tym pogodzić że moi rówieśnicy prowadzą bujne życie towarzyskie, mają swoje drugie połówki i realizują swoje plany na przyszłość a ja wciąż stoję w tym samym punkcie.Chyba naprawdę kiedyś zdobędę się na odwagę i z tym wszystkim raz na zawsze skończę. Choć mam świadomość że inni mają sto razy gorzej, i to właśnie ja jestem prawdziwym szczęściarzem z którym bez wahania by się zamienili miejscami. Nawet nie umiem napisać porządnego posta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×