Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ewa125

Wierzycie w miłość do grobowej deski..?

Rekomendowane odpowiedzi

ewa125 napisał:

wierzycie ze dwoje ludzi moze kochac tylko siebie cale zycie i nigdy sie soba nie znudzic?? chcialabym zeby taka milosc istniala, ale malzenstwa wokol mnie pokazuja niestety co innego.

 

 

kiedyś wierzyłam..

dziś już nie.

 

jaki świat taka miłość.

 

 

.....coraz bardziej zaczynam wątpic :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gusia a skąd takie myślenie? Może jest coś czasem nie tak, ale to nie powód do takiego myślenia. Będzie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niechcę się uzewnętrzniac w tej kwestii tu na forum..

Tylko tak bardzo się boję...

 

Po moim historycznym poście niewiele sie zmienilo ,czyli wszystko jasne

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już wierze ale nie wiem dlaczego.....chyba popostu sie naoglądałem zakochanych....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niechcę się uzewnętrzniac w tej kwestii tu na forum..

ok, nikt Cię nie zmusza ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedno Wam powiem...miłość nie istnieje! Wymyślili ją poeci żeby mieli o czym pisać...ot i tyle...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O rety,Ginuś,co się dzieje?Jasne,że istnieje,tylko jest podobna do delikatnego kwiatuszka.Trzeba ją pielęgnować i chronić.Nie zapominać o niej,a rozkwitnie pełnią barw.Uwierzcie mi dziewczyny,bo warto.Co byłby wart świat bez miłości??Co byłoby warte nasze życie??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak Różo ,masz rację,tylko miłośc(tego kwiatuszka) ,trzeba pielęgnowac i dopuki robią to obie strony jest świetnie,gorzej jak problemy dnia codziennego biorą górę i jedna ze stron zapomina że może byc pięknie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj wiem Gusiu,znam to aż za dobrze.Ale często wynika to z zabiegania i zapominania co tak naprawdę jest najważniejsze w życiu.Trzeba czasami zmienić sposób,żeby ta druga strona ocknęła się.Dobrze robi powrót do przeszłości,wspólne wspomnienia,zdjęcia,jakiś wypad w ulubione miejsce.Śmieszne sms-y typu:ja cię kocham,a ty mnie?Trzeba się trochę "pobawić"w tę miłość,podroczyć,rozśmieszyć drugą połówkę itp.Mężczyźni boją się jak ognia traktowania wszystkiego zbyt poważnie,wolą jak kobieta jest czasami trochę kokietką,trochę dzieckiem.To wzbudza ich zainteresowanie i wyzwala instynkt zdobywcy.Nie chcę was pouczać,nie to jest moim celem.Ja to po prostu przerobiłam.Faceci są dziwni,ale chyba w życiu się nie zmienią i musimy jakoś próbować do nich trafić.Mnie się udało,właśnie dzięki zmianie wizerunku codziennego.I on się zmienił momentalniena lepiej.Zaczął o mnie dbać tak jak kiedyś,zainteresował się domem,dziećmi,problemami.Mało tego zmienił pracę żeby było nam lżej finansowo.Coś w tym jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Faceci nie są dziwni...faceci sa beznadziejni...

nie bawią się w miłość

Bawią się miłością

moją

ranią, kłamią i oszukują

miłość do grobowej deski?

nie bądźmy śmieszni

to mit

gra słów

i obojętność

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gina,a pobaw sie i ty nimi.A co,klin klinem.Ja tez nie rozumiem facetów :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Faceci są dziwni,ale chyba w życiu się nie zmienią i musimy jakoś próbować do nich trafić

mhm "kobiety są z cycus a mężczyźni z peniasa"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...Faceci są dziwni,ale chyba w życiu się nie zmienią i musimy jakoś próbować do nich trafić.Mnie się udało,właśnie dzięki zmianie wizerunku codziennego.I on się zmienił momentalniena lepiej.Zaczął o mnie dbać tak jak kiedyś,zainteresował się domem,dziećmi,problemami.Mało tego zmienił pracę żeby było nam lżej finansowo.Coś w tym jest.

 

Jakoś tak żałośnie zabrzmiała ta moja wypowiedź,tak jakbym cieszyła się,że zrobił mi tę łaskę i odwzajemnił się uczuciem,czy jak to nazwać.A trudno,nie będę tego dłużej analizować.Kto tam za nimi trafi.Luc ma rację :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm, a mogłabyś rozwinąć termin "zmiana wizerunku codziennego"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Korres-no jasne,że tak.Nasze codzienne bycie razem sprowadzało się wyłącznie do bardzo prozaicznych,życiowych spraw.Tzn.praca,zakupy,dzieci,kłopoty,moje ciągłe złe samopoczucie i tak naprawdę żyliśmy obok siebie,a nie razem czy dla siebie.On miał swoje sprawy,ja swoje.W końcu się obudziłam i pomyślałam,że przecież łączy nas coś o wiele bardziej ważnego niż szara codzienność.Że szkoda tych lat,które tak nam przeciekają przez palce.Przestałam przede wszystkim jęczeć i użalać się nad sobą.Zaczęłam o wiele częściej się śmiać.Wszystkie sprawy były ważne oczywiście,ale zaczęłam częściej mówić do męża o miłości,o tym dlaczego tak naprawdę jesteśmy razem.Jakieś romantyczne spacerki,jakiś romantyczny wypad.Przestałam martwić się na zapas i zadręczać go tym gdybaniem.Nauczyłam się cieszyć tym co mam w tej chwili i tym,że mam jego a on mnie.Zmieniłam się bardzo i zaczęłam przypominać mu dziewczynę,którą pokochał i z którą się ożenił. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NNNooooo, dziewczyno... Jak to brzmi!

Ja tam myślę, że nawet codzienność może być fajna. Oczywiście gdy nie muszę zmywać :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako negator pojęcia miłości jako rzeczy zupełnie altruistycznej, nie wierzę w miłość do grobowej deski. Oczywiście niektórzy przeżywają wielką miłość i trzeba im tylko zazdrościć, ale i tak po pewnym czasie, ta więź staję się zarośnięta przez pnącze, które nazywa się przywiązanie i uzależnienie od siebie, co jest również czymś bardzo pozytywnym.

 

Kiedyś utkwił mi w pamięci taki cytat z książki Wiśniewskiego (nie tego od Ich Troje bynajmniej):

Czy można się dziko pożądać, gdy zna się od kilkunastu lat i gdy widziało się go, gdy krzyczy, wymiotuje, chrapie, siusia i zostawia brudną muszlę klozetową?
.

 

Brutalne, ale jakże dobitne.

 

Bezinteresowną miłościa do grobowej deski jest miłość rodzica do dziecka, nie zawsze w drugą stronę. W pozostałych przypadkach zawsze jest gdzieś ukryty jakiś trade-off, jakieś quid pro quo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy można się dziko pożądać, gdy zna się od kilkunastu lat i gdy widziało się go, gdy krzyczy, wymiotuje, chrapie, siusia i zostawia brudną muszlę klozetową?

 

Można :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy miłość zamienia się w przywiązanie, uzależnienie, kiedy już nie wiadomo czy się kocha czy nie to lepiej się rozstać ale nie palić mostów za sobą bo ta utracona miłość może wrócić. Są takie rodzaje miłości której nic nie zniszczy nawet zdrada. Sam widziałem. I jak tu nie wierzyć w miłość do grobowej deski?

A miłość i sex to wg. mnie trochę niezależne rzeczy. Kiedyś myślałem że sex jest najważniejszy w miłości do momentu aż się zakochałem... platonicznie - na śmierć. A znam też taki nieskonsumowany związek - kilkanaście lat - kwiaty co tydzień, rozmowy przez pół nocy i co to jest? Może to chore, ale przecież miłość to prawie choroba...

Niech żałują Ci co nie wierzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niech żałują ;)

Ja jestem beznadziejnie zakochana w moim mężu od dwudziestu lat.A kiedy patrzę w jego oczy-widzę młodziutkiego chłopca,ktory znalazł mnie w tłumie i czuję się młodziutką dziewczyną,która znalazła jego.Ta młodość w nas została i nieraz czujemy się jak na pierwszej randce.Dlatego to,że go widziałam w takiej czy innej sytuacji-nie zmienia moich uczuć do niego.Nieraz się pokłócimy-ale jakie piękne jest godzenie się.Aż warto się pokłócić.I niech mi nikt nie wmawia,że po tylu latach nie mozna czuć dzikiej namiętności.Człowiek przecież nie rdzewieje,składa się z krwi i kości,a krew nie woda ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak wierzę w miłość do grobowej deski. Widziałam ją na własne oczy. Widziałam starsze szanujące , kochające się małżeństwa. Gdy jest miłość

i jest ona pielęgnowana to trwa wiecznie. O miłośc trzeba dbać. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja miłość trwała 12 lat a potem się wypaliła. Dopóki była obojętność znosiłam wspólne życie, ale kiedy zaczęłam nienawidzić mojego męża postanowiłam odejść. Może to ja nie umiem kochać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja wierze w miłość trwająca wiecznie. O ile obie strony się kochają równie mocno. Wierzę, że miłośc dwojga ludzi przetrwa wszystko, niezaleznie od okoliczności, o ile będzie to miłość szczera i prawdziwa. Jeśli jedna strona kocha prawdziwie, a druga tylko tymczasowo, to niestety tak to jest (ja tak miałem).

Ale jednak, miłość przetrwa aż do śmierci.

Nie przecze, że faceci to skurczysyny, ale kobiety nie lepsze. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Innymi słowy - od tego od kogo dostaniesz psychicznego kopa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×