Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, jetson napisał(a):

Domyślam się że nikt nie rzuci za mnie picia, na razie drugi dzień bez alkoholu i chyba na razie poczekam sobie do weekendu. Muszę zrobić to stopniowo tak mi się wydaje. 

A różnie z tym jest. Ja jestem raczej zwolennikiem "radykalnego cięcia" bo później zawsze taka furtka zostaje otwarta. I jak się z niej skorzysta to od nowa się wpada.

Rzucić i wytrzymać. Tylko znajdź coś innego co będziesz robił w tych godzinach w których zwykle coś sobie drinkujesz. Bo musisz głowę zająć czymś bo myśleć o tym będzie się non stop w pierwszych miesiącach. A póxniej już nie bedzie znaczenia czy kolejny tydzień, miesiąc czy rok. Po prostu będzie trzeba być czujnym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 15.01.2026 o 18:48, jetson napisał(a):

Niestety popłynąłem znowy, ja sobie qr.... nie radzę już z niczym, mam wszystkiego dosyć.

A ile wytrzymałeś ostatnim razem? Wiesz, że w rzucaniu czasem się tak zdarza. Ale zawsze można od nowa odkręcić licznik. Tu cierpliwość i konsekwencja jest kluczem. Jak widzisz, że stało się źle to plus dla Ciebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 24.01.2026 o 00:00, shadow_no napisał(a):

A ile wytrzymałeś ostatnim razem? Wiesz, że w rzucaniu czasem się tak zdarza. Ale zawsze można od nowa odkręcić licznik. Tu cierpliwość i konsekwencja jest kluczem. Jak widzisz, że stało się źle to plus dla Ciebie

Eh... ja ciągle to widzę i nie mogę z tym skończyć. Teraz jeszcze pełno nerwów w pracy, ale jedno sobie postanowiłem, że po alkohol zaczynam sięgać tylko w piątek i sobotę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sama już nie wiem, co ze mną nie tak. Pewnie powinnam wrócić po latach na terapię i pracować nad sobą, a nie się użalać, ale pozwolę sobie na wyrzucenie tego, co mnie gryzie. Albowiem od zawsze byłam dosyć nieśmiałą osobą z zaburzeniami lękowymi, przez co już od dzieciaka te relacje międzyludzkie różnie mi wychodziły, ale zawsze jakichś ludzi miałam wokół. Można by nawet powiedzieć, że ciągnęło ich do mojego towarzystwa i jacyś tam znajomi się zawsze przewijali, ale w pewnym etapie mojego życia odcięłam się od wszystkich, gdyż problemy zdrowotne, psychiczne, rodzinne mnie najzwyczajniej w świecie już przytłoczyły. Od tamtej pory można powiedzieć, że jestem całkiem sama, bo zakończyłam wszystkie relacje i szczerze nie chcę mieć już nic wspólnego z tamtymi ludźmi (nasze wartości się po prostu różnią). Myślałam, że będąc samej będzie mi lepiej, bo z czasem nawet głupie odpisywanie innym stało się zbyt uciążliwe, a teraz?.. Czuję się bardzo dobita i jest mi źle. Jestem sama jak palec, nie wiem, jak nawiązywać nowe znajomości, gdyż jestem trochę wycofana i też przez godziny pracy w tygodniu brak czasu na jakieś kursy, cokolwiek, a nie mam osób, przez które np. mogłabym poznać kolejne.

Czuję się, jakbym zamknęła się w jakiejś klatce. Bardzo chciałabym po prostu dzielić z kimś jakieś hobby, wyjść gdzieś, połazić czy nawet obejrzeć głupi film, ale nie ma po prostu z kim. Mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i że coś ze mną nie tak, bo czy to normalne, aby mając 22 lata nie mieć nikogo? Bliscy się tylko dziwią, że jesteś młoda, nie czerpiesz z życia, czemu jesteś sama, czemu bla bla, eh…

Naprawdę chciałabym się przełamać, ale jak widzę np. innych, którzy mają mnóstwo znajomych, jakichś przyjaciół, drugie połówki, robią wiele rzeczy, mają różne pasje, a ja… ja tylko staram się jakoś przetrwać z dnia na dzień, to jest mi po prostu smutno, bo nie mam nic do zaoferowania, więc że tak powiem z czym do ludzi? Kto chciałby w ogóle gadać z takim odludkiem? Ja też potrzebuję na początku trochę wolnego tempa i spokoju, a mając tyle ludzi do wyboru do choćby pisania przez internet, kto chciałby się męczyć z kimś takim jak ja? Nie udałoby się zbudować dobrej znajomości, bo od razu zostałabym uznana za dziwaka, no bo przecież skoro jestem sama, to pewnie znak, że coś ze mną mocno nie tak… Najłatwiej byłoby się dogadać z kimś równie osamotnionym czy, nie wiem, nieśmiałym, lękliwym, ale czy możliwe w ogóle byłoby wpaść na osobę, która ma podobnie jak ja, tzn. tak jak ja jest całkowicie sama? (Zabrzmiało trochę żałośnie, jakbym miała siebie za jakiś 'cudowny' wyjątek na skalę światową… ale nie, ja po prostu tracę w to wiarę).

Wiem, że to pewnie po prostu wszystko kwestia psychiki i wychodzenia ze strefy komfortu, do ludzi, a ja nie robię ani kroku w kierunku jakichś zmian, bo ciągle się boję...Sama już nawet nie wiem czego... chyba po prostu życie samo w sobie mnie przeraża 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

31 minut temu, Shyra napisał(a):

Sama już nie wiem, co ze mną nie tak. Pewnie powinnam wrócić po latach na terapię i pracować nad sobą, a nie się użalać, ale pozwolę sobie na wyrzucenie tego, co mnie gryzie. Albowiem od zawsze byłam dosyć nieśmiałą osobą z zaburzeniami lękowymi, przez co już od dzieciaka te relacje międzyludzkie różnie mi wychodziły, ale zawsze jakichś ludzi miałam wokół. Można by nawet powiedzieć, że ciągnęło ich do mojego towarzystwa i jacyś tam znajomi się zawsze przewijali, ale w pewnym etapie mojego życia odcięłam się od wszystkich, gdyż problemy zdrowotne, psychiczne, rodzinne mnie najzwyczajniej w świecie już przytłoczyły. Od tamtej pory można powiedzieć, że jestem całkiem sama, bo zakończyłam wszystkie relacje i szczerze nie chcę mieć już nic wspólnego z tamtymi ludźmi (nasze wartości się po prostu różnią). Myślałam, że będąc samej będzie mi lepiej, bo z czasem nawet głupie odpisywanie innym stało się zbyt uciążliwe, a teraz?.. Czuję się bardzo dobita i jest mi źle. Jestem sama jak palec, nie wiem, jak nawiązywać nowe znajomości, gdyż jestem trochę wycofana i też przez godziny pracy w tygodniu brak czasu na jakieś kursy, cokolwiek, a nie mam osób, przez które np. mogłabym poznać kolejne.

Czuję się, jakbym zamknęła się w jakiejś klatce. Bardzo chciałabym po prostu dzielić z kimś jakieś hobby, wyjść gdzieś, połazić czy nawet obejrzeć głupi film, ale nie ma po prostu z kim. Mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i że coś ze mną nie tak, bo czy to normalne, aby mając 22 lata nie mieć nikogo? Bliscy się tylko dziwią, że jesteś młoda, nie czerpiesz z życia, czemu jesteś sama, czemu bla bla, eh…

Naprawdę chciałabym się przełamać, ale jak widzę np. innych, którzy mają mnóstwo znajomych, jakichś przyjaciół, drugie połówki, robią wiele rzeczy, mają różne pasje, a ja… ja tylko staram się jakoś przetrwać z dnia na dzień, to jest mi po prostu smutno, bo nie mam nic do zaoferowania, więc że tak powiem z czym do ludzi? Kto chciałby w ogóle gadać z takim odludkiem? Ja też potrzebuję na początku trochę wolnego tempa i spokoju, a mając tyle ludzi do wyboru do choćby pisania przez internet, kto chciałby się męczyć z kimś takim jak ja? Nie udałoby się zbudować dobrej znajomości, bo od razu zostałabym uznana za dziwaka, no bo przecież skoro jestem sama, to pewnie znak, że coś ze mną mocno nie tak… Najłatwiej byłoby się dogadać z kimś równie osamotnionym czy, nie wiem, nieśmiałym, lękliwym, ale czy możliwe w ogóle byłoby wpaść na osobę, która ma podobnie jak ja, tzn. tak jak ja jest całkowicie sama? (Zabrzmiało trochę żałośnie, jakbym miała siebie za jakiś 'cudowny' wyjątek na skalę światową… ale nie, ja po prostu tracę w to wiarę).

Wiem, że to pewnie po prostu wszystko kwestia psychiki i wychodzenia ze strefy komfortu, do ludzi, a ja nie robię ani kroku w kierunku jakichś zmian, bo ciągle się boję...Sama już nawet nie wiem czego... chyba po prostu życie samo w sobie mnie przeraża 

Opisałaś właściwie moje życie 1:1. Też nie wiem jak to zmienić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Shyra napisał(a):

Najłatwiej byłoby się dogadać z kimś równie osamotnionym czy, nie wiem, nieśmiałym, lękliwym, ale czy możliwe w ogóle byłoby wpaść na osobę, która ma podobnie jak ja, tzn. tak jak ja jest całkowicie sama?

A ja tu się nie zgodzę. W najgorszych stanach swoich problemów świadomość, że istnieją podobne osoby do mnie była co prawda w pewnym sensie pomocna, ale przebywanie tylko wśród takich osób powodowało, że ciężko było iść dalej. Raczej sugeruję przebywanie z osobami, które "ciągną w górę" w tej kwestii. Szczególnie w kwestiach lęku i wycofania ważne jest by się przełamywać i tu "zdrowi" znajomi bywają bardzo pomocni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Shyra napisał(a):

Sama już nie wiem, co ze mną nie tak. Pewnie powinnam wrócić po latach na terapię i pracować nad sobą, a nie się użalać, ale pozwolę sobie na wyrzucenie tego, co mnie gryzie. Albowiem od zawsze byłam dosyć nieśmiałą osobą z zaburzeniami lękowymi, przez co już od dzieciaka te relacje międzyludzkie różnie mi wychodziły, ale zawsze jakichś ludzi miałam wokół. Można by nawet powiedzieć, że ciągnęło ich do mojego towarzystwa i jacyś tam znajomi się zawsze przewijali, ale w pewnym etapie mojego życia odcięłam się od wszystkich, gdyż problemy zdrowotne, psychiczne, rodzinne mnie najzwyczajniej w świecie już przytłoczyły. Od tamtej pory można powiedzieć, że jestem całkiem sama, bo zakończyłam wszystkie relacje i szczerze nie chcę mieć już nic wspólnego z tamtymi ludźmi (nasze wartości się po prostu różnią). Myślałam, że będąc samej będzie mi lepiej, bo z czasem nawet głupie odpisywanie innym stało się zbyt uciążliwe, a teraz?.. Czuję się bardzo dobita i jest mi źle. Jestem sama jak palec, nie wiem, jak nawiązywać nowe znajomości, gdyż jestem trochę wycofana i też przez godziny pracy w tygodniu brak czasu na jakieś kursy, cokolwiek, a nie mam osób, przez które np. mogłabym poznać kolejne.

Czuję się, jakbym zamknęła się w jakiejś klatce. Bardzo chciałabym po prostu dzielić z kimś jakieś hobby, wyjść gdzieś, połazić czy nawet obejrzeć głupi film, ale nie ma po prostu z kim. Mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i że coś ze mną nie tak, bo czy to normalne, aby mając 22 lata nie mieć nikogo? Bliscy się tylko dziwią, że jesteś młoda, nie czerpiesz z życia, czemu jesteś sama, czemu bla bla, eh…

Naprawdę chciałabym się przełamać, ale jak widzę np. innych, którzy mają mnóstwo znajomych, jakichś przyjaciół, drugie połówki, robią wiele rzeczy, mają różne pasje, a ja… ja tylko staram się jakoś przetrwać z dnia na dzień, to jest mi po prostu smutno, bo nie mam nic do zaoferowania, więc że tak powiem z czym do ludzi? Kto chciałby w ogóle gadać z takim odludkiem? Ja też potrzebuję na początku trochę wolnego tempa i spokoju, a mając tyle ludzi do wyboru do choćby pisania przez internet, kto chciałby się męczyć z kimś takim jak ja? Nie udałoby się zbudować dobrej znajomości, bo od razu zostałabym uznana za dziwaka, no bo przecież skoro jestem sama, to pewnie znak, że coś ze mną mocno nie tak… Najłatwiej byłoby się dogadać z kimś równie osamotnionym czy, nie wiem, nieśmiałym, lękliwym, ale czy możliwe w ogóle byłoby wpaść na osobę, która ma podobnie jak ja, tzn. tak jak ja jest całkowicie sama? (Zabrzmiało trochę żałośnie, jakbym miała siebie za jakiś 'cudowny' wyjątek na skalę światową… ale nie, ja po prostu tracę w to wiarę).

Wiem, że to pewnie po prostu wszystko kwestia psychiki i wychodzenia ze strefy komfortu, do ludzi, a ja nie robię ani kroku w kierunku jakichś zmian, bo ciągle się boję...Sama już nawet nie wiem czego... chyba po prostu życie samo w sobie mnie przeraża 

Nie jesteś wyjątkiem, z forum nawet tutaj ja poznałam na jakimś etapie osoby z podobnym problemem fobii społecznej. Tylko co z tego że masz 2 osoby z taka fobią skoro ani jedna ani druga nie wytrwa w znajomości bo to będzie dla nich niekomfortowe. To jest duży problem :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Shyra napisał(a):

Sama już nie wiem, co ze mną nie tak. Pewnie powinnam wrócić po latach na terapię i pracować nad sobą, a nie się użalać, ale pozwolę sobie na wyrzucenie tego, co mnie gryzie. Albowiem od zawsze byłam dosyć nieśmiałą osobą z zaburzeniami lękowymi, przez co już od dzieciaka te relacje międzyludzkie różnie mi wychodziły, ale zawsze jakichś ludzi miałam wokół. Można by nawet powiedzieć, że ciągnęło ich do mojego towarzystwa i jacyś tam znajomi się zawsze przewijali, ale w pewnym etapie mojego życia odcięłam się od wszystkich, gdyż problemy zdrowotne, psychiczne, rodzinne mnie najzwyczajniej w świecie już przytłoczyły. Od tamtej pory można powiedzieć, że jestem całkiem sama, bo zakończyłam wszystkie relacje i szczerze nie chcę mieć już nic wspólnego z tamtymi ludźmi (nasze wartości się po prostu różnią). Myślałam, że będąc samej będzie mi lepiej, bo z czasem nawet głupie odpisywanie innym stało się zbyt uciążliwe, a teraz?.. Czuję się bardzo dobita i jest mi źle. Jestem sama jak palec, nie wiem, jak nawiązywać nowe znajomości, gdyż jestem trochę wycofana i też przez godziny pracy w tygodniu brak czasu na jakieś kursy, cokolwiek, a nie mam osób, przez które np. mogłabym poznać kolejne.

Czuję się, jakbym zamknęła się w jakiejś klatce. Bardzo chciałabym po prostu dzielić z kimś jakieś hobby, wyjść gdzieś, połazić czy nawet obejrzeć głupi film, ale nie ma po prostu z kim. Mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i że coś ze mną nie tak, bo czy to normalne, aby mając 22 lata nie mieć nikogo? Bliscy się tylko dziwią, że jesteś młoda, nie czerpiesz z życia, czemu jesteś sama, czemu bla bla, eh…

Naprawdę chciałabym się przełamać, ale jak widzę np. innych, którzy mają mnóstwo znajomych, jakichś przyjaciół, drugie połówki, robią wiele rzeczy, mają różne pasje, a ja… ja tylko staram się jakoś przetrwać z dnia na dzień, to jest mi po prostu smutno, bo nie mam nic do zaoferowania, więc że tak powiem z czym do ludzi? Kto chciałby w ogóle gadać z takim odludkiem? Ja też potrzebuję na początku trochę wolnego tempa i spokoju, a mając tyle ludzi do wyboru do choćby pisania przez internet, kto chciałby się męczyć z kimś takim jak ja? Nie udałoby się zbudować dobrej znajomości, bo od razu zostałabym uznana za dziwaka, no bo przecież skoro jestem sama, to pewnie znak, że coś ze mną mocno nie tak… Najłatwiej byłoby się dogadać z kimś równie osamotnionym czy, nie wiem, nieśmiałym, lękliwym, ale czy możliwe w ogóle byłoby wpaść na osobę, która ma podobnie jak ja, tzn. tak jak ja jest całkowicie sama? (Zabrzmiało trochę żałośnie, jakbym miała siebie za jakiś 'cudowny' wyjątek na skalę światową… ale nie, ja po prostu tracę w to wiarę).

Wiem, że to pewnie po prostu wszystko kwestia psychiki i wychodzenia ze strefy komfortu, do ludzi, a ja nie robię ani kroku w kierunku jakichś zmian, bo ciągle się boję...Sama już nawet nie wiem czego... chyba po prostu życie samo w sobie mnie przeraża 

Nie zabrzmiało żałośnie. Nie myśl tak. Myślę, spora liczba osób tutaj na forum może się identyfikować i rozumieć Twój stan - samotność. Fajnie, że to wyrzuciłaś z siebie🤗

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Shyra napisał(a):

Sama już nie wiem, co ze mną nie tak. Pewnie powinnam wrócić po latach na terapię i pracować nad sobą, a nie się użalać, ale pozwolę sobie na wyrzucenie tego, co mnie gryzie. Albowiem od zawsze byłam dosyć nieśmiałą osobą z zaburzeniami lękowymi, przez co już od dzieciaka te relacje międzyludzkie różnie mi wychodziły, ale zawsze jakichś ludzi miałam wokół. Można by nawet powiedzieć, że ciągnęło ich do mojego towarzystwa i jacyś tam znajomi się zawsze przewijali, ale w pewnym etapie mojego życia odcięłam się od wszystkich, gdyż problemy zdrowotne, psychiczne, rodzinne mnie najzwyczajniej w świecie już przytłoczyły. Od tamtej pory można powiedzieć, że jestem całkiem sama, bo zakończyłam wszystkie relacje i szczerze nie chcę mieć już nic wspólnego z tamtymi ludźmi (nasze wartości się po prostu różnią). Myślałam, że będąc samej będzie mi lepiej, bo z czasem nawet głupie odpisywanie innym stało się zbyt uciążliwe, a teraz?.. Czuję się bardzo dobita i jest mi źle. Jestem sama jak palec, nie wiem, jak nawiązywać nowe znajomości, gdyż jestem trochę wycofana i też przez godziny pracy w tygodniu brak czasu na jakieś kursy, cokolwiek, a nie mam osób, przez które np. mogłabym poznać kolejne.

Czuję się, jakbym zamknęła się w jakiejś klatce. Bardzo chciałabym po prostu dzielić z kimś jakieś hobby, wyjść gdzieś, połazić czy nawet obejrzeć głupi film, ale nie ma po prostu z kim. Mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i że coś ze mną nie tak, bo czy to normalne, aby mając 22 lata nie mieć nikogo? Bliscy się tylko dziwią, że jesteś młoda, nie czerpiesz z życia, czemu jesteś sama, czemu bla bla, eh…

Naprawdę chciałabym się przełamać, ale jak widzę np. innych, którzy mają mnóstwo znajomych, jakichś przyjaciół, drugie połówki, robią wiele rzeczy, mają różne pasje, a ja… ja tylko staram się jakoś przetrwać z dnia na dzień, to jest mi po prostu smutno, bo nie mam nic do zaoferowania, więc że tak powiem z czym do ludzi? Kto chciałby w ogóle gadać z takim odludkiem? Ja też potrzebuję na początku trochę wolnego tempa i spokoju, a mając tyle ludzi do wyboru do choćby pisania przez internet, kto chciałby się męczyć z kimś takim jak ja? Nie udałoby się zbudować dobrej znajomości, bo od razu zostałabym uznana za dziwaka, no bo przecież skoro jestem sama, to pewnie znak, że coś ze mną mocno nie tak… Najłatwiej byłoby się dogadać z kimś równie osamotnionym czy, nie wiem, nieśmiałym, lękliwym, ale czy możliwe w ogóle byłoby wpaść na osobę, która ma podobnie jak ja, tzn. tak jak ja jest całkowicie sama? (Zabrzmiało trochę żałośnie, jakbym miała siebie za jakiś 'cudowny' wyjątek na skalę światową… ale nie, ja po prostu tracę w to wiarę).

Wiem, że to pewnie po prostu wszystko kwestia psychiki i wychodzenia ze strefy komfortu, do ludzi, a ja nie robię ani kroku w kierunku jakichś zmian, bo ciągle się boję...Sama już nawet nie wiem czego... chyba po prostu życie samo w sobie mnie przeraża Te

 

Napiszę Ci, co mniej więcej o tym myślę. Miałam fobię szkolną/społeczną, która trwała długo. Ludzie albo mnie lubili, albo mną gardzili. Bywałam prześladowana, bo nigdzie nie pasowałam, nawet jak były u mnie imprezy, czy tam jakieś wyjscia. Bylo okej, ale czułam, że jestem z innej planety. Jak kosmita. 

 

Teraz mam prawie 31 lat i co? Zerwałam w zeszłym roku wszystkie znajomości. Zostałam sama. Nie mam fejsbuka.

 

Odczuwam samotność, a jednocześnie chęć pogadania z kimś. Zawsze odstaję, nawet gdy inni uważają - jesteś fajna. Ale ja się czuję jak obca. Mogę udwać, że jestem jak oni. Pogadać o pogodzie albo gotowaniu. Mnie tak to męczy. Ale samotność przytłacza i tworzy się pustka i ogrooomna przepaść między mną a nimi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

Nie jesteś wyjątkiem, z forum nawet tutaj ja poznałam na jakimś etapie osoby z podobnym problemem fobii społecznej. Tylko co z tego że masz 2 osoby z taka fobią skoro ani jedna ani druga nie wytrwa w znajomości bo to będzie dla nich niekomfortowe. To jest duży problem :(

💯

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Shyra Nie rozumiem dlaczego, przymuszasz siebie do robienia tego co wszyscy, nie możesz robić tego co Ty chcesz musisz kopiować kogoś? Masz 22 lata i super możliwości, jesteś młoda, tylko musisz wmawiać sobie, że będzie dobrze, a nie że będzie źle. Przestań przeglądać popie.... instagram, tiktok, i inne badziewia bo to strata czasu. Możesz przecież zaplanować sobie wycieczkę na wiosnę, teraz jest idealny czas na planowanie, zima za oknem. 

W ogóle mam wrażenie, że na siłę chcesz żeby cały świat Cię polubił, chcesz być taką lokalną światową celebrytką. Po co Ci taka sława? Uwierz mi lepiej mieć jednego przyjaciela niż tysiąc przyjaciół, których i tak nie spamiętasz, chyba że będziesz prowadzić jakiś dziennik. 
Im dalej w las tym widzę bardziej się sama biczujesz tymi myślami, cały czas chcesz być w centrum zainteresowania. Pomyśl sobie, że nie tylko Ty tak masz, spokojnie nie jesteś jedyną osobą na ziemi, której ciężko znaleźć kontakt z innym człowiekiem. 
Masz pracę jak rozumiem, nie chcesz chyba powiedzieć mi, że tam nie masz koleżanki czy kolegów, bo to jest wręcz niemożliwe jak dla mnie. 

I znowu czytam o gnębieniu siebie, po co to robisz. Przecież Ty nie musisz podobać się wszystkim. Uwierz, że życie dorosłego człowieka nie kręci się wokół bycia fajnym, są inne sprawy na głowie.

Najlepiej jak przestaniesz natychmiast gnębić siebie i przestaniesz na siłę szukać znajomości. Ludzie jak ich trochę olewasz, to bardziej lgną do Ciebie. Tylko nie chodzi mi tu, że ktoś do Ciebie mówi, a Ty odpowiadasz weź spadaj, albo się nie odzywasz, po prostu, utrzymujesz kontakt, ale nie wchodzisz w jakieś głębsze rozmowy, z czasem zobaczysz z kim można naprawdę się zaprzyjaźnić kto będzie Twoją bratnią duszą i prawdziwym przyjacielem. 
Kolejny punkt, budowanie znajomości i przyjaźni to nie jest kontrakt, tego nie podpisujesz jak umowy na papierze, trafiliśmy na siebie to teraz masz być moim ziomkiem, to tak nie działa. Przestań myśleć o tym żeby na siłę kogoś poznać. Mówię Ci to z autopsji, bo sam kiedyś na siłę próbowałem być fajny, dziś wiem że zrobiłem największą głupotę będąc w Twoim wieku. Zmień sobie priorytety. Zajmij się książkami, jak nie lubisz książek, to jakaś gra, jakiś serial, i nie musisz wychodzić od razu do ludzi. Spokojnie stopniowo, a nie na już wszystko. Na już to można się zes...ć. 

Głowa do góry i będzie dobrze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

 

Napiszę Ci, co mniej więcej o tym myślę. Miałam fobię szkolną/społeczną, która trwała długo. Ludzie albo mnie lubili, albo mną gardzili. Bywałam prześladowana, bo nigdzie nie pasowałam, nawet jak były u mnie imprezy, czy tam jakieś wyjscia. Bylo okej, ale czułam, że jestem z innej planety. Jak kosmita. 

 

Teraz mam prawie 31 lat i co? Zerwałam w zeszłym roku wszystkie znajomości. Zostałam sama. Nie mam fejsbuka.

 

Odczuwam samotność, a jednocześnie chęć pogadania z kimś. Zawsze odstaję, nawet gdy inni uważają - jesteś fajna. Ale ja się czuję jak obca. Mogę udwać, że jestem jak oni. Pogadać o pogodzie albo gotowaniu. Mnie tak to męczy. Ale samotność przytłacza i tworzy się pustka i ogrooomna przepaść między mną a nimi.

To już masz z górki, spokojnie przyzwyczaisz się, ludzie są jak pyłek, pojawiają się i za chwilę znikają. 
Ale jak Ty żyjesz, bez facebookowego śmietnika, hmm.... to ciekawe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Nie jesteś wyjątkiem, z forum nawet tutaj ja poznałam na jakimś etapie osoby z podobnym problemem fobii społecznej. Tylko co z tego że masz 2 osoby z taka fobią skoro ani jedna ani druga nie wytrwa w znajomości bo to będzie dla nich niekomfortowe. To jest duży problem :(

Są większe problemy w życiu, uwierz na słowo. To akurat da się w prosty sposób przeskoczyć i nie potrzeba tu magii i czarów. Tylko musicie zająć głowę czymś innym niż tylko tymi myślali "że ja to jestem chory czy chora". Stanowczo proszę o zaprzestanie wmawiania sobie takich rzeczy do głowy. Proszę zająć się pracą, czytanie książek, ćwiczeniem pamięci i mięśni co kto woli. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i się odpaliłem :D ha... 
Powiem wam szczerze, ilu rzeczy mi się nie chce robić i jeszcze jak bym miał zająć głowę myślami o tym, że jestem samotny, matko kochana. Głowy by mi nie starczyło. Jestem sam i trudno tak miało być, w młodości latałem wszędzie nie wiedziałem gdzie jest koniec, partnerek to miałem tyle, że dziś nie pamiętam wszystkich, a co będzie jak dożyję emerytury :D Teraz to powiem, że z jednej strony dobrze byłoby jak bym miał z kim dzielić pieniądze i życie, a z drugiej tak sobie myślę. Jak mam się użerać i ciągle słuchać "bo to jest nie tak, tamto jest nie tak", to odechciewa mi się wchodzenia w jakiekolwiek relacje :D Ostatnio nawet myślałem żeby założyć sobie profil w jakiejś apce randkowej, ale jak pomyślę sobie o wybieraniu zdjęć i dawaniu jakiegoś gów.... opisu tylko po to żeby kogoś tam gdzieś zadowolić.
Stwierdzam, lepiej obejrzę film, wypiję piwko, albo poczytam książkę. Serio szkoda mi czasu na poświęcanie sekundy na to zaspokajanie dziwnych kobiet. 

Także wracając do waszych myśli. Jesteście młodzi, ja będąc na waszym miejscu i z poradami kogoś starszego posłuchałbym się. Zorganizowałbym sobie jakieś prace domowe, czy zaczął robić coś co mnie naprawdę cieszy, a przestał przejmować się tym czy ktoś mnie polubi czy nie. Dziś macie tysiące możliwości na zagospodarowanie całego dnia. W moim przypadku 24godziny to czasem za mało, śpię przez to dużo krócej. Ale ja nie mam rodziny. A pomyślcie sobie jak funkcjonują ludzie dorośli, którzy mają dzieci, tam to jest dopiero sajgon, zero odpoczynku cały czas coś. 
Może warto spojrzeć też z takiej strony i znaleźć pozytywy w tej waszej samotności. Macie dzięki temu mnóstwo czasu dla siebie. 

Oczywiście to moja opowieść i opinia, nie musicie się ze mną zgadzać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, jetson napisał(a):

Są większe problemy w życiu, uwierz na słowo. To akurat da się w prosty sposób przeskoczyć i nie potrzeba tu magii i czarów. Tylko musicie zająć głowę czymś innym niż tylko tymi myślali "że ja to jestem chory czy chora". Stanowczo proszę o zaprzestanie wmawiania sobie takich rzeczy do głowy. Proszę zająć się pracą, czytanie książek, ćwiczeniem pamięci i mięśni co kto woli. 

Niedokładnie napisałam. Ja nie mam fobii społecznej. Ale chodziło mi o rzeszę osób które ja ma, że nawet że ich łączy ten sam problem może być to za mało żeby nie poczuć się samotnym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

I to jest takie błędne koło, a jeśli fobia ma mechanizm fobii to chyba jedynym skutecznym lekiem na lęk jest wystawienie na czynnik stresowy, az w końcu uglaszczesz lwa jesteś zdrowy. 

Powiem tak, mamy głupkowate czasy, młode osoby nie potrzebnie nakładają sobie do głowy pewne rzeczy, tego by nie było, gdyby internet zakończył się na stronie internetowej "grono". A dziś mam wrażenie, że każdemu jest wygodniej użalać się nad sobą niż pomyśleć "Cholera jestem sam, nie mam nikogo, ale za to mam mnóstwo czasu na inne rzeczy". Ja tam się cieszę że nikt mi głowy nie zawraca jakimiś pierdołami, że mogę skupić się na tym co mam do zrobienia, że jeśli ktoś chce kontaktu ze mną to o ten kontakt tak samo się postara. 
Dobry przykład mam z przed chwili, ktoś mówi że czegoś mu tam w domu brakuje, odpowiadam że mogę pomóc tylko niech powie kiedy, słyszę po chwili "nie bo to będzie dla Ciebie problem", Nie to nie, przyjąłem do wiadomości, dla mnie ta pomoc nie była problemem, ale jak ktoś tak lubi gadać, to nie ma problemu nie pomogę i tyle, temat kończę i idę dalej, po co mam tracić czas i energie na to, że chcę dać tej osobie coś od siebie. To ona ma teraz problem nie ja. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, jetson napisał(a):

Powiem tak, mamy głupkowate czasy, młode osoby nie potrzebnie nakładają sobie do głowy pewne rzeczy, tego by nie było, gdyby internet zakończył się na stronie internetowej "grono". A dziś mam wrażenie, że każdemu jest wygodniej użalać się nad sobą niż pomyśleć "Cholera jestem sam, nie mam nikogo, ale za to mam mnóstwo czasu na inne rzeczy". Ja tam się cieszę że nikt mi głowy nie zawraca jakimiś pierdołami, że mogę skupić się na tym co mam do zrobienia, że jeśli ktoś chce kontaktu ze mną to o ten kontakt tak samo się postara. 
Dobry przykład mam z przed chwili, ktoś mówi że czegoś mu tam w domu brakuje, odpowiadam że mogę pomóc tylko niech powie kiedy, słyszę po chwili "nie bo to będzie dla Ciebie problem", Nie to nie, przyjąłem do wiadomości, dla mnie ta pomoc nie była problemem, ale jak ktoś tak lubi gadać, to nie ma problemu nie pomogę i tyle, temat kończę i idę dalej, po co mam tracić czas i energie na to, że chcę dać tej osobie coś od siebie. To ona ma teraz problem nie ja. 

Bardzo dobre podejście;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×