Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Co roku z okazji urodzin patrzę sobie wstecz na to, co zmieniło się przez te ostatnie kilkanaście miesięcy w moim życiu. Z roku na rok grono moich przyjaciół i znajomych zmniejszało się, a obecnie zbliża do granicy zera. Czuję się z tym kiepsko, bo jako 20-latka obserwująca z boku swoich rówieśników widzę, że prowadzą zazwyczaj bujne życia towarzyskie - i zazdroszczę im tego. ....

No tak - nie widzisz jednak tych, co go nie prowadzą (bo przykładowo tak lubią). Nie widzisz właśnie dlatego, że nie prowadzą życia towarzyskiego. Nie dlatego, że nie istnieją.

__regvar __no_init volatile unsigned char flags

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie mnie uwiera gdy chcę z kimś spędzić czas, wiem że są osoby, które też z kimś chcą spędzić czas, że choć się nie znamy to moglibyśmy się zaprzyjaźnić, a zarówno ja i jak i ten ktoś ukrywamy się w swoich samotniach, bo nie wiemy jak na siebie trafić.

Mam to szczęście, że mam ukochaną, z którą fantastycznie spędza mi się czas, ale potrzebuję też przyjaciół.

Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

 

Ayahuasca

Psylocybina

LSD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze prawisz, tak to właśnie wygląda. Najlepiej jest gdy nawiązujemy i pielęgnujemy znajomości i przyjaźnie od wczesnych czasów szkolnych, bo wtedy znamy takich ludzi przez kilkadziesiąt lat, wiemy na kogo liczyć, o czym pogadać. A tak to siedzimy przed komputerami i marudzimy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem takiego przyjaciela od kołyski. Pod koniec gimnazjum gdy zaczęły mi się problemy , zerwałem z nim kontakt na wiele lat. Niestety każdy z nas w tym czasie poszedł inną drogą i po próbach reanimacji znajomości okazało się, że nie mamy już wspólnych tematów. Często za nim tęsknię, ale już nie jesteśmy tymi samymi ludźmi których łączyła fantastyczna przyjaźń, dziś zdecydowanie wolę inne towarzystwo.

Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

 

Ayahuasca

Psylocybina

LSD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie zazdroszczę ludziom takich szkolnych znajomości :( A to jedna z tych rzeczy, których nie da się nadrobić w dorosłym życiu... Aż się chce zacząć grę od nowa, bo wie się, że i tak już się przegrało.

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie zazdroszczę ludziom takich szkolnych znajomości A to jedna z tych rzeczy, których nie da się nadrobić w dorosłym życiu...

dokładnie , to są przyjażnie wypróbowane czasem i wspólnym dzieciństwem .

Nie nadrobisz tego póżniej .

mam takich 2 lub nawet 3 kumpli .

2 siedzi we Francji , 1 w Danii.

W każdej chwili moge tam pojechć ( i czasami jężdzę )i odetchnąć wspólnie przy dobrym ziółku i nie tylko wspomnieniach.

>>>  Przyjdzie śmierć i będzie miała Twoje Oczy  >>>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odczuwam samotność, która jest jak głęboki głód. Ten głód oddziałuje cały czas na innych częstotliwościach. Nie jest cały czas taki sam, ale niezmiennie różny, nowszy i o innym odcieniu. Do tego głodu nie można się przyzwyczaić. Jest się permanentnie niespokojnym, dopóki go nie zaspokoisz, dopóki się nie nakarmisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odczuwam samotność, która jest jak głęboki głód. Ten głód oddziałuje cały czas na innych częstotliwościach. Nie jest cały czas taki sam, ale niezmiennie różny, nowszy i o innym odcieniu. Do tego głodu nie można się przyzwyczaić. Jest się permanentnie niespokojnym, dopóki go nie zaspokoisz, dopóki się nie nakarmisz.
Masz rację a,coś w kwestii zaspokojenia tego głodu robisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odczuwam samotność, która jest jak głęboki głód.

ten głód to głód bliskości , drugiego człowieka , być może partnerki-zjednoczenia , przyjaciela ...

jednak nie da się tego głodu całkowicie zaspokoić , bo to Głód Samego BOGA i tylko On sam może nas NASYCIĆ>>>

 

Ja znów często odczuwam smutek , jest on tak bardzo głęboki ,że kiedy wypływa na powierzchnię i chwyta mnie za żołądek , wtedy wiem ,że życie przez większość swego trwania to jak nudna Imprezka bez alkoholu i dragów . No cóz takie tylko porównanie ;) .

Lęk , który też często mnie nawiedza to sprawa serca i tego że mam wyjątkową łatwość szybkiego zobaczenia w nieuświadomionym owego zagrożenia , co zatruwa-życie , zniewala ,,,oczekiwania na najgorsze i to najczęściej w swojej chorej wyobrażni .

Nie będe już pisał o gniewie , złości , endogennych lękach , depresjach i całej reszcie atrakcji na nudnej Imprezie .

Bywaja chwile lepsze , ale i tak z każdym dniem bliżej śmierci , strat , odejść i ,,,zejścia w Bożą Nieskńczoność :D:D:D

>>>  Przyjdzie śmierć i będzie miała Twoje Oczy  >>>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w nocy samotność ukuła mnie bardzo mocno, powiedziałem dosyć tego, pierwsze co zrobiłem to wstałem z łóżka, oporządziłem troche otoczenie (sterty ciuchów itp.), a następnie nawiązałem kontakt internetowy z paroma osobami, na dodatek sprawdziłem co się dzieje w mojej okolicy, okazuje sie, że grane są koncerty, chyba się wybiorę, tylko martwie się czy to jest dobry pomysł wybrać sie tam samemu bo wiecie, może być tak, że nie zamienie z nikim słowa (jestem mało kontaktowy) i wtedy to żadne remedium na samotność taki wypad.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

atic, Idź na te koncerty i juz nie twórz sobie najgorszych wizji ważne abyś zrobił krok do przodu i cieszył się tym później będą następne doceń siebie.Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie samotność była praktycznie od zawsze od szkoły podstawowej aż do teraz ogólnie ch...nia na całego i do tego próbowałem już wszystkiego ale bez rezultatu:(. Chyba już nic tego nie zmieni czas się pogodzić z resztą bezbarwnego życia

Ból fizyczny ma w sobie tyle dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paulo Coelho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Semir, Co to znaczy że probowales już wszystkiego?Nie godz się tak z,ta,samotnością nie warto ona,i tak dopada każdego więc nie warto się poddawać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eteryczna różnego rodzaju portale, wyjść gdzieś ale samemu to raczej trudno, ogólnie czasu na szukanie kogoś miałem aż za dużo z tym że jak na razie jestem w szpitalu z ograniczonymi możliwościami ale i tak nie zmienia to faktu że nikt się do mnie nie odzywa. Wszystko musiałem załatwiać sam bo nikt nie chciał mnie odwiedzić, wiosna wszyscy się pozakochiwali a mną rzucali jak psem skończyło się na tym że pozostałem jedyną ofiarą tego wszystkiego. powoli mam już tego dość :(

Ból fizyczny ma w sobie tyle dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paulo Coelho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Semir, Być może jak wyjdziesz,ze,szpitala będzie lepiej jakoś tak to jest że ludzie widząc u kogoś kłopoty zwiewają akurat tu Cię rozumiem,ale nie poddawaj się warto popracować nad,własną samooceną bo tak naprawdę jeśli nie polubisz,siebie swiat nie polubi Ciebie.Wysyłasz komunikat"jestem małowartościowy omijać"to mniej więcej tak działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Semir, nie wiem, czy z tym komuniktem "jestem bezwartościowy", o którym wspomniała Eteryczna, to zawsze tak działa (znam osoby, które właśnie wolą ludzi cichych i zamkniętych w sobie), ale na pewno to, że ludzie uciekają przed cudzymi kłopotami i smutkiem jest prawdą. Niestety wpędza nas to trochę w zamknięte koło - nie otrzymujemy wsparcia, pogrążamy się jeszcze bardziej. Czasem odpowiedzią jest znalezienie nowego grona znajomych - ludzi, na których jeszcze się nie sparzyliśmy, nie mamy jeszcze oczekiwań, więc mniej ranią. Pozostaje pytanie - skąd ich wziąć...

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczucie własnej wartości bierze się z posiadania realnych umiejętności. Jeśli jesteś w czymś dobry, jeśli na czymś się znasz, to jesteś bardziej pewny siebie od kogoś, kto nic nie potrafi i na niczym się nie zna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samotność też odczuwam. Od czasu jak obroniłam pracę licencjacką (8 kwietnia była obrona) czuję się samotna. Kontakty wszelakie się urwały, każdy poszedł w swoją stronę. Rówieśnicy traktowali mnie jak kujona. Jak były egzaminy dobrze było od kogo mieć wziąć notatki, jak nie ma to jak najdalej ode mnie.

Szukam pracy i zaczynam odczuwać psychologiczne skutki bezrobocia. Nie mam z czego się cieszyć. Zdarza mi się płakać. Jestem na drugi dzień zmęczona. Nie mam ochoty na nic. Czuje się jak sparaliżowana. W domu rodzice, brat mają pracę. Dziewczyna mojego brata pracę miała ale jak na razie szuka nowej. Mimo to chociaż pracowała. Ja jeszcze nie. Czuję się gorsza od osób, które mają pracę i już jakąś miały. Wysyłam CV owszem. Do tej pory z kilkanaście wysłałam. Jedyny odzew jaki miałam to o staż w Gdańsku z firmy informatycznej SII. Byłam tam na rozmowie.

Chciałoby się powiedzieć odciąć się od takich osób. Tylko, że z rodzicami obecnie mieszkam. Temat mojego szukania o prace jest wałkowany, bo mnie pytają jakie są oferty pracy w internecie. Dołuje mnie to. Zauważam, że ludzie ze studiów już prace mają. Nie wiem co prawda od kiedy szukali no ale pracę mają. Rodzice z kimś po znajomości rozmawiali o możliwości odbycia stażu. Tylko, że staż to by był na parę miesięcy i koniec bez zatrudnienia. A w Gdańsku jak się sprawdzę to mam szansę na normalną pracę. Pomijając to, że stawia się w SII na rozwój i dobrą atmosferę. Bardziej mnie owszem tam kusi, bo są imprezy integracyjne. Poznałabym ludzi i miała jakieś kontakty. Tu w Elblągu tego nie mam. Chce się wyprowadzić z domu i iść się leczyć. Odzywa się u mnie najwyraźniej zespół niezaspokojenia emocjonalnego, bo brakuje mi z dzieciństwa uwagi i miłości.

Mama mi mówi, że powinnam w siebie wierzyć. Tylko, że nie potrafię. Nie czuje się w czymś dobra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

the_new_hope_not, tak, ale też nie zawsze. Wielu jest ludzi, którzy są skromni nawet przed samym sobą. Są i tacy, którzy wiedzą/potrafią mniej, ale mają o sobie wysokie mniemanie - więc tak też są odbierani.

 

Serena66, a czy miałabyś wsparcie w rodzicach, gdybyś wyjechała do Gdańska? Finansowe, psychiczne? Czasem warto rzucić się tak na głęboką wodę, zwłaszcza jeśli ma się jakąś "sieć bezpieczeństwa". Gdańsk to dobre miasto, a pracy w branży informatycznej sama bym Ci zazdrościła ;) Poza tym dużo ludzi na tym forum jest z Trójmiasta i okolic, więc na pewno nie byłabyś tu całkiem sama. Zapraszamy ;)

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

the_new_hope_not, tak, ale też nie zawsze. Wielu jest ludzi, którzy są skromni nawet przed samym sobą. Są i tacy, którzy wiedzą/potrafią mniej, ale mają o sobie wysokie mniemanie - więc tak też są odbierani.

 

Serena66, a czy miałabyś wsparcie w rodzicach, gdybyś wyjechała do Gdańska? Finansowe, psychiczne? Czasem warto rzucić się tak na głęboką wodę, zwłaszcza jeśli ma się jakąś "sieć bezpieczeństwa". Gdańsk to dobre miasto, a pracy w branży informatycznej sama bym Ci zazdrościła ;) Poza tym dużo ludzi na tym forum jest z Trójmiasta i okolic, więc na pewno nie byłabyś tu całkiem sama. Zapraszamy ;)

Z tego co mi mówili to finansowo mi pomogą. Psychicznego wsparcia raczej nie mam z ich strony, skoro jestem w takim stanie psychicznym. Mówią mi, a znajdziesz pracę. Po znajomości z kimś o stażu rozmawiali bym w Elblągu odbyła. Od razu zapomnieli jakoś o tamtej ofercie. Ojciec mnie ochrzanił, bo nie powinnam mówić o tym, że do Gdańska składałam (a o tym powiedziałam na rozmowie skąd mogłam wiedzieć). Najwyżej w Gdańsku odwołasz. Takie coś mi powiedział, że jak wyjdzie tu to tamto mam odwołać.

Najchętniej by chcieli mnie uwiązać bym została w Elblągu i się nie wyprowadziła. Moja matka już prosi pana Boga o to bym tu została i się nie wyprowadziła z domu. Jakoś nie prosi by mi się w Gdańsku udało. Ja sama jedynie o tym myślę.

Owszem jak mi nie wyjdzie i się nie dostanę to przeboleję ten Elbląg zwłaszcza, że to parę miesięcy by tylko było bez zatrudnienia i koniec. W Gdańsku natomiast jak się sprawdzę mam szanse na rozwój i stałą pracę. Jak byłam na rozmowie dużo o tej firmie wiedziałam. Mówiłam o różnych projektach, o tym, że obejmuje patronat nad konferencją IT Academic Day na PG. Wspomniałam o tym, że byłam na tym IT Academic Day w Gdańsku i ciekawa konferencja. Mówiłam nawet, że sama uczęszczałam jakiś czas na spotkania kół naukowych dotyczących informatyki. O tym, że mam jakieś pojęcie o programowaniu tylko, że nie rozwijałam tego. Przesłałam nawet certyfikat ze strony microsoftvirtualacademy.com, poprzez tą stronę mogę certyfikaty generować po ukończeniu kursu.

Ja Gdańsk znam. Nie jest mi straszne poruszanie się po nim. Mam smartfona z GPS-em, który wykorzystuję. Poza tym kilka razy już tam byłam, więc kojarzę jego topografię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Serena66, nieźle. Moim zdaniem nawet jakby Cię nie przyjęli, to powinnaś pomieszkać trochę w Gdańsku - wydaje mi się, że są tu większe możliwości zawodowe. Zwłaszcza w tej branży.

"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczucie własnej wartości bierze się z posiadania realnych umiejętności. Jeśli jesteś w czymś dobry, jeśli na czymś się znasz, to jesteś bardziej pewny siebie od kogoś, kto nic nie potrafi i na niczym się nie zna.

 

wprost zadziwiajace ze wciaz trafiam na tylu smialych debili

f20.0 f42.2 g40

kweta 100

akineton 2

klorazepan 20

propranolol 30

abilify 30

solian 400

potas 540

klonik 2 okazjonalnie

depakine chrono 600

 

always remember you're someone's reason to smile

because you're a joke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczucie własnej wartości bierze się z posiadania realnych umiejętności. Jeśli jesteś w czymś dobry, jeśli na czymś się znasz, to jesteś bardziej pewny siebie od kogoś, kto nic nie potrafi i na niczym się nie zna.

 

wprost zadziwiajace ze wciaz trafiam na tylu smialych debili

Ja się na niczym sensownym nie znam i mam niskie poczucie wartości ale podejrzewam nawet jakbym się znał to byłoby niewiele lepiej, a na świecie jest pełno ludzi którzy mało wiedzą i niewiele potrafią a maja bardzo wysokie poczucie wartości, także ta teoria jest mocno naciągania choć oczywiście w niektórych przypadkach może być trafna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×