Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

Mi się zaczęło od nagłego dość silnego zawrotu głowy, nudności bez wymiotów, problemy z wysłowieniem, odrealnienie, lęki, poty na zmiane z dreszczami i może cos tam jeszcze już nie pamietam dobrze, pamiętam, że stwierdziłem, że sie prześpię i na drugi dzień będzie wszystko ok, niestety nie było:/ dalej juz była tylko panika, neurolog szpital itd. Dodam tylko, że było to koło godziny 18.00 dzień po imprezie, pamiętam, że godzine wcześniej strasznie sie zdenerwowałem pewną sprawą.

secretladykkk już tez chciałem, żeby mi cos wreszcie znaleźli no ale może to lepiej, że to "tylko" nerwica. Moja Mama i moja Babcia miały nerwice tylko, że troche inną niż Ja.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety, choroby rodziców często odbiją się psychice dzieci. przy nerwicy, dzieci zaczynają doklejać do siebie zaburzenia rodziców. omeeena znajdź siłę i wybierz się do psychologa. internet nie załatwi sprawy, może chwilowo poczujesz się lepiej, ale nie pomoże w walce z lękiem i nerwicą.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

omeeena, to nieprawda,że teraz Ty jestes najważniejsza,nie mylmy zdrowego egoizmu z potrzebą uwagi typu"tu i teraz".

leczę się +/- 3 lata i nie słyszałam czegoś podobnego :roll: Jeżeli chcemy pomóc najbliższym to nie mamy wyjścia jak najpierw zająć się sobą i skupić się na sobie (nie mylić na objawach). Nie pomożemy innym jeżeli sami będziemy w rozsypce. Zmiany ZAWSZE nalezy zaczynać od siebie żeby zwyczajnie stanąć na nogi. Ja jestem wdzięczna moim terapeutom że tak mną pokierowali, dzięki temu dzisiaj jestem zupełnie innym człowiekiem, inaczej postrzegam wiele spraw. Wiele jeszcze przede mną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się zaczęło od nagłego dość silnego zawrotu głowy, nudności bez wymiotów, problemy z wysłowieniem, odrealnienie, lęki, poty na zmiane z dreszczami i może cos tam jeszcze już nie pamietam dobrze, pamiętam, że stwierdziłem, że sie prześpię i na drugi dzień będzie wszystko ok, niestety nie było:/ dalej juz była tylko panika, neurolog szpital itd. Dodam tylko, że było to koło godziny 18.00 dzień po imprezie, pamiętam, że godzine wcześniej strasznie sie zdenerwowałem pewną sprawą.

secretladykkk już tez chciałem, żeby mi cos wreszcie znaleźli no ale może to lepiej, że to "tylko" nerwica. Moja Mama i moja Babcia miały nerwice tylko, że troche inną niż Ja.

 

11 lat temu, jak traciłam przytomność na ulicy i miałam ataki, to bałam się, że coś wykryją. Potem, jak się okazało, że to psychika, odetchnęłam z ulgą. Depresja i nerwica były dla mnie abstrakcyjnymi pojęciami.

Teraz zamieniłabym to, przez co przechodzę na realną chorobę. Mając zdrowy mózg potrafiłabym walczyć, tak jak z wieloma rzeczami w życiu (nota bene nawet kilkanaście pobytów w szpitalach nie było dla mnie taką traumą, jak TO)

 

-- 28 paź 2012, 22:16 --

 

kaja123, z jednej strony racja, ale zostawiając córkę tak totalnie sobie samej, mogłoby dojść do tego, że spadnie na nią to samo, co teraz na mnie. A nigdy, PRZENIGDY nie chciałabym, żeby to przechodziła!!! Dlatego, kiedy jestem na dnie, staram się jej oszczędzić związanych z tym przeżyć, ale kiedy jest lepiej, robię wszystko, żeby się nie bała.

 

-- 28 paź 2012, 22:19 --

 

HansKlosz, nie wiem, jestem na razie na zwolnieniu 2 miesiące z kawałkiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, z jednej strony racja, ale zostawiając córkę tak totalnie sobie samej, mogłoby dojść do tego, że spadnie na nią to samo, co teraz na mnie

racja z tym się zgodzę ale robiąc dobrą minę do złej gry niczego nie ukryjesz - przeciwnie będzie się bardziej martwiła. Szczera do bólu rozmowa i zaakceptowanie że jesteś chora zarówno przez Ciebie jak i przez nią pomoże. Ja w to nie wierzyłam, chroniłam moje nastoletnie dziecko włąśnie w ten sposób - udawałam. To jest bardzo męczące dla Ciebie i stresujące dla bliskich. Rozmowa z psychologiem byłaby wskazana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyspałam się, było dobrze, ale gdy jachałam z rodziną na obiad ze zmajomymi, dostalam lęku, myślałam że dostaję kolejnego wylewu. A lęk był taki jak przed 7 laty, kiedy to zaczęłam chorować na nerwicę..Ale staram się być silna, więc potem nie było tak źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja czuję się bardzo dobrze, po porannym dołku odrodziłem się jak feniks z popiołów-chyba za sprawą muzyki. Czuję jak stres i lęk dosłownie wyparowują ze mnie, ale ich pokłady wciąż są ogromne.

Zaraz biore się za ćwiczenia, joge, pozniej jade zapisac sie na psychoterapie. Angazuje wszystkie sily do walki z tym cholerstwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w sumie to tragedii nie ma. Wczoraj troche poczytałam o nerwicy natrectw..ech coraz bardziej jestem sklonna uwierzyc, ze to ma podłoze organiczne..i ze leki bede brała do konca zycia:/ i ze to bedzie wracało i mijało, wracało i mijało...ze nigdy nie uwolnie sie na dobre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez tak mam, do tego jak wstane w nocy np do toalety to czuje sie pijany, kiedys tak zasnałem u mojej dziewczyny to sie obudziłom koło 2.00 w nocy wsiadłem w auto i pojechałem do domu i to byl błąd bo czułem sie za kółkiem jakbym wypił z litra wódki, dobrze, że był mały ruch na mieście do tego lęki itd, normalnie masakra. Bałem sie tez kontroli polycyjnej. Teraz juz nie zaspypaim nigdzie jak wiem, że potem musze autem wracać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja wczoraj wstałem na kacu, kiepsko sie poczułem jak poszedlem do kosciola musialem wyjsc i stac na zewnatrz..... a cały pt i cała sobota minęła bez cienia leku nawet na sekunde. Wczoraj jeszcze w pracy od 12-18 pod koniec byłem mega zmeczony i bardzoo słaby tip. Po pracy w autko i 200 km do domu jechałem miałem duszności i schizy nt serca ale jak dojechałem do domu, przywitałem się z mama i siostra to wszystko minęło :) A dzisiaj rano wstałem siostra do szkoły, mama do pracy zostałem sam i pod prysznicem czułem duszności oczywiscie zaczynam mierzyć ciśnienie itp bo czuje delikatny ucisk na klatce :/ Nienawidze tej choroby kurwa, jest to choroba która dotyka 30% społeczeństwa z różnym nasileniem a nie wynaleźli na to leku 100% czy nie poznali mechanizmu powstania wtf?! :|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×