Skocz do zawartości
Nerwica.com

Potrzebuję porady - już nie mam siły...


harpik

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 22 lata i od lat borykam się z ciągle powracającą depresją. Pierwszy raz chyba zauważyłam, że coś jest nie tak w wieku 16 lat... Niby chodziłam do psychologa, ale zrezygnowałam z terapii, kiedy moja mama nie zgodziła się na leki... Depresja jakoś sama minęła, ale później pojawiała się znowu na okresy kilku miesięcy. Nie szukałam pomocy, bo zaczęłam myśleć, że mi coś odbiło i powinnam "wziąć się w garść". To też słyszałam od znajomych...

 

Jednak tym razem postanowiłam poszukać pomocy. Od kilku miesięcy (będzie już z pół roku) czułam się gorzej. Miałam obniżony nastrój i byłam często poirytowana. Powoli zaczęłam się izolować od znajomych, prawie nie ruszałam się z domu (poza spotkaniami z chłopakiem i weekendami na uczelni, które stały się udręką), zaczęło być tak, że nic mnie nie cieszyło... Może jakoś dałabym sobie radę i tym razem bez żadnej pomocy, ale pewnego dnia obudziłam się z tak silnym poczuciem beznadziei, że myślałam, że zwariuję. Nagle jakby świat się zawalił... Nie mogłam spać, normalnie funkcjonować wśród ludzi. Wróciły lęki, ale z o wiele większym nasileniem, niż wcześniej (zaczęłam budzić się w nocy po kilka razy przerażona nie wiadomo czym...).

Od tego momentu zaczęło być strasznie... Stałam się rozchwiana emocjonalnie (ale to chyba trwało dużo dłużej, tylko nie zauważałam tego aż tak), mój nastrój potrafi się zmieniać co godzinę albo i częściej. Chłopak zarzuca mi, że czasami zachowuję się jak histeryczka :oops:

Pojawiły się myśli samobójcze (ostatnio czułam się tak okropnie, że nawet ułożyłam w tej mojej głupiej głowie cały plan) i ogromna chęć samookaleczenia (robiłam to kiedyś, od kilku lat już nie).

 

Postanowiłam, że pójdę do psychiatry, bo wiedziałam już, że sama nie dam rady. Zapisał mi andepin, który biorę już trzeci tydzień. Miałam zgłosić się na terapię, ale tak tragicznie się czułam po tym leku przez pierwsze dwa tygodnie, że odwołałam spotkanie. Teraz jest odrobinkę lepiej, ale...

Lęki się strasznie nasiliły i jakbym mniej panowała nad swoimi emocjami, a każdy stres doprowadza mnie do takiego roztrzęsienia, że czuję się nienormalna :roll: Wiecznie tylko ryczę i się boję. Mam tego dość... Może jedynie myśli samobójcze mi minęły jako tako, bo na przekór zaczęłam się bać śmierci i to panicznie. Zwariować można... Może jedynie mam trochę więcej energii i jestem w stanie cokolwiek zrobić, ale skupienie się na studiach już graniczy z cudem :-|

Dodam, że z wielkiego stresu zapomniałam wielu rzeczy powiedzieć lekarzowi. Dowiedział się tylko o moim złym samopoczuciu, myślach samobójczych i braku energii do życia.. Nie wiem, czy zapisałby mi coś więcej lub coś innego... nic nie wiem...

 

Nie wiem już co robić... Jakoś w tym tygodniu powinnam się wybrać do tego lekarza, bo tabletki mi się kończą,ale czarno to widzę. Nie umiem jasno opisać tego, co się dzieje, pewnie znów się zestresuję i nie będę mogła wydusić z siebie słowa... Eh...

Kochani, co ja mam mu powiedzieć, jak sobie radzić? :(

Czy istnieje jakiś lek na lęki? Przez nie mam wrażenie, że powoli wariuję i nie wiem już czy andepin powinien mi na to pomóc, czy nie...

 

Już czasami nie mam siły... na nic... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sa dwie drogi do wyleczenia wizyta w poradni i wziecie lekow lub wewnetrzna przemiana samoistna przez pograzenie sie we wlasnych myslach i dojscie do wniosku ze trzeba wszystko zmienic w jednym momencie. Musisz zdac sobie sprawe ze leki i wszystko co negatywne jest atakiem na Twoja wolna wole, problem zaczyna sie gdy oslabiamy sie to jest roznie u kazdego, czasem z chwili na chwile czasem wplyw srodowiska, kogos itd. Przyczyn jest masa, nie mozna tego poglebiac. Najwzniejsze zeby znac jedna ozywista prawde jest tak jak myslimy. Wszystko co nas spotyka w zyciu jest wynikiem tego co pomyslimy. Trzeba niestety uwazac na to co myslimy, byc non stop skoncentrowanym i znalezc cel w zyciu. Wiem ze jestes oslabiona psychicznie, ja sam doprowadzilem do takiego stanu przez ponad pol roku by dociec czy komunikacja pozawerbalna jest faktem. Oslablem na tyle ze moje mysli byly przekazywane do kazdej istoty w moim poblizu. To bylo prawdziwe exremum. Jednakze mamy ta iskre wolnej woli, i to nas moze wyzwolic jesli tego usilnie chcemy. Podniesc sie mozna ze wszystkiego.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×