Skocz do zawartości
Nerwica.com

Depresja objawy


richi

Rekomendowane odpowiedzi

Obserwuje u siebie spadek mocy. Nie mam na nic energii. Zrobiłam kilka dni przerwy od biegania, ale najgorsze, że nie mam siły zajmować się domem. Ledwo robię najważniejsze rzeczy przy dziecku i w domu, i obiad. Nie jest mi smutno ani nic takiego. Tylko ten spadek energii. Jakby zmęczenie ostatnich dni, tygodni się we mnie skumulowało i daje znać. Czy to może być depresja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, brum.brum napisał(a):

A wspomagasz się jakoś farmakologiczne?

Biorę tylko 2 neuroleptyki na schizofrenię, ale jeden z nich jest aktywizujący. Boję się antydepresantów, że mogą wywołać psychozę. Mam teraz dobrze ustawione leki, nie chcę przy nich grzebać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może odkryłem Amerykę ale uczucie smutku, zniechęcenia przychodzi, gdy z horyzontu znika mi nagroda. Tracę sens, poczucie jakiejś celowości w swoim działaniu i jedyna rzecz, którą chciałbym aby mi się przytrafiła to odejście. To na szczęście trwa krótko, ale przychodzą regularnie takie momenty i gdyby nie leki, to bym się rozbeczał. 

Chicken-hearted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Grouchy rozwiniesz?

"Znika mi nagroda" - w sensie: coś robisz i to nie wyszło przez co nie ma nagrody i to powoduje smutek?

Czy, że w ogóle "nie ma króliczka za którym gonisz" więc nawet nie ma do czego podjąć działania i wtedy jest smutek?

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@shadow_no no właśnie znika mi poczucie, że gdzieś tam jest jakaś nagroda, czyli cel, do którego dążę. To jest taki stan, który przychodzi nagle, bez powodu i powoduje smutek i bezsens. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach mija chociaż powtarza się regularnie raz czy dwa dziennie. To taki trochę jakby zjazd po pewnych środkach :P

Chicken-hearted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Grouchy napisał(a):

@shadow_no no właśnie znika mi poczucie, że gdzieś tam jest jakaś nagroda, czyli cel, do którego dążę. To jest taki stan, który przychodzi nagle, bez powodu i powoduje smutek i bezsens. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach mija chociaż powtarza się regularnie raz czy dwa dziennie. To taki trochę jakby zjazd po pewnych środkach :P

Może to przez zbyt mało precyzyjną listę celów do osiągnięcia. Polecam mieć taką listę. Nie mówię nawet o takich potężnych i długoterminowych celach (chociaż je również warto mieć), ale nawet "bucket list" z drobnostkami ale które chcemy zrealizować np. w najbliższych 5 latach. Co chcemy zobaczyć, gdzie pójść, z kim się zobaczyć, co przeżyć itd. Jak wiemy do czego dążymy to łatwiej się żyje

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

25 minut temu, shadow_no napisał(a):

Może to przez zbyt mało precyzyjną listę celów do osiągnięcia. Polecam mieć taką listę. Nie mówię nawet o takich potężnych i długoterminowych celach (chociaż je również warto mieć), ale nawet "bucket list" z drobnostkami ale które chcemy zrealizować np. w najbliższych 5 latach. Co chcemy zobaczyć, gdzie pójść, z kim się zobaczyć, co przeżyć itd. Jak wiemy do czego dążymy to łatwiej się żyje

Ja mam cel, chcę zdać egzamin CAE. Ale po prostu przychodzą momenty, że to jest bez sensu. Na szczęśie to nie jest ciągły stan.

Chicken-hearted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Grouchy napisał(a):

Ja mam cel, chcę zdać egzamin CAE. Ale po prostu przychodzą momenty, że to jest bez sensu. Na szczęśie to nie jest ciągły stan.

 

Zdasz, nie martw się. Zdolny jesteś, już zdałeś; ) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

 

Zdasz, nie martw się. Zdolny jesteś, już zdałeś; ) 

Dziś od rana próbuję napisać esej ale nie wiem co zrobić aby uspokoić mózg i nastawić go na tryb skupienia. Nawet jeszcze nie zacząłem bo mnie skręca, jak mam się skupić. No często tak mam, to mnie wkuwria.

Chicken-hearted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Grouchy napisał(a):

Dziś od rana próbuję napisać esej ale nie wiem co zrobić aby uspokoić mózg i nastawić go na tryb skupienia. Nawet jeszcze nie zacząłem bo mnie skręca, jak mam się skupić. No często tak mam, to mnie wkuwria.

 

Zamknąć oczy, pooddychać, uspokoić się przez chwilę i napisać.. 

Albo wyjść na spacer przed tym, posłuchać ulubionej Muzyki, nie nakręcać się, że nie potrafisz, bo potrafisz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

Zamknąć oczy, pooddychać, uspokoić się przez chwilę i napisać.. 

Albo wyjść na spacer przed tym, posłuchać ulubionej Muzyki, nie nakręcać się, że nie potrafisz, bo potrafisz. 

Gdy weny na pisanie nie ma to uczę się słówek, zwrotów i sformułowań aby pisać płynniej więc czasu nie marnuję. W ogóle niedawno na przykład nauczyłem się stosować myślnik - co też przydaje się w polskim :P

Edytowane przez Grouchy

Chicken-hearted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, co by tu napisał(a):

czy ja się mogę rzucić z mostu

Nie, lepiej nie.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Ой, пропадет он говорил, твоя буйна голова.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.06.2026 o 14:52, co by tu napisał(a):

przepraszam czasami mnie to przerasta

Rozumiemy, że cię to przerasta, ale to nie jest żadne rozwiązanie. Sama miałam takie myśli, że próbowałam je zrealizować, bez skutku. Żałuję tego i żałować będę przez całe życie, bo jednak żyć chcę i się go uczę. Nie jest to łatwe jednak do zrealizowania. Nie chcę byś pomyślał że prawię morały z dupy jednak miałam wiele takich sytuacji i cieszę się, że jednak z nich cudem wybrnęłam.

Niebo deszczem spływa i płacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś może mi pomóc? Mam 37 lat, kocham swoją rodzinę, ale psychicznie już nie daję rady…

Witam wszystkich.

Przepraszam, że piszę tutaj o swoich problemach i zawracam Wam głowę, ale jestem już w takim stanie, że nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Chciałbym opisać swoją sytuację i zapytać, czy ktoś był w podobnym miejscu w życiu i czy można mi jakoś pomóc.

Mam 37 lat, żonę i czworo dzieci. Trójka jest biologicznie moja: córka ma 9 lat, a bliźniaki 3 lata. Mam również 12-letniego syna żony, którego nie jestem biologicznym ojcem, ale jest częścią naszej rodziny.

Z żoną jesteśmy razem mniej więcej od 2016 roku, a od 2022 roku jesteśmy małżeństwem.

Od 2017 roku wyjeżdżam do pracy do Wielkiej Brytanii, a rodzina zostaje w Polsce. Początkowo wyjeżdżałem na około sześć miesięcy w roku, ale w latach 2019–2020 zacząłem spędzać za granicą praktycznie cały rok. Zawsze chciałem zapewnić rodzinie lepsze życie, dlatego pracowałem tyle, ile mogłem.

Problemy finansowe i przemilczane problemy psychiczne

W naszym małżeństwie pieniądze, moje uczucia i problemy emocjonalne stały się tematami, o których trudno było rozmawiać. Wysyłałem żonie około 4000 zł miesięcznie, a dodatkowo korzystała z mojej karty kredytowej z limitem 5000 zł, która początkowo miała być używana sporadycznie. Trwało to przez kilka lat.

Kiedy przyjeżdżałem do Polski, praktycznie nie miałem własnych pieniędzy. Najgorzej było w grudniu. Zdarzało się, że musiałem brać kredyty, żeby mieć za co przeżyć i zapewnić pieniądze na święta.

Nie mówiłem żonie o wszystkim, ponieważ nie chciałem jej martwić. W ten sposób nazbierało się pięć kredytów, których łączna miesięczna rata wynosi około 1700 zł.

Kilka razy próbowałem rozmawiać z żoną o tym, że karta jest zbyt często używana. Ona odbierała to tak, jakbym żałował jej pieniędzy. Tłumaczyła, że wszystko jest drogie, a czasami wysyłała mi paragony.

Pod koniec ubiegłego roku w końcu nie wytrzymałem. Powiedziałem, że nie jestem w stanie nawet kupić sobie samochodu ani normalnie żyć, a lodówka w domu się psuje. Żona wzięła wtedy lodówkę na raty.

W tym roku poszła do pracy. Teściowa zajmuje się dziećmi, a ja wysyłam 2000 zł na jej opiekę i dodatkowo 3000 zł żonie.

Żona jednak czuje, że została sama z czwórką dzieci. Rozumiem, że jest jej ciężko, ale nie mogę po prostu z dnia na dzień rzucić pracy w UK i wrócić do Polski.

W końcu powiedziałem jej prawdę o kredytach. Wiem, że ukrywanie ich było błędem. Od tamtej pory straciła do mnie zaufanie i nie czuje się przy mnie bezpiecznie. Podczas ostatniej kłótni powiedziała, że kiedy przyjechałem na dwa tygodnie, czuła do mnie wstręt. Wspominała również o rozwodzie.

Samotność, brak zrozumienia i poczucie winy

Przez lata próbowałem rozmawiać z żoną o swoich problemach, uczuciach i emocjach. Często jednak słyszałem w odpowiedzi: „A ja co mam powiedzieć? Jestem sama z czwórką dzieci” albo „Ty ciągle o tym samym”.

Z czasem przestałem mówić o sobie. Zacząłem wszystko dusić w środku, bo miałem wrażenie, że moje problemy nie mają znaczenia.

Rozumiem, że żona jest przeciążona obowiązkami i że wychowywanie czwórki dzieci bez męża na co dzień jest bardzo trudne. Nie chcę umniejszać jej cierpienia. Chciałbym jednak, żeby ktoś dostrzegł również moje.

Ja też jestem samotny. Też tęsknię. Też mam problemy i czasami po prostu potrzebuję, żeby ktoś mnie wysłuchał.

Mam wrażenie, że oboje dużo tracimy przez to, że żyjemy osobno. Nie widzę, jak dzieci dorastają. Nie mam z nimi takiej więzi emocjonalnej, jakiej bym chciał. Brakuje mi wspólnych wspomnień, codziennych rozmów i zwykłej obecności w ich życiu.

Boli mnie to, ponieważ nie takim ojcem i mężem chciałem być.

Chciałbym mieć większe mieszkanie, żeby każde dziecko miało swój pokój. Chciałbym kupić samochód, zabierać rodzinę na wakacje i zapewnić im normalne życie. Tymczasem mam kredyty, pracuję za granicą i czuję, że wszystko mnie przerasta.

Ostatnio mam wrażenie, że żona bardzo się zmieniła. Jest bardziej nerwowa i często odnosi się nieprzyjemnie do mnie i innych osób. Nie wiem, co dokładnie się dzieje, ale czuję, że oddalamy się od siebie coraz bardziej.

Podczas ostatniego pobytu w Polsce spałem przez dwa tygodnie na podłodze, pod kocami, ponieważ po zakupie nowego łóżka nie było dla mnie miejsca. Było mi z tego powodu bardzo przykro. Może dla kogoś to drobiazg, ale dla mnie w obecnej sytuacji był to kolejny sygnał, że nie mam już swojego miejsca we własnej rodzinie.

Dodatkowo mam wrażenie, że rodzice mojej żony są teraz do mnie negatywnie nastawieni z powodu tego, co usłyszeli od niej. Nie wiem dokładnie, jak przedstawiła im całą sytuację, ale czuję się przez to jeszcze bardziej osamotniony i niezrozumiany.

Mój stan psychiczny jest coraz gorszy

Od 2025 roku mój stan psychiczny zaczął się pogarszać. W tym roku, na początku sierpnia, znowu wszystko wróciło i do tej pory nie potrafię sobie z tym poradzić.

Mój mózg praktycznie nie przestaje pracować. Cały czas analizuję sytuację, wracam myślami do rozmów z żoną, zastanawiam się, co mogłem powiedzieć inaczej, szukam rozwiązań i próbuję przewidzieć, co będzie dalej.

Wmawiam sobie, że jestem do niczego, że jestem nieudacznikiem i że wszystko jest moją winą. Nawet kiedy próbuję odpocząć, nie potrafię wyłączyć myślenia.

Przestaję myśleć dopiero wtedy, kiedy zasypiam albo prowadzę samochód w pracy. Wtedy muszę się skupić na drodze. Pracuję za granicą przy ciężkiej pracy, a czasami prowadzę samochód z pasażerami. Wiem, że muszę zachować koncentrację, dlatego staram się skupić na jeździe.

Zdarza mi się jednak wybuchać ogromną agresją z pozornie błahych powodów. Jestem ciągle napięty, rozdrażniony i wyczerpany psychicznie.

W 2025 roku miałem okres, w którym pojawiały się myśli samobójcze. W tym roku, od początku sierpnia, wróciły ponownie. Osoby w pracy zauważyły, że coś jest ze mną nie tak, i wielokrotnie pytały, czy wszystko w porządku.

Nie mam już siły. Chciałem dobrze, chciałem zapewnić rodzinie lepsze życie, a teraz mam poczucie, że wszystko się rozpada.

Najbardziej boli mnie to, że kocham żonę i dzieci, a jednocześnie czuję się odrzucony, niepotrzebny i samotny. Boję się rozwodu, boję się utraty rodziny, a także tego, że po powrocie do Polski nie będę miał gdzie mieszkać.

Po kłótniach z żoną mój stan psychiczny jeszcze bardziej się pogarsza. Zaczynam myśleć, że może rzeczywiście jestem złym człowiekiem, że wszystko zniszczyłem i że rodzinie byłoby lepiej beze mnie.

Nie wiem już, co mam robić

Mam świadomość, że popełniłem błędy, szczególnie ukrywając kredyty. Nie próbuję się z tego tłumaczyć. Chciałbym jednak, żeby ktoś zrozumiał, że przez lata również miałem swoje problemy, emocje i lęki, z którymi nie potrafiłem sobie poradzić.

Nie wiem, czy nasz związek da się jeszcze uratować. Nie wiem, jak odbudować zaufanie żony ani jak naprawić relację z dziećmi. Nie wiem też, jak poradzić sobie z własną psychiką.

Mam wrażenie, że od dawna tylko funkcjonuję: pracuję, wysyłam pieniądze, spłacam kredyty i próbuję jakoś przetrwać. W środku jednak coraz bardziej się rozsypuję.

Nie szukam usprawiedliwienia dla swoich błędów. Chciałbym po prostu wiedzieć, czy ktoś był kiedyś w podobnej sytuacji i udało mu się z niej wyjść.

Czy to, co opisuję, może wskazywać na depresję albo inne problemy psychiczne? Czy ciągłe analizowanie wszystkiego, wybuchy agresji, poczucie winy i myśli samobójcze mogą być objawami czegoś, co wymaga leczenia psychiatrycznego?

Czy można mi jeszcze jakoś pomóc?

Szczerze mówiąc, jestem już na skraju wytrzymałości. Coraz trudniej dostrzec mi jakąkolwiek nadzieję na lepsze jutro. Chcę przestać tak cierpieć, odzyskać spokój i móc normalnie żyć.

Będę wdzięczny za każdą szczerą odpowiedź, radę lub podzielenie się własnym doświadczeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No chyba główny powód to życie osobno. Ty chcesz dać dzieciom osobne pokoje, a może one chcą po prostu mieć ojca a żona męża. Bez ojca w domu tracą więcej niż nie mając osobnych pokojów. Ja wychowany bez ojca wiem co mówię.

Edytowane przez Grouchy

Chicken-hearted

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

30 minut temu, wykończony psychicznie napisał(a):

W ten sposób nazbierało się pięć kredytów, których łączna miesięczna rata wynosi około 1700 zł.

Nie fajnie, że nie powiedziałeś o tym natomiast z tego co rozumiem nie zrobiłeś tego w złej wierze. I nie było to tak, że wszystko przehulałeś tylko żona i dzieci również te pieniądze miały do dyspozycji. Obiektywnie rzecz biorąc rata nie jest duża. Jeśli pracujecie to nic Wam nie grozi o ile się dogadacie.

 

Z punktu widzenia faceta wiem jak to jest gdy nam i wstyd i czujemy, że nie podołaliśmy z czymś finansowo i nie tylko. Ja mam może myślenie "po staremu", że to facet ma być odpowiedzialny za zapewnienie warunków ekonimicznych rodzinie, i może właśnie przez to nigdy nie czuje się w pełni gotowy do założenia rodziny. ;) 

Ale świat się zmienił i z tego co widzę po koleżankach to one radzą sobie często lepiej niż my i od faceta niekoniecznie oczekują żeby był bankomatem.

 

Ale to wszystko tak indywidualne kwestie, że ciężko coś doradzić bez znajomości całej sytuacji.

 

Jednak jako mężczyzna drugiemu mężczyźnie życzę wszystkiego dobrego. Masz rodzinę i widać, że Ci zależy na dzieciach a to bardzo cenię i kibicuje, żebyś poukładał sobie wszystko. Ale pamiętaj, że to nie tylko od Ciebie powinny być jakieś oczekiwania. Rodzina składa się z większej ilości osób, które mają jakieś zobowiązania.

Piona bracie

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×