Skocz do zawartości
Nerwica.com

Psychoterapia nie działa


KrzysztofT

Rekomendowane odpowiedzi

Ja chodzę na grupową terapię i dla mnie jest ona śmiertelnie nudna, zdarza się że zasypiam a jakie głupoty nieraz tam opowiadają: o trudnym dzieciństwie, miłości (w którą ja w ogóle nie wierzę) przebaczaniu (a ja uważam że nie należy wybaczać doznanych krzywd) rodzinie (a ja uważam że należy zerwać kontakty z rodziną a mieć kontakt tylko z osobami do których czuje się sympatię) chodzę tylko dlatego że mi matka kazała a wolałabym zamiast tego umówić się z koleżanką do kina, parku, na basen, na lody i coś ciekawego porobić.

Sometimes I pretend to be normal but it gets boring so I go back to being me

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, Ty też jesteś oryginalna, masz chyba jakiś radar, gdzie ktoś napisze, że terapia nie działa, tam zaraz wyrastasz z pod ziemi ze swoją retoryką "jak nie pomogło to coś zrobiłeś źle".

otóż informuje, nie pacjent jest szkolony do terapii tylko terapeuta i to on ma prowadzić terapię tak żeby było dobrze :]

pacjent nie ma wierzyć ani inne fengshui uprawiać, pacjent ma być szczery i się przyłożyć.

 

 

Bardzo dobrze to zostało określone. Jeżeli moje myślenie i ogólna postawa jest błędna terapeuta powinien zadziałać tak żeby nakierować mnie na

prawidłowe tory , zmotywować a nie przyglądać się jak doprowadzam siebie do destrukcji . Chora zasada że to

pacjent ma "prowadzić" terapię jest chyba zwykłym cwaniactwem terapeutów którzy nie chcą brać odpowiedzialności za to co się będzie dalej z kimś

działo , najprościej powiedzieć " to twój wybór , decyzja" .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Współpraca to działanie dwóch osób a nie jednej bo ze ścianą nie da się nawiązać współpracy . Chcę powiedzieć o problemie tyle że mam wewnętrzną

blokadę i to jest dodatkowy problem więc tutaj pole do popisu ma terapeuta , niech użyje różdżki , stanie na głowie albo zatańczy byle wpłynąć na ten

opór który zatrzymuje wszystko w miejscu ale nie bo po co przecież to pacjent musi sam się odblokować , jak ? nie wiadomo niech sobie coś wymyśli

a jak milczy to jest to dla niego terapeutyczna wolna przestrzeń dana w gratisie od terapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcę powiedzieć o problemie tyle że mam wewnętrzną blokadę
To nie możesz o tym po prostu powiedzieć terapeucie, zamiast nawijać o pierdołach i mieć pretensje, że T. nie jest jasnowidzem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie T. nie motywuje , nie daje wskazówek do działania a samo nakreślenie co i dlaczego się dzieje to zbyt mało dlatego że nadal nie wiadomo jak

dany problem wyeliminować. To tak jak dostać do ręki jakieś nowe skomplikowane narzędzie ale bez instrukcji obsługi ani wskazówek kogoś kto

miał z tym styczność i dalej być bezradnym , w takim układzie faktycznie na terapię można chodzić w nieskończoność i efektów nigdy nie otrzymać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marcin rozbawiasz mnie ;)

Dobrze że przerywasz terapię, jeśli dobrze pamiętam.

Z takim nastawieniem / myśleniem - nie ma sensu być na terapii.

 

Bez mówienia, nawet o pierdołach, nie ma cudów.

To że Ciebie nie ciągnie za język - akurat jest ok. Czeka AŻ sam będziesz chiał / będziesz gotowy ...

 

Jak gdzieś wyżej napisałeś - że on patrzy jak destrukcja postępuje i nic nie robi. A to właśnie nie tak - to ty to sobie sam robisz. Ty jesteś destrukcyjny, to jest twój wybór ... a jak masz możliwość leczenia się z tej destrukcji - ty milczysz i oczekujesz że to t. będzie skakał wokół aż ty łaskawiesz coś powiesz. To on ma się starać, a nie Ty - takie jest twoje myślenie.

A z takim czymś - to sorry, nie powinienaś sięznaleźć na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marcin, poświęciłam czas pisząc Ci odpowiedź - pokazując jak nieodpowiednio myślisz o terapii.

A ty w zamian za to - swoiste podziękowanie ... A na takiej terapii, co chwilę możesz usłyszeć o wiele bardziej mniej przyjemne informacje o sobie.

I co chwilę będziesz takiego t. okłądał ?

Zapomniałeś o jednej podstawowej rzeczy - to coś jest po to żeby Ci pomóc. I tak jak tutaj - pomocne pisanie, odbierasz jako atak.

Więc po co miałbyś być w terapii ? Jak wszystko będzie atakiem ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mysle ze terapia jest po to zeby dac ci czas na przyjzenie sie sobie w danej sytuacji i mozliwosc porozmawiania o tym.

twoja sytuacja to jesli dobrze wydedukowalam z postow wyzej to zawieszenie sie w niezadowoleniu i oporze do pomocy po ktora sam siegasz. jakbys sie bal odpowiadac za to z czym wchodzisz . i same te wlasnie przezycia są juz materialem do rozmowy z terapeutą wg mnie. tylko trzeba troszkę zmieknąć i otworzyc na dyskusje i ew zmiane zdania etc. poddac refleksji a nie uciekac w utarte schematy myslenia postepowania etc.

imo.

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co chwilę będziesz takiego t. okłądał ?

I tak jak tutaj - pomocne pisanie, odbierasz jako atak.

Więc po co miałbyś być w terapii ? Jak wszystko będzie atakiem ?

 

Może po to żeby T. się przyznała do swojej winy i nieudolności . Ja chciałem zbudować bliską relację , zaufać jak przyjacielowi i tym samym swobodnie

wnosić problemy do przepracowania ale moje próby zostały odebrane chyba jako chęć wykraczania poza schematy terapeutyczne i zostałem

zdystansowany przez co kwestia ufności przepadła . Na terapii nie można tak po prostu porozmawiać jak człowiek z człowiekiem tylko trzeba się kręcić

wokół analizy , symboliki i innych pierdół ?? Wolałbym żeby taki ktoś kto widzi i wnioskuje więcej powiedział mi w prosty sposób co zrobić żeby było

lepiej a tak to niby się czegoś dowiaduje łączę to ze swoimi objawami ale tak naprawdę gówno mi to daje bo wychodzę z gabinetu i za kilka minut jest

to samo i do następnej sesji wściekłość i nienawiść wobec terapii która nie zatrzymuje nerwicowego koła . Mówiłem kiedyś o tym że nie pasuje mi

relacja symbolizująca relację z matką ale ciągle jakieś odniesienia w takiej formie były i są więc czyja to robota jak nie T. ?? W takiej relacji jej nie zaufam i nie będę o wszystkim mówił a co więcej będę toczył wojnę którą sama zaczęła , terapię być może spisałem na straty ale nie wezmę winy

za niepowodzenie na siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychoterapia w większości przypadków rzeczywiście nie działa bo nie ma prawa zadziałać.

 

Większość zaburzeń/chorób ma podłoże biologiczne/genetyczne, modelowe przedstawienie ludzkiej psychiki jest niemożliwe więc część założeń i teorii jest błędnych. Często nie eksperci są bardziej skuteczni niż np psychoterapeuci bo są mniej wypaleni zawodowo, posiadają większą empatię, bogatsze doświadczenie życiowe etc.

Sami psychoterapeuci przyznają że część rzeczy można skorygować a innych się nie da.

Poznałem kilka osób które uczestniczyły w psychoterapii i same twierdzą że mało im to pomogło może akurat na takich trafiłem, często ludzie chodzę na psychoterapie i potem ją często powtarzają wiec skuteczność jest niska.

Słyszałem iż niektórzy po uczestnictwie w terapii na oddziele dziennym otrzymali rentę a ona wyleczonym ponoć nie przysługuje.

 

Wiem wiem powodem jest brak chęci zmiany, słaba motywacja, blokady, brak pracy nad sobą itp.

 

Trochę to takie masło maślane przereklamowane przez lobby psychologiczne coś tam niby czasami pomaga, na coś działa ale suma summarum skuteczność jest niska więc bardziej nie działa niż działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie w wątku wydaje mi się może zbyt ogólnikowo sformułowane działa czy nie działa.

Nie wiadomo na co (działa/nie działa) jak długo, kiedy i gdzie oraz z jakim skutkiem.

 

Może inaczej czy psychoterapia prowadzi do wyleczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_marcin, mówiłeś terapeucie o tym "oporze"? To może być istotniejsze od tematu, którego przez to nie poruszyłeś.
Trafiłaś w sedno. Chyba problemem jest tu akurat podejscie do niego.

"Zajmij się życiem albo umieraniem"

Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois

Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę że posiadasz jakąś tajemną wiedzę wiesz co jest słuszne co błędne hmmm nawet naukowcy mogą się powstydzić bo Ty WIESZ lepiej. No brawo :brawo:

 

Indywidualna sprawa temat ciekawy na rozumowanie indukcyjne.

 

Indukcja (łac. inductio - wprowadzenie) - typ rozumowania redukcyjnego[1] określany jako wnioskowanie "od szczegółu do ogółu", tj. wnioskowanie o prawdziwości racji (wniosków w szerokim znaczeniu tego słowa) z prawdziwości następstw (przesłanek w szerokim znaczeniu tego słowa), przy czym, przy pewnych interpretacjach, typy indukcji bardziej złożone niż prosta indukcja enumeracyjna niezupełna stanowią rozumowania dedukcyjne. W odróżnieniu od rozumowania dedukcyjnego indukcja enumeracyjna niezupełna stanowi rozumowanie zawodne, tj. takie, w którym prawdziwość przesłanek nie gwarantuje pewności wniosku. Głównymi postaciami indukcji są indukcja enumeracyjna niezupełna, indukcja enumeracyjna zupełna, indukcja eliminacyjna i indukcja statystyczna - indukcja matematyczna jest natomiast uznawana za specyficzne rozumowanie dedukcyjne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trafiłaś w sedno. Chyba problemem jest tu akurat podejscie do niego.

 

Problemem jest niedziałająca terapia . Jak można wychodzić z sesji bardziej rozwalonym niż przed ? To ma być pomoc ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problemem jest niedziałająca terapia . Jak można wychodzić z sesji bardziej rozwalonym niż przed ? To ma być pomoc ?

Ty chyba już nie chodzisz na terapię - bo i po co? W sumie masz rację terapia nie jest dla wszystkich. Są ludzie oporni i "lubią" to swoje nieszczęście widocznie coś im to daje. Świat jest zróżnicowany i nie każdy chce kierować swoim życiem, decydować, odkrywać, itd. Przecież nie ma przymusu, jest tylko wybór.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trafiłaś w sedno. Chyba problemem jest tu akurat podejscie do niego.

 

Problemem jest niedziałająca terapia . Jak można wychodzić z sesji bardziej rozwalonym niż przed ? To ma być pomoc ?

Oj, można wychodzić bardziej rozwalonym!

A przy zaburzeniu osobowości to można i nawet na oddział zamknięty trafić w trakcie terapii... i to nie raz. I wcale to nie musi świadczyć o nieskuteczności terapi, a odwrotnie, taki paradoks niby, ale jak się głębiej zastanowić, to ma to sens. Terapia ma na celu zmianę, a ta przeraża. Porusza się też tematy trudne, które bolą - no to jak wychodzić szczęśliwym po takiej rozmowie? To by dziwne było dopiero ;)

Więcej poczytaj jak chcesz w linku, który zapodaję poniżej:

 

post40007.html#p40007

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trafiłaś w sedno. Chyba problemem jest tu akurat podejscie do niego.

 

Problemem jest niedziałająca terapia . Jak można wychodzić z sesji bardziej rozwalonym niż przed ? To ma być pomoc ?

 

Mało wiesz o terapii i to jest właśnie jedyny problem. Szkoda nawet tłumaczyć Tobie na czym polega bycie w terapii. Terapia jest dla chcących.

Kiedyś miałam werwę, żeby uświadamiać ludzi, sorry, ale dziś mi się już nie chce przekonywać... oprócz tego, że obrywałam po głowie nic mi to nie da.

Mam również na "swoim koncie" Użytkowników, którzy poszli na terapię i nie żałowali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedziałem o tym i co zostało ze strony T. zrobione w kierunku by to zmienić ? NIC .

:shock:

Co niby t. miałaby zmienić lub zrobić?

T. to nie lekarz, który powie, że musisz zażyć lek X trzy razy dziennie, a lek Y dwa razy, leżeć w łóżku i biernie czekać na poprawę zdrowia. To także nie trener, który wyznaczy Ci plan działania, który masz wykonywać, aby rozbudować mięśnie ani nie mechanik samochodowy, któremu płacisz, oddajesz auto i przyjeżdżasz na zrobione. Niestety...Tu nie leczysz przedmiotu czy samego ciała, a przede wszystkim umysł i Twoje życie, leczeniem w tym przypadku jest pomoc Tobie w samodzielnym myśleniu i decydowaniu, a mówienie Ci, co masz robić, byłoby zaprzeczeniem tego.

Zgadza się, że terapeuta powinien naświetlać problem, ale zarazem przyjąć taka postawę, abyś z czasem na swoje problemy znalazł SWOJE rozwiązania i miał odwagę podjąć samodzielnie działania, ktore bedą wynikały z Twoich przemysleń z rozmów z t. Powinien być cierpliwy i niczego Ci nie narzucać. Chyba nie chcesz być typem maminsynka, który wymaga, że ktoś będzie mu mówił, co ma robić i stałe dopingował..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×