Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
agi114

Siedze i płacze

Rekomendowane odpowiedzi

Mój syn z depresja o którym tu nieraz pisałam oświadczył ze nie wytrzyma na praktykach, nie chce tam chodzić i będzie kombinował zeby tylko zaliczyć tą ostatnią klasę. Niestety pracodawca postawił mu już ultimatum i kombinowanie nie wchodzi w grę. Będzie sprawdzany na każdym kroku. Jutro miałam pojechać do pracodawcy rozmawiać ale nie wiem co mu powiedzieć. Przecież syna tam nie będzie. Telefoniczna rozmowa była o tym ze syn więcej szansy już nie dostanie nawet w tej swojej depresji. Jeden dzień nieobecności, ucieczka i wylatuje a dziś właśnie sobie poszedł do domu grubo przed czasem. Jutro nie chce iść w ogóle. Dostawał szanse przez dwa lata i dość. Wiem że nie chodzi o to żeby odbębnić i zaliczyć, syn ma się czegoś też nauczyć i pracodawca właśnie to powiedział. Depresja depresją ale chodzić na praktykę musi a jeżeli nie jest w stanie niech zrezygnuje. Wiem że mu cholernie ciężko, nie wiem jak mu jeszcze pomóc. Nie wiem co robić.... Chyba mam dośc, nie mam siły choć powinnam ją mieć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mój syn z depresja o którym tu nieraz pisałam oświadczył ze nie wytrzyma na praktykach, nie chce tam chodzić i będzie kombinował zeby tylko zaliczyć tą ostatnią klasę. Niestety pracodawca postawił mu już ultimatum i kombinowanie nie wchodzi w grę. Będzie sprawdzany na każdym kroku. Jutro miałam pojechać do pracodawcy rozmawiać ale nie wiem co mu powiedzieć. Przecież syna tam nie będzie. Telefoniczna rozmowa była o tym ze syn więcej szansy już nie dostanie nawet w tej swojej depresji. Jeden dzień nieobecności, ucieczka i wylatuje a dziś właśnie sobie poszedł do domu grubo przed czasem. Jutro nie chce iść w ogóle. Dostawał szanse przez dwa lata i dość. Wiem że nie chodzi o to żeby odbębnić i zaliczyć, syn ma się czegoś też nauczyć i pracodawca właśnie to powiedział. Depresja depresją ale chodzić na praktykę musi a jeżeli nie jest w stanie niech zrezygnuje. Wiem że mu cholernie ciężko, nie wiem jak mu jeszcze pomóc. Nie wiem co robić.... Chyba mam dośc, nie mam siły choć powinnam ją mieć...

 

 

też już nie mam siły...musimy sobie dać czas..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przez czas mozna zmarnować sobie życie. Jak podleczy depresję będzie bez pracy, zawodu i znowu będzie popadał w jakiś marazm. Jak nie bedzie chodził do szkoły, nie bedzie alimentów, nie będzie na leczenie, nie będzie mnie na to stać. kółko się zamyka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale to odpępnienie polega na tym: napełnij lodówkę, ugotuj, wypierz, daj troche mamony i nie truj. On upadnie a konsekwencje oddczujemy razem. przecież nie wyrzuce dzieciaka z domu, mogę dać byle co jeść żeby nie za dobrze mu było i co dalej? do końca świata tak ma być?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agi114, myślę , że dobry z Ciebie człowiek, że pozwoliłem sobie na ocenę po przeczytaniu tego tematu. Zależy Ci na synu i chyba wiesz co on przezywa. Nie mnie oceniać Twoje metody wychowawcze i nie czuję się na siłach żeby dawać Ci rady. Chciałem tylko napisać, że jesteś dobrym człowiekiem, po prostu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzysiek: dziękuje. Po takich słowach znowu myśli się że można świat zwojować i znajduje się na to siłe.

Mój syn jednak chyba będzie musiał się dotkliwie poobijać jak sam z sobą nic nie zrobi. Dostał ultimatum i tłumaczenie się depresją nie uratuje mu tyłka a ja niestety nawet jak na rzęsach stane to i tak nikt nie bedzie słuchał moich próśb. Pozostało mi czekać na rozwój wypadków. Pozdrawiam

 

[Dodane po edycji:]

 

Krzysiek: dziękuje. Po takich słowach znowu myśli się że można świat zwojować i znajduje się na to siłe.

Mój syn jednak chyba będzie musiał się dotkliwie poobijać jak sam z sobą nic nie zrobi. Dostał ultimatum i tłumaczenie się depresją nie uratuje mu tyłka a ja niestety nawet jak na rzęsach stane to i tak nikt nie bedzie słuchał moich próśb. Pozostało mi czekać na rozwój wypadków. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz agi114 depresja to jest rzecz straszna,jestem matką mam od lat nieleczoną depresję doszłam do takiego stanu ze nie byłam w stanie zrobic kompletnie nic w domu,teraz sie lecze terapia ,leki,zaczyna byc inaczej powolutku ustepuje zmeczenie i niechec zaczynam funkcjoowac,nie wiem ileleczy sie syn moim zdaniem po prostu trzeba pilnowac by se leczył a reszta tez sie powoli powinna ułozyc,no chyba ze niechęc do praktyk ma inną przyczynę jak depresja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

leczy się pół roku. Bardzo szybko była poprawa bo i przy okazji udało mu się zakochać. Niestety szybko się to rozpadło, troche też przez tą cholerną depresje. No i jak dziewczyna powiedziała żegnaj to się uwstecznił. Nie dziwie się, był po uszy zakochany. Nie może pojąć to moje dziecko że każdy ma prawo być inny, dobry, zły, mądry, głupi i ma prawo myśleć tak jak mu się chce i mówić co mu się chce. Dla niego wszyscy są głupi (fobia społeczna) bo nie myślą i nie robią tak jak on. A wystarczy że ktoś na niego tylko popatrzy, ot tak zahaczy wzrok o niego to w glowie rodzą mu się okropne rzeczy. Głupio popatrzył, pewnie myśli ze jestem tępakiem, pewnie się ze mnie smieje i zaraz za to wszystko mu coś zrobie. Wolno to trwa bo syn nie chce zmienić nastawienia, myślenia, niech się wszystcy dostosują do niego bo on najmądrzejszy. Jutro szukam innego psychologa, może potrzebna zmiana, może inny bedzie lepszy, nie wiem. Coś robić muszę bo jak się wyleczy z depresji to zostanie i bez wykształcenia i bez pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A leczy sie tylko u psychologa czy tez bierze leki?czesto te obie formy na raz daja dobre efekty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A leczy sie tylko u psychologa czy tez bierze leki?czesto te obie formy na raz daja dobre efekty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leki też bierze. Ostatnio byłam z nim u psychiatry i powiedziałam o swoich obserwacjach. Byłam mile zaskoczona bo lekarz chciał mnie słuchać. Najpierw wypytał mnie potem syna, zmienił leki, jeden dołożył. Syn oczywiście obraził się na mnie i na lekarza. Leki mu zabrałyśmy, jakiś chłam ma łykać, co to jest! Mimo pretensji leki łyka na szczęście. Zmiana leków była od poniedziałku. Jutrzejszej praktyki boi się okropnie, ma zwolnienie lekarskie od piątku na wszelki wypadek. Powinien jednak na praktykę iść bo jak wróci po zwolnieniu mogą z nim rozwiązać umowę. Ale wracam do leków. Od wczoraj zaobserwowałam inne nastawienie, jest weselszy, bardziej kontaktowy. Cos wczoraj zaczęłam mówić o relacjach ludzkich i myśleniu ludzi, jakiś tam przykład podałam. Nie negował tak strasznie moich wypowiedzi, miałam wrażenie wręcz że troche się z nimi zgodził. Wiem że ciężko przestawić myślenie jak mózg podpowiada okropne rzeczy. Leki póki co troszkę poprawy dają ale na psychologa mam już namiary i od jutra załatwiam, syn zreszta chętny jest na zamianę więc może potrzebna mu zmiana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ile syn ma lat? Nie może sam chodzić do psychologa/psychiatry, sam się umawiać? Jakie on ma w ogóle podejście do całej sytuacji? Chce sobie pomóc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz na całkowite zadziałanie po zmianie lekow musicie poczekać ,ale dobrze ze widzisz jakieś zmiany,powodzenia życzę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ile syn ma lat? Nie może sam chodzić do psychologa/psychiatry, sam się umawiać? Jakie on ma w ogóle podejście do całej sytuacji? Chce sobie pomóc?

Jest pełnoletni. Do tej pory chodził sam po lekarzach. Poszłam do psychiatry dlatego że przez całe wakacje cofał się. Mówił że chce się alienować, nie chce do ludzi i ludzie tez nic od niego nie chcą, chciał być sam i jak powiedział: jak sobie bedę powtarzał że chce być sam to w końcu mi się to uda i bedę szczęśliwy. Zapytał mnie też: po co ja żyję? Wystraszyłam się. Wbijał sobie do głowy negatywne mysli. Leczenie polega na zmianie myslenia, utrwalaniu pozytywów. Syn ma takie przebłyski że przyznaje mi rację i ze łzami w oczach pyta: to co ja mam robić? Chce wyjść ze skorupy ale tak się boi że jeszcze bardziej w nią włazi. Chyba długa jeszcze droga przed nim. Mam nadzieje że starczy sił i jemu i mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tylko wychodząc za niego dajesz mu wieksze pole do izolacji co przy depresji nie jest polecane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatni dzień u "starego " psychologa". Od przyszłego tygodnia nowy psycholog. Podobno sympatyczny i facet przede wszystkim. Syn jest zadowolony z tej zmiany. Na terapie jak tak dokładnie policze to chodzi już osiem miesięcy. Róznie było. Ostatni trzy miesiące to dół i cofanie się (rzuciła go dziewczyna, więc sie podłamał) Teraz, po zmianie leków jest troszkę lepiej. Usłyszałam nawet że "jak dobrze że cie mam, rozumiesz, myślisz, podpowiadasz, jest mi dużo łatwiej ze świadomością że cię mam". Dzisiaj poszedł do psychiatry, nie był jeszcze u niego. Lekarz zaproponował oddział. Wkurzyłam się. Czy lekarz na podstawie karty leczenia farmakologicznego, bez żadnego wywiadu psychologicznego może tak robić?

Syn owszem bardzo tego chce. Uważa że ma coś więcej niż depresję. Uważa że może mieć zespół aspergera, inteligencję poniżej normy albo bóg wie co jeszcze. Jest zmęczony walką to po pierwsze. Po drugie tak łatwiej, sam to powiedział, chce się usprawiedliwić przede mną, przed sobą z tego że tak mu trudno, że tak się boi i nie może sobie z tym poradzić. Chce mnieć zrobione wszelakie testy aby potwierdzić swoje diagnozy. I dotychczasowy psycholog i psychiatra odrzucali jego pomysły, dawali argumenty dlaczego nie ma tych chorób. Syn nie wierzy. U nowego psychologa jakieś testy ma mieć robione ale tylko takie gdzie lekarz może mieć jakieś wątpliwości. Nadmieniam że moje dziecko jest najzupełniej normalne. Przed depresja miał kolegów, uprawiał sport, chodził na pierwsze imprezy, latał za dziewczynami, nie chciał się uczyć ale jak już go coś zainteresowało to nawet nie musiał się uczyć żeby wiedzieć. Ot, najzwyklejszy młody chłopak. Oczywiście teraz, w depresji zupełnie tego nie pamięta a jak go już przycisnę to mówi że udawał, że to nie prawda, nie byłam, nie widziałam. Dlaczego to moje dziecko tak bardzo chce mieć jakąś przypadłość umysłową? Boi się praktyk, nie radzi sobie najlepiej z ludźmi na tych praktykach ale jednocześnie chce skończyć szkołę. Doskonale wie, że choroby psychiczne nie pomogą mu skończyć szkoły, nic go nie usprawiedliwi bo ultimatum szef mu już postawił. Albo pracujesz albo żegnam. Chce skończyć szkołę i nie chce do niej chodzić, choć wszystko rozumie, chce być psychiczny. Galimatias mam w głowie. Jak mu pomóc, jak przekonać że musi bardziej nad sobą pracować a nie uciekać w choroby. Jak ktoś ma takie same problemy lub jakiś pomysł na rozwiązanie proszę o pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam wrazenie ze twój syn chce miec na pismie w papierach uzasadnienie dlaczego nauka,praca idzie mu ciezej.Pytanie od czego tak naprawde che uciec? moze faktycznie zmiana psychologa pomoze i bedzie mu łatwiej sie otworzyc i wspolpracowac czego wam zycze .Kazdy rodzic boi sie etykietki "psychiczny" no moze poza hipohondrykami którzy sa chorzy na kazda chrobe o której tylko usłyszą.Co nie zmienia faktu ze rowniez im samym bardzo ciezko yc z ta przypadłoscia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie boje się etykietki 'psychiczny". Nie chce tylko żeby syn spoczął na laurach bo po co pracować jak i tak nie da się nic z tym zrobić. Na ostatniej sesji ze "starym psychologiem" nastąpił mały przełom. Nie zmienił psychologa. Nareszcie uświadomił sobie że terapia stoi w miejscu z jego winy. Pani psycholog na tej sesji podobno mówiła tak dużo że mu głowa spuchła. Ale w końcu uswiadomiła mu to co ja też próbowałam od długiego czasu wbić mu do głowy. Nie szukaj wirtualnych chorób tylko walcz mimo że się boisz i masz dość. Dalej chce być "psychiczny" ale jednocześnie próbuje zmieniać swoje myślenie. Zostało więc po staremu i zobaczymy co z tego wyniknie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

agi114, zespol aspergera wystepuje u osob z wysoka inteligencja, to raz. PO drugie syn jest typowym hipochondrykiem i szuka chorob, bo mu lzej: jak moze pomyslec, ze jestem chory, to upsrawiedliwienie: jestem chory, wiec nie wymagajcie ode mnei zbyt wiele. Po drugie jak sie nie wezmie do roboty to niestety, ale pozostanie mu orzeczenie o niepelnosprawnosci i marna kasa, a wiec pracowac tez musial bedzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, właśnie to wbijam dziecku cały czas do głowy. Dzisiaj nie poszedł na praktykę. Miał jutro pójść do psychiatry i wziąć zwolnienie na dwa dni ale się okazało że psychiatry jutro nie ma więc zwolnienia również nie będzie. Nie usprawiedliwiony kolejny dzień. Wiem że w poniedziałek był na praktyce i sobie poszedł, wiem że szukała go wkurzona kadrowa. Nie wiem czy był we wtorek. W srode ma szkołe. Jutro go zawioze sama na praktykę bo szczerze mówiąc nie wierze mu ze pójdzie. Jak dzwoni mój telefon to cała drętwieje. Zaczynam panicznie się bać że to firma syna z wiadomością: państwu juz dziękujemy. Nie jestem w stanie już go wybronić. Szef postawił już ulitmatum. Nie będzie chciał już słuchać próśb. Jednocześnie wiem że jest mu strasznie trudno wyrwać się z tej skorupy, zmienić myślenie. Wie już że to nie ludzie są głupi, ale jednoczesnie nie dopuszcza do swojej świadomości że ten problem jest tylko w jego głowie a nie w ludziach. Nie wiem juz jak i co mam robić żeby zrozumiał. Syn wszystko wie, zna konsekwencje ale nic nie robi. Za chwilę bedzie za późno, nie skończy szkoły. Zostawić go? Nic nie robić? Niech upadnie i boleśnie sie porani? Tylko co dalej? Nie wyjdzie z domu bo nie będzie miał przymusu wychodzenia choćby na praktykę i bedzie coraz bardziej zagłębiał się w depresji. Na prawdę nie wiem już co robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwyczajnie wywal go z domu, zmień zamki i tyle.

Albo coś zrozumie, albo będzie przegranym człowiekiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzysztof, masz dzieci? To się łatwo mówi ale niełatwo robi. Poza tym wszyscy fachowcy od depresji jak również większość forumowiczów często mówi o wsparciu jakie potrzebne jest człowiekowi w depresji. Potrzebuję jakiegoś złotego srodka żeby zmusić go do pracy nad samym sobą. Skasować basen ? Chyba głupie bo ma fobię społeczną, powinien wychodzić do ludzi. Skasować internet?Ma swoje pieniądze z praktyki to kupi sobie w play-u. Chociaż, pieniądze szybko mu się kończą. Więc może zabrać. Naprawdę nie wiem co mam zrobić żeby chciał nad sobą pracować i chodził na praktykę. Przełożyć przez kolano i wlać? Za duzy!!!!! :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Krzysztof, masz dzieci? To się łatwo mówi ale niełatwo robi. Poza tym wszyscy fachowcy od depresji jak również większość forumowiczów często mówi o wsparciu jakie potrzebne jest człowiekowi w depresji. Potrzebuję jakiegoś złotego srodka żeby zmusić go do pracy nad samym sobą. Skasować basen ? Chyba głupie bo ma fobię społeczną, powinien wychodzić do ludzi. Skasować internet?Ma swoje pieniądze z praktyki to kupi sobie w play-u. Chociaż, pieniądze szybko mu się kończą. Więc może zabrać. Naprawdę nie wiem co mam zrobić żeby chciał nad sobą pracować i chodził na praktykę. Przełożyć przez kolano i wlać? Za duzy!!!!! :bezradny:

 

 

Nie mam dzieci, ale to niczego nie zmienia. Widziałem na własne oczy ludzi (dawnych kolegów) "wywalonych" z domu. chorujących na jakieś depresje, nerwice, czy inne bzdury. WSZYSCY dali sobie radę. Oczywiście na dowidzenia dostali od rodziców pieniądze na 2 miechy życia. I wiesz co - jakoś sobie je poukładali. Jeden skończył studia i ma rodzinę, a inni pookończyli dodatkowe kursy, szkolenia z UP i podczas rozmowy są wdzięczni mamie/tacie, że zrobil;i z nimi tak, a nie inaczej. Oczywiście ich rodzice sprawdzali co się z nimi dzieje, itd, ale sami dali sobie radę, bez psychokłamców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kogo nazywasz psychoklamca Krzysztof? wiesz samemu wiele mozna osiagnac niestety nie w kazdym przypadku czasem jest potrzebna pomoc specjalistów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×