Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie odczuwam potrzeby rozmowy z ludzmi


kanika_

Rekomendowane odpowiedzi

3 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Bo nigdy nie mają nic nowego do powiedzenia. Większość ludzi, których słucham w pracy opowiada ten sam żart od roku lub te same heheszki i historyjki i reszta się śmieje, a ja stoję że skwaszoną miną i odchodzę 

Bo te rozmowy w pracy tak wyglądają. Taka gadka żeby za dużo o sobie nie powiedzieć, więc głównie jeśli zahacza o prywatę to jest temat jakichś wakacji itd który mnie osobiście nudzi, jeśli to nie sa moje wakacje 😂 czy jakieś dzieciowe sprawy , które interesują mnie jeszcze mniej. Ale to zależy bardzo bo mam też w pracy spoko osoby z którymi można ciekawiej pogadać np o muzyce. Mam bardzo różnych. Najlepiej się dogaduje z kolega z którym nam wyszły podobne cechy w gallupie - nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie ale jakoś właśnie z nim nie czuje tego ciężaru rozmowy. Z reszta bywa różnie - bardzo to też zależy od mojego nastroju i dnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, lily was here napisał(a):

Kiedyś sobie wkręciłam fazę, że z jakaś osoba nie będę mieć tematów i strasznie mnie to stresowało, zaczęłam to mocno analizować, nie wiem czemu bo raczej właśnie większych problemów z gadka nie miałam. Czułam na sobie ciężar że to ja mam sprawić że rozmowa jest fajna i się klei. Później mi przeszło, stwierdziłam że obowiązek leży po obu stronach, z jednymi ma się większe flow z innymi mniejsze i to nie jest jakiś problem.

Też tak miałam i łapie się, że nadal czasem tak podchodzę. Tylko po co? To też niezły weryfikator kiedy przestajesz się oddzywać z różnych okoliczności życiowych na przyklad.

I czasem się okazuje, że ktoś też nie widzi potrzeby kontaktu 😀 Więc pojawia się nagła cisza. Spotykasz tego kogoś na mieście i pretensja, że nie dzwonisz i nie piszesz i od razu mysl...a ty nie masz fonu? 😀 Ile ja kontaktów tak zeweryfikowalam..

Edytowane przez Melodiaa

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dobra. Pierwszy dzień w pracy od dawna i oczywiście każdy pytał: a gdzie tyle czasu byłaś?

 Z 10.osob, klientów pytało o to samo. A ja zazwyczaj odpowiadałam: To tu, to tam. To tam, to tu..różnie. 

I tyle..cisza. człowiek chyba zajarzył, że to nie jego sprawa. Kupujesz, albo musisz się dowiedzieć wszystkiego o mnie..jesteś tu, żeby kupować i odchodzić. Czasem z kimś pogadam, jak jest ok wg mnie. Reszta: po prostu kupujcie. I nie pytajcie. 

"Trzeba mieć w sobie jeszcze chaos, by móc zrodzić tańczącą gwiazdę." ~ Friedrich NIetzsche

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Melodiaa napisał(a):

Też tak miałam i łapie się, że nadal czasem tak podchodzę. Tylko po co? To też niezły weryfikator kiedy przestajesz się oddzywać z różnych okoliczności życiowych na przyklad.

I czasem się okazuje, że ktoś też nie widzi potrzeby kontaktu 😀 Więc pojawia się nagła cisza. Spotykasz tego kogoś na mieście i pretensja, że nie dzwonisz i nie piszesz i od razu mysl...a ty nie masz fonu? 😀 Ile ja kontaktów tak zeweryfikowalam..

Ty mówisz o takim generalnym kontakcie i utrzymywaniu, mi bardziej chodziło o sam moment rozmowy ;) czy to z koleżanka czy z randomem.

Co do tej reszty to też inicjatywa powinna być po obu stronach;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, lily was here napisał(a):

Ty mówisz o takim generalnym kontakcie i utrzymywaniu, mi bardziej chodziło o sam moment rozmowy ;) czy to z koleżanka czy z randomem.

Co do tej reszty to też inicjatywa powinna być po obu stronach;)

Fakt pociągnęłam temat dalej. Jednak jakaś znana mi jest wewnętrzna presja, która ciążyła i może odbierała nawet swobodę. To tez w dużej mierze zależy od drugiej strony. Generalnie lubię byś sobą też bez żadnych ograniczeń ale nie zawsze czuję, że mogę. W pełni sobą to chyba z niewieloma czuje się tak komfortowo. 

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Fakt pociągnęłam temat dalej. Jednak jakaś znana mi jest wewnętrzna presja, która ciążyła i może odbierała nawet swobodę. To tez w dużej mierze zależy od drugiej strony. Generalnie lubię byś sobą też bez żadnych ograniczeń ale nie zawsze czuję, że mogę. W pełni sobą to chyba z niewieloma czuje się tak komfortowo. 

To ja w tym względzie takim generalnym to jakoś akurat zawsze mocno naturalnie podchodziłam. To mnie akurat nigdy nie stresowało, jakoś się wszystko samo klarowało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, lily was here napisał(a):

To ja w tym względzie takim generalnym to jakoś akurat zawsze mocno naturalnie podchodziłam. To mnie akurat nigdy nie stresowało, jakoś się wszystko samo klarowało.

W dużej mierze chyba też pracowo tutaj omawiam więc tutaj też musi wejść jakiś dystans i profesjonalizm. Może też jakieś pozostałości fobii społecznej w sobie odczuwam. 

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×