Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
onanek

Czy można wychować siebie od początku?

Rekomendowane odpowiedzi

Odebrałam złe wychowanie. Ojciec zostawił nas bardzo wcześnie, matka starała się jak tylko mogła i chyba przedobrzyła. Czówała nade mną w każdej sekundzie mojego życia, nie pamiętam żebym kiedyś bawiła się nie będąc przez nią obserwowana, pilnowała mnie do tego stopnia, że nigdy nie wychodziłam nigdzie sama, nie mogłam spotykać się z koleżankami, zapraszać nikogo do domu, wyjść na podwórko przed blok sama. Nigdy nie wolno mi było źle się zachować, okres dojżewania przeszłam bez buntu, bo najmniejszy jego przejaw był surowo karany, w efekcie podczas gdy inne nastolatki buntowały się robiąc sobie kolczyki w pępkach i chodząc na dyskoteki, u nas w domu prawie zawsze były awantury z powodu np. chęci skócenia lekko włosów czy wypowiedzenia się pozytywnie o Woodstocku.

Poza tym przez cały czas słyszę tylko przestrogi, strach, "chcesz ten rower chyba na swoją zgubę. Tak chcesz jechać na szkolną wycieczkę, a to zły znak, pewnie coś się stanie". Więc nie jeździłam, nie miałam roweru, nie ruszałam się nigdzie i od rana do wieczora słuchałam narzekań jaki to świat jest niebezpieczny. U nas w domu żadko kiedy bywała radość.

Mam wrażenie że nigdy nie przeżyłam tego okresu, gdzie dziecko odłącza się od matki, staje się niezależnym bytem. Czuję jakby ominął mnie okres dorastania.

 

 

Czy teraz, kiedy jestem już dorosła, mogę coś zrobić żeby, tak jakby skreślić tamto i wychować samą siebie na nowo? Mądrze, rozsądnie, wpajając sobie zamiast strachu radość życia... ? Może jest jakaś hipnoza...??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wierzę, że wszystko jest możliwe :). Sam mam trochę podobnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oj też potrzebuję samą siebie wychować...jednak jak to zrobić...sama nie wiem :( człowiek wiele problemów z sobą ma poprzez to jak go "wychowali" rodzice...niestety

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja matka jest nawet podobna o Twojej. Też nie mogłem nigdy przyprowadzać do domu znajomych, ciągła kontrola, kontrola, kontrola. I wymagania. Jej cechą charakterystyczna było węszenie wszędzie spisków... Nadal jest, ale już czas temu jawnie przeciwstawiłem się jej szaleństwom, przy okazji musiałem pójść na noże ze wszystkimi domownikami, oprócz brata. I dzisiaj jest względny spokój. Ale pamiętam, jak było w podstawówce. Dostałem piątkę (z plusem), a mój koleżka szóstkę ?

TO SPISEK.

SPISEK!!!! SPISEK!!!!!! SPISEK!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby był tu jakiś psycholog może mógłby mi (nam:) podpowiedzieć jakąś metodę.

 

 

Ja np. bardzo lubię pisać pamiętniki, od małego to robiłam i wymyśliłam dla siebie taką psychoterapię, że przenoszę się w czasy dzieciństwa i z perspektywy dziecka jakim byłam piszę pamiętnik od nowa. Tylko że zmieniam fakty na moją kożyść. Na przykład robię projekcje (piśmienną) że mama nie pozwala mi pobiec tam gdzie chcę a ja - odwrotnie jak w żeczewistości- biegnę tam. Mama robi awanturę i wylewa łzy że chcę wyjść z koleżankami na herbatę- buntuję się i idę zamiast trząść się ze strachu tak jak to było w rzeczewistości. Czyli robię to, co każdy normalny dzieciak, który buduje swoją autonomię. Ale nie wiem czy warto zacząć pisać coś takiego, może to strata czasu i nie wiem czy bym umiała...

 

Albo druga metoda, że zaczynam na codzień czuć w sobię dziecko. Tak, żeby nikt się nie zorientowal oczywiście ;) Staram się wywołać w sobie wszystkie te uczucia, jakie mi toważyszyły wtedy. I wyobrażać sobię np. wychodząc z domu, że mama będzie krzyczeć, zezłości się ale ja i tak idę , postawię na swoim. Takie dorastanie od nowa.

 

Nie wiem czy to ma sens. :(

Są jeszcze jakieś metody? Może macie jakieś pomysły?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

onanek, to są świetne pomysły i mają sens! Mnie się bardzo spodobały! :P

 

Pisanie pamiętnika jest super. Ja prowadzę też, właściwie to się pewnie dziennik w moim przypadku nazywa, bo piszę o sprawach bieżących i o przemyśleniach na ich temat. Zwykle mnie to uspokaja, po opisaniu jakiegoś swojego problemu wydaje mi się on mniejszy i prostszy do rozwiązania niż był zanim wziąłem pióro do ręki. Też tak masz? Szukanie w sobie dziecka, którym się było kiedyś również bardzo na miejscu, uważam. Tak trzymaj, wierzę, że bardzo daleko zajdziesz! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja znam jedna bardzo dobra metodę, psychoterapia- psychoanalityczna ewentualnie psychodynamiczna. Tylko trzeba sie uzbroić w cierpliwość, terapia potrafi trwać latami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moim zdaniem nie ma co w sobie budzić czy usypiać dawnego dziecka. 8) Co było, to było. Ciesz się życiem, baw się dobrze z przyjaciółmi i nie zawracaj sobie głowy przeszłością.

 

Być może Twoim problemem jest po prostu lęk, a nie przeszłość? Lękasz się, że zmarnowałaś dzieciństwo i przez to będziesz miała nieudane życie? Jeśli tak, to skoncentruj się na lęku, i walcz z nim. Nie zwracaj natomiast uwagi na myśli, które on Ci podpowiada. Bo wiesz, jednym lęk dyktuje, że są lesbijkami, innym, że mają raka, jeszcze innym, że pająk im zrobi krzywdę, a Tobie, że poniosłaś jakąś niepowetowaną stratę w dzieciństwie nie do odrobienia, że masz "skazę" na charakterze. Wcale tak nie jest. Z lękliwością można walczyć.

 

Podsumowując - fundnij sobie ciekawe, zajmujące życie w dorosłości i nie wracaj przesadnie do dzieciństwa. Wyniosłaś z niego lęki, więc walcz z lękami. Możesz teraz jeździć na rowerze, chodzić na imprezy, i to, że kiedyś tego nie mogłaś robić, nie ma większego znaczenia TERAZ i OBECNIE. Bo teraz MOŻESZ to robić. Więc to rób. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No taki już jestem wspaniały. :twisted:

 

VasqueS, nie gniewaj się. Osobiście odradzałbym terapię psychoanalityczną czy psychodynamiczną. Między innymi właśnie dlatego, że trwa latami. Psychoterapia w nurcie poznawczo-behawioralnym albo śmierć! :pirate:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Albo druga metoda, że zaczynam na codzień czuć w sobię dziecko. Tak, żeby nikt się nie zorientowal oczywiście ;)

 

Ja też tak robię, ale czasami wcale tego nie ukrywam :D Nie przeszkadza mi, że ktoś się zorientuje, czasami wręcz o to mi chodzi, i mam wrażenie że niektórym ludziom tego właśnie brakuje... Żeby się totalnie wyluzować i być jak dziecko chociaż przez kilka chwil.

 

Tylko że ja miałam inaczej niż Ty z Twoją mamą. Ja miałam być zawsze grzeczna, mądra, dzielna, samodzielna, odpowiedzialna, nie płakać i tak dalej. Rodzice dawali mi może nawet aż za dużo wolności. W sumie w pewnych sytuacjach na dobre mi to wyszło, ale na dłuższą metę nie można też z dziecka robić dorosłego. Dlatego teraz sobie czasami "nadrabiam" braki beztroski z dzieciństwa :)

 

Niedawno w poczekalni u fryzjera natknęłam się na jakąś starą gazetę z artykułem o kobiecie, która miała trudne dzieciństwo - musiała się opiekować młodszym rodzeństwem i właściwie nie mogła się nigdy nacieszyć byciem dzieckiem. Kiedy dorosła w ramach nadrabiania zaległości:

- huśtała się godzinami na huśtawce

- puszczała mydlane bańki

- nosiła koszulki z kreskówkami disneya

- chodziła do wesołego miasteczka

i takie tam inne w tym stylu. I jeszcze jakąś książkę o tym napisała, ale nie pamiętam tytułu. Może to trochę dziwne, ale wydaje mi się, że działa, bo sama czasami zachowuję się podobnie i zawsze mam przy tym mnóstwo zabawy ;) Tylko czasami ciężko się przestawić na tryb "dziecko" jak się ma dużo stresów, ale dobre towarzystwo pomaga :) wtedy się okazuje że wszyscy chcą się powygłupiać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miki74, NIe załamuj mnie. Ja chodzę na psychodynamiczną od października.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
miki74, NIe załamuj mnie. Ja chodzę na psychodynamiczną od października.

 

I jak ona wygląda? Dzisiaj razem z panią psycholożką postanowiłem, że to będzie właśnie terapia psychodynamiczna, teraz tylko czekać na swoją kolej.

Monika1974 widzisz już jakieś efekty? Daje Ci ona coś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×