Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Hej. Mam prawie 18 lat i chyba coś z psychiką. Z psychologami miałam kontakt już od podstawówki, jednak wszystkie próby pomocy kończyły się bez skutków. Dopiero od 3 miesięcy trafiłam na właściwą psycholog. Mam z nią pewien problem, o którym piszę w dziale o uzależnieniach..

Ludzie, których spotykam twierdzą, że jestem bardzo wrażliwa i nerwowa, zamknięta w sobie i pesymistycznie nastawiona do życia. Brzmi nieciekawie.. Przez długi czas chciałam to zmienić - niestety cierpienie przekroczyło siły do walki z nim. Od samobójstwa mojego kolegi z dnia na dzień patrzę jak wali się mój świat. Bardzo opuściłam się w nauce, straciłam kiedyś dobry kontakt z rodzicami, odsunęłam się od osób którym na mnie zależy. Nie mam na nic siły (być może łączy się to z ostrą anemią, którą leczę od prawie 3 lat bez nawet chwilowej poprawy..). Nie zależy mi na niczym. Kiedy opowiedziałam pani psycholog o moim przeglądaniu pamiątek z dzieciństwa, rozdawaniu swoich rzeczy, symbolicznemu "żegnaniu się" z miejscami, które kocham..stwierdziła, że to depresja i zaproponowała mi psychiatrę. Ale ja jestem na nie. Tak jest ze wszystkim ostatnio. I nawet nie mam na to logicznego wytłumaczenia.

Jestem tutaj jednak nie tylko po to, żeby szukać pomocy, ale także żeby ją dawać. Wiem z autopsji, jak ciężko jest przeżywać niektóre sytuacje samemu, wiem też, że czasem wystarczy Po Prostu Być.

 

Więc jestem, pamiętajcie.. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Napisano (edytowane)
Hej. Mam prawie 18 lat i chyba coś z psychiką. Z psychologami miałam kontakt już od podstawówki, jednak wszystkie próby pomocy kończyły się bez skutków. Dopiero od 3 miesięcy trafiłam na właściwą psycholog. Mam z nią pewien problem, o którym piszę w dziale o uzależnieniach..

Ludzie, których spotykam twierdzą, że jestem bardzo wrażliwa i nerwowa, zamknięta w sobie i pesymistycznie nastawiona do życia. Brzmi nieciekawie.. Przez długi czas chciałam to zmienić - niestety cierpienie przekroczyło siły do walki z nim. Od samobójstwa mojego kolegi z dnia na dzień patrzę jak wali się mój świat. Bardzo opuściłam się w nauce, straciłam kiedyś dobry kontakt z rodzicami, odsunęłam się od osób którym na mnie zależy. Nie mam na nic siły (być może łączy się to z ostrą anemią, którą leczę od prawie 3 lat bez nawet chwilowej poprawy..). Nie zależy mi na niczym. Kiedy opowiedziałam pani psycholog o moim przeglądaniu pamiątek z dzieciństwa, rozdawaniu swoich rzeczy, symbolicznemu "żegnaniu się" z miejscami, które kocham..stwierdziła, że to depresja i zaproponowała mi psychiatrę. Ale ja jestem na nie. Tak jest ze wszystkim ostatnio. I nawet nie mam na to logicznego wytłumaczenia.

Jestem tutaj jednak nie tylko po to, żeby szukać pomocy, ale także żeby ją dawać. Wiem z autopsji, jak ciężko jest przeżywać niektóre sytuacje samemu, wiem też, że czasem wystarczy Po Prostu Być.

 

Więc jestem, pamiętajcie.. :)

I my jesteśmy z tobą, trzymamy kciuki i oba kopyta za ciebie !!! ^^

 

Czemu jesteś na nie? Objawy które opisujesz ewidentnie wskazują na depresję, a zadaniem psychiatry jest ukoić twój ból wewnętrzny i pomóc ci poskładać myśli do kupy. Trudno ci będzie przejść przez to bagno samemu, tym bardziej że jak sama piszesz, odsunęłaś się od ludzi na których ci zależy.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

amaranta, witam na forum. Oby było coraz lepiej. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×