Oto kim się stałam..

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 22 kwi 2014, 23:44
Witajcie.
Mam na imię Ania i mam 22 lata. Minęły jakieś dwa miesiące odkąd odkryłam to forum. Do tej pory byłam tylko cichym obserwatorem, ale bieżące wydarzenia powodują, że nie jestem w stanie już dłużej tkwić w martwym punkcie. Spróbuję nakreślić moją sytuację, bo wiem, że tutaj mogę znaleźć zrozumienie i pomoc..
Moje życie nigdy nie było radosne, cały czas towarzyszyły mi problemy, mniejsze i większe, lecz zawsze byłam z nimi sama. Nigdy nie miałam oparcia w rodzicach, nie mam rodzeństwa, a najbliższym znajomym nie chciałam mówić o moim popapranym życiu. Mając niewiele ponad 10 lat każdego dnia byłam obarczona wiadomościami, obowiązkami, które powinny zostać wyłącznie w gronie dorosłych. Nikogo nie interesowało to, że jest to okres mojej beztroski. Depresja mojej mamy, kryzys w małżeństwie rodziców, najgorsze możliwe dramaty i choroby, groźby, szantaże emocjonalne.. To wszystko spadało na moją głowę, za wszystko musiałam brać odpowiedzialność. Nie mogłam się zbuntować, wszystko przyjmowałam w milczeniu. Aż w końcu uznałam to za normę. Nie widziałam wtedy jak bardzo zmienia to moje życie, mój sposób bycia, moją psychikę. Oprócz problemów innych miałam też własne, które doprowadziły mnie do kompleksów, zaniedbania. Zaczęłam mieć stany depresyjne, czasami kilka tygodni, podczas których nie miałam motywacji by wstać z łóżka. Później pojawiała się poprawa, życie nabierało kolorów, byłam duszą towarzystwa, oparciem dla każdego. I tak sobie żyłam, od pogorszenia do poprawy. Do czasu.
Lato 2013 było dla mnie pełne stresu. Nawarstwiające się problemy zaczęły przytłaczać, doszła apatia, niechęć do wszystkiego. Pewnego wieczoru poczułam nagłe zawroty głowy, zdrętwienie lewej strony ciała, duszność. Byłam przerażona, po dłuższej chwili doszłam do siebie, sądząc, że rano nie będę o tym pamiętać. Pamiętałam, ponieważ objawy wciąż trwały. Pojechałam na SOR, gdzie po zrobieniu badań (EKG, morfologia, troponina) lekarz stwierdził, że było to na tle nerwowym. Uspokoiłam się, zapomniałam i wszystko minęło. Po powrocie na studia w październiku zaczęłam mieć tępe bóle w okolicy żołądka, promieniujące wzdłuż lewego łuku żebrowego. Bez względu na to co jadłam, piłam, czy leżałam, stałam ból był nieustanny. Nie mogłam myśleć o niczym innym. Trwało to około dwóch miesięcy. Wizyta u lekarza rodzinnego - skierowanie na gastroskopię i leki na śluzówkę żołądka. Mniej więcej w tym samym czasie włosy zaczęły wypadać mi garściami.. Następne były problemy z oddychaniem, nie mogłam wziąć pełnego wdechu, czułam taką blokadę. A gdy skupiałam się na tym - nie mogłam oddychać w ogóle. Wieczorem, kładąc się do łóżka myślałam tylko o tym, żeby oddychać. Budziłam się co chwilę przerażona, bałam się zasnąć i stracić kontrolę.. Brałam ziołowe tabletki uspokajające, hydroksyzynę, piłam melisę. Żołądek przestał boleć, sam z siebie. Kilka dni później zaczęło boleć serce, delikatne ukłucia, podwyższone tętno (90-100), uczucie niemiarowości. Zaczęłam więc obserwować już nie tylko oddech, ale i bicie serca. Popadłam w obłęd. Tętno mierzyłam co kilka minut, wsłuchiwałam się w każdą nieprawidłowość. Zdarzały mi się zasłabnięcia w tramwaju, autobusie. Świat stawał się nagle odległy, ludzie nierealni, nie mogłam oddychać, serce waliło, nogi i ręce drżały..Zdecydowałam się na wizytę u kardiologa - EKG i echo prawidłowe. Uspokoiłam się, serce przestało boleć, a z czasem oddychanie stało się łatwiejsze. Powrócił ból żołądka. Wizja o wyłysieniu nie opuszczała mnie, stosowałam wiele kuracji, bez efektów, byłam zdołowana. Lekarz rodzinny, u którego bywałam średnio raz na tydzień, zasugerował mi, że moje objawy pasują do zespołu lękowego.. Bałam się, nie poznawałam siebie. Po latach bycia nieszczęśliwą zdecydowałam się na wizytę u psychiatry. Usłyszałam, że moje życie jest idealnym podłożem do nerwicy, a rozwiązanie tej sytuacji wiąże się z farmakoterapią i psychoterapią. Nie mogłam uwierzyć, że moje ciało odzwierciedla stan mojej duszy.. Z osoby aktywnej, wysportowanej stałam się wrakiem człowieka. Nie miałam chęci życia, wciąż nie mam. Do zestawu moich dolegliwości doszły bóle głowy, szyi, zaburzenia wzroku, problemy z koncentracją. W każdej sekundzie towarzyszy mi wewnętrzne napięcie, które za nic nie chce się zmniejszyć.. Nie zaczęłam brać leków, jest to dla mnie ostateczność, które zbliża się wielkimi krokami.. Dwa dni temu miałam okropne kołatanie serca, myślałam, że jest już po mnie. Poprzedzone było to zdenerwowaniem. Dwie godziny później kolejne, a po nim jeszcze dwa. Czułam, że serce łomocze, zatrzymuje się, przyspiesza.. Okropne. Nie mogę tak dłużej żyć. Niszczę swoje życie, ludzi wokół mnie, oddalam się od wszystkiego. Egzystuję, cierpię, panicznie się boję każdego dnia i każdej nocy. Dałabym wszystko żeby odzyskać równowagę i spokój..
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

przez monooso 23 kwi 2014, 01:39
Aniu, posłuchaj. Czytając to odniosłem wrażenie jakbyś nachalnie chciała wyróżnić epizod z wypadaniem włosów, jakby to było coś strasznego. To normalne, że dla ludzi wypadają włosy. Niektórzy mają zakola, niektórzy łysieją, a jeszcze inni noszą peruki. Nie masz się czym przejmować. Dla mnie też wypadają ale jeszcze coś tam mam. Pamiętaj, włosy to nie wszystko.
Wracając do dalszej części postu to powiedz mi co zamierzasz z tym wszystkim zrobić? Konkrety.
monooso
Offline

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 23 kwi 2014, 08:19
Wyróżniam epizod z włosami, bo od kiedy to się zaczęło straciłam ponad połowę włosów. Miałam piękne, długie włosy, które musiałam obciąć, żeby ich kiepski stan nie rzucał się w oczy. Mam zakola i prześwity. Dla kobiety taka sytuacja jest dramatem. Nie mam pewności, że stres się do tego przyczynia, a żadne preparaty nie pomagają.

Co zamierzam z tym zrobić? Byłam u psychologa, zapisałam się na psychoterapię. Wiem, że sama już sobie ze sobą nie poradzę, ale nie podchodzę w pełni optymistycznie do tego.. Nie wiem czy to wszystko co się dzieje można odwrócić, naprawić takimi ' pogadankami '.. Czasami jestem tak w beznadziejnym stanie, że z własnej woli poszłabym do jakiegoś szpitala psychiatrycznego. Z rozpoczęciem brania leków ociągam się już od dłuższego 3 miesięcy, próbuję się w to nie wpakować. Studiuję na Uniwersytecie Medycznym, więc mam pojęcie o formach leczenia tego typu. Łudzę się, że sama chociaż w jakimś stopniu opanuje moje zachowanie - nerwy, napięcie, złość, smutek. Jestem w stanie zrobić to na kilka godzin, uśmiechać się, a potem.. wszystko wraca. W dalszym ciągu moje życie jest trudne, nie mogę się od wszystkiego odciąć, żeby sobie ulżyć.. Nie wiem co więcej mogę zrobić..
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez deader 23 kwi 2014, 11:52
pomylanka napisał(a):Dałabym wszystko żeby odzyskać równowagę i spokój..

pomylanka napisał(a):Czasami jestem tak w beznadziejnym stanie, że z własnej woli poszłabym do jakiegoś szpitala psychiatrycznego.


Serio?

pomylanka napisał(a):Nie zaczęłam brać leków, jest to dla mnie ostateczność


............................................________
....................................,.-‘”...................``~.,
.............................,.-”...................................“-.,
.........................,/...............................................”:,
.....................,?......................................................\,
.................../...........................................................,}
................./......................................................,:`^`..}
.............../...................................................,:”........./
..............?.....__.........................................:`.........../
............./__.(.....“~-,_..............................,:`........../
.........../(_....”~,_........“~,_....................,:`........_/
..........{.._$;_......”=,_.......“-,_.......,.-~-,},.~”;/....}
...........((.....*~_.......”=-._......“;,,./`..../”............../
...,,,___.\`~,......“~.,....................`.....}............../
............(....`=-,,.......`........................(......;_,,-”
............/.`~,......`-...............................\....../\
.............\`~.*-,.....................................|,./.....\,__
,,_..........}.>-._\...................................|..............`=~-,
.....`=~-,_\_......`\,.................................\
...................`=~-,,.\,...............................\
................................`:,,...........................`\..............__
.....................................`=-,...................,%`>--==``
........................................_\..........._,-%.......`\
...................................,<`.._|_,-&``................`\


No ale skoro studiujesz medycynę, to, cóż, medice cura te ipsum.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 23 kwi 2014, 13:10
Możliwe, że zaprzeczam sama sobie. Ale mam świadomość w jaki sposób działają leki. Każdy specjalista u którego byłam powtarzał mi, żebym się nie pakowała w to. Jedynie psychiatria wręczył mi receptę. Czy branie leków rozwiązuje problem?

To co studiuję nie zmienia faktu, że wciąż jestem człowiekiem.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez deader 23 kwi 2014, 14:12
pomylanka napisał(a):To co studiuję nie zmienia faktu, że wciąż jestem człowiekiem.

Nie o to mi chodziło, w pewnym sensie jest całkiem na odwrót - studiujesz medycynę = powinnaś wiedzieć więcej niż zdecydowana większość ludzi na forum.

pomylanka napisał(a):Czy branie leków rozwiązuje problem?

Nie - branie leków pomaga się pozbierać do kupy, żeby móc rozwiązać problem. Tak samo znieczulenie nie sprawia że wyrostek robaczkowy się naprawi, ale pozwala przeprowadzić operację. Gips nie leczy złamanej kości, gips utrzymuje ją w pozycji która umożliwia zrośnięcie.

pomylanka napisał(a):Każdy specjalista u którego byłam powtarzał mi, żebym się nie pakowała w to. Jedynie psychiatria wręczył mi receptę.

Może mam dzisiaj wyjątkowo zrzędliwy humor, ale - jacy to byli specjaliści? Masz problem z głową - specjalistą od głowy są psychiatrzy, psychologowie, psychoterapeuci. Rozumiem więc że psychiatra wypisał ci receptę, a psycholog/psychoterapeuta doradził jej nie realizować i przejść przez terapię "na trzeźwo". Cóż, każdy sobie móżdżek skrobie, medice cura te ipsum, wybór należy do ciebie.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 23 kwi 2014, 15:18
Jestem w pełni świadoma, że branie leków stanowi część procesu leczenia - tłumi negatywne uczucia, zmniejsza bądź niweluje większość objawów somatycznych. Bardzo możliwe, że to pomaga, ale na chwilę. Mój opór wynika chyba również z przeczucia, że nigdy z tych leków nie zejdę. Wiem, że to głupie, bo nie ma sensu gdybać, lecz warto się skupić na teraźniejszości. Nie myślę logicznie w wielu kwestiach, może w tej także. Wzbraniam się przed tym, a czasami nie marzę o niczym innym jak nafaszerować się czymś, co sprawi, że będzie lepiej. Faktem jest, że receptę zrealizowałam, paroksetyna leży w szufladzie.

Wśród tych specjalistów był kardiolog, endokrynolog, ginekolog (wiem, że to nie ich działka, ale jednak), psycholog oraz znajomy psychiatra (nie jest to ten sam, który wypisał mi receptę).
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez deader 23 kwi 2014, 15:26
pomylanka napisał(a):Mój opór wynika chyba również z przeczucia, że nigdy z tych leków nie zejdę.

Rozumiem sam fakt występowania takich obaw - troszkę dziwne wydaje mi się tylko to że studentka medycyny ma takie rozkminki ;)
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Oto kim się stałam..

przez monooso 23 kwi 2014, 15:28
pomylanka napisał(a):Wyróżniam epizod z włosami, bo od kiedy to się zaczęło straciłam ponad połowę włosów. Miałam piękne, długie włosy, które musiałam obciąć, żeby ich kiepski stan nie rzucał się w oczy. Mam zakola i prześwity. Dla kobiety taka sytuacja jest dramatem. Nie mam pewności, że stres się do tego przyczynia, a żadne preparaty nie pomagają.

Bardzo przepraszam ale mój wcześniejszy post nie był na poważnie. Zeszłej nocy naszła mnie jakaś dziwna głupawka i to pewnie dlatego.

Co zamierzam z tym zrobić? Byłam u psychologa, zapisałam się na psychoterapię. Wiem, że sama już sobie ze sobą nie poradzę, ale nie podchodzę w pełni optymistycznie do tego.. Nie wiem czy to wszystko co się dzieje można odwrócić, naprawić takimi ' pogadankami '.. Czasami jestem tak w beznadziejnym stanie, że z własnej woli poszłabym do jakiegoś szpitala psychiatrycznego. Z rozpoczęciem brania leków ociągam się już od dłuższego 3 miesięcy, próbuję się w to nie wpakować. Studiuję na Uniwersytecie Medycznym, więc mam pojęcie o formach leczenia tego typu. Łudzę się, że sama chociaż w jakimś stopniu opanuje moje zachowanie - nerwy, napięcie, złość, smutek. Jestem w stanie zrobić to na kilka godzin, uśmiechać się, a potem.. wszystko wraca. W dalszym ciągu moje życie jest trudne, nie mogę się od wszystkiego odciąć, żeby sobie ulżyć.. Nie wiem co więcej mogę zrobić..

OK czyli zapisałaś się na psychoterapię, to jest już podjęciem jakiegoś działania. Czy jest to dobry krok, czy nie to się okaże. W jakim nurcie i kiedy się rozpoczyna ta terapia? Poza tym musisz przestać się użalać nad sobą bo w ten sposób sama się nakręcasz, stwarzasz negatywne emocje i sama sobie na życzenie stwarzasz coraz większe cierpienie. W tym momencie jak piszesz tą odpowiedź to jaki masz problem, co Ci przeszkadza? W jakich okolicznościach pojawiają się te lęki?
monooso
Offline

Oto kim się stałam..

przez Inga_beta 23 kwi 2014, 16:14
Psychoterapia powinna ci pomóc na to wypadanie włosów. Rozumiem przez co przechodzisz bo sama przechodziłam przez takie wypadanie włosów i nic mi na nie nie pomogło. Ja codziennie liczyłam ile włosów mi wypadło, po myciu też liczyłam i wychodziło że w tygodniu wypadało mi nawet ponad tysiąc włosów w najgorszym okresie. Dopiero na psychoterapii wyszły psychiczne przyczyny tego problemu, którymi były lęki przed wyglądaniem ładnie. Włosy mi się bardzo zagęściły i od kilku lat nie wypadają w ogóle.
Leków wcale nie musisz brać, bo po co jak bez nich wytrzymasz, a potem tylko problem z wychodzeniem z nich.
Bylebys tylko miała dobrego terapeutę a o resztę nie musisz się martwić, jako że nerwica jest dość dobrze wyleczalna.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez Raffuss 23 kwi 2014, 16:30
pomylanka napisał(a):Jestem w pełni świadoma, że branie leków stanowi część procesu leczenia - tłumi negatywne uczucia, zmniejsza bądź niweluje większość objawów somatycznych. Bardzo możliwe, że to pomaga, ale na chwilę. Mój opór wynika chyba również z przeczucia, że nigdy z tych leków nie zejdę.

Mi się wydaje że w Twoim stanie wypadałoby się wesprzeć lekami choćby z grupy SSRI, przy czym bardziej tymi nowoczesnymi, by nie uzależniały i wspomagały terapię na tyle, by podnieść się do tzw pionu. Z nimi jest tak jak z p-bólowymi.. tak naprawdę ból możesz wytrzymać, ale wyłączając go pacjent szybciej wróci do zdrowia. Także przemyśl tę decyzję na spokojnie..
Codzienna walka o lepsze jutro nerwoblog.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
14 lip 2010, 21:04
Lokalizacja
Gdańsk

Oto kim się stałam..

przez pomylanka 23 kwi 2014, 20:22
@deader

Czasami myślę sobie, że moje wszystkie rozkminy o tym co się ze mną dzieje są pogorszone faktem, że mam sporą wiedzę na ten temat. Objawy znanych mi chorób przypasowuję do moich dolegliwości (rozwija się u mnie hipochondria), działania niepożądane konkretnych leków analizuję milion razy, nad wszystkim zastanawiam się nieustannie, każdą nieprawidłowość biorę na serio. Przestałam kierować się zdrowym rozsądkiem, chyba nie potrafię już jasno myśleć.
A co do leków - chodziło o to, że dość często osoby po odstawieniu z czasem wracają do nich na nowo. To miałam na myśli mówiąc, że czuję, że nigdy z nich nie zejdę.


@monooso

Podjęłam pierwszy krok idąc do psychiatry, a później do psychologa. Było to dla mnie spore wyzwanie.
Psychoterapię zaczynam dopiero w czerwcu - nfz. Po konsultacji z psychoterapeutą stwierdził, że "moje zaburzenia dobrze się leczą". Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Co do lęków, napadów. Przykład z dnia dzisiejszego. Jadę rano na zajęcia tramwajem, duszno, dużo ludzi, nagle czuć zapach spalenizny. Tramwaj się zatrzymuje na środku pustkowia, poruszenie wśród ludzi. Nogi się pode mną uginają, serce zaczyna walić, nie mogę zaczerpnąć powietrza, obraz się rozmazuje. Trwa to może dwie minuty, wszystko się wyjaśnia, drobna awaria, a ja cała się trzęsę, walczę ze sobą, żeby nie uciec stamtąd.. To nie pierwszy raz kiedy miałam tego typu akcję w komunikacji miejskiej. Poprzednie były jednak całkowicie bez przyczyny.



@Inga_beta

Początkowo powiązywałam nadmierne wypadanie włosów z odstawieniem tabletek antykoncepcyjnych. Ale czas mijał a nic się nie uspokajało. W końcu tało się to moim priorytetem życiowym. Liczyłam (wciąż liczę) każdy włos, który wypadnie w ciągu dnia, podczas rozczesywania, podczas mycia. Próbowałam wielu środków, chodziłam do dermatologów, robiłam badania hormonalne - bez rezultatów. Nie pozwalam dotykać moich włosów, unikam wszelkich zabiegów (farbowanie, prostowanie, suszenie). W dalszym ciągu nie wiem czym jest to spowodowane i to nie daje mi spokoju. Cała ta sytuacja jest kolejnym czynnikiem stresogennym, boję się być łysa..


@Raffuss

Mam zrealizowaną receptę na lek z grupy SSRI. Może za bardzo się z tym rozwodzę, ociągam, ale wciąż coś mnie przed tym powstrzymuje.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 kwi 2014, 22:40

Oto kim się stałam..

przez monooso 23 kwi 2014, 23:47
pomylanka napisał(a):Czasami myślę sobie, że moje wszystkie rozkminy o tym co się ze mną dzieje są pogorszone faktem, że mam sporą wiedzę na ten temat. Objawy znanych mi chorób przypasowuję do moich dolegliwości (rozwija się u mnie hipochondria), działania niepożądane konkretnych leków analizuję milion razy, nad wszystkim zastanawiam się nieustannie, każdą nieprawidłowość biorę na serio. Przestałam kierować się zdrowym rozsądkiem, chyba nie potrafię już jasno myśleć.
A co do leków - chodziło o to, że dość często osoby po odstawieniu z czasem wracają do nich na nowo. To miałam na myśli mówiąc, że czuję, że nigdy z nich nie zejdę.

Właśnie Ty kierujesz się zdrowym rozsądkiem! To większość użytkowników tego forum zażywa leki bezmyślnie. Przemyśl to czy chcesz ryzykować z farmakologią tylko później nie zdziw się jak zajdą trwałe skutki uboczne, znaczne pogorszenie stanu po odstawieniu oraz ewentualne uzależnienie. Ja zostawiam ją jako ostateczność.

Podjęłam pierwszy krok idąc do psychiatry, a później do psychologa. Było to dla mnie spore wyzwanie.
Psychoterapię zaczynam dopiero w czerwcu - nfz. Po konsultacji z psychoterapeutą stwierdził, że "moje zaburzenia dobrze się leczą". Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Co do lęków, napadów. Przykład z dnia dzisiejszego. Jadę rano na zajęcia tramwajem, duszno, dużo ludzi, nagle czuć zapach spalenizny. Tramwaj się zatrzymuje na środku pustkowia, poruszenie wśród ludzi. Nogi się pode mną uginają, serce zaczyna walić, nie mogę zaczerpnąć powietrza, obraz się rozmazuje. Trwa to może dwie minuty, wszystko się wyjaśnia, drobna awaria, a ja cała się trzęsę, walczę ze sobą, żeby nie uciec stamtąd.. To nie pierwszy raz kiedy miałam tego typu akcję w komunikacji miejskiej. Poprzednie były jednak całkowicie bez przyczyny.

To świetnie, że podejmujesz jakieś kroki. Jak myślisz czego się bałaś gdy tramwaj zatrzymał się na środku pustkowia?
monooso
Offline

Oto kim się stałam..

Avatar użytkownika
przez deader 24 kwi 2014, 08:56
pomylanka napisał(a):Czasami myślę sobie, że moje wszystkie rozkminy o tym co się ze mną dzieje są pogorszone faktem, że mam sporą wiedzę na ten temat. (...) Przestałam kierować się zdrowym rozsądkiem, chyba nie potrafię już jasno myśleć.

Zdecydowanie MUSISZ coś z tym zrobić bo nie wyobrażam sobie lekarza który wynajduje u siebie nie mające miejsca w jego przypadku choroby, a pacjentom nawet Apap boi się polecić bo w otoczce pigułki znajduje się substancja na którą 1 na 1000000 osób jest uczulona...
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do