witam...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

witam...

przez Gianna 03 wrz 2011, 16:09
Witam, jestem z okolic Gdańska, mam 24 lata. Depresję i stany lękowe zdiagnozowano u mnie ponad 3 miesiące temu. Czynników było dużo, za dużo... zdegradowanie do niższego stanowiska i oczywiście mniej płatnego w pracy, mobbing, problemy z przyszłymi teściami (o ile wytrwam to będą przyszli) którzy nienawidzą mnie za to jak wyglądam, jak oddycham, jak mówię ogólnie zawsze mają dobry powód czego nie omieszkają przede mną ukrywać. Wręcz opowiadają to na lewo na prawo, własnym sąsiadom, obcym osobom... Fakt że w Polsce zostałam sama (rodzice mieszkają za granicą, tu nie mieli żadnych szans by godnie żyć), rodzina była tylko by pożyczać od nas pieniądze, potem zapominali że żyje... "nieszczęśnie" się złożyło że ja przy depresji bardzo przytyłam, doszły problemy zdrowotne (z czasów dzieciństwa - powikłania, tarczyca, z zespołem Hasimoto). Zaczęłam leczenie u psychiatry początki były trudne ale odzyskiwałam powoli jakieś części ludzkości, przyszedł czas rozejrzeć sie za nową pracą. I tak mimo starań, naprawdę spięłam sie w siły i robiłam co mogłam... to albo nie oddzwaniano albo po prostu na rozmowach kwalifikacyjnych siadałam psychicznie. Dostaje ataku paniki, każde pytanie dla mnie ma drugie dno, pytania o poprzednią pracę zazwyczaj wywołują płacz. Studia zawaliłam na 4 roku, nie potrafię się skupić, nie potrafię tak naprawdę zająć sie sama sobą i domem. Czuję ze jest coraz gorzej. Czuje się się tak obco, nie potrafię cieszyć sie już niczym, nawet kochającym chłopakiem. Bo co można ze mnie jeszcze mieć?

Ludzie dla mnie zaczynają być złem koniecznym, każdy sąsiad staje się podejrzanym, bo pewnie o mnie mówi, on pewnie wie że jestem chora psychicznie (dosłowne stwierdzenie mojej kierowniczki po nasłaniu na mnie i lekarza ZUSu - co nic jej nie dało). Czemu po poprawie nagle czuje taki spadek że tracę chęć do życia? Przesiedzieć w pustym pokoju 5 godzin nie ruszając sie z miejsca jest moim najlepszym wyczynem w ostatnich dniach... już nie wiem nawet czy jest po co walczyć.

przepraszam musiałam to wyrzucić z siebie, może ktoś jest w podobnej sytuacji i wie... wie co robić z moim życiem dalej. Bo ja już chyba nie mam siły i pomysłów.

G.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 15:37

witam...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 16:25
Gianna... nigdy wczesniej nie mialas takich problemow? dziecienstwo, dojrzewanie, rodzice itp? to wszystko zaczelo sie 3 miesiace temu?
napisz jak bylo u psychiatry czy przepisal jakies leki, czy bylas u psychologa???
ja tez stracilam ostatnio prace, mam drugą ale to tylko tymczasowe zlecenie niestety. czuje sie z tym okropnie nie wiem co bede robic jak mi sie skonczy to zlecenie... takze jesli chodzi o prace to rozumiem, pewnie czujemy sie podobnie. niedowartosciowane itp
a jak twoj chlopak reaguje na twoj stan? moj chlopak bardzo mi pomaga mam w nim duze oparcie,cale szczescie..
przepraszam jesli zbyt chaotycznie napisalam nie jestem dobra w sklecaniu tego co mysle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

witam...

przez Gianna 03 wrz 2011, 16:37
Jaskółko wszystko zaczęło się około roku temu. Gdy zdegradowano mnie niżej i zaczęłam siedzieć w pracy po 16h by zadowolić wszystkich i usłyszeć że i tak jestem do niczego. Moja mama od ponad 10 lat choruje na depresję i nerwicę lękową, z racji tego że mieszka za granicą mój stan nie był dla niej tak oczywisty. O wszystkim dowiedzieli się w sumie w dzień w którym sama zdecydowałam że potrzebuje pomocy i udałam się do psychiatry w takich strzępach że nie wiedziałam nawet jaki jest dzień i godzina. Wszystie czynniki sie nawarstwiały, choroby, praca, teściowie, rodzice daleko, studia poległy...

Chłopak mimo mojego stanu (napady agresji, złości, płaczu, siły, nieopanowanego śmiechu) stara się być przy mnie. Tylko nie zawsze ja chcę by był przy mnie...

Jestem leczona Pramatisem 25, do tego 75-100mg Ketrelu na noc Sanval bo w sumie nie sypiałam wogóle...

Wizyty u psychologa już 2 wizyty, jak narazie jedyne co mi dają to wyszukanie kolejnych epizodów by było mi gorzej. Ale dobrze się czuje przy tej lekarz, otwieram się, i zaczęła szukać od samego dzieciństwa podłoża do depresji.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 15:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

witam...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 16:56
to dobrze ze jestes pod opieka lekarza.
napisalas ze masz napady agresji, zlosci - jak to sie objawia, co wtedy robisz?
ja mam podobny problem. u mnie to bardziej autoagresja( kiedys sie cielam, zdarza mi sie sama siebie uderzyc w twarz tak jakbym sie chciala ukarac ), ale ostatnio zdarzyla sie tez agresja w stos do mojego chlopaka ( uderzylam go, rzucalam przedmiotami). opisz jak to jest u ciebie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

witam...

przez Gianna 03 wrz 2011, 17:02
U mnie agresja i złość pojawiły się dosłownie nagle po rozpoczęciu leczenia, nie wiem nawet czemu jestem zła i co wywołuje tą agresję. Napady są w nieoczekiwanych momentach i nawet do obcych ludzi. Na razie jakoś panuję nad rękoczynami względem innych, agresja słowna jest raczej odruchowa nie myślę wtedy chyba racjonalnie. Nie liczy sie płeć, wiek, status społeczny i miejsce. Po prostu sie dzieje.

Chłopakowi dostaje się najbardziej odczuwa każdą zmianę w moim nastroju. Mówie że go kocham a za 15 minut krzyczę i mówię jak go nienawidzę, jaki jest beznadziejny. Co najgorsze wpadam w taki trans że zazwyczaj nie pamiętam co mówię w nerwach :( tęsknie za mamą a potrafię odebrać telefon i powiedzieć jej że nie chce mi się jej słuchać. Nie wiem nawet czemu.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 15:37

witam...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 17:06
to u mnie jest inaczej, chyba zawsze bylam agresywna. glosno mowie co mi sie nie podoba ( przez to m.in. stracilam prace - za duzo mowilam a powinnam byla siedziec cicho i robic swoje), od zawsze zdarzaly sie epizody z rzucaniem przedmiotami, biciem samej siebie a nawet uderzeniem mojej mamy. jedyne co ci moze pomoc to leczenie dobrze ze sie leczysz i nie przestawaj.
ja tak mialam ze jak juz bralam leki to nie szlam do psychologa bo uwaalam ze wszttsko jest ok, a nie bylo wszytsko sie nawarstwialo i po tylu latach wybuchlo i znowu sie pocielam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

witam...

przez Gianna 03 wrz 2011, 17:10
Też myślałam że jest lepiej ale znów jest coraz gorzej, tabletki nie działają, nie czuje ich, robie jeszcze głupie rzeczy ze sobą, od ok 3 tygodni zapominam przez 3 dni np zjeść. Zdarzają sie jeszcze epizody wspomagania się używkami. Mimo że potem żałuje to chyba szukam w tym ukojenia, wyłączenia myślenia, ogłupienia samej siebie... a tego jeszcze nie mówiłam psychiatrze, zawsze chce powiedzieć ale mam taki blok, nie umiem, siedzę płaczę i nie umiem.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 15:37

witam...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 17:29
dobrze jakbys mowila wszytsko lekarzowi bo potem po wizycie pewnie masz uczucie takiego niespelnienia ze znowu czegos nie powiedzialas i katujesz sie myslami czemu nie powiedzialam.trzeba mowic wszytsko po to chodzimy do lekarza i za to biora od nas kase. najgorsze jak sie trafi na lekarza ktory chce jak najszybciej zalatwic wizyte i niekoniecznie slucha tego co mowimy... na mojej ostatniej wizycie tak mialam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

witam...

przez Gianna 03 wrz 2011, 17:34
Psychiatrę mam naprawdę wspaniałą, zawsze słucha nie pogania, ale ja chyba nie umiem po prostu o tym powiedzieć. Nie potrafię się do tego przyznać. Chyba też nie chce się przyznać głośno sama przed sobą.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 15:37

witam...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 17:37
Gianna, uzywki to powazny temat, bardzo latwo wpasc w jakies uzaleznienie.
ja nigdy nie mialam "ciągot" to uzywet to nie bardzo potrafie postawic w takiej sytuacji ale domyslam sie ze latwo jest w to uciec bo wtedy sie nie mysli o tym jak boli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

witam...

przez Gianna 03 wrz 2011, 17:43
Wtedy się nie myśli i nie czuje. Dla mnie to inny wymiar.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 15:37

witam...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 17:48
a czego probowalas?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

witam...

przez Gianna 03 wrz 2011, 18:02
Popularnego speeda. Chyba z tęsknoty za starą mną. Kiedyś byłam rozrywkowa, wygadana, w domu mnie nigdy nie było. Wokoło pełno ludzi, dom pełen znajomych. A teraz nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam dalej niż w sklepie, co też czynie rzadko, wysyłam chłopaka.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 15:37

witam...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 18:05
ok a jak bierzesz speeda to jak reagujesz na to? od samej nazwy mozna sie domyslec, ale co wtedy robisz jak juz jestes w stanie "odpowiednim" po speedzie? twoj chlopak wie o tym?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do