Umiesz liczyc - licz na siebie

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Umiesz liczyc - licz na siebie

Avatar użytkownika
przez El Chupacabra 26 lis 2010, 00:01
Ludzie zawodza, nie mozna na nich polegac, przyjazn jest pozorem, jedynie na siebie mozna liczyc.
Gdy jest dobrze sa ludzie, gdy jest zle nie ma ich. Przyjaznie sa plytkie i mozliwe tylko gdy wszystko
gra. Jak pojawiaja sie problemy, ludzie odchodza lub dystansuja sie.

Ostatnio tak sie czuje :(

Zgadzacie sie z tym ?

wola człowieka jest jego niebem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1052
Dołączył(a)
22 sty 2009, 14:40
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez paradoksy 26 lis 2010, 00:06
Nie zgodzę się.
Ostatnio miewałam gorsze dni, wręcz wyłam komuś do słuchawki......... a ten ktoś wcale nie odszedł, nie zostawił mnie.
Przykład drugi - ludzie z terapii. Nigdy nie zostawili mnie w potrzebie, zaopiekowali się mną, kiedy tego potrzebowałam.
paradoksy
Offline

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

Avatar użytkownika
przez El Chupacabra 26 lis 2010, 00:12
paradoksy napisał(a):Nie zgodzę się.
Ostatnio miewałam gorsze dni, wręcz wyłam komuś do słuchawki......... a ten ktoś wcale nie odszedł, nie zostawił mnie.


Czy pomoc tej osoby polegala na gadaniu ? Czy cos konkretnego zrobil (nie powiedzial) ? Widzisz, problem polega na tym, ze
w gebie wszyscy sa mocni, gorzej jak trzeba cos konkretnego zrobic w imie przyjazni. Cos niewygodnego.

Przykład drugi - ludzie z terapii. Nigdy nie zostawili mnie w potrzebie, zaopiekowali się mną, kiedy tego potrzebowałam.


Na czym polegala ta opieka ?

wola człowieka jest jego niebem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1052
Dołączył(a)
22 sty 2009, 14:40
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

Avatar użytkownika
przez marcja 26 lis 2010, 00:21
No bywa tak czasem...

A na ile bezposrednio zakomunikowales, ze potrzebujesz czyjejs pomocy? Moze ktos nie wie, jak ma Ci pomoc i ze w ogole tego oczekujesz. Niektorzy sa malo domyslni...Inni mysla z kolei, ze moze dobrze radzisz sobie sam i nie chca narazac sie na odrzucenie, proponujac Ci jakas pomoc.

W kwestii przyjazni, kiedys bliskie mi bylo stwierdzenie: "Ten, kto przestaje byc twoim przyjacielem, nigdy nim nie byl". Teraz - moze pod wplywem buddyzmu, ktory jest mi bliski, mysle inaczej... Ten, kto byl twoim przyjacielem, moze stac sie wrogiem, za to ten, ktory byl wrogiem, moze okazac sie przyjacielem. W wyniku tego myslenia w zasadzie przestalam kategoryzowac ludzi na nieprzyjaciol i przyjaciol... Wraz z tym znika rozczarowanie, gdy przyjaciel odmawia mi pomocy. Widac nasza przyjazn juz sie skonczyla, moze jednak wkrotce los podrzuci mi innego przyjaciela...
Oczywiscie smutek zawsze towarzyszy takim chwilom, ale nie rozpamietuje ich. Wszystko w zyciu sie zmienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

Avatar użytkownika
przez linka 26 lis 2010, 01:23
Ja tak jak paradoksy, nie zgadzam się mam przyjaciółkę i chłopaka, jeśli coś się dzieje złego jasno i wyraźnie komunikuję co i jak i jak mogą mi pomóc....jak dotąd nie zawiedli i mam nadzieję, że tego nie zrobią.
Co nie zmienia faktu, że już wiele razy w życiu zostałam zraniona przez kogoś, kto zdawło się był mi bliski... a okazał się całkiem obcy..... :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez TAO 26 lis 2010, 03:46
Smutny jest świat kiedy się tak myśli...
Kiedyś też tak myślałem... A tak jak teraz na to patrzę... to pewni ludzie do czegoś dorośli a pewni nie.
Liczyć na siebie... tak, to podstawa ale też nie oczekiwać... wtedy brak rozczarowań i frustracji.

Człowiek z którym byłem zaprzyjaźniony, często pomagaliśmy sobie nawzajem, od kasy po dylematy rozwodowe, pozwolił sobie kiedyś (całkiem niedawno) będąc w emocjach na wyrażenie o mnie oceny. Chodziło, w moim mniemaniu,o pierdołę. Kiedy zacząłem z nim polemikę, napadł na mnie z całym impetem. Świadom był, że ocenia... bo nawet się zastrzegł, że może to robi ale... chmmm
Kwestia dotyczyła moich poglądów odnośnie THC i stosunku do alkoholu, którego nie piję poza sporadycznymi wyjątkami, wyrażonych przy jego 17-sto letnim synu. Kiedy zostałem zrugany jak pies... zahaczony o wszystkie swoje ułomności, pozwoliłem sobie na uwagę: "Wiesz, 2000 lat temu za poglądy ukrzyżowano... teraz pojawił mi się obraz, w którym wśród wówczas krzyżujących widzę ciebie..." (A tak było w istocie). :D
Facet szału dostał, musiałem ruszyć jakąś część jego osoby, do której nie chciał się sam przed sobą przyznać... Życie wielokrotnie pokazało mi, że jeżeli coś budzi moje silne emocje... to z reguły jest to ta część, której nie chcę oglądać, którą najchętniej zakopałbym przed sobą i całym światem, tak aby nikt i nic nie miało do tego dostępu.
Od tamtej rozmowy nie mieliśmy ze sobą kontaktu, nasi synowie, rówieśnicy, chodzą do jednego liceum, do różnych klas.
Zostałem wówczas poproszony o skasowanie jego numeru telefonu :D
Nie mam do niego żalu, nie jestem na niego obrażony... czy mi przykro? Nie, bo są sytuacje, które na pewnych etapach rozwoju nas przerastają... Ja dostałem swoje i z tym się mierzę. To dla mnie najważniejsze. I wiem, że jeżeli kiedyś go spotkam, otworzę ramiona tak jakby się nic nie stało ale i nie oczekuję takiej reakcji z drugiej strony.

Kiedy pomagam komuś, staram się nie liczyć na % od sta, zawsze jednak wcześniej zadaję sobie pytanie czy mam na to ochotę i czy nie mam ukrytej motywacji... zaznaczam, STARAM SIĘ. :D

[Dodane po edycji:]

linka,
Nikt nie jest nas w stanie zranić...
Takie mam zdanie.
Nawet jeśli ktoś próbuje coś robić w tym celu, to od nas zależy jakie znaczenie temu nadamy. A jeżeli czujemy się poranieni... to są to echa z naszej przeszłości, coś co jest jeszcze do załatwienia z samym sobą.
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

Avatar użytkownika
przez Korba 26 lis 2010, 16:08
El Chupacabra napisał(a):Ludzie zawodza, nie mozna na nich polegac, przyjazn jest pozorem, jedynie na siebie mozna liczyc.
Gdy jest dobrze sa ludzie, gdy jest zle nie ma ich. Przyjaznie sa plytkie i mozliwe tylko gdy wszystko
gra. Jak pojawiaja sie problemy, ludzie odchodza lub dystansuja sie.

Ostatnio tak sie czuje :(

Zgadzacie sie z tym ?


nie chcę w ten sposób myśleć, ale czasem tak czuję.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez LitrMaślanki 26 lis 2010, 16:30
gorzej jak trzeba cos konkretnego zrobic w imie przyjazni. Cos niewygodnego.


Teraz Ty nie sprecyzowałeś " coś konkretnego" a co to znaczy ? El zarzucając innym brak precyzji daj przykłady ...wypowiedzi precyzyjnej ,nie zdawkowej .
LitrMaślanki
Offline

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez GreenGo 26 lis 2010, 16:30
Ja nigdy się nie zawiodłem, bo i niczego nie oczekuję, poza tym nigdy nie miałem prawdziwych przyjaciół. Jednak wierzę w prawdziwą przyjaźń i to, że są osoby dobre i bezinteresowne, niewielu, ale są..
GreenGo
Offline

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez LitrMaślanki 26 lis 2010, 16:35
GreenGo, dość zdrowe podejście ,nie oczekując ,nie spotka nas zawód co najwyżej miło nas coś zaskoczy .
Ja tez wierze w ludzi. Wiele razy dostawałem kopy od tzw"życia" i wiele razy miałem chwile słabości i zwątpienia . Ale daleki jestem od myślenia ogólnikami ..ze niby wszyscy ludzie są beeeee
LitrMaślanki
Offline

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez Brid 26 lis 2010, 17:04
TAO napisał(a):

Nikt nie jest nas w stanie zranić...
Takie mam zdanie.
Nawet jeśli ktoś próbuje coś robić w tym celu, to od nas zależy jakie znaczenie temu nadamy. A jeżeli czujemy się poranieni... to są to echa z naszej przeszłości, coś co jest jeszcze do załatwienia z samym sobą.


Ciekawe podejście,
myślę, że godne zastanowienia...
Brid
Offline

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez stardoll 26 lis 2010, 18:33
El Chupacabra, hmm zgadzam sie z Toba :(.
stardoll
Offline

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

przez agi114 26 lis 2010, 18:57
TAO napisał(a):
Nikt nie jest nas w stanie zranić...
Takie mam zdanie.
Nawet jeśli ktoś próbuje coś robić w tym celu, to od nas zależy jakie znaczenie temu nadamy. A jeżeli czujemy się poranieni... to są to echa z naszej przeszłości, coś co jest jeszcze do załatwienia z samym sobą.


To jest prawda. Ale wcale nie taka prosta ta prawda..... Moja była przyjaciółka byłaby nadal moją przyjaciółką.... Nie potrafię znowu zaufać.
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: Umiesz liczyc - licz na siebie

Avatar użytkownika
przez harpagan83 26 lis 2010, 19:47
Myślę, że marcja, to świetnie ujeła, wszystko się zmienia zmienia się krajobraz, nawet kontynenty się zmieniają, trudno żeby ludzie się nie zmeniali.
Ludzie nie są idealni i popełniają wiele błędów. Kto wie może ty też kiedys, albo całkiem nie dawno, kogoś zawiodłeś swoim zachowaniem i być może nawet sobie z tego sprawy nie zdajesz.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do