Uzależnienie od psychologa.

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Uzaleznienie od terapii???

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 03 lip 2008, 23:34
Chodze do psychologa od 2 miesiecy i zaczelam sie zastanawiac czy mozna sie od takich wizyt uzaleznic?Opuscilam jedna i czulam sie bardzo zle z tego powodu.Jak to jest po ukonczeniu terapi?Czy komus tego brakowalo?Mam nadzieje ze nie powtazam tematu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Re: Uzaleznienie od terapii???

przez Mafju88 04 lip 2008, 01:33
na pewnym etapie terapi przywiazanie do terapeuty jest normalne wiec o to sie nie martw ;) oni o tym wiedzą i nawet nie wiesz kiedy to beda odkrecac... z ym jest naprawde maly klopot... a pozatym powiedz swojemu terapeucie ze masz takie przemyslenia. Nie masz sie przeciez czego wstydzin to Twoja terapia a nie psychologa ;)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: Uzaleznienie od terapii???

Avatar użytkownika
przez socjopatia 06 lip 2008, 00:51
ja tak mam. nie umiem już funkcjonować bez psychologa,w dodatku teraz mam przerwę (bo chodzę państwowo) i zaczynam wariować (chociaż nie,złe sformułowanie :P)..
ale to chyba dobrze mieć coś w życiu co pomaga.skoro bez terapii jest źle,z nią lepiej,to po co się zastanawiać czy uzależnia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Uzaleznienie od terapii???

przez puszka845 02 lut 2010, 11:57
myśle że od wszystkiego można się uzależnićtak jak od alkoholu czy papierosów tak i od psychologa,tylko jestem ogromnie ciekawa jak takie uzależnienie się leczy...ja nie chodze choć moż e powinnam...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
30 sty 2010, 18:35

Re: Uzaleznienie od terapii???

Avatar użytkownika
przez Prometeus 02 lut 2010, 15:44
Ten temat przypomniał mi FIGHT CLUB :mrgreen: :evil:

Od wszystkiego niemal jesteśmy uzależnieni. Od jedzenia, oddychania, sexu :twisted:, kontaktu z ludźmi, mieszkania itd. Jednak trzeba odróżnić uzależnienie od potrzeby wynikającej z naturalnych powodów. Jakby ktoś kto mówi że jest uzależniony od psychologa(a tak w cale nie jest tylko ma potrzebę rozmowy z nim) nagle zaczął być szczęśliwy, zaczął się realizować w jakiś życiowych przedsięwzięciach to na psychologa po prostu zabrakło by czasu i stałby się zbędny.
To BE YOURSELF is all that you can do

Czat naszej grupy medytacyjnej:
http://www.flash-chat.pl/chat.php?chatID=GrupaMedytacyjna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
07 gru 2009, 11:42
Lokalizacja
Szczytno/Olsztyn

Re: Uzaleznienie od terapii???

przez BladeM 02 lut 2010, 21:13
Magdalenka81 napisał(a):Chodze do psychologa od 2 miesiecy i zaczelam sie zastanawiac czy mozna sie od takich wizyt uzaleznic?Opuscilam jedna i czulam sie bardzo zle z tego powodu.Jak to jest po ukonczeniu terapi?Czy komus tego brakowalo?Mam nadzieje ze nie powtazam tematu.


Hallo,

chodzisz od 2 Miesiecy na terapie, zaczynasz nazwijmy to "rozgrzebywac " rany przeszlosci. To co poczolas opuszczajac jedno posiedzenie jest na tym stadium zupelnie normalne. Nie oznacza ze jestes uzalezniona, tylko poprostu ze potrzebujesz jeszcze pomocy.

Od jednego do drugiego posiedzenia to co bylo na ostatnim posiedzeniu w tobie "pracuje" nowe wnioski, nowe odkrycia i potrzeba podzielenia sie tym.

Nie nie mozna sie uzaleznic od terapi bo jak bedzie wszystko zamkniete, wszystkie tematy wyczerpane to sama stwierdzisz jednego dnia ze poprostu nie masz juz o czym muwic.

Chodzilam ponad pol roku na terapie analityczna. Oczywiscie chodzac 1 w tygodniu opowiadajac najbardziej skryte emocje , bole przezycia, tworzy sie jakis "zwiazek" emocjonalny miedzy terapeuta a pacjentem. I odchodzac jakos cie brak tej osoby , ale tak samo jak jakiegos niezbyt bliskiego znajomego.

Moge cie uspokoic to co poczulas nie idac raz na terapie jest zupelnie normalne. Ja musialam raz dwie pod rzad opuscic ze wzgledu wypadku syna. Jak poszlam po 3 tygodniach to nie moglam przestac mowic.

Wazne jest jesli sie terapie juz podjelo aby nie robic wiekszych przer miedzy jedna a druga.

Pozdrawiam
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Uzaleznienie od terapii???

Avatar użytkownika
przez K. 06 lut 2010, 18:48
Jak najbardziej.
A czy w ogóle psycholog ustalił z Tobą jakąś umowę, która dotyczyłaby nie tyle co czasu trwania terapii, ale tego jaki macie cel osiągnąć?
Bo to koniecznie, żeby wiedzieć kiedy już przestać żyć 'z psychologiem'.
Znam mnóstwo takich przypadków osobiście, które są uzależnione od swojego psychologa i to uzależnienie jest na tyle poważne, że nawet najmniejsze decyzje muszą z nim podejmować, oczywiście same tego chcą.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Uzaleznienie od terapii???

przez etien 22 lut 2010, 03:01
Magdalenka za krótko chodzisz aby mówić o uzależnieniu. Nawyraźniej bardzo na dzień dzisiejszy potrzebujesz terapii, a wynika to ze stopnia zaburzenia z jakim się zmagasz, od rodzaju problemu itp. Pewnie w miarę jak będziesz czuć się lepiej, będziesz wychodzić z zaburzenia to zaczniesz zauważać, iż już tak nie potrzebujesz terapii. Kiedy nabierzesz już pewności, poczujesz się zaleczona, wyleczona to możesz nawet zacząć myśleć, że już nie musisz tam przychodzić, że nie masz już o czym mówić i tego nie chcesz.
Wszystko też zależy od zaburzenia. Ja np. chorowałam (mam zaleczoną, chociaż jeszcze czasem mnie męczy) na nerwcię natręctw. I na początku terapii byłam szczęśliwa, że w końcu mogę bez ogrudek mówić o swoich obsesjach i jednocześnie mieć pewność, że psycholog mnie uspokoi, zapewni, że nie muszę się bać co spowoduje, że poczuję utęsknioną ulgę. Jednak takie zapewnianie ze storny drugiej osoby starcza zazwyczaj na krótko, po czym znów pojawia się lęk, wątpliwości. I wtedy pamiętam, że miałam takie poczucie, że jestem jakby uzależniona od zapewnień innych, że nie muszę się bać. Pomyślałam wtedy, że wciąż nie radze sobie ze swoimi natręctwami, tylko coraz bardziej moje samopoczucie jest zależne od innych, tego co powie psycholog. Na początku terapii żałowałam, że nie mogę tam być codziennie ... Czekamłam z utęsknieniem na cotygodniową wizytę. Natomiast wraz z postępamii poczynionymi na terapii coraz bardziej zaczynałam być samodzielna. I już to uzależnienie, zależność zaczynały się wycofywać!
Niesamowita, nieodgadniona i jakże samotna,
Niewzruszona, a jednak płacze…
Potrzebuje, choć się nie przyznaje,
Ona tęskni i chce…
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
13 lip 2008, 15:20

Re: Uzaleznienie od terapii???

przez joanna5 12 mar 2010, 04:27
jezeli to jest kobieta,to mozesz podswiadomie projektowac na nia matke,bo slucha,bo dobre slowo powie,ale psycholodzy sa obiektami roznych uczuc ze strony pacjenta i sobie umieja z tym poradzic,moze to pierwsza osoba,ktorej wiele w koncu powiedzialas o swoich problemach.to cenne,joanna5
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
25 gru 2009, 00:01
Lokalizacja
czestochowa-krakow

Uzależnienie od psychologa.

Avatar użytkownika
przez amaranta 11 maja 2010, 18:19
Nie wiem, może był już taki temat, jeśli tak to przepraszam, ale wg mnie takie sprawy trzeba traktować indywidualnie, bo każda choć z pozoru podobna jest tak naprawdę inna.

Od trzech miesięcy chodzę do szkolnej psycholog. Poszłam tam z własnej woli, potrzebowałam wsparcia. Odkąd do niej chodzę jest coraz gorzej, straciłam siły na jakiekolwiek zmiany, mam ochotę tylko siedzieć u niej i płakać w rękaw. Czasem się kłócimy, bo ona chciałaby żebym miała w sobie trochę więcej radości i energii. Ale mimo tego czuję, że się od niej uzależniłam. Mam depresję i nie mam ochoty chodzić do szkoły, grozi mi niezdanie do maturalnej klasy. Kiedy jednak umawiamy się na spotkanie przychodzę z radością. W trakcie rozmowy nigdy nie chcę skończyć, godzina mija mi tak szybko, mam ochotę zostać u niej na zawsze.. Czasem potrafię też mimo iż nie byłam umówiona siedzieć pod jej pokojem i obserwować kiedy wchodzi i wychodzi, co robi.. Udaję, że niby spotykamy się przypadkiem, a tak naprawdę pokazuję się wszędzie tam gdzie ona. Chciałabym być taka jak ona. Przefarbowałam włosy ja "jej kolor", schudłam, kupuję sobie podobne ubrania.. To jakaś mania :/ Oczywiście ona nie ma świadomości tego, bo jej się nie narzucam, ale kiedy tak siedzimy i rozmawiamy przy herbacie (innym jakoś nie robi herbaty) to mam wrażenie, że jesteśmy przyjaciółkami. A ona jest ode mnie 19 lat starsza i równie dobrze mogłaby być moją matką.. To nie jest normalne.. Ale kompletnie nie umiem się w tej sytuacji odnaleźć, nie wiem co zrobić, teraz mam wrażenie, że tylko ona trzyma mnie jeszcze na tym świecie, gdybym miała przerwać te spotkania mam wrażenie, że zrobiłabym to o czym myślę od dłuższego czasu i nie robię tego tylko ze względu na nią.. :(
Ludzie uciekają jak najdalej od linii życia i śmierci, a ja stoję na niej i czekam, aż wiatr popchnie mnie w którąś stronę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
11 maja 2010, 18:07

Re: Uzależnienie od psychologa.

Avatar użytkownika
przez Drogowskazy 12 maja 2010, 14:05
Trudno się odnieść do tej sytuacji znając tak mało szczegółów. Z tego co piszesz, to z jednej strony spotkania z psychologiem szkolnym "trzymają Cię", a z drugiej strony zauważyłaś, że odkąd zaczęłaś te spotkania, to jest coraz gorzej.
Przede wszystkim nasunęło mi się pytanie - Jaki charakter mają te spotkania? Wsparciowy, terapeutyczny...? Czy wiesz jak długo będą trwały te spotkania, czy są regularne, czy umawiałaś się na coś konkretnego z psychologiem?
To, o czym piszesz nie musi być uzależnieniem od psychologa. Może być równie dobrze tymczasową fascynacją. Jesteś w wieku, kiedy przeżywa się różne fascynacje i niekonieczne są one patologiczne. Nie znam ani Ciebie, ani tej pani psycholog, więc nie wiem jak rozwija się Wasza relacja. Natomiast oczywiście warto byłoby się jej przyjrzeć. Może to właśnie pani psycholog, do której chodzisz pomogłaby Ci zrozumieć to, co się dzieje. Może warto się pokusić, żeby to właśnie jej opowiedzieć o emocjach związanych z Waszą relacją.

pozdrawiam

B.
Pracownia Psychologiczna Drogowskazy
Psycholog Warszawa Centrum
ul. Kopernika 30 lok 517
00-336 Warszawa
tel: +48 602 213 891
http://www.drogowskazy.com
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 17:19

Re: Uzależnienie od psychologa.

Avatar użytkownika
przez amaranta 12 maja 2010, 18:59
Przede wszystkim nasunęło mi się pytanie - Jaki charakter mają te spotkania? Wsparciowy, terapeutyczny...? Czy wiesz jak długo będą trwały te spotkania, czy są regularne, czy umawiałaś się na coś konkretnego z psychologiem?

Ciężko mi stwierdzić jaki charakter mają te spotkania. Teoretycznie Pani proponuje mi różne wyjścia, szukamy przyczyn mojego złego samopoczucia, które ona nazywa depresją. Ale ja na nic nie mam siły. Nie chcę już się zmieniać, starać. Próbować. Więc w sumie te spotkania nie mają konkretnego celu, przynajmniej z mojej strony.
Nie wiem jak będą długo trwały, bo właśnie dzisiaj bardzo się na tej psycholog zawiodłam. No ale nieważne.
Spotkania są raz, dwa razy w tygodniu. Chociaż ja to mogłabym tam chodzić codziennie, no ale wiadomo, zamęczyłabym ją swoim zachowaniem.
Umawiałam się z nią na coś konkretnego, ale nic z tego nie wychodzi. Czasem ja nie dotrzymuje umowy, czasem ona. Kiedy pierwszy raz do niej przyszłam, z własnej woli, chciałam coś zmienić. Teraz chcę już tylko, żeby to się skończyło.
Ludzie uciekają jak najdalej od linii życia i śmierci, a ja stoję na niej i czekam, aż wiatr popchnie mnie w którąś stronę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
11 maja 2010, 18:07

Re: Uzależnienie od psychologa.

przez luciana 19 paź 2010, 20:54
to jest normalne to się nazywa silny kontakt terapeutyczny jest on specjalnie wywołany po to aby nie zerwać psychoterapia, która w porywach trwa nawet 3 lata ja nawet czasami jestem zazdrosna o swoją panią psycholog i chciła bym żeby tylko mi ciągle poświęcała czas.Ale to takie dziecinne. Bardzo ją lubie i ma u mnie ogromny autorytet. Też miałam wrażenie, że psychoterapia pogłębia moje zaburzenia ale to nie prawda. Po prostu to jest osoba przy której nie mam tajemnic, coś lepszego niż przyjaciel, bo do tego nie ocenia. :)
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
19 paź 2009, 10:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do