Matka w klinice psychiatrycznej

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez Promien 05 mar 2016, 23:03
Witajcie,
Już kiedyś pisałam tu o swojej mamie, o tym, że mamy złe relacje, że ona nie interesuje się mną, moim życiem, moimi problemami, a widzi tylko siebie i swojego partnera, a teraz już męża.
Przed końcem stycznia zdecydowała o tym, że pójdzie do kliniki psychiatrycznej, bo już sama sobie nie radzi. Nie układało im się z mężem. Ciągle było coś nie tak. Za każdym razem, gdy rozmawiali i on coś mówił, to był to tak naprawdę bełkot. Nigdy nie mówił niczego wprost, tylko zawsze nadał swoim wypowiedziom jakiś nowy sens. I to chyba doprowadziło ich do takich nieporozumień. Do tego jego problemy z hazardem. Moja mama twierdzi, że on patrzy na mnie inaczej niż powinien, że zakochał się, albo chce iść ze mną do łóżka. Nie wiem, dla mnie to kompletny absurd. Pewnego dnia powiedział jej, że boi się iż kiedyś da mi lanie. To było już, gdy mama była w klinice. Powiedział to przy niej i przy terapeutce na rozmowie. Ja o niczym nie wiedziałam. Ale kilka dni później, gdy byłam w kuchni, zaczepił mnie, wziął na kolana, co już wcześniej mu się zdarzało i zaczął coś opowiadać. Później coś go zdenerwowało i przełożył mnie przez kolano. Byłam w takim szoku, że dostałam kompletnego paraliżu. Zdołałam wymamrotać tylko, że to mnie boli, a naprawdę bardzo bolało i fizycznie i psychicznie, bo czułam się okrutnie upokorzona. Zrobił to wbrew mojej woli, a widział, że lecą mi łzy. Po chwili ściągnął mi spodnie od piżamy i zlał mnie znowu... Dodam, że w tym roku skończę 23 lata, więc to nie mogło być kwestią wychowawczą, bo nie da się wychować osoby dorosłej i dlatego czułam się tak poniżona. Nie wiedziałam co powiedzieć. Popłakałam się, a on nie rozumiał dlaczego. Nie umiałam się wyrwać, obronić... Dostałam jakieś blokady. A teraz dystansuję się przed nim. Mamę to cieszy, bo jak tylko słyszy od niego, że rozmawialiśmy, czy mnie przytulił, od razu ma pretensje, bo ona nie życzy sobie, by on mnie dotykał. Ja to szanuję i też tego nie chcę, ale ja nie wiem jak mam reagować, gdy on przychodzi i na przykład mnie przytula. Nie potrafię powiedzieć nie, krzyknąć, odepchnąć, odejść, bo wolę w sobie to przecierpieć niż drugą osobę w jakiś sposób urazić. Nie umiem odnaleźć się w tej sytuacji. Nie widzę tego dalej, skoro moja mama jest w klinice przez fakt, iż jej mąż rzekomo chce czegoś ode mnie. Dla mnie ta cała sytuacja jest chora i czuję się tutaj stłamszona. Nie mam dokąd uciekać. Czy ktoś ma jakąś radę co mogę zrobić? Nie mam sił i sposobu by tę sytuację pokonać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 lip 2013, 20:12

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez linka 05 mar 2016, 23:20
Kontaktowałaś się kiedykolwiek z jakimś terapeutą w tej sprawie ?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez Promien 05 mar 2016, 23:46
Byłam tylko raz u mamy w klinice na rozmowie z nią i jej terapeutką, ale niewiele mi to dało.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 lip 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 mar 2016, 00:19
Promien, wroc do ojca, to jakas chora sytuacja z matka i jej facetem i jak pisałam wczesniej ona sie nie zmieni.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez tahela 06 mar 2016, 00:33
Promien,
Ja bym powiedziała wprost temu facetowi ,ze ma mnie nie dotykać bo nie chce i dodała szczególnie nie chce być dotykana przez partnera matki. Po prostu rozrywałoby mnie od środka i bym nie wytrzymała.Zrobiłabym jazdę w takiej sytuacji po bandzie ,ostrą, ale bym zrobiła.Taką z awanturą podejrzewam. Facet naprawdę zachowuje sie bez zasad, a ja tego nie uznaje,nie cierpię czegoś takiego. Jest z Twoją matka a gdzieś Cię dotyka itp. nawet jak na ciebie leci to jakby nie był prymitywem to wiedziałby ,ze takie zachowanie jest nieodpowiednie skoro tego nie wie to albo jest zaburzony albo po prostu typowy burak,prymityw i wydaje mu się to fajne. Dopóki nie zaczniesz robić ostrych jazd to on to uzna za przyzwolenie a jak pozwalasz to może , takie jest myślenie co niektórych pokręconych osobników.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez Promien 06 mar 2016, 00:56
agusiaww Bardzo bym chciała wrócić do taty, do Polski, ale to nie jest takie łatwe. Jak na razie odkładam środki na jakiś start. Nie chcę wracać z niczym. Z drugiej strony boję się wrócić, bo to taki nowy start, nawet jeśli na stare śmieci. Tamto życie też nie jest idealne, jak nie te problemy, to dopadną mnie moje własne, z jeszcze większą siłą. Wiem, może ciągle szukam we wszystkim problemu. Może użalam się tylko nad sobą, ale i tak o tyle dobrze, że nie robię tego do świata.
tahela Ja naprawdę nie potrafię wprost powiedzieć "nie rób tego" i to tylko z głupiego powodu, jakim jest nie urażenie drugiej osoby, nawet jeśli to osoba, która mnie rani. Nie wiem gdzie leży sedno, ale to chyba problem we mnie, że nie jestem asertywna. Dobrze, że chociaż moja matka powiedziała mu, że ma mnie nie dotykać. Wierz mi, nie umiem zrobić awantury, nie potrafię wykrzyczeć tego, co czuję. Sam fakt, że od paru lat, będąc w związku, nie mówię już, że kocham, mówi sam za siebie. Nie wiem jak można ze mną wytrzymać, bo może tak naprawdę to ja jestem problemem. I w moim życiu. I w życiu mamy i jej męża.
On jest w jakiś sposób zaburzony, już sam hazard o tym świadczy. Do tego ma swoje dni, w których bez powodu chodzi zły, nie odzywa się. Uderzył też mamę kilka razy. Co prawda pod wpływem emocji, bo gdy moja mama jest pijana, jest też bardzo irytująca, sama coś o tym wiem, bo latami to z nią przerabiałam. Ale nie jest to od razu powód, żeby dać komuś w twarz, prawda? Moja mama z nim została, bo twierdzi, że każdy ma w sobie jakieś pozostałości z przeszłości.
Na początku myślałam, że to w porządku facet, później to wrażenie powoli znikało. On jest naprawdę bardzo inteligentny, nie mogę powiedzieć o nim, że jest burakiem bez zasad, ale nie rozumiem jego zachowania i tego, że tak może ranić. Boję się, że to chory związek i boję się, że mama nie będzie szczęśliwa. Przez niego jest w klinice, a tak naprawdę, to on powinien tam być.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 lip 2013, 20:12

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez tahela 06 mar 2016, 02:17
Promien,
Czyli mieszkasz z matka alkoholiczką i jej partnerem uzaleznionym od hazardu :?: Nieciekawie ,ale masz 23 lata i masz chłopaska jak piszesz, może do chłopaka sie przeprowadź, albo jednak do ojca i jakos ustabilizuj sutuacje sobie. Uczysz sie, pracujesz, sam chodzisz na terapie, masz lęki jakieś jak to wygląda u Ciebie?
Może po prostu masz taki charakter inny niz ja, we mnie jak cos kipi to musze powiedziec, wyrzucic, nawet jesli to ma sie skończyc awantura , uwazam ze lepiej zrobic awanture , która oczyszcza atmosfere niz kisic to w sobie a najgorzej pozwolic sie traktować w taki sposób , który ci nie odpowiada, jak cos nie pasuje to sie mowi ,nawet jesli to trudne , mowi sie nie chce tego , chce innego zachowania. Jak nie powiesz i nie zaczniesz walczyc to ta sytuacja bedzie trwała.Ja bym sobie nie pozwoliła i jednak bym powiedziała, nawet licżąc sie z tym ,ze mnie uderzy , bo z tego co piszesz moze to zrobić, ale to nie bedzie twoja wina tylko jego ,bo facet zachowuje sie nie fer.
Ja bym zaryzykowała na twoim miejscu, nie zgodziła bym sie na sytuacje , która mi nie odpowiada bo to co piszesz to brak szacunku dla twojej osoby.Jeśli nic nie zrobisz to bedziesz miała to co masz, albo zawalcz albo sie wyprowadź innej mozliwosci nie ma.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 mar 2016, 15:30
Ja bym uciekała od takiego ojczyma,dla mnie to jakis niezrownowazony typ.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Matka w klinice psychiatrycznej

Avatar użytkownika
przez Promien 06 mar 2016, 19:40
tahela Tak, mieszkam jeszcze z mamą i jej mężem. Mam możliwość mieszkania z partnerką, powrót do taty też jest możliwy, ale nawet na to brak mi odwagi. To kolejna zmiana dla mnie. Jak to się mówi... Może tutaj jest do dupy, ale stabilnie. Już dawno chciałam się przeprowadzić, wynająć coś, ale nie stać mnie. Mieszkam w Niemczech, ale nawet tutaj nie zarabia się kokosów, wierz mi. Gdybym poszła na swoje, już sam czynsz zrujnowałby mój portfel.
Chodziłam tu na terapię, ale z niej zrezygnowałam, bo terapeutka okazała się kompletnie głucha. Cokolwiek nie mówiłam, ona i tak już dawno miała swoją opinię. Zraziłam się. Potem spróbowałam znowu, ale też nic nie wyszło. Lekarka wysłała mnie do neurologa, nie wiem po co, a ten wysłał mnie na kolejną terapię, na którą i tak się nie stawiłam. Nie poszłam, bo i tak mam poczucie, że nikt nie bierze na poważnie tego co mówię. Mam problemy ze sobą, nie wiem co mi jest, bo nikt nigdy nie dał mi 100 procentowej diagnozy, że to nerwica natręctw, czy jakieś inne zaburzenia, czy lęki. Też nie godzę się na tę sytuację, ale trzymam to w sobie jak idiotka. Nie umiem inaczej. Wolę unikać konfrontacji, bo za bardzo się jej boję. Cokolwiek nie zrobię, będę źle się z tym czuła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 lip 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do