Brak autorytetu ojca

Inne zaburzenia.

Brak autorytetu ojca

przez monooso 15 paź 2014, 22:21
ego napisał(a):A znasz taką zasadę, że niekończona ilość przykładów zgodnych z jakąś domniemaną regułą jej nie dowodzi, natomiast jeden kontrargument obala całkowicie daną regułę? :smile:

Źle ze mną, w ogóle nie rozumiem pytania, a czytałem już 10 razy. Nie potrafię sobie tego ułożyć w głowie.

No jak to po co? Walczą o te 10%!

Dobre i to! :D

Aha o tu Ciebie mam! :P A co? W podstawówce to nie byłeś nieśmiały i mało pewno siebie?

W podstawówce miałem dobrą nauczycielkę, która już od najmłodszych lat wszystkich ze sobą dobrze zgrała. Natomiast w gimnazjum wchodziłem w towarzystwo nowych osób. Zauważyłem, że moim problemem jest aklimatyzacja, wchodzenie w nowe towarzystwo, zapoznawanie osób. W podstawówce nie pamiętam czy miałem ten problem, nie pamiętam jak zbudowały się tamte relacje. W szkole średniej tak samo miałem problemy z aklimatyzacją, potrzebowałem ponad roku czasu aby się jako tako oswoić z ludźmi. Moim problemem jest to, że mam problemy z nawiązywaniem kontaktów, potrzebuję MNÓSTWO czasu aby się z kimś zakolegować, zresztą tutaj nawet nie chodzi o samo zakolegowanie się ale o to aby nie odczuwać stresu i lęku.

To wszystkich ludzi się boi? Ale geny ma po swojej matce.

Mój pies boi się wszystkich obcych osób + ojca. No to cholernie dziwnie się złożyło, że każda osoba, która miała dłuższy kontakt z moimi rodzicami jest zaburzona, nawet zwierzęta.

I co? Pomaga Ci to? Pomaga ci dołowanie się beznadziejnymi starymi, którzy z pewnością zniszczyli Ci osobowość i ..uj wie jeszcze co?

Zdecydowanie tak. Zdecydowanie podniosłem swoje poczucie własnej wartości i pewność siebie.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez ego 17 paź 2014, 10:19
Monooso, powiedzmy, że masz koszyk z 10-cioma owocami , 5 jabłek i 5 gruszek. Ktoś losuje owoc i wyciąga jabłko.Na tej podstawie wyciąga wniosek, że koszyku są same jabłka...
Ty tak też robisz -Z faktu, że powiązałeś swoje pewne wady z patologicznymi rodzicami jako przyczyną tego( czego w dodatku nijak nie potrafisz udowodnić-następstwo czasowe pomiędzy zdarzeniami, nie dowodzi związku przyczynowo-skutkowego między nimi), wyciągasz wniosek, że patologiczni rodzice=patologiczne dziecko, w każdym przypadku obecności cech patologicznych u jakiejkolwiek osoby, ignorując przypadki osób niepatologicznych pomimo wychowania w domach o cechach patologicznych.
Tak samo robisz w wypadku swojego psa, analogicznie w przypadku kolegów z gimnazjum. Uważasz, że Cie prześladowali, bo byłeś inny, nieśmiały, mało pewny siebie itd bo wg Ciebie prześladowane przez rówieśników są zawsze takie właśnie osoby!
W ogóle nie uwzględniasz tego, że podstawówce jakoś nie byłeś prześladowany, pomimo tego, że już wtedy byłeś inny, o czym wiele razy sam wspominałeś. A w średniej szkole byłeś prześladowany? pewnie też nie...a nawet jeśli, to to bez znaczenia, z uwagi na brak prześladowań z racji inności w podstawówce.Teraz się zasłaniasz panią nauczycielką.I co ? Ona pozbawiła cię inności? Zapewne nie...Nawet najlepsza pani nauczycielka, klonów z uczniów nie zrobi, tak by wykluczyć prześladowania na tle "odmiennościowym", jakich ofiarą ponoć padłeś. ;)

Zdecydowanie tak. Zdecydowanie podniosłem swoje poczucie własnej wartości i pewność siebie.
Czyli co? jednak lubisz tę swoją patologiczność, jej rozpamiętywanie? A jakbyś winą obarczył swoje geny, to by już nie podniosło twojego poczucia wartości? Czemu? skoro, w tym wypadku tym bardziej nie był byś niczemu winny? Ale ok, skoro jest Ci w tym dobrze, to ja Cię na pewno nie będę przekonywać, że jest inaczej.Chociaż nie sądzę, aby to był właściwy kierunek do zmiany czegokolwiek w swoich życiu, odnośnie cech których ponoć nie akceptujesz.
Tylko może Tobie wcale nie chodzi o znalezienie przyczyn twojego stanu, tylko o samousprawiedliwienie? O to ja monooso, bezbronny i bezwolny produkt środowiska, genów i .uj wie jeszcze czego!??..A sam monooso, to ma jeszcze coś do powiedzenia w kwestii tego jaki jest? :P
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

przez monooso 17 paź 2014, 12:38
ego napisał(a):[Uważasz, że Cie prześladowali, bo byłeś inny, nieśmiały, mało pewny siebie itd bo wg Ciebie prześladowane przez rówieśników są zawsze takie właśnie osoby!

Takie osoby jak opisałaś powyżej były brane na pierwszy ogień jeżeli w klasie nie było drugiego typu osób. Drugim typem osób, który zawsze aspirował w pierwszym rzędzie do miana kozła ofiarnego w klasie były osoby, które były sztuczne, udawały kogoś kim nie są, próbowały na siłę szukać sobie kumpli, jak jacyś desperaci, nikt ich nie traktował poważnie, byli groteskowi. Takie osoby nawet nie były jakoś nieśmiałe, a nawet wręcz przeciwnie. Akurat ja miałem takie szczęście, że na paru szczeblach mojej edukacji akurat takie osoby były razem ze mną w klasie.

W ogóle nie uwzględniasz tego, że podstawówce jakoś nie byłeś prześladowany, pomimo tego, że już wtedy byłeś inny, o czym wiele razy sam wspominałeś.

W podstawówce miałem w miarę dobry kontakt ze wszystkimi, a elita klasowa była nawet moimi kolegami. Tylko nie pamiętam jak te wszystkie kontakty w podstawówce się zawarły, nie jestem sobie w stanie tego przypomnieć. Prawdopodobnie wychowawczyni umoczyła w tym swoje ręce bardzo głęboko. Poza tym u mnie w podstawówce były osoby nie zaburzone ale nawet stuknięte, które z góry stały się klasowym pośmiewiskiem.

A w średniej szkole byłeś prześladowany?

Nie ale było BARDZO blisko abym skończył jak jakiś kompletny alien i może nawet w przyszłości jako kozioł ofiarny. Zajęło mi ponad rok czasu aby oswoić się z klasą i nie czuć mega stresu/lęku. Zresztą ten stres/lęk nie minął do końca nigdy, przed dużą częścią klasy dalej go odczuwałem ale jednak miałem jakąś w miarę pokaźną grupę osób, z którymi czułem się wyluzowany. Niebagatelny wpływ na moją socjalizację miał tutaj alkohol, nie będę ukrywał. Bez jego byłoby prawdopodobnie fatalnie.

Czyli co? jednak lubisz tę swoją patologiczność, jej rozpamiętywanie?

Tak, ona mnie śmieszy. Jak o niej opowiadam to aż płaczę ze śmiechu. Dla mnie to niesamowita rozrywka.

A jakbyś winą obarczył swoje geny, to by już nie podniosło twojego poczucia wartości? Czemu? skoro, w tym wypadku tym bardziej nie był byś niczemu winny?

Tutaj już nawet nie chodzi o samo obwinianie rodziców tylko o ich teraźniejsze zachowanie i ich stosunek do mnie. Po prostu nie jestem w stanie dalej grać w ich chorą grę, wypisuję się z niej. Po wypisaniu się z ich gry i zmianie zasad stałem się osobą, która jest najbardziej pewna siebie w całym domu, teraz każdy się tutaj ze mną liczy. Stało się to kosztem sielankowych stosunków ale te stosunki były chore, miały na celu traktowanie mnie jako jakiegoś upośledzonego, niesamodzielnego podludzia, nie mogłem sobie na to dłużej pozwolić.

Tylko może Tobie wcale nie chodzi o znalezienie przyczyn twojego stanu, tylko o samousprawiedliwienie? O to ja monooso, bezbronny i bezwolny produkt środowiska, genów i .uj wie jeszcze czego!??..A sam monooso, to ma jeszcze coś do powiedzenia w kwestii tego jaki jest? :P

Bo tak jest. Sam monooso ma marginalny wpływ aby zatrzymać tą machinę.
monooso
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Brak autorytetu ojca

przez ego 17 paź 2014, 17:22
Sam widzisz monooso,że to nie Twoja inność, decydowała o tym że byłeś prześladowany. Na mój gust w gimnazjum trafiłeś po prostu na bandę łebków, którzy kogoś musieli podręczyć i padło akurat na Ciebie.Ty sobie dośpiewałeś do tego ideologię, że to dlatego bo byłeś nieśmiały, niepewny siebie i nieasertywny, a oni prawdopodobnie mieli w dupie czy ich ofiara będzie asertywna i śmiała, taka to by może nawet jeszcze lepsza była, bo można by jej pokazać właściwe miejsce w szeregu...
Natomiast to, że człowiek odczuwa czasem lęk czy pewien rodzaj niepewności wobec obcych, to moim zdaniem coś normalnego( ja też tak mam, zawsze miałam i nie znam nikogo kto by wobec obcych czuł się inaczej ), od czasów paleolitu, gdy grupy hominidów rywalizowały ze sobą, kontakt z obcym osobnikiem mógł się skończyć tragicznie, więc w tym nie ma nic dziwnego.
Tak samo to, że nie wszystkie znane Ci osoby darzysz jednakowym zaufaniem, że wobec niektórych nie czujesz się tak samo wyluzowany, to też nie jest objaw żadnej patologii.To normalne, że jednych ludzi lubimy bardziej a innych mniej, że wobec jednych czujemy się bardziej sobą, łatwiej się nam z nimi koegzystuje.Tobie się źle koegzystowało z rodzicami, to się z tego wypisałeś..a reszta członków rodziny? też się wypisała? skoro tylko środowisko ich kształtowało, to przecież powinniście reagować tak samo-albo wszyscy się wypisać albo wszyscy dalej tkwić w tym bagnie, na podobnej zasadzie jak ponoć wszyscy nabyliście tam niepewności siebie...
Tak, ona mnie śmieszy. Jak o niej opowiadam to aż płaczę ze śmiechu. Dla mnie to niesamowita rozrywka.
I po co się unosisz? Ja nic nie pisałam o tym, że Cię to śmieszy, tylko, że w pewien sposób polubiłeś swój stan, czujesz się z nim związany, bo wyjaśnia Ci rzeczywistość , daje gotową odpowiedź-nie wychodzi coś po Twojej myśli- Aaa bo miałem rodziców patologię!, nie układa Ci się w relacjach z ludźmi- Aaa wiadomo!..gdy na wszystko jest gotowa odpowiedź, to po co coś zmieniać? Ja nie neguję tego, że Ci było ciężko, tylko, że teraz wykorzystujesz swój ciężki los, do zapewnienia sobie komfortu- Ja monooso, jestem taki jakiego mnie wyprodukowali starzy...jak za jakiś czas np przeholujujesz z procentami i np. w przypływie furii pobijesz kogoś do nieprzytomności, to co powiesz przez sądem? Wysoki Sądzie, miałem w domu patologię, to i ja jestem patologią, ja nic nie mogę z tym zrobić,jestem bezwolnym produktem, proszę mnie uniewinnić, żebym mógł dalej realizować swoją nienormalność. :mrgreen:
Aczkolwiek to bardzo pocieszające(chociaż to, że dzieje się to z mniejszym, bądź większym udziałem alkoholu to już mniej), że nawet w środowisku poniżającej patologii, możliwe jest zbudowanie pewności siebie!.... czyżby nastąpiło zatrzymanie "machiny"? i to przez bezwolnego monooso!?... :D
Nic Ci do tej pory na ten temat nie pisałam, ale moim zdaniem Ty faktycznie nie jesteś niepewny siebie-ktoś kto wobec ewidentnych logicznych nieścisłości w swoim rozumowaniu, tkwi nadal w tych przekonaniach, nie może być kimś niepewnym... ;)
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

przez monooso 18 paź 2014, 00:02
ego napisał(a):Ty sobie dośpiewałeś do tego ideologię, że to dlatego bo byłeś nieśmiały, niepewny siebie i nieasertywny

Bo byłem i zresztą dalej jestem. Osoby, które mnie prześladowały wskazały mi tylko, że mam problem. Nie mam do nich jakiegoś wielkiego żalu czy pretensji, to problem był od zawsze z moją zaburzoną osobą, to musiało się tak potoczyć.

Natomiast to, że człowiek odczuwa czasem lęk czy pewien rodzaj niepewności wobec obcych, to moim zdaniem coś normalnego( ja też tak mam, zawsze miałam i nie znam nikogo kto by wobec obcych czuł się inaczej ), od czasów paleolitu, gdy grupy hominidów rywalizowały ze sobą, kontakt z obcym osobnikiem mógł się skończyć tragicznie, więc w tym nie ma nic dziwnego.

Jeżeli poziom tego stresu/lęku osiąga patologiczne rozmiary, które nie pozwalają swobodnie funkcjonować to wtedy jest ewidentnie coś nie tak. Wtedy stres/lęk, który oczywiście ma swoje uzasadnione miejsce w naszych życiach staje się naszym wrogiem. Normalna osoba stojąc w kolejce do kasy w sklepie nie stoi jak na szpilkach, nie odczuwa lęku, nie ma problemów z oddychaniem, nie ma wyostrzonych zmysłów jak do walki i nie trzęsie się.

Tak samo to, że nie wszystkie znane Ci osoby darzysz jednakowym zaufaniem, że wobec niektórych nie czujesz się tak samo wyluzowany, to też nie jest objaw żadnej patologii.To normalne, że jednych ludzi lubimy bardziej a innych mniej, że wobec jednych czujemy się bardziej sobą, łatwiej się nam z nimi koegzystuje.

To samo co powyżej. U mnie to przybrało monstrualne rozmiary, które wykraczają poza swoją rolę.

Tobie się źle koegzystowało z rodzicami, to się z tego wypisałeś..a reszta członków rodziny? też się wypisała?

Nie.

I po co się unosisz?

Nie uniosłem się tylko napisałem prawdę.

Nic Ci do tej pory na ten temat nie pisałam, ale moim zdaniem Ty faktycznie nie jesteś niepewny siebie

W świecie wirtualnym może tak to wyglądać, w świecie realnym jestem symbolem niepewności siebie.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez ego 20 paź 2014, 19:10
monooso napisał(a):Jeżeli poziom tego stresu/lęku osiąga patologiczne rozmiary,
Czego Ty się tak właściwie boisz?

Nie uniosłem się tylko napisałem prawdę.
To sorry bo myślałam, że pisałeś ironicznie.. i jak tu z Tobą rozmawiać skoro raz się skarżysz, że Ci było źle z tego powodu czego doświadczałeś w domu, a za chwilę, że Cię to śmieszy... zdecyduj się. Ty sam musisz wiedzieć czego chcesz, czy jest CI źle , czy dobrze i dlaczego, bo nikt za Ciebie Ci nie odpowie.A dopóki sobie nie odpowiesz, to też nic się nie zmieni .Ale czy w ogóle chcesz aby się zmieniło?..to już inna bajka... :?

W świecie wirtualnym może tak to wyglądać, w świecie realnym jestem symbolem niepewności siebie.
Klapki na oczach, to nigdy nie jest objaw niepewności, a pewności i to nadmiernej, przynajmniej w kwestii jaką obejmują klapki. :P
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Brak autorytetu ojca

przez monooso 21 paź 2014, 10:36
ego napisał(a):Czego Ty się tak właściwie boisz?

Głównie to niczego. Wygląda to tak, że wchodzę do sklepu na luzie, robię zakupy już w jakimś tam stresie, a stojąc przy kasie z automatu pojawiają się przeróżne objawy somatyczne, później pojawia się lęk, że ludzie to widzą czego nie chcę i to wszystko samo się nakręca. A i wyprzedzę Twoje pytanie i dodam od razu, że ja sam tego nie nakręcam, nie mam na to wpływu, to dzieje się na poziomie podświadomym.

To sorry bo myślałam, że pisałeś ironicznie.. i jak tu z Tobą rozmawiać skoro raz się skarżysz, że Ci było źle z tego powodu czego doświadczałeś w domu, a za chwilę, że Cię to śmieszy... zdecyduj się.

Zawsze mnie śmieszyła moja sytuacja domowa, chore zachowanie mojej rodziny, picie ojca itd. Może nie było mi z tego powodu jakoś mega źle ale właśnie z tego powodu źle ukształtowała się moja osobowość, która na dzień dzisiejszy nie nadaje się do funkcjonowania w tej rzeczywistości i nie chodzi tu o samą fobię społeczną, która jest tylko jednym z trybików ale ogólnie o całą popieprzoną osobowość, a bardziej to o jej brak.

Ty sam musisz wiedzieć czego chcesz, czy jest CI źle , czy dobrze i dlaczego, bo nikt za Ciebie Ci nie odpowie.A dopóki sobie nie odpowiesz, to też nic się nie zmieni .

Ja właśnie nic nie wiem. Na pewno nie jest mi dobrze tak jak teraz ponieważ w ogóle nie żyję.

-- 21 paź 2014, 10:52 --

monooso napisał(a):
ego napisał(a):Czego Ty się tak właściwie boisz?

Głównie to niczego. Wygląda to tak, że wchodzę do sklepu na luzie, robię zakupy już w jakimś tam stresie, a stojąc przy kasie z automatu pojawiają się przeróżne objawy somatyczne, później pojawia się lęk, że ludzie to widzą czego nie chcę i to wszystko samo się nakręca. A i wyprzedzę Twoje pytanie i dodam od razu, że ja sam tego nie nakręcam, nie mam na to wpływu, to dzieje się na poziomie podświadomym. Teraz tak rozkminiłem, że ten lęk i objawy somatyczne przy kasie mogą się brać z tego, że ktoś za mną stoi w kolejce, musiałbym to sprawdzić.

To sorry bo myślałam, że pisałeś ironicznie.. i jak tu z Tobą rozmawiać skoro raz się skarżysz, że Ci było źle z tego powodu czego doświadczałeś w domu, a za chwilę, że Cię to śmieszy... zdecyduj się.

Zawsze mnie śmieszyła moja sytuacja domowa, chore zachowanie mojej rodziny, picie ojca itd. Może nie było mi z tego powodu jakoś mega źle ale właśnie z tego powodu źle ukształtowała się moja osobowość, która na dzień dzisiejszy nie nadaje się do funkcjonowania w tej rzeczywistości i nie chodzi tu o samą fobię społeczną, która jest tylko jednym z trybików ale ogólnie o całą popieprzoną osobowość, a bardziej to o jej brak.

Ty sam musisz wiedzieć czego chcesz, czy jest CI źle , czy dobrze i dlaczego, bo nikt za Ciebie Ci nie odpowie.A dopóki sobie nie odpowiesz, to też nic się nie zmieni .

Ja właśnie nic nie wiem. Na pewno nie jest mi dobrze tak jak teraz ponieważ w ogóle nie żyję.


-- 21 paź 2014, 10:54 --

Nie wiem co to się porobiło, ten duplikat wyżej można skasować.

Teraz tak rozkminiłem, że ten lęk i objawy somatyczne przy kasie mogą się brać z tego, że ktoś za mną stoi w kolejce, musiałbym to sprawdzić.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez beladin 21 paź 2014, 12:08
monooso, A w jaki sposób zagraża Ci osoba stojąca za Tobą? (mam na myśli wyobrażenie)
beladin
Offline

Brak autorytetu ojca

przez monooso 21 paź 2014, 18:55
beladin napisał(a):monooso, A w jaki sposób zagraża Ci osoba stojąca za Tobą? (mam na myśli wyobrażenie)

Osoba stojąca za mną będzie lepiej widziała moje objawy somatyczne niż osoba stojąca przede mną, która mnie nie widzi. Podobnie jest gdy naprzeciwko mnie stoi ochroniarz, on wtedy też może to zobaczyć więc objawy są silniejsze. Wyobrażenie mam takie, że osoba za mną widzi to wszystko i jest porażona tym co ujrzała, jest zszokowana moim zachowaniem.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez beladin 22 paź 2014, 11:02
monooso, Rozumiem, że bardzo się przejmujesz swoimi objawami, lecz uważam, że to nie one są pierwotnym powodem twojego lęku ..one nakręcają spiralę lecz to dalej są tylko objawy.
Może stanie za plecami kojarzy ci się z zagrożeniem, przed którym nie masz szansy obrony? ..albo być może takie objawy pokazują twoją słabość, ściągają z ciebie tą zasłonę i pojawia się poczucie zagrożenia i obawy, że ktoś może tą słabość wykorzystać?
Któreś z tych wytłumaczeń jest ci bliskie?
beladin
Offline

Brak autorytetu ojca

przez monooso 22 paź 2014, 11:56
beladin napisał(a):monooso, Rozumiem, że bardzo się przejmujesz swoimi objawami, lecz uważam, że to nie one są pierwotnym powodem twojego lęku ..one nakręcają spiralę lecz to dalej są tylko objawy.

Też tak uważam. Musi być jakiś pierwotny powód, nawet znalazłbym takich kilka ale co z tego? Ja muszę usunąć objawy, a nie teoretyzować.

Może stanie za plecami kojarzy ci się z zagrożeniem, przed którym nie masz szansy obrony? ..albo być może takie objawy pokazują twoją słabość, ściągają z ciebie tą zasłonę i pojawia się poczucie zagrożenia i obawy, że ktoś może tą słabość wykorzystać?
Któreś z tych wytłumaczeń jest ci bliskie?

Tutaj nie chodzi tylko o stanie za mną przez kogoś tylko również takie same objawy mam jak ktoś stoi przede mną i patrzy się na mnie lub nawet jak siedzę sobie na ławce w parku, ktoś przechodzi dróżką obok i popatrzy się na mnie. Dotyczy to wszystkich sytuacji społecznych. Najciekawsze jest to, że im dystans pomiędzy ławką, a dróżką jest dłuższy tym czuję się lepiej. Tutaj chodzi o bycie mojej osoby w centrum uwagi, nawet przez króciutką chwilkę, nawet przez sekundę. Wiem, to normalne, że ludzie zwracają na siebie uwagę, patrzą się na siebie, czasami coś pomyślą o drugiej osobie, a później już o tym nawet nie pamiętają bo mają swoje sprawy, swoje własne życie, robią to nawykowo. Problem jest w tym, że moja podświadomość nie rozumie tego, nie lubi być nawet przez sekundę obiektem czyjejś atencji bo wtedy występują objawy somatyczne i lęk. To dlaczego tak się dzieje tak jak pisałem wcześniej mam swoje bardzo uzasadnione przypuszczenia no ale co to zmieni? A jeszcze wracając do Twojego pytania to tak, jak ktoś za mną stoi to czuję, że mnie obserwuje, że postrzega mnie jako osobę gorszą, że brzydzi/dziwi się mną, czuję się słaby. Nie mam raczej poczucia zagrożenia, że ktoś może mi coś zrobić.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez beladin 22 paź 2014, 12:11
monooso, To oczywiste. Im mniejszy dystans, tym bardziej ktoś narusza twoją prywatna strefe i tym bardziej czujesz sie osaczony. Wyznaczanie stref jest typowe dla każdego człowieka ..chociaż u Ciebie naruszenie osobistej strefy powiązane jest z reakcją nieadekwatną do rzeczywistego zagrożenia.

Nie da się trwale usunąć objawów bez wyeliminowania przyczyny.
beladin
Offline

Brak autorytetu ojca

przez monooso 22 paź 2014, 15:24
beladin napisał(a):monooso, To oczywiste. Im mniejszy dystans, tym bardziej ktoś narusza twoją prywatna strefe i tym bardziej czujesz sie osaczony. Wyznaczanie stref jest typowe dla każdego człowieka ..chociaż u Ciebie naruszenie osobistej strefy powiązane jest z reakcją nieadekwatną do rzeczywistego zagrożenia.

Odnoszę wrażenie, że moja osobiste strefa jest zbyt duża i dlatego zostaje ciągle naruszona. Czuję się jakbym w ogóle nie miał żadnej osobistej strefy.
monooso
Offline

Brak autorytetu ojca

przez ego 22 paź 2014, 16:39
To ją zmniejsz, lepszy kącik ciasny, ale własny....albo zacznij zajmować sferę innych, w zależności co Ci bardziej pasuje. Możesz zacząć od przysiadania się do płaczących-na początek może lepiej uśmiechniętych- pań w parku... :mrgreen:
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do