Jak dochodzicie do prawdy?

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Jak dochodzicie do prawdy?

przez torres 16 cze 2014, 23:25
Łapa, nie że wszystko ale wartości i cele już tak. Sprawy boskie i religijne też. Czemu akurat katolicyzm? Tam akurat widzę sam fałsz. Dochodzę do prawdy ale tego typu spraw nie biorę pod uwagę bo temat przerobiłem już w liceum kiedy zmądrzałem.

Słońce niech sobie świeci ale ja się pytam raczej jaka jest moja rola tutaj i tak naprawdę /cenzura/ wi. Straszą demonami, a może to prawda? Ciężko odróżnić chorobę psychiczną od rozwoju duchowego ale starając się nie odrzucać z góry możliwych teorii no to nie da się poznawać prawdy.

deader, Twój nick już mówi, że nie żyjesz :D To nie jest na pewno prawda, że celem miałoby być rozmnażanie i już o tym pisałem w tym wątku. To środek do jakiegoś celu, którego nie znamy tylko do jakiego? Logika to pokazuje. Bez prokreacji nie ma życia więc musimy się rozmnażać ale to nie jest cel życia tylko środek jego rozprzestrzeniania. Tak samo jak celem wirusa jest rozprzestrzenianie się tak samo człowiek ma po coś uczucia i rozum. Gdyby miał za zadanie się tylko rozmnażać to by nie ewoluował do takiej formy ponieważ bakteriom łatwiej jest się rozmnażać niż nam więc są doskonalsze a jednak ewoluowały w wyższe formy. Czyli nie o rozmnażanie chodzi, szukamy dalej :)

Ja jestem ciekaw czy ktoś w tym temacie poda chociaż jeden dowód na poparcie swojej logicznej tezy opisującej prawdę na temat celu naszego życia. Otóż nie. A nasza intuicja jest omylna bo rodzą się też psychopaci i bandyci.

Ferdynand k, mądrze Pan prawisz Panie Ferdku ale zoba Pan na siebie w morde jeża. Bebech wywalony, podarte gacie, stare laczki i mocny full a robić to ni ma komu Panie, w dupe węża :D
A tak na poważnie to ja piszę o hedonizmie. Też szacunek do innych uważam za podstawę. hedonizm to wyjebane na wszystko czyli też na tą całą rywalizację i wyścig szczurów. Dla mnie przyjemność to będzie siedzieć, robić mało, jarać blanty i podróżować :D Nie sądzę żebym po to przyszedł na świat ale skoro nikt nic nie powiedział to tak zrobię.

refren, to jak to weryfikujesz? ja Ci powiem co ja robiłem - obalałem bzdety i zostawiałem to najbardziej logiczne. Tylko, że to gówno a nie prawda. Jedynie prawdopodobieństwo oszacowane przez mój umysł. Za mądrych uważam tych ze zbliżonymi poglądami a za debili resztę :D Bez sensu przecież. Musiałem się pozbyć poglądów żeby móc szanować innych.

a jeszcze co do religii i bata nad głową to wy jeszcze w życiu bata nie widzieliście :D Dla mnie ktoś kto robi coś bo mu "święta księga" powiedziała to sorry ale to debil. Ja doceniam prawdziwe dobro płynące z serca a nie ze strachu.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 16 cze 2014, 23:41
torres, tylko jak traktujesz ludzi przedmiotowo albo
nic nie robiąc i olewając wszystko to też jest durne


jesteśmy na zadupiu naszej galaktyki która jest też na zadupiu wszechświata
wszystko jest przypadkowe że żyjemy i że nic nie zniszczyło jeszcze życia tu
a może ono powstać gdzie się da gdyby nie asteroida diabli wiedzą czy gady by teraz nie zastanawiały się
nad tym co my bo kij wie gdzie by bezkierunkowa ewolucja to pokierowała gdyby 65mln lat temu się nie rozdupczyło :P wszystko w naturze się zjada - gdzie tu miłosierdzie boże do tego
istnienie wszechświata nie musi mieć przyczyny


żyjemy bo tak mam zaprogramowane żyjemy dla przyjemności -które są po to by stymulować do robienia tego
co sprzyja życiu -nie zawsze to działa jak trzeba ;)

skoro jak spojrzymy jak inne stworzenia chcą żyć w tym ludzie jako myślące istoty powinniśmy pomagać innym
i zachować zasady moralne bez wiary w żadne byty doskonałe i kropka inaczej to się będziemy nawzajem krzywdzić i nikt nie skorzysta tyle w temacie szanujmy życie 1swoje i 2innych chyba że musimy ratować swoje wtedy tylko człon nr1 bo nie można zmuszać nikogo do poświęcenia się
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez Łapa 16 cze 2014, 23:45
torres, czemu katolicyzm? Odpowiedź jest prosta, nauka Chrystusa wydaje mi się dobrym sposobem na życie, pochodzę z katolickiej rodziny, chodziłem do katolickiej szkoły, a teraz pewnie pójdę na katolicką uczelnię, wszyscy katolicy jakich osobiście znam to prawi ludzie, lwiej części z nich się powodzi. Dla mnie to wystarczająco dobre powody.
ale ja się pytam raczej jaka jest moja rola tutaj

Do tego nigdy nie dojdziesz, dopóki w coś nie uwierzysz. Logika w tej kwestii zawodzi i zawodzić będzie na wieki wieków.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez Prakseda 16 cze 2014, 23:51
torres napisał(a):Ja doceniam prawdziwe dobro płynące z serca a nie ze strachu.

torres :great:
Zresztą - nie ma chyba czegoś takiego jak "dobro płynące ze strachu" <podobnie sprawa ma się z szacunkiem itp.> - to po prostu zmanipulowane działanie. TAKA JEST PRAWDA :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1031
Dołączył(a)
03 sie 2013, 22:48

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 16 cze 2014, 23:51
Łapa, nie musi wystarczy że żyje i nie szkodzi innym
ta otoczka wiary jest zbyteczna
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez Łapa 17 cze 2014, 00:00
Ferdynand k "życie i nie szkodzenie innym" też można by zakwestionować. Wszystko można kwestionować.

"Skuteczność jest miarą prawdy. Jeżeli człowiek nie jest w życiu skuteczny to znaczy że prawda którą się posługuje jest nieaktualna i warto ją zmienić"
https://www.youtube.com/watch?feature=p ... 3ke4#t=251
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez refren 17 cze 2014, 01:10
refren, to jak to weryfikujesz? ja Ci powiem co ja robiłem - obalałem bzdety i zostawiałem to najbardziej logiczne. Tylko, że to gówno a nie prawda. Jedynie prawdopodobieństwo oszacowane przez mój umysł. Za mądrych uważam tych ze zbliżonymi poglądami a za debili resztę :D Bez sensu przecież. Musiałem się pozbyć poglądów żeby móc szanować innych.


W zasadzie to weryfikuję tak, że stawiam na jakąś prawdę swoje życie, sposób o tyle dobry, co też bolesny. :bezradny:
Poza tym interpretacje zwykle same mi się dokonują, nie umiem opisać tego mechanizmu, powstaje we mnie synteza różnych doświadczeń, myśli, wiedzy i tego czegoś nowego, co poznaję.
Czasem muszę po prostu poszperać i dotrzeć do właściwych źródeł.
Słucham co ktoś mówi i patrzę na to, kim jest. Te dwie rzeczy rozpatruję, o ile się da, łącznie. W ogóle lubię tropić związki między jednym a drugim. Za każdym poglądem stoi żywy człowiek, zwykle stoją też za poglądem jego bolączki, konflikty i namiętności, choć bywają tacy ludzie, co potrafią sądzić czystym rozumem, jakiś Arystoteles, Sokrates itp, ale to rzadkość ;)
Czasem reaguję na coś jak na jedzenie - próbujesz i wiesz, że coś jest zepsute, słucham kogoś i wiem, że to co mówi, jedzie fałszem i zgnilizną albo przewrotnością i obłudą. Po prostu.
Ufam mamie.
Ufam bardziej tym, którzy idą pod prąd niż z prądem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez deader 17 cze 2014, 07:53
Ferdynand k napisał(a):deader, nie to durny pomysł
za to za swoje podejście gdyby bóg istniał sam byś się smażył w piekle "taką miarą jaką wy mierzycie i wam odmierzą" więc hamuj frustracje :P

„Rózeczką dzieciątka Duch Święty bić radzi, Rózeczka dzieciątkom nigdy nie zawadzi” 8)

Poza tym wątpliwe żebym smażył się w piekle bowiem wystarczy pójść do spowiedzi i wszystkie grzeszki zostaję anulowane...
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Jak dochodzicie do prawdy?

przez torres 17 cze 2014, 15:04
Zauważyłem, że większość ludzi nieszczęśliwych to ateiści i chrześcijanie. W przypadku ateizmu myślę, że to łatwe do wyjaśnienia ale dla chrześcijan to nie są dobre wieści. Skoro ktoś jest na coś chory albo z jakiegoś powodu cierpi to albo za słabo wierzy lub za słabo zna swoją wiarę albo oznacza to, że religia nie pochodzi od Boga i nie jest prawdziwa. Biblia mówi o uzdrowieniu przez modlitwę. Albo więc źle się modlicie albo to nie działa. Pewnie jedno i drugie :) Poza tym jak Bóg może kogoś uzdrowić przez modlitwę skoro ta osoba myśli, że nie jest godna i wzmacnia poczucie winy bijąc się w pierś.

Ferdynand k,

torres, tylko jak traktujesz ludzi przedmiotowo albo
nic nie robiąc i olewając wszystko to też jest durne


Coś trzeba robić żeby mieć pieniądze i kiedy sytuacja tego wymaga to zawsze priorytetem jest pomoc innym. Ale nie po to żyjemy żeby pomagać innym tylko dla własnego szczęścia. Innym pomagamy z szacunku, miłości, życzliwości żeby oni też byli szczęśliwi. Czyli gdyby każdy był hedonistą i kierował się tymi zasadami to na świecie nie byłoby cierpienia. Poza tym każdy zdrowy człowiek dąży do szczęścia więc jest to również ewolucyjny cel.

Skoro nie da się poznać prawdy (ciekawe czy ktoś obali to stwierdzenie) to znaczy, że nie żyjemy po to by ją całą znać. A nie da się bo do każdego stwierdzenia można zbudować przeciwną tezę. Prawda na temat przyczyn i celu życia zawsze będzie dla nas niedostępna.

wszystko w naturze się zjada - gdzie tu miłosierdzie boże do tego
istnienie wszechświata nie musi mieć przyczyny


Jesteś wegetarianinem? Widocznie tak musi być, że wszystko się zjada bo inaczej nie dałoby się utrzymać energii. Sam piszesz, że jesteśmy zadupiem wszechświata co by się zgadzało. Tu jest najniższy level więc mamy lipę a jeśli awansujemy będziemy w lepszym świecie w przyszłym życiu. A jak będziemy wyrządzać innym krzywdę albo nie przebudzimy się z tego matriksu to reinkarnacja tutaj w tym cierpieniu ale na własne życzenie więc to sprawiedliwe.

żyjemy bo tak mam zaprogramowane żyjemy dla przyjemności -które są po to by stymulować do robienia tego
co sprzyja życiu -nie zawsze to działa jak trzeba ;)


Wszystkie bodźce działają jak narkotyki. Jesteśmy wjebani po same uszy :) Dlatego ważne jest dla mnie poznanie prawdy. Zakładając istnienie reinkarnacji i karmy trzeba sobie zrobić odwyk i pozbyć się tych pragnień. Jeśli po śmierci nie ma nic to warto żyć tak jak wcześniej napisałem. Jeśli po śmierci każdy doświadcza tego w co wierzy to warto przeprogramować swój umysł żeby uwierzyć w coś zajebistego :D I tak można mnożyć "co by było gdyby" a strategia działania jest uzalezniona od tego jaka jest prawda. A my tej prawdy nie możemy znać więc jesteśmy jak dzieci we mgle albo mucha, która wpadła do zamkniętego pomieszczenia i nie wie jak się wydostać i gdzie jest. Ale można sobie pomyśleć, że to jedyne życie i ugrzęznąć w tej pułapce przyjmując założenie, że po prostu tak musi być. To myślenie niewolnicze. Inni się nie godzą i mają choroby psychiczne, depresje itd. Można przyjąć, że to taki mechanizm niepozwalający ludziom wybudzić się z matriksu.

Łapa,

wiara to narzędzie zniewolenia a Biblia aż roi się od tego. Nauki Chrystusa jak najbardziej ja też popieram ale jako nauki a nie dogmaty i czczenie jakiejś postaci. Sama Biblia tego zakazuje. Mi to wygląda na pomieszanie przekazu dobrego ze złym w celu manipulacji i dezinformacji.

Ferdynand k "życie i nie szkodzenie innym" też można by zakwestionować. Wszystko można kwestionować.


Z poziomu logiki można ale moralność jest ponad logiką. Zasady moralne w wielu kulturach się różnią ale są wspólne części. W niektórych miejscach to jest po prostu wypaczone. Gdyby nie cywilizacja, religia i kultura to zasady moralny byłyby dla każdego takie same.

Prakseda, tak jest, a ze strachu bierze się tylko zło.

refren,
patrzysz na wszystko przez pryzmat własnych przekonań. Z zepsutym jedzeniem też tak jest. Patrzę na kogoś i uciekam bo intuicyjnie czuję, że to zły człowiek a ktoś inny lgnie do niego i zostaje skrzywdzony. W rzeczywistości to tylko ułuda i iluzja, że mamy jakąś intuicję. To podświadome programy, które zakodowało nam w głowie społeczeństwo, geny, rodzice i szufladkujemy świat do etykietek, których się nauczyliśmy. Można sobie zdać sprawę, że zakochujesz się w nieodpowiednich osobach a i tak do nich podświadomie lgniesz.
Twój sposób postrzegania świata nie wpływa na to jaki świat jest w realu.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez jetodik 18 cze 2014, 01:34
do prawdy dochodzę poprzez osobiste doświadczenie i wiedzę wplecioną w rozumowanie.
http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8163
Dołączył(a)
27 sie 2013, 21:06

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez refren 20 cze 2014, 00:48
torres napisał(a):Zauważyłem, że większość ludzi nieszczęśliwych to ateiści i chrześcijanie.

A wielu znasz muzułmanów, buddystów, żydów… ?
torres napisał(a):wiara to narzędzie zniewolenia a Biblia aż roi się od tego. .

To Twój punkt widzenia. Dla mnie na przykład wiara jest źródłem wolności. I wielu ludzi tak czuje, bardziej jeszcze niż ja, że to źródło wolności – tylko że to ludzie autentycznie zaangażowani pod względem swojej wiary, a nie obserwatorzy. Nie dla każdego jest narzędziem zniewolenia.
Moim zdaniem na pewnym poziomie się ją odbiera jako zniewolenie – na poziomie utożsamienia jej z zakazami i nakazami, a na pewnym jako wolność – na poziomie relacji z Bogiem, dążenia do uznawanych przez siebie wartości, nieprzywiązywania się do tego, co nie daje trwałego szczęścia, niezależności od nacisków otoczenia itp.
torres napisał(a): refren,
patrzysz na wszystko przez pryzmat własnych przekonań.

No to wiadomo, że patrzę przez pryzmat swoich, a przez pryzmat czyich mam patrzeć?
torres napisał(a): Patrzę na kogoś i uciekam bo intuicyjnie czuję, że to zły człowiek a ktoś inny lgnie do niego i zostaje skrzywdzony. W rzeczywistości to tylko ułuda i iluzja, że mamy jakąś intuicję. To podświadome programy, które zakodowało nam w głowie społeczeństwo, geny, rodzice i szufladkujemy świat do etykietek, których się nauczyliśmy. Można sobie zdać sprawę, że zakochujesz się w nieodpowiednich osobach a i tak do nich podświadomie lgniesz.

A jednak są pewne sygnały, które mówią czy człowiek jest dobry czy zły, w tym, co mówi, jak się zachowuje – choć oczywiście niektórzy potrafią perfekcyjnie ukrywać swoje złe zamiary.
Jeśli ktoś sobie zda sprawę, że zakochuje się w niewłaściwych osobach, to ma szansę to zmienić – przez znalezienie przyczyn, przemyślenie priorytetów, zmianę stylu nawiązywania znajomości i inne rzeczy.
„ To podświadome programy, które zakodowało nam w głowie społeczeństwo, geny, rodzice i szufladkujemy świat do etykietek, których się nauczyliśmy” – to zależy czy uczymy się świata przez gotowe schematy czy wnikamy, poznajemy aktywnie, dokonujemy wglądu, używamy empatii.

-- 20 cze 2014, 00:56 --

torres napisał(a):Twój sposób postrzegania świata nie wpływa na to jaki świat jest w realu.

W dużym stopniu czyjaś wiedza o świecie, to czyjaś interpretacja. Mój sposób postrzegania świata wpływa na mnie i na sens mojego życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Jak dochodzicie do prawdy?

przez torres 20 cze 2014, 23:12
A wielu znasz muzułmanów, buddystów, żydów… ?


Nie bo w Polsce jest ich mało (żydzi są ale się maskują :D ). Wg moich obserwacji najszczęśliwsi są ludzie, którzy wierzą w Boga ale nie w dogmaty. Takie poczucie, że Bóg ich wspiera w życiu i kocha, a po śmierci i tak jest reinkarnacja to najzdrowszy pogląd jeśli chodzi o szczęście ludzi, którzy to wyznają.

To Twój punkt widzenia. Dla mnie na przykład wiara jest źródłem wolności. I wielu ludzi tak czuje, bardziej jeszcze niż ja, że to źródło wolności – tylko że to ludzie autentycznie zaangażowani pod względem swojej wiary, a nie obserwatorzy. Nie dla każdego jest narzędziem zniewolenia.


Iluzja wolności powstaje przeważnie po odejściu od wiary. A prawdziwa wolność nie istnieje. Są pojedyncze przypadki, że katolik też jest szczęśliwy ale to rzadkość.

Moim zdaniem na pewnym poziomie się ją odbiera jako zniewolenie – na poziomie utożsamienia jej z zakazami i nakazami, a na pewnym jako wolność – na poziomie relacji z Bogiem, dążenia do uznawanych przez siebie wartości, nieprzywiązywania się do tego, co nie daje trwałego szczęścia, niezależności od nacisków otoczenia itp.


Pogrubione jest sprzeczne z dogmatami religijnymi. Wartości mają być nie uznawane przez Ciebie tylko przez grupę religijną, trwałego szczęścia nie ma jako takiego w ogóle, niezależność od nacisków otoczenia jest możliwa kiedy nie ma dogmatów.

No to wiadomo, że patrzę przez pryzmat swoich, a przez pryzmat czyich mam patrzeć?


Gdybyś chciał znać prawdę to musiałbyś nie patrzeć przez żaden pryzmat a tak się nie da bo zawsze patrzysz przez swój. Dzięki temu mam pewność, że podważając dowolny pogląd jestem w stanie to zrobić ale już udowodnić coś ponad wszelką wątpliwość byłoby ciężko.

A jednak są pewne sygnały, które mówią czy człowiek jest dobry czy zły, w tym, co mówi, jak się zachowuje – choć oczywiście niektórzy potrafią perfekcyjnie ukrywać swoje złe zamiary.


Takie sygnały mogą być ale nie muszą. Wręcz przeważnie ich nie ma i na początku najatrakcyjniejsze osoby są super a potem okazuje się smutna prawda.

Jeśli ktoś sobie zda sprawę, że zakochuje się w niewłaściwych osobach, to ma szansę to zmienić – przez znalezienie przyczyn, przemyślenie priorytetów, zmianę stylu nawiązywania znajomości i inne rzeczy.


Niekoniecznie. Można zakochać się od pierwszego wejrzenia po prostu bez przyczyny i co wtedy radzisz? A porzucenie takiej miłości to zabicie bezwarunkowości czyli pozbycie się sensu tego uczucia.

to zależy czy uczymy się świata przez gotowe schematy czy wnikamy, poznajemy aktywnie, dokonujemy wglądu, używamy empatii.


A i tak się różnimy w zdaniach mimo aktywnego poznawania, dokonywania wglądów i używania empatii. I ktoś ma rację a ktoś inny nie ale nie da się zweryfikować kto jest kim podobnie jak nie da się zweryfikować własnych poglądów.

W dużym stopniu czyjaś wiedza o świecie, to czyjaś interpretacja. Mój sposób postrzegania świata wpływa na mnie i na sens mojego życia.


To inaczej napiszę. Twój sposób postrzegania wpływa na sens Twojego życia czyli weźmy takiego sportowca, dla którego sensem życia jest pływanie. Czy pływanie jest sensem życia? Nie ale on ma taki sens. Oznacza to, że jego świat jest zniekształcony na tyle, że wydaje mu się, że pływanie jest sensem. Ale pytanie co jest nim naprawdę? Nieważne jaki sens sobie nadasz to nadal i tak nie możesz zweryfikować tego czy jest słuszny. Ktoś stwierdza, że dla niego słuszne jest zabijanie i nie wytłumaczysz, że tak nie jest. Może to on ma rację a my nie? Dobra, wiemy że nie. W takim razie najmądrzejszy jest ten kto wie, że nie warto nic robić bo on nie ma punktu widzenia na sens i widzi wszystko takie jakie jest naprawdę. Ty widzisz basen taki jaki jest naprawdę, a pływak widzi go jako zajebiste miejsce, w którym się spełnia. Podobnie jest z piłką nożną, samochodami, dosłownie ze wszystkim bez wyjątku.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez refren 21 cze 2014, 01:08
torres napisał(a): Są pojedyncze przypadki, że katolik też jest szczęśliwy ale to rzadkość.

Uff. Jest dla mnie nadzieja ;)

refren napisał(a):Moim zdaniem na pewnym poziomie się ją odbiera jako zniewolenie – na poziomie utożsamienia jej z zakazami i nakazami, a na pewnym jako wolność – na poziomie relacji z Bogiem, dążenia do uznawanych przez siebie wartości, nieprzywiązywania się do tego, co nie daje trwałego szczęścia, niezależności od nacisków otoczenia itp.

torres napisał(a):Pogrubione jest sprzeczne z dogmatami religijnymi. Wartości mają być nie uznawane przez Ciebie tylko przez grupę religijną, trwałego szczęścia nie ma jako takiego w ogóle, niezależność od nacisków otoczenia jest możliwa kiedy nie ma dogmatów.

Rozpatrujesz z etapu na którym masz poczucie, że wiara kłóci się z Twoimi wartościami (pragnieniami). Natomiast jeśli wiara się rozwija, to dochodzi do harmonii, uznajesz np. zasady moralne za coś, czym warto się kierować, a nie za coś zewnętrznego, narzuconego przez grupę religijną, a wartości do których dążysz są Twoimi własnymi, indywidualnymi, ale nie kłócą się z wartościami niesionymi przez wiarę. Ten stan się osiąga, niekoniecznie się go ma z marszu. To jest proces, w którym jest ścieranie się i dojrzewanie.


refren napisał(a):Jeśli ktoś sobie zda sprawę, że zakochuje się w niewłaściwych osobach, to ma szansę to zmienić – przez znalezienie przyczyn, przemyślenie priorytetów, zmianę stylu nawiązywania znajomości i inne rzeczy.


torres napisał(a):Niekoniecznie. Można zakochać się od pierwszego wejrzenia po prostu bez przyczyny i co wtedy radzisz? A porzucenie takiej miłości to zabicie bezwarunkowości czyli pozbycie się sensu tego uczucia.

Zakochanie nie ubezwłasnowolnia. Takie od pierwszego wejrzenia nie jest dla mnie poważne, no ale może dla kogoś to wielka siła. Moim zdaniem nawet w zakochaniu się jest moment wyboru, w którym decydujesz czy chcesz się wkręcać i mieć na coś nadzieję czy nie. Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi na końcu, ale dla mnie sensem uczucia nie jest bezwarunkowość. Sensem uczucia jest uszczęśliwienie kogoś, a przez to siebie, co czasem nie jest możliwe, mimo, że jest jakieś uczucie.

refren napisał(a):W dużym stopniu czyjaś wiedza o świecie, to czyjaś interpretacja. Mój sposób postrzegania świata wpływa na mnie i na sens mojego życia.

torres napisał(a):To inaczej napiszę. Twój sposób postrzegania wpływa na sens Twojego życia czyli weźmy takiego sportowca, dla którego sensem życia jest pływanie. Czy pływanie jest sensem życia? Nie ale on ma taki sens. Oznacza to, że jego świat jest zniekształcony na tyle, że wydaje mu się, że pływanie jest sensem. Ale pytanie co jest nim naprawdę? Nieważne jaki sens sobie nadasz to nadal i tak nie możesz zweryfikować tego czy jest słuszny. Ktoś stwierdza, że dla niego słuszne jest zabijanie i nie wytłumaczysz, że tak nie jest.

Dla mnie zniekształceniem jest odmawianie temu sportowcowi jego sensu życia. Owszem, są rzeczy, które uważamy uniwersalnie za takie, które nadają życiu sens, a inne za mniej nadające sens, robimy gradacje np. "zdrowie przede wszystkim", ale nigdy nie będzie zgody wśród wszystkich ludzi, co nadaje życiu sens, ponieważ sens życia jest kwestią indywidualną. Gdyby był tylko jeden, słuszny dla wszystkich, to nie bylibyśmy wolni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Jak dochodzicie do prawdy?

Avatar użytkownika
przez Łapa 21 cze 2014, 01:12
Przepraszam panowie ale już smęcicie straszliwie :P
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do