Depresja a związki - jakim cudem?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 sty 2016, 10:42
arrivistE napisał(a):NN4V mysle ze to nie obwinianie ludzi za brak akceptacji tylko niechec przed kolejnymi probami zawierania znajomosci, strach przed kolejnymi zlosliwymi uwagami itp. Czy sluszna czy nie, czasem sobie wyolbrzymiamy niektore zwlaszcza przykre rzeczy chorujac na depresje.

Może tak być. Rozchodzi sie o to, by odróżnić próby zgnębienia od informacji nie zabarwionych emocjonalnie. Na te pierwsze nauczyć się riposty (da się), z drugich wyciagać wnioski i wykorzystywać je (przynajmniej próbować) we własnym rozwoju.

No i rozróżniać skutek od przyczyny. Zaburzenia lękowe/unikające, błędne postrzeganie ludzkich reakcji (nadwrażliwość), prowadzi do obniżenia poczucia wartości, a dalej do depresji. Odwrotny kierunek wydaje się niezbyt częsty.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4326
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez Bluepb 26 sty 2016, 21:07
Ja nawet nie próbuje...

edycja:
Taki wewnętrzny konflikt
musisz znaleźć dziewczynę ! potrzebujesz tego! VS kto by Cię chciał? gdzie szukać ? jeśli odjebiesz coś głupiego będą się z Ciebie nabijać, jakim będziesz kochankiem? itp itd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
460
Dołączył(a)
06 gru 2015, 22:01

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez Miilena 27 sty 2016, 01:12
NN4V, zupełnie nie to miałam na myśli w przytoczonym przez Ciebie fragmencie. To tylko stwierdzenie, nie zarzut. Miałam na myśli to, że osoby z zaburzeniami mogą mieć większe problemy z nawiązywaniem kontaktów, niż osoby zdrowe. Zupełnie naturalnym jest, że wolimy ludzi pogodnych od tych smutnych, więc osoby depresyjne mogą swoim usposobieniem odpychać. Nie postrzegałabym tego w kategoriach winy jednej czy drugiej strony, bo nie o szukanie winowajcy tutaj chodzi.

Niestety lub stety, winy zazwyczaj szukałam właśnie w sobie. Co też do końca dobre nie jest, bo jeśli człowiek ciągle o coś siebie obwinia to jest to prosta droga do jeszcze niższej samooceny i niechęci wobec samego siebie. A tego to mam aż nadto.

Co do terapii, to uczęszczałam na nią ponad 5 lat. Nie przyniosła oczekiwanych skutków.

Ryska, dziękuję za odpowiedź. Ja akurat ze znajomościami czysto koleżeńskimi problemów nie miałam. Na przestrzeni lat udało mi się nawiązać kilka wieloletnich przyjaźni, które były dla mnie podporą. Ale koleżeństwo zawsze wydawało mi się prostsze niż relacje męsko damskie, przychodziło jakoś tak naturalnie. Tylko te drugie wydają się niczym Mount Everest – piekielnie trudne do zdobycia i tylko dla wybranych. Dlatego właśnie zapytałam o to, czy można sobie poradzić bez tych „umiejętności”. Mam za sobą jedną znajomość z facetem, w której poszło to nieco dalej niż koleżeństwo. Nie był to związek, nie udało mi się go stworzyć, mimo najszczerszych chęci, ale powiedzmy, że jakimś tam doświadczeniem można to nazwać. W dużej mierze potwornie zawinił mój brak doświadczenia. Nie potrafiłam z nim porozmawiać w kluczowych momentach, nie potrafiłam się odważyć, wyartykułować swoich myśli. Czułam się niczym taka zestrachana nastolatka, która zupełnie nie wie co robić. A kiedy w końcu się odważyłam, to i tak już nie było czego zbierać. Dlatego właśnie mając w pamięci tą historię, boję się tego, czy w razie czego będę umiała odnaleźć się w podobnej sytuacji i czy ta moja nieporadność znów nie będzie kłodą pod nogami. O ile oczywiście kiedykolwiek odważyłabym się jeszcze próbować, bo sparzyłam się na tyle mocno, że na dzień dzisiejszy zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Bardzo ciężko byłoby uwierzyć w czyjeś dobre intencje.
Każdej nocy śnią mi się Twoje buty obok moich.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
23 sty 2016, 22:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez ryska 27 sty 2016, 13:36
Miilena, nie bój się kolejnego związku. Jesteś mądrzejsza o tamte doświadczenia. I było to jakiś czas temu. Na pewno jakoś się zmieniłaś przez ten czas, nabrałaś świadomości samej siebie, swoich problemów. Ja miałam ogromne problemy z pokazywaniem uczuć na samym początku. Nadal mam problemy z mówieniem co czuję, jak dobrze mi jest, jaki on jest wspaniały. On mówi mi piękne słowa a ja milczę. Na razie nauczyłam się mówić "Ty tak ładnie mówisz a ja nie potrafię, mam opory, nie jestem przyzwyczajona" (coś takiego). I on to rozumie, wie, że potrzebuję czasu, żeby się oswoić z mówieniem takich słów. Tak samo było np. z dotykiem. Powiedziałam mu, że mam taki problem i on wziął to pod uwagę. A teraz sama się na niego rzucam :D Jeśli trafisz na tego odpowiedniego faceta to będziesz mogła mu powiedzieć czego się boisz, z czym masz problem i on powinien Ci pomóc. Razem przejdziecie prze to Twoje przełamywanie się, naukę.
agorafobia, choroba sieroca, DDD, DDRR, mieszane zaburzenia lękowe, nerwica lękowa, nerwica natręctw, osobowość anankastyczna, osobowość unikająca, osobowość zależna, socjofobia, zaburzenia adaptacyjne, zaburzenia depresyjne... cdn. ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
19 lis 2014, 09:34
Lokalizacja
Warszawa

Depresja a związki - jakim cudem?

przez dar 27 sty 2016, 14:10
Miilena, dla mnie związek a depresja nie ma aż tak dużego znaczenia.
Niekiedy dobry związek powstaje z przypadku a często z dobrych relacji. Czasem to kwestia przypadku. Jednak najczęściej fajne związki powstają na wspomnianych dobrych relacjach, przyjaźni. Wtedy można zbudować coś trwałego i chyba taki związek byłby najlepszy dla osoby z depresją. Czasem może ktoś Cię nazwie koleżanką ale może to przeistoczyć się w związek kto wie. Na pewno wygląd zewnętrzny nie ma dużego znaczenia ale warto trochę o niego zadbać.
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez Miilena 27 sty 2016, 21:38
ryska – wcale nie tak dawno temu. Tamtą znajomość zakończyłam zeszłego lata, więc nie minęło jeszcze nawet pół roku. Nadal o nim nie zapomniałam, nadal nie mam wobec niego tej obojętności, którą powinnam mieć. Podejrzewam, że gdybym go spotkała gdzieś przypadkiem na ulicy to wszystkie uczucia by wróciły. Te wspomnienia nadal są we mnie bardzo żywe. Aż głupio mi się przyznać, ale nadal za nim tęsknię.
A czy zmieniłam się przez ten czas? Sama nie wiem. Jeśli tak to raczej tylko na gorsze. Czuję się dużo bardziej zgorzkniała i dużo bardziej pogłębiła się moja depresja. Stałam się też dużo bardziej lękliwa, ciągle się czegoś boję. Nawet jeśli ten strach na zdrowy rozsądek jest na wyrost, to nie umiem się go pozbyć.
Mam podobnie jak Ty, mówienie o uczuciach jest dla mnie bardzo trudne. Wstyd mi się przyznać, że coś do kogoś czuję. Mam poczucie, że to objaw słabości, że się ośmieszę. I przede wszystkim jest to podszyte ogromnym strachem przed odrzuceniem. Z kolei jeśli chodzi o dotyk, to miałam odwrotnie niż Ty. Nie miałam z tym problemu, przeciwnie, często sama go inicjowałam. Tak bardzo byłam wygłodniała pod tym względem, że czasem aż trudno było mi się powstrzymać.

Cieszę się, że udało Ci się trafić na kogoś kto potrafił zrozumieć twoje problemy. To chyba jak trafić 6 w lotto :) To bardzo pokrzepiające, że są osoby, którym się udało.

dar – gdy ktoś komuś mówi: „przykro mi, ale nic z tego nie będzie bo jesteś dla mnie tylko kolegą/koleżanką” to raczej nie ma co liczyć na to, że to się kiedyś zmieni i przerodzi w związek. To dość jasny komunikat, że nie mamy co liczyć na coś więcej. A z wyglądem bywa różnie. Może nie zawsze jest kwestią kluczową, ale myślę, że też nie można powiedzieć, że jest bez znaczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
23 sty 2016, 22:11

Depresja a związki - jakim cudem?

przez dar 27 sty 2016, 23:42
Miilena napisał(a):dar – gdy ktoś komuś mówi: „przykro mi, ale nic z tego nie będzie bo jesteś dla mnie tylko kolegą/koleżanką” to raczej nie ma co liczyć na to, że to się kiedyś zmieni i przerodzi w związek. To dość jasny komunikat, że nie mamy co liczyć na coś więcej.

A to zmienia postać rzeczy. Chociaż z drugiej strony gdy odkurzę dawne sytuacje to miewałem relacje które niby miały być koleżeńskie i niby nawet jedna i druga strona mówiła o koleżeństwie, a wszystko się jednak zmieniło. Także nie ma co naciskać relacje same się potrafią zmienić. Ogólnie ważne aby się nie nakręcać a tylko być tą dobrą koleżanką/kolegą.
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez Miilena 28 sty 2016, 00:24
dar - mam nieco inne podejście. Kiedyś kontynuowałam taką relację i nie było to najszczęśliwsze rozwiązanie. Długi czas przyjaźniłam się z facetem, do którego czułam coś więcej, mając nadzieję że może z czasem coś się zmieni. Strasznie wtedy cierpiałam. Oczywiście mimo upływu czasu nic się nie zmieniło i w końcu dałam sobie spokój. Od tamtej pory nauczyłam się, że jeśli dostaje się taki jasny komunikat to znajomość najlepiej rozluźnić albo skończyć. Nie da się przyjaźnić z kimś do kogo czuje się coś więcej. W każdym razie ja nie potrafię. To takie samooszukiwanie siebie, że rola przyjaciela nam odpowiada, a to przecież nieprawda bo ciągle liczy się na odwzajemnienie naszyć uczyć. A czasem to liczenie na cud. To bywa bardzo wyniszczające.
Każdej nocy śnią mi się Twoje buty obok moich.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
23 sty 2016, 22:11

Depresja a związki - jakim cudem?

przez dar 28 sty 2016, 00:46
Miilena, rozumiem. Jeśli faktycznie czułaś coś więcej do danej osoby, że aż cierpiałaś to na pewno nie warto było kontynuować znajomości.
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez NN4V 29 sty 2016, 10:23
Miilena napisał(a):NN4V, zupełnie nie to miałam na myśli w przytoczonym przez Ciebie fragmencie. To tylko stwierdzenie, nie zarzut. Miałam na myśli to, że osoby z zaburzeniami mogą mieć większe problemy z nawiązywaniem kontaktów, niż osoby zdrowe. Zupełnie naturalnym jest, że wolimy ludzi pogodnych od tych smutnych, więc osoby depresyjne mogą swoim usposobieniem odpychać. Nie postrzegałabym tego w kategoriach winy jednej czy drugiej strony, bo nie o szukanie winowajcy tutaj chodzi.
....

Niefortunnie użyłem określenia "wina" myśląc "przyczyna". Masz rację - nie idzie o szukanie winowajcy, lecz o znalezienie przyczyny i ew. przeciwdziałanie.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4326
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 29 sty 2016, 12:36
Miilena,

Mam tą samą sytuację chociaż jestem facetem.Wytłumaczenie widzę na trzech polach.Pierwsze jest takie że sporo osób które piszę że ma depresje i cięzkie życie,nie ma jej wgl.To szczególnie typowe u kobiet,poznałem sporo zaburzonych kobiet,naprawdę sporo i w mojej opinii 1/3 z nich nie miała żadnych zaburzeń była po prostu rozszczeniowo nastawiana do życia,niedojrzała i malkontentna i zdawało im się że mają depresje.Takie problemy pierwszego świata które nazywały depresją.
Drugi aspekt,równie ważny to skala zaburzeń psychicznych.Możesz mieć tylko depresje,np.biologiczną,ale pochodzić z dobrego domu pełnego miłości i łatwo wtedy budować związki.Ale depresja może być tylko zaburzeniem towarzyszącym,szczególnie jesli pochodzisz z patologicznej rodziny.Nie masz wzorców dobrych relacji,boisz się bliskości i wtedy nie zbudujesz związku.
Trzecie,to po prostu szczęscie.Czasem zbiegem okoliczności trafisz na kogoś z kim uda się zbudowąc relacje mimo zaburzeń,kot jest na tyle wyrozumiały i cierpliwy żeby dać Ci sie rozwinąć i nauczyć sie zdrowej emocjonalności.

Ogólnie na pocieszenie moge Ci powiedzieć że kobiecie tego typu zaburzenia łatwo się wybacza,facetom nie.Niestety.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Depresja a związki - jakim cudem?

przez rabbithearted 29 sty 2016, 18:26
Miilena, mnie się udało zbudować dość szczęśliwy związek mimo depresji i nerwicy, chociaż nadal się boję, że stracę mojego narzeczonego, że kiedyś będzie mnie miał po prostu dość.... Teraz, kiedy jest gorzej, bo bywało lepiej, naprawdę cieszyłam się życiem i związkiem.
Mój narzeczony jest wspaniały, był ze mną zawsze, pocieszał, rozumie, że borykam się z takimi a nie innymi problemami, że muszę chodzić na terapię, leczyć się farmakologicznie.
Życze Ci, żebyś też znalazła kogoś takiego!
Offline
Posty
155
Dołączył(a)
21 mar 2012, 00:47
Lokalizacja
Wrocław

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 04 lut 2016, 21:52
Trzeba próbować. Nie poddawać się. Ryzykować. Czasem człowiek się sparzy, pocierpi przez chwilę. Aż w końcu trafi na właściwą osobę.
Uważam mojego chłopaka za wielkie błogosławieństwo, nie wyobrażam sobie jak mogłam wcześniej bez niego żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Depresja a związki - jakim cudem?

Avatar użytkownika
przez NN4V 04 lut 2016, 23:04
bedzielepiej napisał(a):....Uważam mojego chłopaka za wielkie błogosławieństwo, nie wyobrażam sobie jak mogłam wcześniej bez niego żyć.

O, już masz. Fajnie. :D

Choć właściwie szkoda. :cry:

:mrgreen:
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4326
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do