Ciągły stres, bezsens.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Ciągły stres, bezsens.

przez kertoiP 04 lut 2013, 00:26
Witam, napisałem ten temat głównie z powodu stresu który niszczy przyszłość i zdrowie ( chyba dział depresja dobry? ). Od zawsze kiedy pamiętam miałem ciągłe poczucie stresu czy to przy kontakcie z innymi ludźmi czy po prostu samemu siedząc w pokoju czułem to uczucie spięcia w brzuchu, niemożność zrelaksowania się. Zawsze gdy miałem iść do szkoły budziłem się godzinę wcześniej niż trzeba, żeby wszystko było przygotowane i byłem w szkole 15 minut przed lekcją, żeby się nie spóźnić. Do teraz gdy np umawiam się z kolegą na wyjście gdzieś czuje nieproporcjonalnie do tego wydarzenia duży stres i z powodu napięcia w okolicach brzucha idę do toalety. Taki chroniczny stres mimo uciążliwości da się wytrzymać ale najgorszy jest silny.
Ostatnio mieliśmy zrobić krótką prezentację max 5 min. Można było robić w parach więc aby zmniejszyć stres wziąłem kolegę i zrobiliśmy prezentację. Wszystko miałem dokładnie wyuczone. Przed lekcją jeszcze kolegom pokazywałem jak będę to mówił i wszystko bezbłędnie poszło. Ok, trwa lekcja nauczycielka wzięła kilku uczniów i wreszcie nasza kolej. Udaję rozluźnionego ale wewnątrz piekło mam ochotę uciec, rozpłakać się albo schować. Mówiliśmy po 3,4 zdania na zmianę. Zaczynam swoją kwestię i idzie całkiem nieźle pod koniec tylko zaczyna mi się łamać głos. Kolega skończył mówić i zaczynam swoją kwestię. Głos już ledwo, ledwo słychać jakbym miał się zaraz rozpłakać. Zacinając się i myląc kończe. Pozostały jeszcze 2 kwestie. Kolega skończył. Stoję i nagle zdaje sobie sprawę, że nic nie pamiętam. Wtedy zupełnie się wyłączam z rzeczywistości i nie mając ani jednej myśli w głowie stoję i nic nie robię. Czas leci i leci a ja po prostu nie istnieje. Przegrałem. Kolega dokończył swoją część i siedliśmy. Z jednej strony ulga, że się skończyło, a z drugiej przytłacząjąca pozytywną emocję wściekłość. Łącznie mówiłem 30s z czego 20 ostatnich łamiącym się głosem. Na maturze czeka mnie 15min prezentacji... Powiedziałem sobie, że już nie zrobie żadnej prezentacji w życiu skoro nie dałem rady kilkunastoma nauczonymi zdaniami mówiąc jeszcze z kolegą to co dopiero z prawdziwą prezentacją. Mówiłem rodzicom i mówili, że nie ma czym się stresować itd. Tyle to i ja rozumiem ale ciało robi co innego. Poradzili mi wziąć ziołowe leki na uspokojenie typu neopersen itp. Brałem kiedyś w stresującej sytuacji podwójna porcję i nic. Przede mną prezentacja maturalna której pod wpływem takiego stresu po prostu nie zdam,a nie moge sobie z nim za nic poradzić próbowałem tylu rzeczy i po prostu się nie da. Czyli cokolwiek zrobię skończy się przegraną.

To jedno, a teraz drugie. Nie wiem czy to można nazwać depresją, czy to po prostu świadomość tego życie nie ma sensu. Nie chodzi o to, że np nie będę miał przyszłości albo rzuciła mnie dziewczyna i nie mam po co żyć. Chodzi o brak sensu dla całego świata. Wszystko od najmniejszego atomu aż po ludzi dąży do rozwoju, ewolucji. Tylko po co? Jesteśmy tylko częścią większego planu każdy z nas ma zadanie się rozmnożyć, utrzymać potomków przy życiu. I co dalej? Na tym się kończy nasza funkcja i możemy zostać wyrzuceni i zapomnieni? Poza tym nic nie jest pewne. Wszystko co widzimy może być równie dobrze złudzeniem jak prawdą. Więc trwamy w czymś co jest nie wiadomo czym i umrzemy nic nie wnosząc do tego czegoś. I jak tu znaleźć powód by żyć albo nawet powód by umrzeć? Jedynym wyjściem jest po prostu trwanie. Rozumiem, że nie w tym rzecz, żeby mówić "życie jest bez sensu" ale ta świadomość nie daje o sobie zapomnieć.

Sorry, że tak długo ale musiałem dosyć dokładnie ( wyszło chaotycznie ) opisać mój problem.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 lut 2013, 23:21

Ciągły stres, bezsens.

Avatar użytkownika
przez coccinella 16 lut 2013, 17:35
Czego się konkretnie boisz podczas takich wystąpień? Co Cię najmocniej paraliżuje? Jakie to są myśli? Może warto się nad tym zastanowić, żeby zobaczyć je trochę z boku i pomyśleć skąd się biorą.

Co do sensu życia, to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jesteś jeszcze młody, kształtujesz się. Możesz sobie myśleć, że życie to tylko praca, rozmnażanie, a potem śmierć. Ale może warto pomyśleć co chciałbyś w życiu zrobić, co zobaczyć, czego się nauczyć, co osiągnąć. Życie to też dużo przyjemności wbrew pozorom ;)
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Ciągły stres, bezsens.

przez tomek83 16 lut 2013, 23:06
Nerwica z depresją.

Jeśli chodzi o bezsens życia, to niestety jest ono bez sensu. Jesteśmy trybikami w jakiejś wielkiej maszynie Świat-1, którą zarządza "szalony" eksperymentator - Bóg. Co ciekawe depresja jest konieczna aby dojść do takich wniosków, bez depresji jesteśmy w jakimś amoku i wtedy to skutecznie udaje nam się łudzić codziennością.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
27 sty 2013, 15:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ciągły stres, bezsens.

przez karlolinka 17 lut 2013, 01:48
Poczucie bezsensu życia i jego rozważanie to problemy egzystencjalne. Takie problemy są potrzebne byśmy zadając odpowiednie pytania i drążąc temat doszli do sedna tego kim My jesteśmy, "My" jako Ja-konkretna osoba. Kim jestem, kim mogę się stać i w jakich okolicznościach i dokąd chcę zmierzać. Problem egzystencjalny pojawia się u nas gdy jeszcze nie wiemy kim jesteśmy. Potem perspektywa bezsensu się kurczy, a nagle wyrasta przed nami wyraźny obraz kim chcę być i co robić, oraz wyraźna wiedza o tym, co jest zgodne ze mną a co nie. Ale właśnie to poczucie bezsensu potrzebne jest na początku tej własnej drogi. I z tego poczucia bezsensu rodzi się najgłębszy sens tego kim ja jestem i dokąd zmierzam. W momencie kiedy rozumiemy znaczenie bezsensu, zaczyna ono nabierać sensu. I przekształca się w Nas.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
29 paź 2012, 14:11

Ciągły stres, bezsens.

przez tomek83 17 lut 2013, 02:06
karlolinka napisał(a):Poczucie bezsensu życia i jego rozważanie to problemy egzystencjalne. Takie problemy są potrzebne byśmy zadając odpowiednie pytania i drążąc temat doszli do sedna tego kim My jesteśmy, "My" jako Ja-konkretna osoba. Kim jestem, kim mogę się stać i w jakich okolicznościach i dokąd chcę zmierzać. Problem egzystencjalny pojawia się u nas gdy jeszcze nie wiemy kim jesteśmy. Potem perspektywa bezsensu się kurczy, a nagle wyrasta przed nami wyraźny obraz kim chcę być i co robić, oraz wyraźna wiedza o tym, co jest zgodne ze mną a co nie. Ale właśnie to poczucie bezsensu potrzebne jest na początku tej własnej drogi. I z tego poczucia bezsensu rodzi się najgłębszy sens tego kim ja jestem i dokąd zmierzam. W momencie kiedy rozumiemy znaczenie bezsensu, zaczyna ono nabierać sensu. I przekształca się w Nas.


Perspektywa bezsensu się po jakimś czasie kurczy, jak napisałaś... Ale czy nie miałaś tak, że znowu po jakimś czasie orientujesz się, że tak na prawdę byłaś w głębokiej dziurze i ogarnęłaś tylko jeden procent tego bezsensu, a przed tobą pozostaje do ogarnięcia jeszcze kolejne dziewięćdziesiąt dziewięć procent? Tak jak z górą lodową - widzisz ją z daleka słabo, potem widzisz więcej, zbliżasz się do celu, a po jakimś czasie gdy wydaje ci się, że ogarniasz to w całości, okazuje się, że to tylko sam wierzchołek. I znowu od nowa - bo masz do ogarnięcia prawie całość. Nie jest tak w życiu? Jest. Na pewnym etapie myślisz, że wiesz już wszystko a potem przychodzi coś nowego, odmiennego.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
27 sty 2013, 15:26

Ciągły stres, bezsens.

przez karlolinka 18 lut 2013, 11:07
tomek83 napisał(a):
Perspektywa bezsensu się po jakimś czasie kurczy, jak napisałaś... Ale czy nie miałaś tak, że znowu po jakimś czasie orientujesz się, że tak na prawdę byłaś w głębokiej dziurze i ogarnęłaś tylko jeden procent tego bezsensu, a przed tobą pozostaje do ogarnięcia jeszcze kolejne dziewięćdziesiąt dziewięć procent? Tak jak z górą lodową - widzisz ją z daleka słabo, potem widzisz więcej, zbliżasz się do celu, a po jakimś czasie gdy wydaje ci się, że ogarniasz to w całości, okazuje się, że to tylko sam wierzchołek. I znowu od nowa - bo masz do ogarnięcia prawie całość. Nie jest tak w życiu? Jest. Na pewnym etapie myślisz, że wiesz już wszystko a potem przychodzi coś nowego, odmiennego.


Nigdy nie wie się wszystkiego, więc jeśli na danym etapie się tak myśli, to to jest błąd w założeniach i nic dziwnego, że potem następuje rozczarowanie. Trzeba się nastawić na to, że się nie wie co się wydarzy i jak to będzie, ale że sobie będziemy próbować dać radę i idziemy do przodu w ciemno. Ale nie ma poczucia bezsensu, bo skupiamy się na swoich krokach tu i teraz - czy są precyzyjne, czy na dobry (dobry na ten moment) kamień stanęliśmy, co zrobić z tym głazem co stoi nam na drodze itd.
Co o tym uważasz?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
29 paź 2012, 14:11

Ciągły stres, bezsens.

przez tomek83 20 lut 2013, 01:49
karlolinka napisał(a):
Nigdy nie wie się wszystkiego, więc jeśli na danym etapie się tak myśli, to to jest błąd w założeniach i nic dziwnego, że potem następuje rozczarowanie. Trzeba się nastawić na to, że się nie wie co się wydarzy i jak to będzie, ale że sobie będziemy próbować dać radę i idziemy do przodu w ciemno. Ale nie ma poczucia bezsensu, bo skupiamy się na swoich krokach tu i teraz - czy są precyzyjne, czy na dobry (dobry na ten moment) kamień stanęliśmy, co zrobić z tym głazem co stoi nam na drodze itd.
Co o tym uważasz?


Potraktuj może owo "wiedzenie wszystkiego" jako skrót myślowy, będzie to bliższe temu co chciałem przekazać. Nie chodzi o jakąś wiedzę absolutną czy też samo poczucie posiadania takiej wiedzy ale jednak konieczne jest pewne wyklarowanie swoich myśli i/lub posiadanie doświadczenia życiowego na dany temat życiowy (lub doświadczenia na temat własnej osoby), aby zmniejszyć to poczucie bezsensu. Sama przecież piszesz:

"(...)byśmy zadając odpowiednie pytania i drążąc temat doszli do sedna tego kim My jesteśmy(...)Potem perspektywa bezsensu się kurczy, a nagle wyrasta przed nami wyraźny obraz kim chcę być i co robić, oraz wyraźna wiedza o tym, co jest zgodne ze mną a co nie.")


Ja sugerowałem w swojej wypowiedzi, że cykl się potem powtarza i bezsens powraca. Sprobuję to powiedzieć Twoimi słowami: na skutek innych, nowych przypadków życiowych obraz kim jesteśmy, co chcemy robić itp przestaje być wyraźny i perspektywa bezsensu się znowu powiększa. Syzyfowe prace czy osobowość depresyjna?
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
27 sty 2013, 15:26

Ciągły stres, bezsens.

przez kertoiP 22 lut 2013, 17:39
Sorry, że dopiero teraz odpisuję ale po prawie 2 tygodniach bez odpowiedzi myślałem, że nikt nie odpisze.

Dobre odpowiedzi tylko jest pewien problem. Z jednej strony mam świadomość, że człowiek nigdy nie dowie się jak jest naprawdę albo nie pojmie tego, a z drugiej czuję, że istnieje jakieś rozwiązanie tego co oczywiście jest ze sobą sprzeczne. I przez to tkwię w niepewności bo żadne z tych rozwiązań nie jest dobre.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 lut 2013, 23:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do