moja walka

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja walka

przez Divinity 04 cze 2012, 09:37
Witam ponownie, zakładam nowy temat, opisze od nowa moją walkę z chorobą może ktoś kto zaczyna dopiero swoją bitwę znajdzie coś pomocniczego.
Teraz wiem że moja choroba zaczęła się w liceum 1-2 klasa, jakieś 4 lata temu. Leczę się psychiatrycznie od lat 2. Swoje pierwsze kroki stawiałem u dr Polewki w krakowie, niestety po 2 latach leczenia choroba się pogłębia, jest coraz gorzej, z dnia na dzień poczucie beznadziejności i bezużyteczności, ciągła ospałość, brak sił, brak motywacji, najchętniej to bym zniknął, niestety nie jestem iluzjonistą :)
U dr w krakowie stwierdzono "depresję nawracającą", przez 2 lata przyjmowałem następujące leki (postaram się postawić im ocene w moim przypadku).
-seroxat i lexotan- te leki to jak cukierki, brak jakiegokolwiek działania, lexotan działał w potrójnej dawce, inaczej nic nie czułem, ocena 0/10
-efectinER i tranxene- cud! tranxene mnie wycisza i uspokaja, znika nerwica pojawia się depresja, EfectinER do kosza, zero jakiegokolwiek działania, tranxene 6/10; efectinER 1/10
Tutaj nastąpiło załamanie, miałem już pętle na głowie, jednak zabrakło sił do odebrania sobie życia...
-nowe ambulatoryjne leczenie w domu, anafranil, amitotryptylinum, tranxene w dawce 2x10mg, zalasta (coś jeszcze było ale nie pamiętam). Odradzam wszystkim anafranil !!!! bardzo bardzo zły lek, myślałem że się po pierwszej dawce przekręcę, 2 tygodnie nie wychodziłem z domu, spałem i leżałem jak obumarły, amito zaczęła działać (pierwszy trafiony lek), zalasta też pomagała, tranxene sam sobie zwiększyłem zależnie od dnia nawet do 50 mg ( a co tam, jak się lepiej czuje to mam to w dupie) ocena: anafranil !!! -10/10 (ocena minusowa, unikajcie tego), ami 6/10, zalasta 8/10, i tranxene w dużych dawkach 9/10.
Obecnie jade na samej ami + tranxene, niestety ami przestała działać, traxene już nie uspokaja, doktor już chyba sam nie wiedział co robić, tutaj nastąpiła zmiana lekarza na Prof. dr hab. med. Janusz Rybakowski, jestem po pierwszej wizycie. Po 10 minutach rozmowy dniagnoza, choroba afektywna dwubiegunowa, zostawił mi ami i tranxene dołożył lamitrin.
Brak działania, ami nie działa, tranxene nie działa ten nowy też nie działa.
Powoli kończą mi się siły na walke, zdecydowałem się podjąć poważny krok naprzód, będę prosił dr Rybakowskiego żeby przyjął mnie na klinike i zaaplikował elektrowstrząsy ew wlewy ketaminy.
Dodam że mam bardzo ciężki stan CHAD, jestem odporny na leki, przestają na mnie działać po 3 miesiącach, dodam że mam wujka który leczy się na to samo od 23 lat, bez żadnej poprawy, prof. stwierdził że moja choroba ma podłoże genetyczne (dużo osób w rodzinie się leczy, bądź nie leczy ale ma objawy, pokolenie wstecz też było chore ale nie mamy jak się dowiedzieć bo babcia trzyma gębę na kłodke, nie da się nic z niej wyciągnąć).
Jednym słowem jestem bardzo chory, bez nadziei na wyzdrowienie.
Profesor R. powiedział że mój wujek to najcięższy przypadek CHAD jaki miał okazje leczyć.
Ja mam to samo, organizm niweluje działanie leków, dlatego chce spróbować terapii wstrząsowej, bo co mi pozostało. Żyć tak nie będę bo to nie ma sensu, zostaje więc tylko sznurek bądź terapia wstrząsowa która mam nadzieję zadziała.
Miał ktoś z was elektrowstrząsy?
jak z tą utratą pamięci?
Pozdrawiam
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

moja walka

Avatar użytkownika
przez Szybka Zmiana 04 cze 2012, 10:19
dlatego chce spróbować terapii wstrząsowej, bo co mi pozostało


Pozostało Ci, mimo Twoich wyobrażeń - bardzo wiele. Obecnie większość psychoterapii wychodzi z założenia, że niewłaściwe nawyki myślowe, opinie na swój temat powodujące dysharmonię hormonalną można wyleczyć dostarczając substancje z zewnątrz - i choć faktycznie są przypadki, w których ktoś po "zastrzyku" hormonów szczęścia zauważa pozytywy życia i uczy się innej perspektywy i może leki odstawić, to w większości przypadków prowadzą one - tak samo jak narkotyki - do uzależnienia i zwiększania dawki. Każdy organizm dąży do balansu, i jeśli dostaje nadmiar np. serotoniny z zewnątrz, to odzwyczaja się jej produkcji w środku. Norma.

Teraz wiem że moja choroba zaczęła się w liceum 1-2 klasa, jakieś 4 lata temu.


Jeśli Twoje przypuszczenia są słuszne, to daj znać co się wtedy działo z Tobą i w okół Ciebie. Plus napisz jak tam sytuacja w domu, również w dzieciństwie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
24 maja 2012, 15:15

moja walka

przez Divinity 04 cze 2012, 10:25
4 lata temu zaczęły się zmiany, jakieś czarne myśli, ospałość i niezdolność do koncentracji nauki itd. Trzymałem się tylko przez siłownie i mma, jakieś walki itd, wtedy miałem jeszcze na to siłe i pewnie przez to jakoś funkcjonowałem. Teraz żałuję że wtedy nie zacząłem leczenia, teraz choroba się na tyle rozwinęła że rujnuje mi życie z dnia na dzień.
Dzieciństwo jak dzieciństwo, niewiele pamiętam.
Obecnie bardzo mi rodzice pomagają.
Nie pozostało mi nic więcej, gdyż wiem że żaden lek nie zadziała, są organizmy lekoodporne, takie jak mój.
Psychoterapia? phi, nie w tym stadium
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do