Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 16 sie 2010, 14:29
Być może części z Was moja historia jest znajoma. Jestem trudnym przypadkiem. :smile:

Wszystko zaczęło się tuż po poronieniu (maj 2009 – miałam w szpitalu zabieg usunięcia martwej ciąży, która miała dość dramatyczny przebieg). Dwa tygodnie po tym fakcie zaczął mnie boleć żołądek – ciężar w nadbrzuszu, totalny brak apetytu, odbijało mi się nawet po niegazowanej wodzie. Melisa, krople żołądkowe, ryżowa dieta i inne babcine sposoby nie zdały egzaminu.
Nastąpiły 4 miesiące leczenia żołądka, bieganie po gastrologach, leczenie helicobactera antybiotykami. Po leczeniu czułam się co raz gorzej…

Zażywałam różne leki z grupy IPP w różnych dawkach, ulgastran, duspatalin i mimo tej terapii… mój stan systematycznie się pogarszał. Schudłam 11 kg, pojawiły się biegunki. Trzy razy lądowałam na pogotowiu, tam machali mi łapką na do widzenia, odsyłali do domu (gdyż badania krwi i usg nie wykazywały żadnych odchylen) i kazali brać leki redukujące wydzielanie kwasu solnego.

We wrześniu doczołgałam się do psychiatry, błagając żeby mi wystawił skierowanie do szpitala (tak, tak, chciałam prosto do psychiatryka :shock: , żeby mi pomogli, miałam nawet spakowaną torbę). Odmówił, kazał spróbować lekoterapii i psychoterapii.
No więc od września zażywam leki antydepresyjne, obecnie Mirzaten 15 mg.

W ciągu roku miałam 4 gastroskopie :shock: , które niezmniennie wykazują stan zapalny i nadżerki w części przedodźwiernikowej.
Leków z grupy IPP nie biorę, bo fatalnie się po nich czuję (próbowałam cztery preparaty z tej grupy). Przez kilka tygodni łykałam Famogast, ale nie pomógł. Obecnie na żołądek biorę tylko Maalox.

Wczoraj potwornie nieprzyjemny ból w klatce piersiowej – taki rozpierający. Mam ciągły niepokój w żołądku, w jelitach, często piekące i palące bóle. Wszystko zaczyna się rano po przebudzeniu.
Brak sił. Brak wiary, że przejdzie. Na szczęście śpię w nocy, dzięki Mirzatenowi zapewne.

Od października do maja uczęszczałam na psychoterapię, w tym u znanego w Warszawie specjalisty z dziedziny terapii poznawczo behawioralnej, który po ośmiu spotkaniach stwierdził, ze nie potrafi mnie rozgryźć. Że niby trzymam się kurczowo choroby, a on nie wie, dlaczego. Ale jak się nie trzymać skoro.. boli.

Tak więc pomimo leczenia duszy i ciała bóle żołądka pozostały. Raz jest lepiej, raz gorzej.

Lekarze, gdy słyszą o początkach mojej dolegliwości (poronienie) niemal z biegu obstawiają psychosomatykę.

Jeden tylko przytomnie dopytał, jak to poronienie się odbyło i stwierdził, że narkoza i późniejsza antybiotykoterapia (doxycyclinum) mogły wywołać nadżerki żołądka.

W skrócie:

Diagnozy lekarzy nie-psychiatrów:
- zespół jelita drażliwego
- zapalenie nadzerkowe błony śluzowej żołądka
- nerwica (jako termin bliżej niesprecyzowany)


Psychiatrzy z kolei obstawiają:

- zaburzenia somatyzacyjne
- zaburzenia hipochondryczne
- zaburzenia depresyjno-lękowe
(niektórzy zalecali jednoczesne leczenie żołądka, inni nie, więc w tej materii zdania były podzielone)

Dr Zachmurami ;) obstawia:
- kandydozę (w badaniu wyszły poj. szczepy candida, ale lekarze to olali)
- refluks żółciowy (jedna gastroskopia wykazała ‘jeziorko obfite, zażółcone’ ale gastrolog zaprzeczył, żeby na tej podstawie orzekać refluks. Hmm… Dr Google twierdzi co innego).
- zwężenie pnia trzewnego (ostatnio doczytałam na ten temat – by się zgadzało)
- guz typu gastrinoma (nieleczące się nadżerki), przerost komórek G produkujących gastrynę (efekt stosowania IPP)
- chorobę Crohna


Odżywiam się bardzo ostrożnie: przez wiecznie zbuntowany żoładek wykluczyłam wiele produktów z diety (surowe owoce jadam sporadycznie), jestem wegetarianką, piję olej lniany dr Budwig, łykam spirulinę. Jest trochę lepiej, ale bóle wracają, biegunki również. Nie wierzę lekarzom, nie wierzę psychiatrom – tyle miesięcy leczenia, a efekty są marne :( .

Czy dane mi będzie wyzdrowieć?
Czy szukać innej choroby, czy jestem neurotykiem-hipochondrykiem?
Czy ktoś z Was ma podobne bóle? Jak sobie radzicie?

Czasem nie mam siły żyć… Jest mi potwornie smutno.
Byłam pełna życia, energii, nie wiem, co się ze mną stało. Ech. :( :(
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez eligojot 16 sie 2010, 14:46
Refluks i nadżerki to swoją drogą, ale... miałaś jakies inne badania niż z krwi i gastroskopie...
np. kolonoskopię i usg jamy brzusznej?


Sprawdzono takie rzeczy jak:
- choroby wątroby np. WZW C/B, którym mogli cię zarazić przy zabiegu
- alergię pokarmową
- posożyty układu pokarmowego (glista, tasiemiec)?
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez mikamika 16 sie 2010, 15:51
Zachmurami, moja historia jest troche inna. Zaczelo sie od czego innego <punkt wspolny taki, ze tez bralam doxy>. Nerwice (czy cos na ten styl) z przerwami mam juz baaardzo dlugo. Jednak moj ostatni epizod jest podobny do Twojego. Żołądek lub cos innego w brzuchu napieprza bardzo mocno (mozliwe, ze to tylko moje urojenia, nie wiem). Biegunki lub ostatnio zaparcia. Brak apetytu, odbijanie, uczucie ciężkosci, mdłości... w 5 miesiecy -12 kg. Teraz ja po prostu walcze ze sobą żeby już nie chudnac bo nie ma z czego. To, ze mam nerwice jestem pewna bo mam przy tym napady paniki takie, ze wychodze z nich "ledwo zywa". Nasilyly sie tez inne obajwy, moje natręctwa. Chyba ze stresu, ze cos sie ze mną dzieje nie tak.
Ale z moim brzuchem jest cos mozno nie tak - ja biore/bralam tez pare lekow, ktore byly celowane w rozne narzady brzuszne, cos tam pomoglo, ale nie do konca. Probuje sie leczyc lekami od psychiatry, ale jest to cieżka przeprawa...
Ciężko, ja nie mam nawet sil latać po lekarzach
mikamika
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 sie 2010, 20:15
Powinnyscie dziewczyny znalezc dobrego gastrologa, ktory wystawi Wam skierowanie do szpitala, na oddzial gastrologiczny/chorob wew, tam powinni Was przebadac, od a do zet. I wtedy powinno nastapic leczenie plus antydepresanty na nerwice/depresje/
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez pete_27 16 sie 2010, 22:48
Zachmurami element nerwowy o którym piszesz jest u Ciebie, ale bezwzględnie dominują objawy gastrologiczne i jak sądzę to one nadają kształtu Twoim emocjom. U mnie jest troszkę inaczej, ale generalnie stan psychiki jest mocno uzależniony u mnie od zdrowia fizycznego.
Jeśli chcesz wyeliminować swoje podejrzenia (które napędzają lęki jak mniemam) to pozostaje Ci to co każdy szanujący się hipochondryk kocha :) Przebadać się wzdłuż i wszerz. Twoje objawy gastrologiczne są aż nadto czytelne. Brałaś też abx, które mogły nadgryźć florę w jelitkach, możesz więc mieć za dużo candidy, a to ciężko jest wykryć i posiew jest mało miarodajny. IPP też dołożyły tutaj. Ja brałem na noc ranigast 2x 150 mg i pomagało. Też nie toleruję IPP.

Ustosunkuję się do tego co piszesz i co można zrobić by to wykluczyć:

- kandydozę (w badaniu wyszły poj. szczepy candida, ale lekarze to olali) ///Wydaje się, że o wiele sensowniejszym badaniem jest badanie poziomu d-arbinitolu w moczu, jak chcesz wykluczyć grzyba to sobie zrób.
- refluks żółciowy (jedna gastroskopia wykazała ‘jeziorko obfite, zażółcone’ ale gastrolog zaprzeczył, żeby na tej podstawie orzekać refluks. Hmm… Dr Google twierdzi co innego). //// Refluks jest częstym schorzeniem i czasem występuje w wyniku wrażliwego jelita, a te może wynikać z przerostu drożdży, problemu z jelitem cienkim, złej flory jelitowej, jest tego cała masa etc.

- chorobę Crohna/// kolonoskopia i enteroskopia dwubalonowa załatwią sprawę, ważne by pobierali wycinki. Z nieinwazyjnych badań można byłoby się pokusić o badanie kalprotektyny w kale i epx, jak nie chcesz inwazyjnie.

Patrząc na Twój opis (pogorszenie po abx) sądzę, że masz kandydozę jelit na 100% + to co zdiagnozowane i może coś ekstra. Ja bym jeszcze wyeliminował celiakię bo ta też może dać w kość, skoro już iść po całości.
pete_27
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 17 sie 2010, 09:26
Hej, kochani jesteście, że to przeczytaliście :D Dzięki. Postaram się odpowiedzieć po kolei.
eligojot napisał(a):Refluks i nadżerki to swoją drogą, ale... miałaś jakies inne badania niż z krwi i gastroskopie...
np. kolonoskopię i usg jamy brzusznej?


Sprawdzono takie rzeczy jak:
- choroby wątroby np. WZW C/B, którym mogli cię zarazić przy zabiegu
- alergię pokarmową
- posożyty układu pokarmowego (glista, tasiemiec)?


Tak, robiłam kolonoskopię, która nic nie wykazała (co prawda tylko do zagięcia śledzionowego, gdyż nie mogłam przeżyć tego na żywca :why: ). USG również, kilkakrotnie.

Jedyna anomalia, którą wykazuje USG to 'dużo gazów w jelitach' dopisek: aerofagia?. Stąd moje podejrzenie candida. lekarze obstawiają colon irritable.

A może ja nerwowo połykam powietrze i ono powoduje takie sensacje?

WZW B - byłam szczepiona na studiach, mam przeciwciała. WZW C robiłam dla pewności 2 razy - wynik ujemny. Próby wątrobowe w normie.


- alergia pokarmowa? No właśnie, jak to sprawdzić? czy są jakieś testy. Mięsa nie jem od kilku lat, ale spożywam nabiał (skądś muszę czerpać to białko): jogurty, sery, kefiry - dość dużo. Mleko również, ale raczej znikome ilości.

- pasożyty i lamblie - w ub. roku wynik ujemny. Teraz jestem w trakcie kolejnych badań

[Dodane po edycji:]

mikamika łączę się w bólu :( . Może kolektywnie ustalimy, jakie badania trzeba zrobić, żeby sobie pomóc. Ja już tracę nadzieję. Ból żołądka jest straszny - cała gama objawów: nudności, ciężar w nadbrzuszu, pieczenie, bóle w klatce piersiowej, przelewanie...
Kiedyś bolała mnie głowa i to było moim największym przeleństwem, teraz wiem, że ból głowy to małypikuś przy żołądku.

[Dodane po edycji:]

agusiaww napisał(a):Powinnyscie dziewczyny znalezc dobrego gastrologa, ktory wystawi Wam skierowanie do szpitala, na oddzial gastrologiczny/chorob wew, tam powinni Was przebadac, od a do zet. I wtedy powinno nastapic leczenie plus antydepresanty na nerwice/depresje/



Zapomniałam dodać, że byłam przez 5 dni w szpitalu, na gastrologii w MSWiA. Lipiec 2009 (jeździłam tam później systematycznie na ostry dyżur, ale odsyłano mnie z kwitkiem). Tam właśnie zalecono RTG, który wykazał 'rozdęcie pętli jelita grubego, sugerującego przeszkodę w poprzecznicy' kolonoskopię (która wykluczyła raka) i badania, które wykluczyły celiakię (przeciwciała przeciwko endomysium). Po czym wypisano mnie do domu, z lekami i wciąż bolącym żołądkiem
Przy okazji padła diagnoza: zapalenie błony śluzowej żołądka i colon irritable.
W badaniach palpacyjnych okazało się, że mam "znacznie nasiloną perystaltykę jelit".

[Dodane po edycji:]

pete_27,
Wycinków żaden mądry medyk nie pobierał - widocznie każdy z nich widocznie stwierdzał, że nie ma po co. Szkoda, że mnie tylko wymęczyli tymi gastroskopiami i kolonoskopią :( A z drugiej strony, czytałam, że choroba Crohna może objawiać się również w żołądku. Żołądkowy Crohn jest jednak rzadką rzadkością.
Hmm. Parametry stanu zapalnego (CRP, OB itp.) ostatnio miałam normie, więc dalej nie szukają w tym kierunku.

Co do badań dotyczących Candidy, pamiętam, że pisałeś o sensownym laboratorium w Wawie. Bo z diagnostyką jest dość marnie. Rany, jak ja bym chciała, żeby to było to, coś konkretnego - próbowałam zwalczyć grzyba dietą niskocukrową, ale nie byłam dość konsekwentna.

Teraz czuję jak boli mnie pod lewym żebrem. Ból promieniuje aż na plecy. Boli, aż mdli. :(

I jeszcze jeden dziwny objaw. Co drugi dzień jest jakby lepiej, czuję się znośniej, a później to cholerstwo powraca. Typowy lekarz zapewne usłysząc o tym puknie się w czoło, ale ja już żyję z tym żołądkiem tyle czasu dzień w dzień i zauważyłam, że tak to wygląda.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez eligojot 17 sie 2010, 14:44
A powiedz mi jeszcze czy po wzięciu np. xanaxa ból w jakimś stopniu ustępuje? Chociaż zmiejsza się?

Z tego co piszesz to zostałaś naprawdę porządnie przebadana albo sprawdziłaś sama wiele rzeczy. Czy pracujesz i czy z jakimiś dziwnymi substancjami chemicznymi?

Alergia pokarmowa jest wykrywana przez zwykły test podskórny.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 17 sie 2010, 16:05
eligojot,
Pracuję tylko z komputerem :smile:
Xanaxu nigdy nie zażywałam. W MSWiA raz poczęstowali mnie Estazolamem (po którym odpłynęłam i byłam nieprzytomna przez kilkanaście godzin, ale fakt, przy okazji przestało boleć: shock: ). Dostawałam też kroplówki (nie wiem z czym), po których nic nie bolało. W domu połknęlam kilka tabletek Cloranxenu, ale to działało u mnie bardziej na sen, niż na sensacje żołądkowe. Poza tym nie stosowałam innych benzouspakajaczy.

Z leków psychiatrycznych trochę pomagał stary, dobry Sulpiryd, który dostałam we wrześniu... ale niestety musiałam się z nim pożegnać (prolaktyna) :?
Po Mirzatenie, który łykam wieczorem jakoś wszystko się odrobinę wycisza i moge zasnąć. Śpię bez problemów, żołądek mnie nie budzi (póki co).
Ale rano znów zaczyna się tango pełną gębą. Bulgotanie w jelitach, burczenie w żołądku, ścisk, nudności etc.

Co do potencjalnej alergii: miałam nieznacznie podwyższone IgE całkowite 109,6 IU/ml przy normie < 100. Ale cóż, medycy zlali to, a w każdym razie nie połączyli tego z moim żołądkiem. Ani z alergią pokarmową. Ani z grzybem. :(
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez pete_27 17 sie 2010, 17:43
Eligojot,

alergie pokarmowe diagnozuje się bardziej po objawach niż po testach skórnych bo te wiele nie są warte. Moja alergolog ocenia ich czułość na 20-30%. U mnie testy skórne wyszły ok, a objawy alergii mam bardzo wyraźne. Zachmurami, masz objawy po posiłkach typu:
-zmęczenie
-senność
-otępienie
-oszołomienie
-nerwowość

To możesz mieć alergię pokarmową. Do tego dochodzą standardowe objawy - wzdęcia, przelewania etc. Alergii z dnia na dzień raczej trudno jest dostać, no chyba, że nastąpiło przeleczenie antybiotykiem i flora dobra dostała po dupie. Niestety dojście przyczyn w gastrologii zajmuje chwilkę. Masz duże ilości gazów po posiłkach? Jak pierdniesz sobie więcej niż kilkanaście razy dziennie to raczej na 100 to nie od połykania powietrza :D Jeno od fermentacji pokarmów. Tu warto też się przyjrzeć trzustce - była wykluczona? Czasem nadwyrężona trzucha produkuje za mało enzymów i jedzenie gnije sobie w jelitku.

Leki uspokajające praktycznie zawsze będą dobrze robić na żołądek, jelitko , ale to niczego nie sugeruje jeszcze poza faktem, że usuwają objawy. Jelito wrażliwe z reguły z czegoś wynika.

Jak chcesz porzeźbić w temacie kandydozy to możesz:

1) uderzyć do laboratorium felix i tam oddać kał, nie jest to posiew tylko ocena pod mikroskopem ilości drożdży
2) oddać kał na badanie ogólne - wbrew pozorom to proste badanie dużo wnosi, ocenia strawienie pokarmów, co dużo mówi o stanie flory
3) oznaczyć d-arbinitol - to chyba najczulsze badanie jakie dzisiejsza medycyna ma do zaoferowania. Ja na nie czekam właśnie.

Jeśli masz candidę to zwykłe przeleczenie bezpieczną nystatyną przez kilka dni coś może też wnieść do sprawy(pokaże czy będzie poprawa). Wprowadzenie diety również, ale od razu mówię, że szału po niej nie ma i tą drogą się raczej człowiek nie wyleczy. U mnie bardzo duża poprawa wystąpiła po przeciwgrzybiczych abx. Jakaś alergia jest sądząc po IGE, ale wyraźnej bardzo nie masz - ja mam uwierz, bardzo duże problemy po posiłkach i mam coś koło 350 z tego co pamiętam.
pete_27
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 18 sie 2010, 13:26
pete_27, dzięki za sugestię odnośnie lab felix. W laboratorium Enel-medu znów nic nie wykryto (ani grzyba, ani robala), właśnie dziś to sprawdziłam więc jesteśmy w martwym punkcie :? . Z drugiej strony, niektórzy lekarze obstawiają i leczą kandidiazę (vel kandydozę) nawet jezeli w posiewie nic nie wyjdzie. na razie nie trafiłam na takiego, rozważam nystatynę, ale nie chciałabym uodpornić grzyba źle dobranymi dawkami, itp.


Jeżeli chodzi o powietrze, gazy, przelewania i bulgotanie w jamie brzusznej, to ja bardziej czuję to wszystko... głównie w nadbrzuszu, pod żebrami... ale może to być równiez jelito grube, bo okrężnica sięga pod żołądek niemal 8) . Po posiłkach jest mi cieżko ogólnie.

Z objawów, które wymieniłeś (alergicznych) (grzybicznych?): nerwowość, zmęczenie, przechodzące w stany depresyjne. czasem ból głowy, sztywność karku, zwłaszcza w nocy.

Ale te objawy już mam od lat, jakoś z tym egzystuję nie szukając pomocy medycznej. Ale może układa to się w jakiś obraz...

Trzustka była badana o tyle o ile: amylaza i lipaza w normie, USG fragmentarycznie widoczna, jednorodna. Marker nowotworowy ujemny. Przez jakis czas łykałam Kreon, który dał tyle, co nic.

No i faktycznie, masz rację, uspokajacze mogą prznieśc ulgę, nawet gdy boli ząb - ale nie usuwają przyczyny bólu...
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez eligojot 18 sie 2010, 14:53
Badanie skórne alergii jest badaniem przesiewowym, bo jest mnogość pokarmów, które mogą uczulać. Ale rzeczywiście czasem trudno zdiagnozować pokarm, który wywołuje uczulenie. Benzodiazepiny nie mają działania przeciwbólowego, oprócz bólów spowodowanych przez nadmierne napięcie mieśniowe - np. przy bólach pleców, dyskopatii.

Myślę, że Pete dobrze Ci radzi co do tej grzybicy, bo mam objawy typowo żoładkowo-jelitowe. Zwróciłbym jeszcze Twoją uwagę na diagnostykę w kierunku przewlekłej jersiniozy, co prawda ta choroba pojawiła się w Polsce dopiero jakieś 6 lat temu, ale może miałaś tego pecha, że zostałaś jedną z zakażonych.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 18 sie 2010, 14:58
Zachmurami napisał(a):Po posiłkach jest mi cieżko ogólnie.


A w jaki sposób komponujesz posiłki? Bo ja zauważyłam np. u siebie, że gdy łączę białka z węglowodanami (np. ziemniaki + mięso, kasza+ryba itd.) to się czuję po posiłkach ociężała, senna, męczą mnie wzdęcia. A gdy jem je rozdzielnie (np. frytki + sałatka, ryba + sałatka) to czuję się lekko, w każdym razie dużo lepiej niż przy łączeniu tych pokarmów.
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez pete_27 18 sie 2010, 16:31
Posiew jest średnio dobrym badaniem. W ogóle diagnostyka kandydozy jest niełatwa i raczej robi się to po objawach. Nie u wszystkich się hoduje candida i nie do końca wiadomo czemu tak jest. Można domniemywać, że chodzi o :

1.Za krótki czas siania
2.Nieodpowiednie podłoże
3.Przejście drożdży w bardziej zaawansowaną formę :/
4.Zasiedlenie przez candidę górnych partii przewodu pokarmowego, dwunastnicy etc.
4.Nierzetelnego laboranta, kiepskie laboratorium, które bagatelizują to badanie
5.Brak przerostu:)

U mnie po wzięciu nystatyny herxy miałem już po 15-20 min od połknięcia więc u mnie obstawiam punkt 4. Zapewne swoje tu zrobiło IPP. Możesz spróbować tej nystatyny, nie zaszkodzi. Ale jak już próbujesz to przelecz się konkretnie i jak sama piszesz zrób to dobrze.

U Ciebie problemem może być też nie grzybek, ale ogólnie kiepska flora w jelicie, może być to za dużo złej flory bakteryjnej, a niekoniecznie candida. Te 2 frakcje ze sobą rywalizują w jelicie i czasem namnaża się coś innego. Yersinię też możesz podrążyć - robi się tu posiew. Zrób też badanie na stopień strawienia.

Jakie jest Twoje samopoczucie po posiłkach? Psychiczne... Występuje np. wesołkowatość po cukrze? Albo uczucie oszołomienia, przytępienia? Odczuwasz dyskomfort w zatokach, nosie po posiłkach? Czy raczej tylko sfera gastrologiczna?
pete_27
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 18 sie 2010, 18:53
Dzięki za odpowiedzi. Jesteście wspaniali, że się przejmujecie moim żołądkiem. Dziś książkowo czuję się lepiej, ale wiem, że jutro będzie mogiła. Pojutrze znów lepiej, i tak do grobowej deski zapewne :? . Taką cykliczność zaobserwowałam kilka miesięcy temu, ale żaden lekarz nie bierze tego pod uwagę. Chyba mogę sobie planować życie według tego schematu

Może jakiś pasożyt ma taki cykl żywotności?



- asia -
nie widzę wielkich różnic, pomiędzy dietą a objawami - trudno to mi zaobserwować, chociaż faktycznie co raz bardziej jestem przekonana, że mleko i jego przetwory nie służą mi zbytnio. Mięsiwa nie jem, jaja sporadycznie... więc nie bardzo wiem, co mi pozostanie :? Łączę białka z węglowodanami, niestety bułka z twarożkiem to już takie połączenie. Odżywiam się tak już pięć lat, i było w miarę okej, aż do ubiegłego roku... Spróbuję zastosować się do Twoich sugestii, zobaczymy czy się coś zmieni. Dzięki wielkie!

Zastanawiam się, czy można stać się alergikiem z dnia na dzien?

eligojot - jersinioza powiadasz :smile: . A wiesz, że na początku roku, jeden z gastrologów dał mi skierowanie na badanie (chyba przeciwciał?) przeciwko jersinii. Trochę się zniechęciłam - koszt to ponad 200 PLN, ale chyba wrócę do tematu. Dzięki za tę sugestię!


pete_27, jeżeli chodzi o Twoje pytania: chyba nie jestem hipochondrykiem, bo zupełnie nie zwracam uwagi na wszelkie drobne objawy i wszystkie sygnały z organizmu płynące, więc jest mi ciężko, ale spróbuję. :smile:

Zdecydowanie mam więcej energii po zjedzeniu czegoś słodkiego: chociażby wypiciu herbaty z miodem, dlatego trudno mi jest odstawić cukry.
Albo ujmę to inaczej: brak cukru odczuwam jako osłabienie, jestem głodna, zaczyna pobolewać głowa.

Ale to takie objawy nie utrudniające życia, w odróżnieniu od żołądka.

Tak, dyskomfort w nosie, zatokach (uczucie zatkania) odczuwam, ale zwykle rano, po przebudzeniu.

I jeszcze jedno: gdy myję rano zęby, dławi mnie coś i dusi, mam napady kaszlu (refluks czy kandydoza przełyku?). Często krwawią mi dziąsła.
Czasem dośc mocno bolą mnie kark i barki (zwłaszcza, tuż po przebudzeniu), ale to coś juz mam od lat (mam lekką skoliozę ) i nie przejmuję się tym.

Miewam też migreny, naprawdę niefajne, ale tu chyba pracują babskie hormony, u mnie są one wyraźnie związane z PMS.

No i jeszcze jedno: babskie infekcje z udziałem candida miewam średnio 2 razy w roku.

[Dodane po edycji:]

Aha, popełnię autocytat - pisałam juz o tym w innym wątku. Co o tym sądzicie?

"A wracając do chorób mylonych z nerwicą - jedną z takich jednostek chorobowych może być również zespół uciskowy pnia trzewnego, ewentualnie: zwężenie pnia trzewnego. Jest to choroba naczyniowa. Czytałam, że daje objawy przypominające nerwicę: bóle i kołatanie serca, skoki ciśnienia, bóle w klatce piersiowej, osłabienie i zmęczenie, drętwienie konczyn, migrenowe bóle głowy, zawroty głowy, a ponadto całą gamę objawów dyspeptycznych: bóle żołądka, skurcze jelit, wzdęcia i biegunki - coś, co lekarze często okreslają mianem Zespołu Jelita Drażliwego (bo jezeli USG, gastro i kolonoskopia nic nie wykażą, to pewnie jest to-to, tak dedukuje typowy lekarz i wysyła pacjenta na drzewo :why: , ewentualnie do psychiatry - tak było ze mną). No i kandydoza w takich warunkach ma pole do popisu, ale przyczyną pierwotną jest tu... zwężenie pnia trzewnego.

Wszystkie te objawy mogą wynikać z niedokrwienia narządów jamy brzusznej. Skutkiem długoletniej choroby mogą być poważne zaburzenia w obrębie poszczególnych organów jamy brzusznej. Zwężenie można wyleczyć operacyjnie.

Ponoć można to diagnozować przy pomocy USG, ale nie takiego zwykłego, lecz z dopplerem."
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do