Przerwana terapia - jak sobie poradzić?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Przerwana terapia - jak sobie poradzić?

przez ketsurui 21 paź 2014, 17:51
Mam 17 lat i ewidentne objawy nerwicy. (masa natręctw typu rozdrapywanie ran, gryzienie policzków, nie wejdę do sklepu bez portfela w ręce, sto razy sprawdzam, czy wzięłam bilet, legitymację, pieniądze, napady agresji, częste natręctwa myśli, gdy widzę ostry przedmiot, np. nóż to wyobrażam sobie, że przypadkowo mi gdzieś spadnie i zrobi mi/komuś krzywdę, czego się strasznie boję i tak dalej...)

W szkole jestem nadzwyczajnie cicha, trochę nieśmiała i mam problemy w kontaktach z innymi. Nie chodzi o to, że się z nikim nie dogaduję, jest wręcz przeciwnie, ale cały czas wydaje mi się, że ludzie zadają się ze mną tylko dlatego, że czegoś chcą i że mnie nie lubią.

Mam też problemy z autoagresją i cholerne huśtawki nastroju, które zmieniają się bez powodu. Raz jestem szczęśliwa, nie mogę opanować euforii, cieszę się jak głupia, mam miliard planów, chcę wyjść na imprezę, napić się, zaszaleć. Chwilę później wpadam w załamanie, chcę tylko spać, jeść i nic nie ma dla mnie sensu, nawet to, o czym napisałam wyżej.
Od skrajności w skrajność. Czasem bardzo lubię moją klasę, mogę rozmawiać z każdym, innym razem nienawidzę wszystkich.
W domu cały czas krzyczę, potrafię zdenerwować się bez przyczyny, jestem bardzo agresywna. Dlaczego? Nie wiem. Nie chcę tak.
Od 2 miesięcy chodzę na terapię. Byłam 3 razy. Poszłam, bo nie mogłam czytać przed klasą. Dostawałam ataków paniki, uciekałam z lekcji, po prostu tak mnie zatykało, że nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. To też stało się nagle. Po 2 spotkaniach z psychoterapeutą nie mam z tym już problemu, postęp ogromny.

Ale z resztą sobie nie radzę. Moi rodzice o tym wiedzą. Ja nie panuję nad tą agresją, myślami... Ostatnio powiedzieli mi, że już nie pójdę do psychoterapeuty, bo jestem głupia i nienormalna, psycholog mi w niczym nie pomoże. Nie rozumieją mnie, chociaż w sumie nie dziwię im się. To, co ja robię podczas takich napadów gniewu, przechodzi ludzkie pojęcie. Ale ja nad tym nie panuję...
Do tego dochodzą chore ambicje. Muszę być najlepsza. Moi rodzice też tego ode mnie wymagają.

Co ja mam zrobić? Tak cholernie chcę cieszyć się życiem, chcę być szczęśliwa, nie chcę być taka dla rodziców. Chcę mieć przyjaciół, a nie ciągle szukać spisku i nienawidzić bez powodu.
Od psychoterapeuty dowiedziałam się tyle, że mogę mieć zaburzenia osobowości. O nerwicy nie wspomniał, bo nie powiedziałam mu o objawach... Co radzicie? Nie chcę ciągnąć od rodziców pieniędzy na psychologa, ale ja czuję, że długo już tak nie wytrzymam i sama sobie coś zrobię.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 wrz 2014, 23:01

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do