Co mi dolega, proszę pomóżcie.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co mi dolega, proszę pomóżcie.

przez Wermix 16 sty 2011, 13:44
Witam, jestem "świeżym" użytkownikiem tego forum, napisałem do was, ponieważ proszę was bardzo byście udzielili mi pomocy w moim problemie. Aktualnie mam 17 lat i uczęszczam do szkoły średniej, zawsze gdy byłem małym szkrabem bałem się horrorów, jak każde dziecko, po oglądnięciu takiego filmu strasznie się bałem, i nie mogłem zasnąć, pocąc się przy tym strasznie i martwiąc, że to co tam było zdarzy się i w świecie realnym. Jednak nie chodzi teraz o czas mojego dzieciństwa, mianowicie wraz z okresem dorastania pojawiały się u mnie coraz to poważniejsze problemy. Zawsze gdy coś się stało dusiłem to w sobie. Potem jak każdy normalny człowiek dorastałem, jednak było we mnie coś dziwnego, załóżmy, że oglądnąłem jakiś program w którym mówiono o jakieś tragedii, w której dana osoba kogoś zabiła, to od razu zacząłem zastanawiać się w "swojej głowie" - " a co jeśli ty też jesteś zabójcą, jeśli skrzywdzisz kogoś ze swojej rodziny, lub kogoś innego - Nie zrobię tego, przecież ich kocham, a zabójcą też nie jestem" - stwarzałem sobie problem, który mnie gnębił i gnębi do dziś, przez co trudno mi spojrzeć na moich rodziców bo wstydzę się tego przez to co chodziło mi po głowie.Nie ukrywam, że może tak myślałem częściowo przez to, że mój ojciec miał problemy z alkoholem, jednak ja wiem, że mimo tego nadal go kocham. Z biegiem czasu stwarzałem sobie następne problemy. A co jeśli jesteś homoseksualistą - Nie nie mogę nim być, przecież nadal lubię kobiety - jednak sam zacząłem się tym zamartwiać na tyle poważnie, że gdy znów o tym pomyślę, to wytwarzam sytuacje nasilające mój stres spowodowany problemem(Boję się sporzeć na kolegę, bo czuję, że zaraz mój problem przez to się jeszcze powiększy). Przez ten cały stres zacząłem zatracać samego siebie, nie potrafię rozróżniać uczuć: miłości od stresu, tego czy czegoś chcę czy też nie. Czuję, że po prostu nie wiem nic. Przez te wszystkie lata, bo mój problem trwa już dobre 4 lata, jednak prawie nigdy nie czułem się jak teraz. Sam stres starałem się niwelować zagłębianiem się w wirtualny świat w grach itp, który kiedyś całkowicie pomagał mi przestawać myśleć o problemie, jednak teraz to już nie pomaga, na dodatek na komputerze spędzałem i spędzam strasznie dużo czasu... nawet po 8 godzin, jednak już nie potrafię nie myśleć o swoim problemie, pomaga mi jedynie chodzenie z moją przyjaciółką, można powiedzieć dziewczyną, , bo przy niej czuję się odrobinę lepiej, ale widzę ją tylko raz w tygodniu na godzinę... a to za mało, przy niej czuję się jak facet bez kompleksów, nie martwię się tym, że jestem homo lub coś w tym stylu., ale gdy wracam do domu znów się tym zamartwiam, mimo tego, że spędzając z nią czas czułem się jak prawdziwy facet, jednak gdy pojawiło się uzależnienie od komputera, stałem się takim człowiekiem spędzającym dużo czasu sam, pasowało mi to... bo zawsze uważałem się za człowieka "do niczego", zawsze uważałem, że nic nie umiem do niczego się nie nadaję uważałem siebie i uważam nadal za wielkie nic, czuję, że świat dookoła to 1 wielki horror, czego bym nie robił to myślę o moim problemie, nie potrafię już czerpać radości z życia. Zawsze gdy się stresuję to czuję dziwne uczucie "w środku siebie" takie jakby ciarki i uczucie jakby moje serce się wyrywało, zakładając, że chcę coś zrobić zawsze myślę tylko o negatywach - typu "chętnie bym poszedł na tę zabawę... jednak po chwili myślenia - nie idę tam nie umiem tańczyć, zrobię z siebie debila, co na to rodzice". Nie potrafię też myśleć o pozytywach, czy wychodzę na dwór, czy patrzę na telewizor w śród towarzystwa mamy i taty myślę o moim problemie, czuję, że moje życie nie ma już sensu, kłócę się wewnątrz siebie... czy możecie mi powiedzieć co ze mną jest nie tak...? Nie potrafię o tym rozmawiać z rodzicami ani z nikim innym duszę to w sobie, bo nie chcę obrzucać moimi problemami tych których kocham. Przepraszam, że piszę ten temat w tym dziale, jednak nie wiem sam co mi dolega. Czy myślicie, że jeszcze kiedyś będę mógł wyjść na dwór i pomyśleć o pięknie otaczającego mnie świata, spędzić dzień z dala od problemów, czy już jestem skazany na bycie takim jakim jestem...?.Ja po prostu nie potrafię myśleć pozytywnie bo zawsze pojawia się te "A co jeśli jednak taki jestem"...Co mam robić?
Ostatnio edytowano 17 sty 2011, 13:36 przez Korba, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesiono z "Zaburzeń osobowości" do "Nerwicy natręctw".
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sty 2011, 20:56

Re: Co mi dolega, proszę pomóżcie.

Avatar użytkownika
przez Korba 17 sty 2011, 13:35
Wygląda mi to na nerwicę, najbardziej na nerwicę natręctw.
Nie chciałbyś porozmawiać o tym problemie z psychologiem?
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Co mi dolega, proszę pomóżcie.

przez Wermix 17 sty 2011, 19:47
No cóż, ja po prostu nie chcę by ktoś uznał mnie za jakiego kolwiek psychopatę, przez to co myślę, dlatego zawsze duszę to w sobie, jednak są momenty gdy juz po prostu niemogę, bo fala negatywnych myśli powoduje u mnie taki strach, że mógłbym usiąść w kącie i tam siedzieć aż to nie minie, a ja już po prostu nie chcę myśleć o wszystkich problemach co dnia...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sty 2011, 20:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do