Zdarzenia, które nie mają miejsca

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Zdarzenia, które nie mają miejsca

przez Mafju88 03 lip 2008, 11:36
Witam.

Chciałem Was o cos spytac. Czy macie czasem tak ze wyobrazacie siebie w roznych sytuacjach... np. ze ktos mi ubliza i wtedy ja go bije (w tym momencie gdy o tym mysle zawsze konczy sie tym ze nie chce tego) albo wyobrazenia z kosmosu, ze takich rzeczy nawet na ziemi nie ma... czesto tak mam a zadnej takiej smyli nie pamietam i jeszcze wyobrazanie sobie siebie w roznych sytuacjach pozytywnych ( jestem wtedy kims super, madry, ladnie zartuje itd.... ). WYobrazanie sobie niektorych rzeczy jest normalne... ale czasem to juz do przesady naprawde non stop takie cos :/ prosze o odpowiedz albo porade byc moze od kogos

Pozdrawiam :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: Zdarzenia, które nie mają miejsca

przez kashmir 03 lip 2008, 15:29
tez tak mam! ale czasem to jest straszne, moje wyobrazenia sa tak realistyczne i przykre. potrafie wpasc w histerie bo wymysle sobie w glowie cala dluga historie ktora sie dla mnie zle konczy. potem czesto sie lapie na tym ze dalej to przezywam i w koncu mi sie pryzpomina ze przeciez to sobie wymyslilam ;)
nie wiem czy to normlane, w sumie boje sie ze nie ;p
w ogole mam taka sklonnosc do nadmiernej konfabulacji, wymyslam niestworzone historie ktore maja mnie np. przedstawiac w lepszym swietle albo po prostu tak jakby edytuje swoje wspomnienia, kurcze nie potrafie tego opisac. ale zawsze jak komus cos opowiadam to po prostu mam taki przymus, ze musze cos pozmieniac cos dodac i po prostu nalogowo klamie. kiedys sie z tego smialam ale teraz nie uwazam juz tego za zabawne bo coraz czesciej sie lapie na tym ze wierze w swoje klamstwa! boje sie ze to sa juz jakies urojenia.

np jest taka sytuacja ze kiedystam zostawilam chlopaka z jakiegostam powodu no niewazne, ale w kazdym razie kiedys opowiadalam o tym komus i przeinaczylam to ze to on ze mna zerwal, w sumie potem o tym zapomnialam. teraz minely juz ponad dwa lata od tego, a le tak mi sie przypomnialo teraz bo wczoraj go spotkalam w miesiecie,w kazdym razie przypomniala mi sie ta historia i zaczelam ja na nowo przezywac tylko ze tak jak ja sobie wtedy przeinaczylam.bylam zla ze ze mna zerwal, a w kocnu mi sie przypomnialo ze przeciez tak nie bylo ;/ czy to sa urojenia? ;((
po prostu wierze w swoje klamstwa. sorry ze tak chaotycznie napisalam ale mam po prostu jedno wielkie klebowisko splatanych mysli w glowie ;)

i ogolnie mam cos takiego ze wiecej sie dzieje w mojej glowe niz w prawdziwym zyciu ;//
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
26 kwi 2008, 10:58
Lokalizacja
poznan

Re: Zdarzenia, które nie mają miejsca

przez Mafju88 04 lip 2008, 01:30
nie to nie urojenia ;) a co do tego klamanie to tez mam podobnie:P ze lubie cos dodac i pozmieniac:P ale to raczej normalne :) idz na terapie.. tam sie uczysz dopiero prawdomownosci.. szczegolnie na psychodynamicznej... bo kazde klamstwo wychodzi predzej czy pozniej ;) pozdrawiam
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zdarzenia, które nie mają miejsca

przez Mafju88 04 lip 2008, 01:43
jest cos takiego jeszcze, ze te emocje do ktorych siebie nie dopuszczamy w jakis sposob musza uchodzic... np. gniew przeradza sie w takie wyobrazenia, mysli, natrectwa, Niedowartosciowanie w wyobrazanie sobie siebie lepszym. I tak ciągle:P
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Re: Zdarzenia, które nie mają miejsca

przez vesna84 04 lip 2008, 09:24
a mnie znowu przyatakowały mysli o moim rzekomym homoseksualiźmie...:( :( :( :( :(
natręty nie daja mi spokoju, myśle o rzeczach , które się nie wydarzyły, ale i tak wkręcam sobie, że pewnie to prawda.
wymyślam sobie jak zerwe z moim ukochanym, żeby mu nie robić nadzieji...co za masakra...
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Zdarzenia, które nie mają miejsca

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 04 lip 2008, 14:44
Czasem to az dziwne ze ludzie maja takie same dziwactwa:)
Jak wszystkich tutaj mnie tez pszesladuje problem myslenia,nie wiem dlaczego ale zanim odkrylam moja chorobe to myslalam ze to objaw INTELIGENCJI :)))))teraz zaluje ze niema czegos co pozwala to wylaczyc!Na terapi jeszcze do tego nie doszlam.Mam nawet tak ze przeprowadzam klotnie z moim chlopakiem oczywiscie bez jego udzialu,a pozniej laze zlac jak cholera,a on sie pyta co mi jest?Jak mam mu wytumaczyc ze wlasnie sie z nim pokocilam,tylko jego przy tym nie bylo?Czasem to wszystko jest tak realne, w moich myslach zawsze jestem kims innym,stawiam sie w roznych sytuacjach,obmyslam rozne warianty na sytuacje ktore moga mnie spotkac w zyciu,to bardzo meczace,nie dosc ze musisz pokonywac trudnosci w zyciu realnym to jeszcze wymyslonym.Ciezka praca!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Re: Zdarzenia, które nie mają miejsca

przez kania 08 lip 2008, 19:33
też tak mam, wymyślam sobie różne historyjki, sytuacje życiowe, nierealne lub czasem nawet te które miały miejsce tylko je przeinaczam, że na przykład inaczej się kończą lub coś w tym stylu, zdarza mi się to jadąc na zajęcia autobusem czy siedząc na wykładzie lub wieczorami przed snem, czasem bywa to męczące bo nie mogę się na niczym skupić, jestem wtedy w innym świecie, swoim świecie:/ ale pamiętam że od dziecka tak miałam, zawsze zbyt wybujała wyobraźnia;) z tym kłamaniem i przeinaczaniem prawdy też tak mam, ale łapę się na tym że nie robie tego świadomie, zresztą też czasem mi się myli co było prawdą a co nie:/ i też więcej się dzieje w mojej głowie niż w życiu, żyje tymi "marzeniami" :(
Pozdrawiam:)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
28 sty 2008, 18:51

Re: Zdarzenia, które nie mają miejsca

przez aga25 11 lip 2008, 18:09
U mnie podobnie. Na szczęście coraz częściej próbuję przerywać takie myślenie. Jeśli o mnie chodzi to takie wyobrażenia pomagały mi przetrwać w mojej smutnej rodzinie teraz jednak uderzają w osobę mi najbliższą, którą bardzo kocham, szanuję i podziwiam. Mam wrażenie, że takie myślenie ma związek z kontrolą. Próbujemy w ten sposób przygotować swoje reakcje zawczasu gdyby coś takiego się zdarzyło zazwyczaj nic to o czym myślimy się nie dzieje niestety my niepotrzebnie się nimi denerwujemy. Poza tym to myślenie oddala nas od nas samych, od naszych problemów, potrzeb. Uciekamy w myśli by nie zajmować się sobą co wynika zapewne z naszej niskiej samooceny. Takie jest moje zdanie.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do