Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 20 sie 2008, 13:07
i jeszcze cos, nikt nikogo nie zmusza do leczenia boreliozy. jesli ktos ma objawy, ma dodatnie wyniki badan i czuje sie do d....., to jego decyzja, czy chce tak dalej zyc, czy nie. dzieki forum ma dostep do informacji i po ich przeanalizowaniu, sam podejmuje decyzje. niestety, ale dla niektorych chorych i ich rodzin, to jedyna nadzieja na zycie. ktos z diagnoza np. ALS nie ma zbyt duzo mozliwosci i chwyta sie wszystkiego. jesli taka terapia ma pomoc choc jednej osobie na 100, to chyba warto sprobowac.
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 20 sie 2008, 14:18
a_o_wroc, oczywiście tak naprawdę współczuję Ci z całego serca Twojej choroby, nie neguję potrzeby istnienia tamtego forum, ale wszędzie (również na forum nerwica.com) zdarzają się nadużycia.

Jednak zaburzenia psychiczne, z którymi się borykam, nie przeszkadzają mi w myśleniu i wyciąganiu wniosków. Wniosków dla siebie, nie dla kogoś innego. Dlatego będę tu mówić za siebie.

W zeszłym roku każde wejście na forum boreliozy kończyło się atakiem paniki, przekonaniem, że boreliozę już mam, że oto właśnie rozwija się u mnie co najmniej 2 lub jestem na pograniczu 3 stadium. Oczywiście sprawdzałem objawy z listy w Wikipedii. Może to wydać się śmieszne, ale co przeczytałem o jakimś objawie, zaczynałem o nim intensywnie myśleć czy mi się nie przytrafił, to za parę dni się pojawiał, oczywiście w moim przekonaniu.
Zrobiłem zarówno WB jak i PCR. Wszystko ujemne.

Później miałem jeszcze inne perypetie zdrowotne i po porządnym przetrzepaniu mózgu, zaczęły rodzić się pewne wątpliwości.

Czy ten PCR jest wiarygodny, dlaczego jest tak tani w porównaniu z zagranicą? Skoro bakteria nie żyje w krwi, to po co laboratorium pobiera krew? Przecież to fachowcy od diagnostyki, wiec powinni wiedzieć.

Inna sprawa z rozpoznaniem, co to znaczy "przypadki rozpoznane klinicznie", znów to zależy od kogoś "widzi-mi-się"? ELISA niewiarygodna, bo ileś tam procent "przypadków rozpoznanych klinicznie" nie ma przeciwciał w tym teście, a jeżeli to nie są przypadki boreliozy(no bo niepotwierdzone), to skąd mają mieć te przeciwciała?

A co z innymi chorobami? Czy wszyscy przychodzący na forum są przebadani od stóp do głów? Ktoś może mieć małego guzka na śledzionie, inny paciorkowca w zatokach, kobieta np. cystę na jajniku i stąd stany podgorączkowe, ogólne rozbicie i poczucie grypy? Czy wszyscy przebadali się na HVC, HVB? Zapalenie wątroby również nie zmienia wyników krwi, próby wątrobowe mogą wyjść w normie, a może dawać nawet przez 20 lat ciągłe poczucie grypy, bóle mięśni, nudności, zawroty głowy. Co z chorobami autoimmunologicznymi, wszyscy zrobili sobie panel przeciwciał przeciwko różnym narządom?

Kiedyś wchodzę na forum poświęcone jeden z chorób autoimmunologicznych (miałem podejrzenie - wystawione przez lekarza, na szczęście się nie potwierdziło), a tam borelioza szaleje! Rolowanie tematu przez 10 wątków, linki do wątpliwych prac naukowych. Chorzy (na to schorzenie autoimmunologiczne) mówią grzecznie "dziękuję", "nie porzucimy swoich lekarzy, profesorów, którzy zgłębiają wiedzę na temat tej choroby, którzy mają doświadczenie w leczeniu na rzecz jakiś dywagacji, antybiotyków". Na koniec stwierdzenie, że wszystkie choroby autoimmunologiczne mają swoje podstawy w krętkach boreliozy.

Wchodzę na forum borelioza, tematy krzyczą: "Boreliozę przenoszą roztocza, komary, muszki, pchły", "Borelioza choroba przenoszoną drogą płciową", "Borelioza wrodzona - wszyscy jesteśmy zakażeni", "Darłam się jako dziecko - czy mam boreliozę", "Co zjeść/wypić, aby borelioza wyszła", "W nocy zdrętwiała mi ręka, czy to borelka?".

A co z poważnymi profesorami zakaźnikami, docentami w klinikach? Oni się zmówili, specjalnie nie leczą boreliozy, bo nie warto, za droga, albo tak jak jest lansowane "bo kiedyś ktoś tak powiedział i reszta boi się wychylić"? To niedorzeczne.

Jeżeli chodzi o boreliozę wrodzoną to wierzę, jest przecież toksoplazmoza wrodzona i kilka innych rzeczy. Krętki w spermie znaleziono raz. A co jeżeli borelioza zaatakowała np. jądra i stąd te bakterie w spermie? A co jeżeli test był nadczuły i "nawalił"?

Co z ludźmi ze wsi, przedmieść, mieszkających w okolicach kompleksów leśnych? Leżą właśnie w domu i umierają na boreliozę?
Mam już nigdy nie włożyć krótkich spodenek, bo nimfa albo kleszcz mnie dziabnie u siebie na trawniku (w mieście), mam nie iść przez park bez kapelusza wielkości sombrero? A jak pies mi to przyniesie do łóżka?

Ja nic nie ma do lekarzy, którzy leczą tą długą metodą antybiotykami, jeżeli to pomaga, to tak trzeba. Ale skąd wiedzieć, że leczy się akurat tą chorobę, skoro badania są tak niepewne?

Ja adekwatnie do objawów leczę nerwicę, depresję. Nie jest powiedziane, że nie dostanę boreliozy w przyszłości. Ale trzeba to potraktować jako kolejne wyzwanie. I kiedy poczuję, że naprawdę mam objawy boreliozy, to adekwatnie do stanu podejmę odpowiednie kroki. Sama mówisz, że masz 20 letnia boreliozę, już po roku leczenia czujesz się dużo lepiej, więc? Wszystko jest do wyleczenia, tylko bez paniki, histerii i radykalnych słów. Nawet w Wikipedii jest uwaga, że nie wszystkie objawy należy wiązać z boreliozą.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 20 sie 2008, 15:14
"Większość ludzi wolałaby raczej umrzeć, niż pomyśleć. I tak zresztą robią"

Bertrand Russell

A jak widzę bełkot typu "mam chlamydię od kleszcza", jestem za odebraniem praw obywatelskich niektórym osobom. Są po prostu za głupie, aby funkcjonować pośród normalnych ludzi. Setka lekarzy powie takiej durnej babie, że chlamydioza daje takie właśnie objawy a borelioza daje kompletnie inne, ale babsko uwierzy jakiejś nawiedzonej kretynce z forum internetowego że to na pewno borelioza - chociaż wyniki na boreliozę ma ujemne, a na chlamydię dodatnie. Co trzeba mieć zamiast mózgu, żeby dać sobie takie brednie wmówić?

Sorki a_o, muszę to powiedzieć - już po przeczytaniu paru postów na forum borelioza pół roku czy rok temu nabrałem podejrzeń no ale wytłumaczyłem to sobie tak, że pewnie to od choroby. Ale teraz przerodziły się one w pewność. Jesteś po prostu głupia. Tak bezdennie głupia, że aż ogarnia mnie swego rodzaju egzystencjalne przerażenie.

Przepraszam czytelników za ten wybuch, ale szlag mnie trafia jak widzę nawiedzonych przygłupów z obłędem w oczach wmawiających każdemu naokoło boreliozę i siejących bełkotliwe, nieprawdziwe informacje na temat tej choroby. Jeśli takich głupków będzie wśród nas odpowiednio dużo, to nawet myślącej osobie czasem wmówią boreliozę. To jest wręcz zagrożenie dla społeczeństwa, które trzeba tępić - jak socjalizm czy nazizm.

Kuźwa... "pół roku temu zdiagnozowałam sobie sama boreliozę którą miałam od 20 lat, a jakby nie antybiotyki to już by mnie tu nie było". No litości....

Chorób bakteryjnych dających identyczne objawy jak borelioza są dziesiątki, do tego są setki schorzeń dających identyczne objawy, ale nie wywołanych przez bakterie. Jak ktoś ma móżdżek wielkości orzecha włoskiego i mieści mu się tam tylko jedna jedyna choroba, której objawów szuka wszędzie i u każdego, to jasne że te objawy znajdzie - nawet zwykłe przeziębienie daje objawy bardzo do borelki zbliżone.

ps. ktokolwiek WIDZIAŁ osobę, która po antybiotyku wstała z wózka inwalidzkiego? Owszem, sprzedawcy antybiotyków opowiadają o takich osobach, ale jak doszło co do czego i mieli przedstawić takowe przed kamerami telewizji, okazało się, że to było najzwyklejsze kłamstwo. Jest jeden dziadunio który jak na wózku jeździł, tak dalej jeździ. Jasne, że pomyłki się zdarzają - zwłaszcza w polskich klinikach, jasne że jakiemuś tam procentowi z SM antybiotyki pomogą - ba, pomogą każdemu, bo SM to schorzenie autoimmunologiczne a antybiotyki "wyłączą" układ obronny, dając wrażenie poprawy stanu zdrowia. Problem w tym, że jeśli to będzie np infekcja wirusowa OUN, to antybiotyk takiego pacjenta zabije - albo zabierze mu parę lat życia. Ktokolwiek na forum "borelioza" pisał o tych 2 kobietach, które po antybiotykowym leczeniu "boreliozy" rok temu przekręciły się w klinice chorób zakaźnych we Wrocławiu na grzybice układu pokarmowego? Nie pisał i nie napisze, bo to zagroziłoby sprzedaży antybiotyków ludziom pozbawionym mózgu i zdolności krytycznego myślenia.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 20 sie 2008, 16:54
Borrelia burgdorferi is the predominant cause of Lyme disease in the United States, whereas Borrelia afzelii and Borrelia garinii are implicated in most European cases.


To z angielskiej Wikipedii:

Borrelia burgdorferi jest dominującą przyczyną boreliozy w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Borrelia afzelii i Borrelia garinii są powiązane z przypadkami (choroby) w Europie.


B. Burgdorferi odpowiada za stawy i tak dalej, natomiast te dwie pozostałe za neuroboreliozę. PCR szuka DNA specyficznego dla B. burgdorferi, która to występuje w Ameryce, bo na pewno stamtąd testy są importowane i nie opłaca się ich adaptować Amerykanom do europejskich warunków, czyli aby stworzyć testy dla B. afzelii i B. garinii.

Jaki jest zatem sens wykonywania w Polsce, Europie testów na bakterie, która tu nie występuje lub odpowiada sporadycznie za zachorowania?
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 20 sie 2008, 17:19
Tzn. chodziło mi o WB, a nie PCR.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 20 sie 2008, 20:25
Jeszcze co do testów PCR, jeśli przyjrzeć się historii chorych z pewnego znajomego forum internetowego, ludzie z dodatnim WBR praktycznie zawsze mają reakcję na antybiotyki (reakcja Herxheimera a następnie poprawa stanu zdrowia), ludzie z dodatnim PCR - praktycznie nigdy. Albo PCR wykrywa wyłącznie boreliozę która jest trudniejsza w leczeniu niż wykryta western blotami, albo ten poznański PCR jest zwykłym przekrętem - zwłaszcza, że ludziom z dodatnimi poznańskimi wychodzą ujemne PCR z innych laboratoriów.

Co do różnic między gatunkami bakterii wywołujących boreliozę, nie są one zbyt duże. Te bakterie są na tyle podobne, że ogromna większość antygenów specyficznych (reakcje na które wykrywa WBR) jest wspólna dla wszystkich gatunków. W Czechach można przeprowadzić różnicowanie pomiędzy poszczególnymi gatunkami, tam mają dużo dokładniejsze testy.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 20 sie 2008, 21:29
Pytania budzi również fakt, czemu na forum nie wypowiedzi negatywnych, temu się pogorszyło, tamtemu to doszło. Tylko pozytywy: "Pacjent taki a taki leczony od X lat, wyzdrowiał". Rzadko też słowa radości z wyzdrowienia pochodzą od samych forumowiczów. Inna rzecz to wrażenie nagonki: "to śmiertelna choroba", "skończysz na wózku". Relacje poprawy komentowane są: "hmmm, zobaczymy za pół roku".

Co do PCR-ów, doktorowi nauk medycznych, który na co dzień je wykonuje z krwi zwierząt, który oświadczył, że są one nadwrażliwe, odpowiedziano, że tak jest, bo ma brud w laboratorium!
Ten sam naukowiec - specjalista immunolog - negował możliwość zarażenia się mykoplazmami od kleszcza. Najpierw wmawiano mu, że myli to z chlamydiami, a potem "dyskutant" doszedł do wniosku, że kleszcz może przenieść cokolwiek, nawet HIV.

Przykro mi, ale po takim czymś ja przestaję wierzyć, że to forum ma jakąś merytoryczną wiedzę na temat boreliozy. Inna sprawa - są tam przedstawiane metody leczenia metodami amerykańskimi - jaka pewność, że to zadziała na europejskie bakterie?
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 21 sie 2008, 00:44
Dlaczego negatywnych wypowiedzi nie ma - bardzo prosta odpowiedź, są kasowane a ludzie którzy narzekają że terapia nie działa - banowani. Kiedyś wykasowani i wyrzuceni za opisywanie swoich niepowodzeń w leczeniu ludzie założyli drugie forum, "borelioza mirror" - tam można przeczytać parę fajnych historii o cenzurze. Szczególnie intensywnie są kasowane posty w których ludzie narzekają na wysokie ceny leczenia.

Tzw "amerykańskie" metody nie mają ŻADNEGO uzasadnienia naukowego. To jest po prostu kompletnie nie sprawdzony sposób, który ktoś kiedyś sobie wymyślił. Nie są one oficjalne, medycyna jako nauka odcina się od nich.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 22 sie 2008, 21:29
tomakin, sam jestes glupi. nie obrazaj mnie! to moje zycie i robie z nim co chce. wyrzucili cie z jednego forum, wyrzuca i stad, jak bedziesz ludzi obrazal. ja nie chodzilam. teraz chodze i gowno mnie interesuje, co ty o tym myslisz.

a tak poza tym, to na forum jest sporo postow, ze komus sie pogorszylo w trakcie leczenia i takie posty nie sa wyrzucane. wystarczy poszukac. ale ja nie mam ochoty trcic czasu na dyskusje z toba. znajdz sobie babe, bo wyraznie seksu ci brakuje!!!! i sie nudzisz. nikt nie powiedzial, ze chlamydia jest choroba odkleszczowa!!!! ale erlichioza czy babeszja juz tak, wiec zamilcz, jak nie masz o czyms pojecia. szkoda mi ciebie.

poznan bada borellie sensu lato, w co wchodzi ponad 20 gatunkow bb. a ile wykrywa wb???? no wlasnie.... pewnie stad te negatywne wyniki. poza tym p[rzy boreliozie wrodzonej lub po 20latach od zachorowania, nie jest dziwne, ze przeciwcial nie ma.
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 22 sie 2008, 22:04
A skad ty wiesz o tych 2 kobietach, ktore rzekomo zmarly na grzyba przez forum, bo braly antybiotyki?????
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 22 sie 2008, 22:11
i jeszcze cos. nie wypowiadam sie na temat osob, ktore maja ujemne wyniki, a sie lecza. to ich sprawa. ja mam dodatnie wyniki, a poza tym moja corcia ma borelioze/babeszjoze wrodzona. to chyba wystarczajace potwierdzenie, ze to bb.
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 23 sie 2008, 12:43
Chyba jednak najciekawszą bakterią przenoszoną przez kleszcze jest yersinia:
Yersinia pestis - dżuma
Yersinia enterocolitica - o tym było głośno w mediach na początku lata, zakażenia układu pokarmowego przypominające zapalenie wyrostka. Czyli to nie od mięsa, tylko od kleszcza?
Yesinia pseudotubeculosis - rodencjoza - gruźlica rzekoma.

Zlitujcie się nad sobą i nie wyszukujcie sobie chorób na siłę, bo jak się czegoś szuka, to się zawsze znajdzie. Jak cie kot zadrapnie to też można dostać bartonelli czy toxoplazmozy, jak pchła ugryzie to duru, jak zardzewiały gwóźdź ukuje to tężca.

Na wspomnianym forum jest taka kumulacja objawów, że każdy, nawet zdrowy, znajdzie coś dla siebie i zdiagnozuje bb. Potwierdzi to PCR-em, ktory wyjdzie fałszywie dodatnio i hulaj dusza piekła nie ma.
Już nie ma choroby emocji, tylko jest po tej poprawniejszej stronie barykady, z poważną a zarazem tajemniczą chorobą, która trudno się leczy. Co tam jakaś nerwica, depresja, ja przecież mam krętki w sobie! Ktoś ma podwyższoną temperaturę (skoro ciśnienie się może rozregulować, to czemu nie temperatura?), kogoś innego boli szyja jak ją odkręca do tyłu (widzieliście chyba "Egzorcystę"), resztę strzyka w kolanach...

Kochani, posprawdzajcie sobie objawy tych wszystkich tajemniczych koinfekcji i oceńcie, czy takie objawy można podciągnąć pod nerwicę.

a_o_wroc, Twoje zachowanie tłumaczyć może tylko galopująca neuroborelioza, stąd nie panujesz nad emocjami i wszędzie widzisz bb i inne takie. Nie strasz ludzi. Internet to nie miejsce na leczenie i diagnozowanie chorób.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 23 sie 2008, 14:30
qwa, borelioza sensu lato........ HEEEEEEELLLP!!!
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 24 sie 2008, 00:16
no fakt , tomku, jersinie tez mam, zapomnialam. to pewnie, przez borelke te problemy z pamiecia :p
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do