Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 paź 2008, 21:18
Słuchajcie jak zawsze ja mam pytanko :) czy podczas ataku ale nie tylko odczuwacie takie coś jak wielkie ciśnienie w głowie? bo ja mam tak często zwłaszcza wieczorami czuję się jakby mi to ciśnienie rosło oczy mnie strasznie szczypią i mam tak rozpaloną głowę i uszy jakbym miał ze czterdzieści stopni gorączki Ktoś odczuwał podobnie?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 28 paź 2008, 21:21
Victorek, Ja czasem mam podobnie... może nie jest to az tak nasilone, ale podobnie...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 28 paź 2008, 21:47
ja nie mam cisnienia ale mam mrowienie w glowie tak straszne ze czuje jakbym miala zapasc czy cos i w calym ciele potem moj kochany :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 28 paź 2008, 21:53
Też mam czasem takie mrowienia... nie fajne to jest
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez eradek 28 paź 2008, 22:08
Dokładnie podczas ataku ucisk w głowie, w skroniach,pieczenie twarzy, własciwie jakbym mial goraczke albo tzw wypieki. Niestety pół godziny temu mialem walke,cięzko było ale jakos przeszło. Po ataku zawsze mam mięśnie jak galarete i trzęśiawke. Cały dzień byłem jak struna a teraz czuje wreszcie ulge,jakby ze mnie zeszło to wszystko,jest wreszcie normalnie.....niestety wiem ze to nie koniec i to tylko chwilowa ulga. Ale kiedys to sie skończy,wierze w to. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 paź 2008, 08:10

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 paź 2008, 22:37
kochana ty moja :D mrowienie też miewam ale tak z tyłu głowy jakby od góry i w dół i z powrotem, eradek to żeśmy się zgrali w czasie mi teraz puszcza wstrętny atak, cały dzień było tak sobie ale teraz mnie ścieło tak że już miałem wzywać pogotowie, normalnie zwyczajnymi słowami opisać to po prostu nie czułem ciała ale tak w ogóle i sie tak wystraszyłem że zacząłem jakby mdleć i potem to już całą godzinę biegałem wręcz po pokoju Nie wiem ale coraz bardziej się przekonuje że tego nie można tak po prostu wyleczyć siłą woli
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 28 paź 2008, 22:59
Victorku ( pierwszej kolejnosci :D) i wy kochani, ja wlansie zdalam sobie sprawe juz nigdy nie bede normanie zyc bo podobno z tym trzeba nauczyc sie zyc i zaczeam tak straszie plakac z bezsilnosci, nie chhce pocieszenia nie chhce nic po prostu chcialam to napisac :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 paź 2008, 23:21
o nie tylko mi tu nie płakać proszę :) trochę żartuję ale tak serio to po dzisiejszym straciłem też jakoś nadzieję że można się nauczyć z tym żyć, możliwe że tylko niektórzy mogą albo po prostu troche to ich puściło a jak jest w słabszym wydaniu to faktycznie można to jakoś olać ale kiedy jest MAX to ja przynajmniej nie umiem. Ale mimo wszystko czy tego chcesz czy nie anna en to powiem ci że cię pocieszę, bo w sumie pomyśl że może to puścić w każdej chwili tak jak złapało bo często tak właśnie się dzieje.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez eradek 29 paź 2008, 00:01
Powiem Wam że po dzisiejszym ataku jest chyba troche inaczej. Zaczynam analizowac to co sie dzieje ze mna podczas tego ataku,jedyne czego sie tak naprawde chyba boje to że starce kontakt z rzeczywistoscia albo poprostu dostane wylewu w tym najgorszym momencie.(popadanie w paranoje i histeria w moim przypadku) To jest dopiero początek,igła w stogu ale jak spróbujemy poznać co tak naprawde sie dzieje z nami w tym momencie to moze będzie łatwiej to przeżyc. Z czasem moze i zanjdziemy przyczyne.
Od czwartku zaczynam terapie u psychologa , 25 tygodni ciężkiej pracy , chciałbym zeby efektywniej również.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 paź 2008, 08:10

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 29 paź 2008, 10:20
Glupio mi ze wogole wymagam czegos od was kiedy przezywacie to samo, ja Victorku moj najkochanszy na swiecie nieba bym ci uchuylia ble ble ble :* wiem ze to pusci ale puszczajac daje mi do zrozumienia "masz suko ciesz sie ale nie dlugo bo i tak wroce hihihi" , apropo eradka chche ci powiedziec ze niewiem czy dobrym pomyslem jest analiza ataku , moj psycholog mowi ze wsyztsko co z tym zwiazane powinnismy poprstu przetrwac i zapomniec nie przywiazywac wagi do NICZEGO bo to tylko wszytsko komplikuje, np ja jak mialam atak kiedys tam z zamknietymi oczami zobaczylam postac , to niebyly halucynacje bo wiedziaam ze jets nierzeczywista , faceta z laską staregoktory mowil do mnie "on zaraz tu przyjdzie" i w momencie mialam atak jak nigdy tak sie go balam myslalalm ze umieram, jeszcze wracajac do atakow to w sumie mnietez nic nie przeraza w nim tak jak to ze on mi po prostu juz nigdy nie przejdzie albo tak samo jak ty eradku strace kontat rzeczywistoscia , albo odlece juz calekiem do innego wymiaru a moje cialo pozostaie tu bezemnie i zostawie mojego kochanego psa. dobra dosyc na dzis , jad do "roboty" , kocham was :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* ale ciebie Victorku oczywiscie najbradziej :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*: powtarzam sie- Milego dnia bez ataku bajjj :P

---- EDIT ----

Glupio mi ze wogole wymagam czegos od was kiedy przezywacie to samo, ja Victorku moj najkochanszy na swiecie nieba bym ci uchuylia ble ble ble :* wiem ze to pusci ale puszczajac daje mi do zrozumienia "masz suko ciesz sie ale nie dlugo bo i tak wroce hihihi" , apropo eradka chche ci powiedziec ze niewiem czy dobrym pomyslem jest analiza ataku , moj psycholog mowi ze wsyztsko co z tym zwiazane powinnismy poprstu przetrwac i zapomniec nie przywiazywac wagi do NICZEGO bo to tylko wszytsko komplikuje, np ja jak mialam atak kiedys tam z zamknietymi oczami zobaczylam postac , to niebyly halucynacje bo wiedziaam ze jets nierzeczywista , faceta z laską staregoktory mowil do mnie "on zaraz tu przyjdzie" i w momencie mialam atak jak nigdy tak sie go balam myslalalm ze umieram, jeszcze wracajac do atakow to w sumie mnietez nic nie przeraza w nim tak jak to ze on mi po prostu juz nigdy nie przejdzie albo tak samo jak ty eradku strace kontat rzeczywistoscia , albo odlece juz calekiem do innego wymiaru a moje cialo pozostaie tu bezemnie i zostawie mojego kochanego psa. dobra dosyc na dzis , jad do "roboty" , kocham was :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:* ale ciebie Victorku oczywiscie najbradziej :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*: powtarzam sie- Milego dnia bez ataku bajjj :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez nextfriday 29 paź 2008, 11:40
No i zaczyna się jazda od nowa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
12 lip 2007, 14:16

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 29 paź 2008, 19:03
Tak jest każdy nowy dzień to kolejna jazda, :) ja mam dziś tak że w pracy było jako tako ale od wczorajszego ataku normalnie bałem się dziś tego że z tej pracy muszę wyjść, bo mam stracha przed wieczorem że będzie jak wczoraj, bo już mnie łapie :( koszmar jak byłem zdrowy to marzyłem żeby wyjść z pracy a teraz czasem marzę żeby jeszcze w niej posiedzieć ale z drugiej strony to dobrze że chociaż tam jest lepiej bo tak to już byłbym w ogóle dnem. Anna en :* :) no w sumie to najbardziej tego pieska szkoda :) żartuję trochę :) ale ja tych swoich ataków też nie chcę analizować jakbym mógł to w ogóle bym to wykreślił z głowy a ani mru mru o tym. Też się boje że w końcu któryś atak mi nie przejdzie i odjadę do szpitala wiadomej specjalizacji, że zatracę się kompletnie i bede tylko ciałem. A czy podczas ataku ma ktoś że nie czuje w ogóle ciała? np. nóg? rąk? A z tym facetem co widziałaś go to współczuję, chyba bym w ogóle się usrał :) i odpłynął :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 29 paź 2008, 20:31
Mam zly humor , boje sie zycia i smierci boje sie plynacego czasu i klatki w lktorj jestem zamknieta niemoge jej rozbic nie moge dokonac samozaglady moge tylko byc jak marchewka . Czasem czuje siebie poza cialem i wt3dy zaczynam je kochac tak bardzi jak go cnienawidzilam , jest miejscem gdzie czuje sie dobrze moge nim sterowac i cos powodowac. sory ze tak gadam . zycze wam zebyscie byli kiedys szczesliwi wiem jaki koszmar przezywacie. :cry: lubie jak cos do mnie piszesz Victorku :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 29 paź 2008, 21:38
To dobrze że lubisz :) takie teksty to jak mizianie mnie pod brudką :D Ja kocham swoje ciało ( choć mam zaniżoną okropnie samoocene i długi czas byłem bardzo uczulony na punkcie swojego wyglądu), kocham życie jakie miałem przed chorobą, jakie było takie było ale kochałem te najprostsze czynności, normalne jedzenie a nie jak teraz boję się że się udławię, normalne spanie a nie jak teraz po leku, normalne kochanie odczuwanie uczuć a teraz nic kompletna pustka i głębia a tam lęk. i dokładnie uczucie warzywka,( chociaż one mogą się wygrzewać na słońcu :) ) a stany pogłębiają te ataki których się teraz najbardziej boję, ale nie mogę myśleć jakoś nad takim czymś że właśnie mogę sterować ciałem coś powodować bo od razu mam myśli typu jak to jest że ja to mogę i panika się zaczyna, najgorsze że tego wszystkiego jest tyle iż nie sposób to objąć umysłem
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do