Nadopiekuńczy rodzice

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 15 maja 2010, 13:25
Piszę, bo zdałam sobie niedawno z czegoś sprawę.
I w sumie aż mnie to przeraziło. Ale może od początku. Jestem sobie prawie bulimiczko - anorektyczką ( pisze prawie, bo dotąd żaden terapeuta nie zaklasyfikował moich zaburzeń konkretnie, albo do jednego , albo do drugiego, ale w sumie nie to jest teraz najważniejsze). Ponadto zmagam się z objawami nerwicy, które na całe szczęście nie są już tak intensywne jak kiedyś. Tyle na temat mojego "super" zdrowia.
Prawdziwe choróbsko zaczyna się bowiem od relacji z moimi rodzicami (mamą konkretniej). Zawsze wydawało mi się, że nadopiekuńczość rodziców to nie mój problem, bo przecież mogę wychodzić ze znajomymi, mogę wyjechać na samodzielne wakacje i tak dalej. Ale chyba mi się jednak tylko zdawało. Mam 23 lata. Mieszkam z rodzicami, kończę w tym roku studia. Tak naprawdę czuję się jak nieporadny bachorek. Dlaczego? Oto cykl niezwykle fantastycznych rzeczy, jakie moja rodzicielka potrafi zrobić:

- obrazić się na mnie, kiedy chcę wyjść wieczorem, argumentuje to najczęściej tym, że "o tej godzinie strach chodzić po ulicy" (a ja wtedy mam poczucie winy i nie wychodzę)
- potrafi powiedzieć mi żebym nie rozpakowywała np. zakupów, bo ona zrobi to lepiej, cytuje " bo Ty zrobisz to źle".
-wchodzenie do mojego pokoju bez pukania, wchodzenie do łazienki, kiedy w niej jestem -bez pukania oczywiście.
- kilka razy zdarzało jej się przeszperać mi rzeczy, a potem twierdziła, że sprzątała mi pokój( chociaż w zasadzie nie miała podstaw, żeby się o mnie martwić i z tych zmartwiń ratunku szukać w przeszukaniu moich rzeczy i "może znajdę coś podejrzanego").
-zaczęłam się widywać z pewnym chłopakiem, nasza znajomość przeszła kilka śmiesznych faz, bo na początku nie byłam nim zainteresowana, a teraz jest inaczej. Niestety popełniłam błąd zwierzając się mojej mamie ze swoich wątpliwości, bo teraz kiedy ich nie mam nie przyznaję się do tego, że się z nim widuję, z obawy przed reakcją mamy (wiem, że to raczej nie świadczy o mojej dojrzałości, ale emocje, jakie towarzyszą mi w momencie, gdy ona nie akceptuje czegoś, co robię, są naprawdę fatalne), Niedawno dostałam od niego bukiet kwiatów, kiedy go zobaczyła zapytała " a po co Ci to?". Kiedy dostałam kwiaty po raz drugi, zanim weszłam do domu po prostu je wyrzuciłam...Oj, jak to piszę, coraz dotkliwiej odczuwam paradoks tej sytuacji i zastanawiam się do czego mnie to doprowadzi.
- dalej, potrafi mi powiedzieć "ubierz się w to,w tym źle wyglądasz", " ja bym na twoim miejscu ubrała to". Kiedy nie ubiorę zaczyna się "gadka" "tyle masz rzeczy, a w niczym nie chodzisz"
To mniej więcej wszystkie najgłupsze rzeczy, jakie wyprawia moja rodzicielka. Ponadto, muszę powiedzieć, że mój ojciec jest tym "w nic się niewtrącającym" się typem człowieka, a przynajmniej niczego nie mówi mi wprost.
Ogółem w moim domu nie ma miejsca na odrębność, autonomię. Ja nie chodzę do Kościoła, oni chodzą - to ja robię źle. Oni myślą tak, ja myślę inaczej - nie mogę nawet się w tej kwestii wypowiadać, bo jak mawia moja mama" nie znasz w ogóle życia", czyli jestem niedojrzałym podlotkiem, który świata na oczy nie widział.
Chyba nieźle namieszałam w tym poście;d W sumie nie szukam u Was propozycji rozwiązania tej sytuacji, tylko ewentualnej trzeźwej oceny - czy ja przeginam? czy rodzice tak mają, szczególnie mamy jedynaczek? Bo czasem kiedy jestem pewna tego, że to ona przegina, to za chwilę myślę sobie " ciesz się dziewczyno, że rodzice są zdrowi i się Tobą interesują". Słusznie? Czy rzeczywiście pępowina w moim wypadku się nie przerwie nigdy?
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez nita509 15 maja 2010, 14:49
Faktycznie, nie ma u Ciebie miejsca na prywatność. Dziwne to trochę, a z tymi zakupami to nawet zabawne w pewnym sensie. Próbowałaś rozmawiać z mama o tym, co dla Ciebie jest ważne? I że niekoniecznie trzymasz jej zdanie?
nita509
Offline

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez isabella_28 15 maja 2010, 15:31
Nie mam pojecia co Ci doradzic.Ja z moja Matka tez mam podobne przezycia.Moze nie az tak,ale ona zawsze uwazala siebie za lepsza.Zwierzalam sie i potrafila mi wymowic pozniej wszystko.Nawet na ten temat nie chce pisac i tego rozdrapywac.
Wspolczuje Ci,ale ja np jestem buntowniczka i nie dam sobie nikomu w ,,kasze dmuchac''.Rozumiem,ze ejstes od nich uzalezniona.Tylko,ze jak nic z tym nie zrobisz to ona Cie wykonczy psychicznie i bedzie mega znerwiowana;/
isabella_28
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do