Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to nerwica czy juz coś wiecej?


ja13404

Rekomendowane odpowiedzi

witam . leczę się od roku w sumie to aktualnie zmieniłam lekarza i chce zmienić psychologa bo uważam ze nie pomagają mi. miewam myśli mordercze co do moich dzieci i czasem do siebie ale też chęci w sumie to takie dziwne uczucie to czasem są nerwy. Mam trochę za sobą od paru lat mam ciągłe sprawy w sadzie(chodzi o dzieci , rodzice ojca dzieci nie dają nam spokoju). Często zdaża mi się to po jakiś stresujących sytuacjach a czasem tak znikąd. Boje się zostawać z dziećmi sama ale zostaje bo wiem ze jak tego nie będę robić to będzie gorzej. bardzo kocham moje dzieci , sama je wychowuje praktycznie od urodzenia. Mam już czasem chęć, myśl zabić się aby im czegoś nie zrobić , zresztą tak by było lepiej. Nie wiem ile zniosę bo walczyć mogę z każdym ale z samym sobą jest bardzo ciężko. dodatkowym moim problemem jest myśl że facet z którym spotykam sie od paru miesięcy może zrobić krzywdę moim dzieciom. Na początku nawet na pięć minut nie chciałam aby dzieci z nim zostały teraz jest lepiej ale od paru dni ta myśl znowu powróciła.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja13404

Witaj....

To z pewnoscia nerwica natrectw.

Przykro mi,wiem z czym sie zmagasz i jakie to trudne. Moje mysli dotycza czegos innego ale sa rownie natarczywe i meczace. Towarzyszy im lek i niepokoj.

Napisz cos wiecej o Twoim leczeniu. Jakie leki bralas? Co mowila Ci psycholog na terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja13404

Witaj....

To z pewnoscia nerwica natrectw.

Przykro mi,wiem z czym sie zmagasz i jakie to trudne. Moje mysli dotycza czegos innego ale sa rownie natarczywe i meczace. Towarzyszy im lek i niepokoj.

Napisz cos wiecej o Twoim leczeniu. Jakie leki bralas? Co mowila Ci psycholog na terapii?

 

 

 

 

witam.brałam i biorę pernazyne 1 tabletkę dziennie i antydepresant tez 1 rano.

na pierwszym spotkaniu rok temu to tylko chciałam wiedzieć czy zwariowałam i czy zrobię krzywdę swoim dzieciom. Pani doktor psychiatra odpowiedziała ,ze nie zwariowałam i ze ona nie spotkała w swojej wieloletniej pracy przypadku aby osoba z nerwica zrobiła krzywdę komuś a tym bardziej swoim dzieciom. naprawdę bardzo mi te słowa pomogły i to ze powiedziała to z takim przekonaniem. Powiedziała również że trzeba zmienić śie samemu. Tylko, że ja zupełnie nie wiem jak to zrobić i od czego zacząć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja13404

A na kolejnych wizytach z Pania psycholog nie dowiedzialas sie co musisz zmienic?

Ja z terapii to wynioslam to, ze te mysli trzeba nauczyc sie ignorowac. Ze trzeba je zepchnac na bok i nie dac im soba rzadzic.

Tylko wciaz nie umiem ich wszystkich 'olac' i myslec o czyms innym. Moim problemem z kolei jest perfekcjonizm i idealna 'ja'. Jakies totalne glupoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedziała również że trzeba zmienić śie samemu.

Co ta Pani doktor miała na myśli mówiąc "samemu"?

Mam nadzieję, że nie miała na myśli autoterapii.

 

Tylko, że ja zupełnie nie wiem jak to zrobić i od czego zacząć

Wcale się nie dziwię, że nie wiesz.

Od tego jest psychoterapia i farmakoterapia.

Najlepiej byłoby, gdybyś połączyła te dwie formy leczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mam identycznie jak autorka wątku. Nie jesteś sama.... Wiem przez co przechodzisz, bo mi wydaję sie czasem że jestem już w piekle na ziemi... Mam dwoje małych dzieci.... tak bardzo się o nie boję bo czasem te myśli są tak realistyczne że sama mam ochotę zejść z tego świata żeby ich nie skrzywdzić. Jestem dla nich tylko ciężarem... Najgorzej jest jak jestem totalnie przemęczona....Boję się siedzieć sama w domu ciągle muszę coś robić i być w ruchu żeby nie myśleć nie odczuwać tego ogromnego lęku Na terapie chodzę już 2 lata nie łykam żadnych prochów (brałam elicee pół roku)na razie się jakoś trzymam ale nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam... Każdy dzień to walka na śmierć i życie. Najgorsze jest to że czuję wstręt do siebie i żal mi jest strasznie moich dzieciaczków że mają taką matkę -szmatę jak ja.... Staram się jak mogę żeby w żaden sposób nie odczuwali mojego lęku przed nimi ale ile jeszcze starczy mi sił na taką walkę To jest najgorsza rzecz jak mogła mi się przytrafić w życiu a widziałam i doświadczyłam wiele tak jak większość z Was....Zastanawiam się tylko za co to wszystko co ja takiego zrobiłam....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja juz miałam tak ze stałam przed sądem ( było to po donosie rodziców ojca dzieci z którego sad założył mi sprawe o ograniczenie praw do dzieci .po trzech miesiącach zapadł wyrok - nie mam ograniczonych praw ) i myślałam ze może będzie lepiej jak oddam dzieci i stałam przed sadem i płakałam.Zadzwoniłam wówczas do mojej pani psycholog która powiedziała mi ze najgorsza krzywdę zrobię dziecia jak je oddam bo jestem dobra matka i abym wzięła się w garść . Jak mam te myśli to powtarzam sobie ze bardzo kocham swoje dzieci i tak długo to powtarzam az chociaż trochę miną. Ja mam takie czasem wrażenie ze lekarze mnie nie rozumieją . chciałabym pójść na terapie grupową bo słyszałam że dają dobre rezultaty tylko że tu gdzie mieszkam ciężko o taką terapie. Myślę ze pocieszające jest to że nie jestem sama z takim problemem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozgranicz w sobie 2 części - po pierwsze dobrą, kochającą mamę, która jest dla dzieci skarbem. Po drugie, część która chce coś innego. Przeprowadź rozmowę z tą drugą częścią, bo ona ma swoje cele, zestawy przekonań, myśli i emocji. Coś chce Ci pokazać, coś chce zyskać - i jak porozmawiasz z nią szczerze i dasz jej się wygadać, to Ci powie o co chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam . leczę się od roku w sumie to aktualnie zmieniłam lekarza i chce zmienić psychologa bo uważam ze nie pomagają mi. miewam myśli mordercze co do moich dzieci i czasem do siebie ale też chęci w sumie to takie dziwne uczucie to czasem są nerwy. Mam trochę za sobą od paru lat mam ciągłe sprawy w sadzie(chodzi o dzieci , rodzice ojca dzieci nie dają nam spokoju). Często zdaża mi się to po jakiś stresujących sytuacjach a czasem tak znikąd. Boje się zostawać z dziećmi sama ale zostaje bo wiem ze jak tego nie będę robić to będzie gorzej. bardzo kocham moje dzieci , sama je wychowuje praktycznie od urodzenia. Mam już czasem chęć, myśl zabić się aby im czegoś nie zrobić , zresztą tak by było lepiej. Nie wiem ile zniosę bo walczyć mogę z każdym ale z samym sobą jest bardzo ciężko. dodatkowym moim problemem jest myśl że facet z którym spotykam sie od paru miesięcy może zrobić krzywdę moim dzieciom. Na początku nawet na pięć minut nie chciałam aby dzieci z nim zostały teraz jest lepiej ale od paru dni ta myśl znowu powróciła.

 

 

typowy objaw nerwicy natrectw o charakterze powtarzajacycjh sie uporczywych i bardzo bolesnie przykrych mysli na tematy agresji o skrzywdzeniu drugiej osoby prawie zawsze dotycza to osobo silnie z nami zwiazanych emocjonalnie.

 

_ terapia behawioralna plus leki - znalesc prob;lem ( z pewnoscia zakorzeniony gdzies w dziecinstwie) wywlec go - zbadac, rozbic na czynniki pierwsze i przegadac z terapeuta .

Zycze wygranej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z terapii to wynioslam to, ze te mysli trzeba nauczyc sie ignorowac. Ze trzeba je zepchnac na bok i nie dac im soba rzadzic.

 

Zmień terapeutę!

 

Odrzucanie własnych myśli powoduje odrzucanie części swojego ja. To powoduje lęk przed odrzuceniem, który jest projektowany na zewnątrz (a więc strach przed odrzuceniem przez innych). Aby nie być odrzuconym pojawia się iluzja rozwiązania - będę idealna, wtedy nikt mnie nie odrzuci. I schemat się zapętla. Traktuj swoje myśli jak dzieci - dziecka byś nie odrzuciła gdyby przyszło do Ciebie z problemem, nie rób więc tego sobie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli przez rok terapia w ogóle nie posuwa się do przodu to może rzeczywiście lepiej zmienić terapeutę, jednak wiadomo że to potrwa. Też bym proponował terapię poznawczo-behawioralną. Czy leki w ogóle nie zmniejszają tych dolegliwości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szybka Zmiana

To w jaki sposob mam sie pozbyc natretnych mysli? Te mysli to sa moje bledne przekonania, jakas fobia, jakies absurdy...? Ja sie boje dotykac scian i mebli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z terapii to wynioslam to, ze te mysli trzeba nauczyc sie ignorowac. Ze trzeba je zepchnac na bok i nie dac im soba rzadzic.

 

Zmień terapeutę!

 

Odrzucanie własnych myśli powoduje odrzucanie części swojego ja. To powoduje lęk przed odrzuceniem, który jest projektowany na zewnątrz (a więc strach przed odrzuceniem przez innych). Aby nie być odrzuconym pojawia się iluzja rozwiązania - będę idealna, wtedy nikt mnie nie odrzuci. I schemat się zapętla. Traktuj swoje myśli jak dzieci - dziecka byś nie odrzuciła gdyby przyszło do Ciebie z problemem, nie rób więc tego sobie....

 

 

Nie zgadzam się z Tobą. Te natrętnę myśli nie są nami, są tym czego się boimy. To są myśli jakie wygenerowała nerwica, więc myślę że najlepszym wyjściem jest właśnie ignorowanie ich, aż dadzą sobie spokój. Tak ja to widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szybka Zmiana

To w jaki sposob mam sie pozbyc natretnych mysli? Te mysli to sa moje bledne przekonania, jakas fobia, jakies absurdy...? Ja sie boje dotykac scian i mebli.

 

A jakie to są myśli? Jaką mają treść?

 

Nie zgadzam się z Tobą. Te natrętnę myśli nie są nami, są tym czego się boimy. To są myśli jakie wygenerowała nerwica, więc myślę że najlepszym wyjściem jest właśnie ignorowanie ich, aż dadzą sobie spokój. Tak ja to widzę.

 

Nie zupełnie są nami, natomiast są częścią naszej psychiki - inaczej byśmy ich nie doświadczali.

Co do ignorowania - zależy jak to rozumiesz. Jeśli dopuścisz je, powiedzą swoje a Ty i tak zrobisz swoje, to ok - to może zadziałać.

Ale jeśli chcesz je zepchnąć, co opisywała Lukrecja - to one będą chciały się "wepchnąć" i zachowają swoją natrętność. W ogóle myśli stają się natrętne przez fakt odrzucanie ich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×