Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witajcie!


Lexie

Rekomendowane odpowiedzi

Jak pewnie nietrudno się domyślić, jestem na tym forum nowa.

Przez godzinę pisałam tutaj długaśnego posta, wywnętrzając się całkowicie, ale w tym czasie mnie wylogowało i moja praca poszła na marne.

Może zrobię to innego dnia w innym temacie.

W każdym razie witam Was wszystkich serdecznie, mam nadzieję, że mnie tu ciepło przywitacie i pomożecie mi odnaleźć siły by uwierzyć w siebie i zwalczyć to paskudztwo, które mnie męczy.

Oczywiście w razie pytań chętnie odpowiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na nerwicę lękową;)

 

Pomimo tego, że to już trochę trwa, bo obecnie leci 3 rok mojej przerwy uczelnianej (co pogłębia tylko moją frustrację), czuję się jakbym raczkowała w tym temacie.

Jakoś nie do końca mogę dopuścić do siebie jeszcze myśli, że to nerwica. Ciągle pojawiają się nowe objawy, wobec których nie mogę przejść obojętnie i ląduje u lekarza. Wstyd mi już się pokazywać w przychodni;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na nerwicę lękową;)

 

Pomimo tego, że to już trochę trwa, bo obecnie leci 3 rok mojej przerwy uczelnianej (co pogłębia tylko moją frustrację), czuję się jakbym raczkowała w tym temacie.

Jakoś nie do końca mogę dopuścić do siebie jeszcze myśli, że to nerwica. Ciągle pojawiają się nowe objawy, wobec których nie mogę przejść obojętnie i ląduje u lekarza. Wstyd mi już się pokazywać w przychodni;)

 

 

Czesc Lexie!

Mi wlasnie konczy sie pomalu rok rpzerwy na uczelni spowodowany nerwica i depresja i juz drżę na sama mysl powrotu ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety nie jestem gotowa wrócić. Przepełnia mnie strach, że "zniszczę" zajęcia - zemdleję, zwymiotuję albo nie wiadomo co jeszcze. Próbowałam, wytrzymałam dwa tygodnie. Niby zdaję sobie sprawę, że przecież nikt mnie nie zje, gdyby się tak stało, ale nie chciałabym, żeby grupa ludzi była świadkiem mojej słabości. Ciężko mi się z tej pętli wyzwolić. Na szczęście część wykładowców pozwala mi zaliczać materiał indywidualnie na dyżurach.

Czasem mam wrażenie, że jestem beznadziejnym przypadkiem, bo zawsze po kilku dniach poprawy następuje pogorszenie:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

.. ale nie chciałabym, żeby grupa ludzi była świadkiem mojej słabości.
To co zawsze powtarzam - jesli Twoja slabosc wyzwoli wobec Ciebie czyjas agresje - to taki agresor dzialaniem przeciw Tobie sam wystawia sobie swiadectwo swojej "moralnosci" i grupa to widzi. Oczywiscie nie kazdy stanie po Twojej stronie, ale w kazdej sytuacji bedziesz miala za soba jakichs ludzi, chocby nawet milczacych. Nie bede Ci lukrowal i mydlil, bo jak wiadomo taki powrot latwy nie bedzie, ale przynajmniej zweryfikujesz sobie grono znajomych i okaze sie wtedy kto jest tym prawdziwym ;)
Na szczęście część wykładowców pozwala mi zaliczać materiał indywidualnie na dyżurach.
Widzisz - juz masz pierwszy sygnal, ze ktos jednak idzie Ci na reke ;) Zobaczysz, nie bedzie tak zle, ale musisz podjac ryzyko i wytrwac w cierpliwosci zeby sie o tym osobiscie przekonac, powodzenia :)

A uwaga o psychoterapii jak najbardziej trafiona - uwierz, ze warto ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Środki pieniężne zostały zainwestowane w psychoterapię;) Jest poprawa, komuś może się wydawać, że mała, ale dla mnie to był pierwszy krok - był okres, że bałam się brać kąpiel, bo byłam pewna, że zasłabnę (musiał ktoś stać pod drzwiami i ze mną rozmawiać) - ten problem na szczęście już zniknął. Doszłam już do etapu, w którym przejeżdżałam sama 3 przystanki tramwajem - wciąż to jednak jest za mało, żeby móc wysiedzieć na uczelni. Wiem, że to jest wykonalne, ale jeszcze długa droga przede mną.

Majster, niestety moja poza przez większą część mojego życia skupiała się na pokorze - nie wolno starszej osobie powiedzieć, że z czymś się nie zgadzam czy czegoś sobie nie życzę, bo to niekulturalne. I teraz to pokutuje... Z racji tego, że moja rodzina (czyt. wszystkie ciotki i wujkowie) porównywali mnie wiecznie z moją kuzynką i to ja byłam tą gorszą (moje czerwone paski były niczym w porównaniu z jej dwójkami i trójkami, moje dyplomy sportowe również były niczym z jej zwolnieniem z wf-u) wykształciła się we mnie pewna formuła, że nie ma sprawiedliwości, a swoją wartość można odczytać jedynie w "oczach" innych ludzi. Wiem teraz, że to absurd, ale jak się jest dzieckiem to się takich rzeczy nie pojmuje.

Przyjaciele się wykruszyli - została garstka, wiem tylko, że mogę na nich liczyć. I oczywiście pracuję nad tym, żeby się tak nie przejmować opiniami innych - na pewno jest lepiej, aczkolwiek pierwsza reakcja na nieprzychylne słowa wciąż wiąże się ze skokiem temperatury, wybuchem gorąca i przyspieszonym pulsem;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×