Skocz do zawartości
Nerwica.com

Hej Wam :)


LubięGryzonie

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich ciepło i serdecznie :smile:

Nie bardzo wiem od czego zacząć, więc może opiszę pokrótce swoją sytuację.

Otóż od zawsze czułam, że jestem w pewien sposób inna od wszystkich, a ostatnimi czasy to uczucie ponownie się nasiliło. Piszę ponownie, ponieważ w trzeciej klasie gimnazjum przechodziłam poważny "kryzys". Według mnie była to po prostu depresja. Nikt w koło zdawał się nie dostrzegać moich problemów, toteż nie leczyłam się. Miewałam jednak w tamtym okresie myśli samobójcze, a samookaleczanie się nie było czymś nadzwyczajnym. Przez cały ten okres słyszałam za to: "Co ty taka smutna?" - głownie z ust nauczycieli.

Potem poszłam do liceum i wszystko uległo poprawie. Życie nabrało sensu i kolorów.

Od kilku miesięcy zauważyłam jednak powrót do tamtych "mrocznych" czasów. Zaczęłam wycofywać się z życia i zatracać kontakty ze znajomymi. Moja dobra koleżanka sama stwierdziła, że coś musi się dziać, ponieważ "nie mam w sobie tej energii". Podejrzewając u siebie jakieś zaburzenia osobowościowe, przeszukałam internet i jakież było moje zdziwienie kiedy natknęłam się na artykuł odnośnie osobowości paranoicznej! To było jak olśnienie - pomyślałam sobie coś w stylu "Ten artykuł mówi dokładnie o mnie!". Zrobiłam nawet test Liebowitza, który wskazał na poważną fobię społeczną, jednak wiem, że nie należy traktować tego jako specjalistycznej diagnozy.

I właśnie tu jest mały haczyk! Już w gimnazjum chciałam pójść na wizytę do psychologa (nawet w trakcie jakiejś kłótni z matką powiedziałam jej to wprost) jednak rodzice nigdy mnie tam nie zabrali. Mama nie widzi nic złego w mojej izolacji od społeczeństwa - zawsze mówiła mi, że jestem zupełnie normalna, że to moi rówieśnicy byli dziwni, ale dopiero teraz dostrzegłam, że to nie prawda. Obawiam się, że nawet jeśli trafię w "normalne" towarzystwo, to nie będę w stanie zachowywać się "tak jak należy". Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że moja nienawiść do ludzi jest dziwna i niezdrowa. Teraz w pełni pojęłam o co chodzi.

Chciałabym coś z tym zrobić, ponieważ obecna sytuacja nie jest dla mnie obojętna. Niestety cokolwiek bym nie zrobiła i tak ciągle dręczy mnie przeczucie, że zostanę wykorzystana, zdradzona i porzucona. Te trzy słowa dokładnie opisują moje odniesienie do relacji z ludźmi, którzy jeszcze pół roku temu byli "moimi przyjaciółmi".

Wiem, że trochę to chaotycznie opisałam, i że wszystkiego po trochu, ale kiedy przychodzi do opisywania tego typu spraw, to jakoś nie umiem się zorganizować.

Miało być krótko i zwięźle, a wyszły kluchy... Bardzo za to przepraszam :P

Na koniec chciałam jeszcze dodać, że zarejestrowałam się tu także po to, by poznać nowych ludzi, którzy mają podobne problemy do moich, bo jakoś zawsze tacy ludzie wydawali mi się interesujący.

I jeszcze tylko jedno pytanie, które właściwie powinnam napisać już na początku! Chciałabym wybrać się do psychologa, jednak sytuacja w domu jest nie najlepsza. Czy warto podjąć trud wytłumaczenia swoich problemów mamie, czy też lepiej sobie odpuścić i samemu spróbować sobie poradzić? Może tylko histeryzuję i moje zachowanie jest związane z okresem wchodzenia w dorosłe życie? Wiem, że to bardzo głupie i dziecinne pytanie, ale niestety nie umiem sobie sama na nie odpowiedzieć. Wydaje mi się jednak, że problem musi leżeć gdzieś głębiej, skoro taka sytuacja zdarza mi się nie pierwszy raz w życiu.

Dziękuję wszystkim, którzy przebrnęli przez tę litanię :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LubięGryzonie, hej. Skoro uważasz, że to poważna sprawa to lepiej monitować matkę by w końcu wytłumaczyć swoje problemy. Rozumiem, że jeszcze chyba nie jesteś pełnoletnia?

Jakie podłoże ma Twoja depresja? Bo opisałaś skutki, ale co może być przyczyną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niewidoczny, pełnoletnia będę dopiero w maju. Główną przyczyną mojego stanu było przede wszystkim odrzucenie przez rówieśników. W gimnazjum byłam w swojej klasie najlepszą uczennicą i to też nie było obojętne, bo wiele osób po prostu śmiało się ze mnie i znęcało psychicznie, a przynajmniej próbowało... Sytuacja nie była taka zła, dopóki z naszej klasy nie odeszła pewna dziewczyna. Po jej odejściu to właśnie ja przejęłam rolę klasowego kozła ofiarnego, jednak nie dawałam się tak jak ona i na agresję ze strony kolegów także odpowiadałam agresją. Jest jeszcze mój ojciec, który nie rozpieszcza. Pije dużo, a kiedy pije, to kończy się to zwykle awanturami w domu. Ojciec w bardzo wulgarny sposób wyzywa mnie i matkę oraz "próbuje" wyrzucić nas z domu. Jest to człowiek, od którego w sumie nigdy nie zaznałam rodzicielskiej miłości, a mogę wręcz powiedzieć, że na obecną sytuację, to przez niego w domu jest jak jest. Z tego wszystkiego wziął się też kompletny brak poczucia własnej wartości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LubięGryzonie Przeczytałam to co napisałaś i w oczy rzuciła mi się jedna sprawa. Otóż-podejście Twojej matki. Z tego, co piszesz rozumiem, że ona uważa Twoją izolację społeczną za rzecz zupełnie normalną. I tutaj powstaje pewne pytanie, bo skoro kobieta tak reaguje, to może właśnie, tak uważa, właśnie taka jest jej normalność. Chodzi mi o to czy czasem Twoja matka nie jest osobą w pewien sposób wyizolowaną, nie mówię aspołeczną, ale raczej unikającą kontaktów z innymi ludźmi, nie nawiązującą głębszych relacji? Jeżeli tak by było, istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ty, jak by to powiedzieć, przejmujesz schemat rodzinny, powtarzasz model zachowania w którym żyjesz/żyłaś. Taki schemat to coś z czego trudno się wydostać, bo raz że jest głęboko zakorzeniony w głowie, dwa, wydaje się najodpowiedniejszy no bo pochodzi od bardzo ważnej osoby w moim życiu-matki, a do tego pochodzi od osoby dorosłej- a więc tak zachowuje się dorosły i ja też powinnam tak robić skoro dorosłą chcę być... Rzecz jasna to może nie być powodem zachowań unikających czy nawet aspołecznych, może nie jest nim zupełnie. To wszystko to moje wolne dywagacje, no ale może Ci się one do czegoś przydadzą.

Pewna jestem natomiast tego, że skoro czujesz potrzebę kontaktu ze specjalistą, jak najszybciej powinnaś się do takiego wybrać. I namawiała bym Cię do nie "diagnozowania" samej siebie, bo to bywa bardzo często błędne koło nakręcania siebie. Jak to mówią, nie wszystko jest tym, czym się wydaje..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NemesisDivine, Otóż masz rację, moja matka jest niestety bardzo samotna. Wszystko zaczęło się odkąd przeprowadziliśmy się do miasta, w którym obecnie mieszkamy, a było to, kiedy miałam ok. 5 lat. Wcześniej moja mama była naprawdę towarzyską osobą, powiedziałabym wręcz, że taką "hulaj duszą". Później właśnie się przeprowadziliśmy i straciła kontakt ze wszystkimi starymi znajomymi, a teraz nie ma praktycznie żadnych, a jeśli jakiś ma, to (jak ona to mówi) tylko od tego, żeby się napić, więc z nimi kontakt także zerwała. Być może faktycznie moje zachowanie wynika po części z tej sytuacji, jednak nawet matka powiedziała mi niedawno, że mój "sposób bycia" po prostu odpycha ode mnie ludzi...

Dziękuję bardzo za Twoją odpowiedź, ponieważ dała mi nowe spojrzenie na całą sprawę :) I wiem, że takie samodiagnozowanie się nie jest dobre, bo człowiek zawsze może przesadzić w swojej ocenie i zwykle tego unikam, jednak ostatnimi czasy to po prostu coraz bardziej mnie trapi, bo nie wydaje mi się normalne, a co najważniejsze, najzwyczajniej w świecie nie pozwala mi "w pełni cieszyć się życiem".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LubięGryzonie, myślę, że masz solidne powody do tego żeby czuć się źle, mam na myśli sytuację jaka występuje u Ciebie w domu. Piszesz, że kiedyś również zdarzało Ci się okaleczać a to jest dowód na to, że problemy które Cię trapią z pewnością wymagają konsultacji z terapeutą i unikanie ludzi nie jest tylko kwestią chwilowo gorszego samopoczucia.

Do maja już niedaleko, z resztą być może wcale nie musisz mieć skończonych 18 lat, żeby skorzystać z pomocy bez wiedzy rodziców. Poszukaj gdzie w Twojej okolicy jest poradna psychologiczna lub lekarz psychiatra. Na początek może być spokojnie coś w ramach NFZ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×