Skocz do zawartości
Nerwica.com

Niepotrzebny stres


emptysoul

Rekomendowane odpowiedzi

Czesto kiedy planuje cos opisac/opowiedziec w niedalekiej przyszlosci automatycznie analizuje w glowie potencjalna tresc. W jednej chwili dostaje zastrzyk z ogromnym zasobem slow ktore bez zadnego problemu ze soba lacze w logiczna, konstruktywna calosc, ale kiedy dochodzi do sytuacji np. tej w ktorej pisze ten post, zastanawiam sie nad uzyciem prawie kazdego wyrazu -.-' Sklejanie slow juz nie przychodzi z taka latwoscia i szybkoscia. W przypadku dialogow tekstowych trudnosci tej juz nie odczuwam w takim stopniu.

 

- Rozmowa telefoniczna z obcą osobą, a juz zupelnie stresogenna sytuacja kiedy jestem zmuszony rozmawiac w towarzystwie osob trzecich.

 

- Wypowiedz przed kilkoma obycmi badz rzadko spotykanymi osobami/znajomymi. Natomiast bezposredni kontakt z jedna obca osoba nie sprawia mi juz takich problemow.

 

Za wszelka cene staram sie wypasc jak najlepiej, male "zamotanie" w mojej wypowiedzi powoduje stres, w ciagu kilku sekund uswiadamiam sobie jak bardzo sie spalilem w oczach odbiorcy/osoby towarzyszacej, zaraz nachodza mnie jakies dziwne mysli, ze swiadkowie beda o moim bledzie bardzo dlugo pamietac i zmienia zdanie na moj temat. Towarzyszy mi wtedy silne kolotanie serca, zburzona koncentracja. Po kilku latach samodzielnej walki z tym problemem nauczylem sie odrobine lagodzic ta wewnetrzna paranoje.

 

- Pojazdy mechaniczne, reakcja organizmu zasiadajac za kolko niemal identyczna jak w przypadku rozmowy telefonicznej z tym, ze bardziej nasilona, dodatkowo wystepowalo na poczatku pocenie sie, paraliz, drzenie konczyn, brak pewnosci siebie - Po chwili jazdy w wiekszym stopniu ustepowalo. Jazda widlakiem, sytuacja podobna. Przez co do dzisiaj nie posiadam prawka... Po wielu przemysleniach i rozmowie z psychiatra powiazalismy te dwa problemy. Diagnoza - obawa przed krytyka, wychowywany bylem przy uzyciu sily, wszelkie problemy zawsze byly wyjasniane za pomoca pasa rzadziej reka. Nie mylic z klapsem, bardziej to przypominalo tluczenie schaba (nigdy z piesci w twarz).

 

- Przeogromne archiwum aktywnych mysli - strasznie dlugo wspominam swoje niepowodzenia, porazki, krytyke etc. Arena gdybania, co by bylo gdyby, multum mozliwosci, ciagle wyobrazam sobie te ciezkie, a raczej wyolbrzymione chwile z mojej przeszlosci, rysuje oczami wyobrazni inna jej wersje, przez co nie moge sie na niczym skupic, mam problemy ze snem...

 

 

Zlotym srodkiem stal sie alkohol. Po spozyciu nawet niewielkich ilosci wszystkie w/w symptomy ustepowaly. Po dluzszym okresie stosowania tego "leku" strasznie namieszalem w swoim zyciu, a dodatkowo nasilily sie objawy moich problemow psychicznych. Skrzywdzilem wiele osob, zmienilem sie na gorsze. Pod koniec ubieglego roku cos we peklo i zdalem sobie sprawe, ze nie tedy droga. Od tamtego momentu nie wypilem ani kropelki alkoholu, rzucilem fajki i skupilem sie na swoich marzeniach chociaz w rzeczywistosci ich realizacja nie wyglada tak kolorowo, ale mimo wszystko staram sie jak moge - nic sie nie zrobi samo ;)

 

Milo by bylo porozmawiac z kims o podobnych problemach, nie znam nikogo kto w pelni by zrozumial o czym mowie...

 

Anonim, 24 lata

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesto kiedy planuje cos opisac/opowiedziec w niedalekiej przyszlosci automatycznie analizuje w glowie potencjalna tresc. W jednej chwili dostaje zastrzyk z ogromnym zasobem slow ktore bez zadnego problemu ze soba lacze w logiczna, konstruktywna calosc, ale kiedy dochodzi do sytuacji np. tej w ktorej pisze ten post, zastanawiam sie nad uzyciem prawie kazdego wyrazu -.-' Sklejanie slow juz nie przychodzi z taka latwoscia i szybkoscia. W przypadku dialogow tekstowych trudnosci tej juz nie odczuwam w takim stopniu.

Mam podobnie, mnie pisanie posta często zajmuje dużo czasu, często się też zastanawiam, czy dana wypowiedź tekstowa będzie zrozumiana, czy nikt nie skrytykuje. W realu staram się niczego nie opowiadać, w ogóle unikam rozmów z ludźmi, ale gdy już koniecznie muszę, to się nad wszystkim zastanawiam.

 

- Rozmowa telefoniczna z obcą osobą, a juz zupelnie stresogenna sytuacja kiedy jestem zmuszony rozmawiac w towarzystwie osob trzecich.

Mam podobnie, gdy muszę rozmawiać przez telefon z kimś obcym lub mało mi znanym.

 

- Wypowiedz przed kilkoma obycmi badz rzadko spotykanymi osobami/znajomymi. Natomiast bezposredni kontakt z jedna obca osoba nie sprawia mi juz takich problemow.

Ja mam tak, że się stresuje przy każdym mówieniu do kogoś (im więcej mam powiedzieć, tym bardziej)

 

Za wszelka cene staram sie wypasc jak najlepiej, male "zamotanie" w mojej wypowiedzi powoduje stres, w ciagu kilku sekund uswiadamiam sobie jak bardzo sie spalilem w oczach odbiorcy/osoby towarzyszacej, zaraz nachodza mnie jakies dziwne mysli, ze swiadkowie beda o moim bledzie bardzo dlugo pamietac i zmienia zdanie na moj temat.

Mam dość podobnie w sytuacji, gdy muszę z kimś rozmawiać.

 

- Pojazdy mechaniczne, reakcja organizmu zasiadajac za kolko niemal identyczna jak w przypadku rozmowy telefonicznej z tym, ze bardziej nasilona, dodatkowo wystepowalo na poczatku pocenie sie, paraliz, drzenie konczyn, brak pewnosci siebie - Po chwili jazdy w wiekszym stopniu ustepowalo. Jazda widlakiem, sytuacja podobna. Przez co do dzisiaj nie posiadam prawka

Ja się nawet nie przymierzam do robienia prawka, nie chodzi tylko o lęki, ale też o inne problemy.

 

obawa przed krytyka, wychowywany bylem przy uzyciu sily, wszelkie problemy zawsze byly wyjasniane za pomoca pasa rzadziej reka. Nie mylic z klapsem, bardziej to przypominalo tluczenie schaba (nigdy z piesci w twarz).

Ja się zawsze bałem krytyki, w dzieciństwie gdy miałem coś zrobić, to często włączał mi się perfekcjonizm i strach, że zostanę skrytykowany, jeśli nie wyjdzie mi idealnie. U mnie w domu źle się działo tylko w moich pierwszych 3 może 4 latach życia, później nic bardzo szczególnego, była dyscyplina, byłem zazwyczaj posłuszny, ale bałem się o swoje bezpieczeństwo, gdy ktoś był na mnie zły, trochę źle się też czułem w nieprzewidywalnych sytuacjach i tak mam do dziś.

 

- Przeogromne archiwum aktywnych mysli - strasznie dlugo wspominam swoje niepowodzenia, porazki, krytyke etc. Arena gdybania, co by bylo gdyby, multum mozliwosci, ciagle wyobrazam sobie te ciezkie, a raczej wyolbrzymione chwile z mojej przeszlosci, rysuje oczami wyobrazni inna jej wersje, przez co nie moge sie na niczym skupic, mam problemy ze snem...

Też mnie bardzo ranią porażki i krytyka. Co do przeszłości, to ja ją często analizuję, próbuję rozgryźć, co się wydarzyło, szczególnie w moich pierwszych kilku latach życia, z których w zasadzie nic nie pamiętam, wiem tylko od matki trochę o awanturach, ale bez dużych szczegółów.

 

Zlotym srodkiem stal sie alkohol. Po spozyciu nawet niewielkich ilosci wszystkie w/w symptomy ustepowaly. Po dluzszym okresie stosowania tego "leku" strasznie namieszalem w swoim zyciu, a dodatkowo nasilily sie objawy moich problemow psychicznych. Skrzywdzilem wiele osob, zmienilem sie na gorsze. Pod koniec ubieglego roku cos we peklo i zdalem sobie sprawe, ze nie tedy droga. Od tamtego momentu nie wypilem ani kropelki alkoholu, rzucilem fajki

Alkoholu nie piję, ja lubię nie myśleć o problemach (przeważnie wycofuję się z ich rozwiązania) ani o przyszłości i uciekać w świat fantazji.

 

skupilem sie na swoich marzeniach chociaz w rzeczywistosci ich realizacja nie wyglada tak kolorowo, ale mimo wszystko staram sie jak moge - nic sie nie zrobi samo ;)

Ja chyba nie mam za bardzo marzeń, tylko dążę do tego, by zawsze mieć jak najwięcej spokoju, poczucia bezpieczeństwa i przewidywalność sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- Wypowiedz przed kilkoma obycmi badz rzadko spotykanymi osobami/znajomymi. Natomiast bezposredni kontakt z jedna obca osoba nie sprawia mi juz takich problemow.

Ja mam tak, że się stresuje przy każdym mówieniu do kogoś (im więcej mam powiedzieć, tym bardziej)

 

No tak, nie uwzglednilem tego w moim poscie, ale moj stres rowniez sie poteguje kiedy jestem zmuszony rozwinac swoja wypowiedz.

 

Ciekawi mnie Twoja ucieczka w swiat fantazji, w jaki sposob ja realizujesz ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- Wypowiedz przed kilkoma obycmi badz rzadko spotykanymi osobami/znajomymi. Natomiast bezposredni kontakt z jedna obca osoba nie sprawia mi juz takich problemow.

Ja mam tak, że się stresuje przy każdym mówieniu do kogoś (im więcej mam powiedzieć, tym bardziej)

 

No tak, nie uwzglednilem tego w moim poscie, ale moj stres rowniez sie poteguje kiedy jestem zmuszony rozwinac swoja wypowiedz.

 

Ciekawi mnie Twoja ucieczka w swiat fantazji, w jaki sposob ja realizujesz ?

Po prostu wyobrażam sobie w myślach różne rzeczy (kołysząc się przy tym) np. siebie jako "gadułę" zwracającego uwagę innych (w myślach stresu nie ma, bo to ja wszystko kontroluję); siebie w roli bohatera w różnych sytuacjach, zarówno życiowych, jak i abstrakcyjnych; siebie szalejącego na jakimś koncercie albo siebie władającego nadprzyrodzonymi mocami, ludzkością, wszechświatem. Podczas takiego wyobrażania sobie poprawia mi się humor, czasem mam wtedy poczucie bycia panem i władcą, wtedy jeszcze bardziej mi się poprawia humor. Czasem słucham odpowiedniej muzyki, bo wtedy jeszcze łatwiej mi wyobrażać sobie różne rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo czesto tworze niemal identyczna wizje w swojej glowie ;) Jednak od jakiegos czasu moj swiat fantazji daje o sobie znac coraz rzadziej ^^

 

dzieki za odpowiedz ;)

U mnie raczej daje znać z tą samą intensywnością. Unikam walki ze swoimi problemami, bo to by zburzyło mój świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam ksiazke ''Oswoić strach'' ( Thom Rutledge ) Sklamalbym gdybym powiedzial, ze w ogole mi nie pomogla ;)

 

Btw, rowniez fascynuje Cie astronomia ? (kwazar w avatarze ^^)

Interesują mnie rzeczy związane z kosmosem. Jeszcze w podstawówce zacząłem interesować się niebem, ale najpierw tym ziemskim - zjawiskami pogodowymi, później tym pozaziemskim - kosmosem. Interesują mnie różne zjawiska w kosmosie, zakrzywienia czasoprzestrzeni, wszechświaty równoległe i trochę rzeczy dotyczących fizyki kwantowej.

W sumie fajnie by było móc otworzyć tunel czasoprzestrzenny i przenieść się do wszechświata równoległego, gdzie nie ma się problemów (w nieskończonej liczbie wszechświatów równoległych dany człowiek ma problemy, ale też w nieskończonej liczbie wszechświatów ich nie ma). Przenosząc się problemy dla danego człowieka (a raczej dla danej świadomości) znikłyby same ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×