Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co mi jest?


Jei

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 22 lata i stwierdzoną fobię społeczną, lęk uogólniony, zaburzenia osobowości. Brałem wiele razy jakieś leki ale pomagały one słabo i to tylko wtedy jak je brałem. Teraz leczę się naturalnie, niestety ale chyba jestem odporny na metody polecane przez psychologów, psychiatrów itd. bo nie działają one w ogóle albo bardzo słabo... Ostatnio uczepiły mi się dziwne myśli dotyczące świata i ludzi. Główną z nich jest ciągłe myślenie o tym, czy inni ludzie naprawdę istnieją i mają świadomość czy z jakiegoś powodu na świecie świadomość mam tylko ja a inni ludzie są sztuczni. Wiem, że ludzie najprawdopodobniej istnieją ale mimo to nie mogę się oderwać od tych myśli. Mam dwa pytania. 1. Jak można nazwać coś takiego (np. derealizacja, depersonalizacja)? Z tego co czytałem to ludzie mają odwrotnie, mają poczucie nierealności samych siebie a nie ludzi, a ja mam na odwrót. 2. Jak usunąć tą męczącą myśl z umysłu? Zajęcie się czymś nie pomaga, bo te myśli cały czas są w tle. Nie jestem w stanie sobie przekonująco uzmysłowić, że ludzie naprawde mają świadomość, mimo iż wiem że jest to najbardziej prawdopodobne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam 22 lata i stwierdzoną fobię społeczną, lęk uogólniony, zaburzenia osobowości. Brałem wiele razy jakieś leki ale pomagały one słabo i to tylko wtedy jak je brałem. Teraz leczę się naturalnie, niestety ale chyba jestem odporny na metody polecane przez psychologów, psychiatrów itd. bo nie działają one w ogóle albo bardzo słabo... Ostatnio uczepiły mi się dziwne myśli dotyczące świata i ludzi. Główną z nich jest ciągłe myślenie o tym, czy inni ludzie naprawdę istnieją i mają świadomość czy z jakiegoś powodu na świecie świadomość mam tylko ja a inni ludzie są sztuczni. Wiem, że ludzie najprawdopodobniej istnieją ale mimo to nie mogę się oderwać od tych myśli. Mam dwa pytania. 1. Jak można nazwać coś takiego (np. derealizacja, depersonalizacja)? Z tego co czytałem to ludzie mają odwrotnie, mają poczucie nierealności samych siebie a nie ludzi, a ja mam na odwrót. 2. Jak usunąć tą męczącą myśl z umysłu? Zajęcie się czymś nie pomaga, bo te myśli cały czas są w tle. Nie jestem w stanie sobie przekonująco uzmysłowić, że ludzie naprawde mają świadomość, mimo iż wiem że jest to najbardziej prawdopodobne...

 

Im więcej uwagi poświęcasz danej myśli, tym większy ładunek energetyczny jej nadajesz. Zaakceptuj ją, nie analizuj, nie łącz z innymi myślami. Przyszła myśl, że inni ludzie nie mają świadomości? Ok. Przywitaj się. Podziękuj jej za to spostrzeżenie. Powiedz jej, że może mają świadomość, może nie mają, trudno to stwierdzić jednoznacznie. I weź się za coś innego. Jak przyjdzie jeszcze teraz, to znowu zrób to samo - przywitaj się, zaakceptuj ją, podziękuj jej za przybycie i się pożegnaj. I tak w kółko. Walka z natrętnymi myślami jest bardzo mozolna, ale z czasem ich ładunek energetyczny maleje, bo je zaczynasz akceptować - nie negujesz ich, nie odrzucasz, nie boisz się ich, nie cieszysz się nimi, nic do nich nie czujesz. Taka obojętność, akceptacja neutralizuje daną myśl. W nabraniu dystansu do myśli, emocji pomaga regularna medytacja (np. vipassana). Uczysz się być obserwatorem, a nie czynnym uczestnikiem tej gry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mija już dużo czasu odkąd to się zaczęło i chyba będę musiał się wybrać do lekarza, bo te myśli i lęk wcale nie znikają tylko cały czas mnie męczą, mimo iż próbuję się czymś zająć... Wiem, że nie da się poznać żadnym sposobem prawdy o świecie na 100%, da się tylko zagłuszyć te myśli i jakoś żyć dalej :( Widocznie trafiliśmy na świat, który w jakimś celu ma być (albo może być) tylko złudzeniem i niepewnością...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też tak mam. Dokładnie. Czasem nie wiem też czy ja jestem, ale głównie mam problem z tym czy inni są. Z mojego życiowego doświadczenia i rozkminiania wynika, że najprawdopodobniej chodzi o brak więzi. Jeśli miałeś dzieciństwie dobrą więź to czujesz autentyczność i istnienie inych ludzi jako takich samych jak Ty świadomych siebie bytów, jeśli tej więzi nie było to jest coś takiego co opisujesz. Banał, ale mi na to wychodzi. Nie mama na to rady. Czasem czuję jakby inni ludzie byli robotami. Pewnie dlatego, że tak byłam traktowana przez mamę, ona była dla mnie jak robot, dawała jeść, spanie, ubranie, kieszonkowe, ale więzi zero. No i teraz wszyscy są robotami. Trochę na żart to biorę, ale naprawdę tak czasem czuję i to nie jest śmieszne, trzeba być wrażliwym żeby tak to odczuwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też tak mam. Dokładnie. Czasem nie wiem też czy ja jestem, ale głównie mam problem z tym czy inni są. Z mojego życiowego doświadczenia i rozkminiania wynika, że najprawdopodobniej chodzi o brak więzi. Jeśli miałeś dzieciństwie dobrą więź to czujesz autentyczność i istnienie inych ludzi jako takich samych jak Ty świadomych siebie bytów, jeśli tej więzi nie było to jest coś takiego co opisujesz. Banał, ale mi na to wychodzi. Nie mama na to rady. Czasem czuję jakby inni ludzie byli robotami. Pewnie dlatego, że tak byłam traktowana przez mamę, ona była dla mnie jak robot, dawała jeść, spanie, ubranie, kieszonkowe, ale więzi zero. No i teraz wszyscy są robotami. Trochę na żart to biorę, ale naprawdę tak czasem czuję i to nie jest śmieszne, trzeba być wrażliwym żeby tak to odczuwać.
Mnie też wydaje się, że to jest skutek braku normalnych kontaktów z ludźmi. Od lat czuje bardzo duży opór przed odezwaniem się z własnej woli do kogokolwiek poza rodzicami. Nie mam żadnych kolegów, koleżanek, mam pełno objawów fizycznych jak np. przyspieszone tętno, drganie mięśni, czasami dziwne bóle brzucha, praktycznie ciągłe nieokreślone poczucie lęku. Dziwie sie, że jeszcze nie zwariowałem. W okresie podstawówki miałem zupełnie inne uczucia mimo zaczynającej się fobii społecznej. O wiele częściej musiałem gdzieś wychodzić, przebywać z ludźmi, zdarzało się nawet że przychodzili do mnie do domu koledzy ze szkoły. Z biegiem czasu było coraz mniej znajomych a ja dodatkowo nie zdawałem sobie sprawy tego jak wielki błąd robie zostawiając swoje problemy z myślą że same sie rozwiążą. Jakbym wiedział do czego to doprowadzi to robiłbym wszystko inaczej... Niby chodziłem do psychiatrów, ale sprowadzało się to do brania leków na "przetrwanie" a nie leczenie przyczyn. Teraz jak już przyzwyczaiłem się do tego zablokowania to bardzo trudno jest cokolwiek zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 2.01.2013 o 18:11, imaginethis napisał:

Ja też tak mam. Dokładnie. Czasem nie wiem też czy ja jestem, ale głównie mam problem z tym czy inni są. Z mojego życiowego doświadczenia i rozkminiania wynika, że najprawdopodobniej chodzi o brak więzi. Jeśli miałeś dzieciństwie dobrą więź to czujesz autentyczność i istnienie inych ludzi jako takich samych jak Ty świadomych siebie bytów, jeśli tej więzi nie było to jest coś takiego co opisujesz. Banał, ale mi na to wychodzi. Nie mama na to rady. Czasem czuję jakby inni ludzie byli robotami. Pewnie dlatego, że tak byłam traktowana przez mamę, ona była dla mnie jak robot, dawała jeść, spanie, ubranie, kieszonkowe, ale więzi zero. No i teraz wszyscy są robotami. Trochę na żart to biorę, ale naprawdę tak czasem czuję i to nie jest śmieszne, trzeba być wrażliwym żeby tak to odczuwać.

Interesujące przemyślenie, ale coś w tym jest. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×